sobota, 16 listopada 2013

Pisuar z bluszczem

albo Noc poetów...


...poemat Bohdana Zadury, traktujący luźno o mającej taką właśnie nazwę imprezie, która obyła się w 1996 roku podczas festiwalu Warszawa Pisarzy. Książeczka (broszura?) będąca w moim posiadaniu, została wydana przez Centrum Sztuki - Teatr Dramatyczny w Legnicy w nakładzie dziewięćdziesięciu dziewięciu plus siedemnaście egzemplarzy przy okazji festiwalu literackiego o nazwie fort legnica '98. Organizatorką Warszawy pisarzy była Beta Chmiel (kto jeszcze pamięta redagowane przez nią pismo Ex Libris?) i to właśnie jej poemat jest zadedykowany.

Przypomniałem sobie o tej książeczce (broszurze?) Zadury pod wpływem bloga Sławoja Dubiela i zamieszczonego tam posta zatytułowanego Górnopłuk. No bo, jak się tego należało domyślać, okładkowa fotografia jest mojego autorstwa, a zrobiłem ją (jak mi się wydaje) w siedzibie nieistniejącego już miesięcznika XL, z którym wtedy luźno współpracowałem. Do pomysłu wydania tekstu Zadury nie odniosłem się wówczas z entuzjazmem (a i teraz dość szybko zrezygnowałem z lektury) i właściwie na odczepkę dałem to zdjęcie, licząc po cichu, że zostanie odrzucone. Nic podobnego, autor Nocy poetów wykazał się poczuciem humoru i też dystansem względem własnej osoby, a widoczny na skanie "efekt ksera" jest (był) całkowicie zamierzony przez wydawcę, bowiem przy pomocy kserokopiarki właśnie Artur Burszta (pomysłodawca i szef fortu legnica) okołofestiwalowe wydawnictwa wówczas produkował. 

Przekopałem wczoraj swoje archiwum (przy okazji, proces starzenia się plastikowych odbitek jest nieubłagany, co dotyczy też kserograficznych kopii, więc za kilkanaście/kilkadziesiąt lat książeczki/broszury wydawane w Legnicy w serii Barbarzyńcy i nie, będą zawierać puste strony, co mnie jakoś tam cieszy...) ale na okładkową fotografię nie natrafiłem. Z tego co pamiętam, zdjęcie szło w kierunku modernistycznej estetyki czarno-białej fotografii, skala tonalna była szeroka, a kontrasty głębokie, słowem F64 i ani kroku wstecz. Powinienem teraz odnaleźć ten negatyw, porządnie go zeskanować, opracować i powyższe udowodnić, czego jednak jakoś nie chce mi się robić...

Marek Szyryk komentując zdjęcie Dubiela napisał (pisownia oryginalna): Sławoju-walnąłeś Hommage to Edward Weston? - i pomyślałem sobie, że taki właśnie odbiór fotki autora Efektu niedoskonałości ma jednak dość ograniczony i "środowiskowy" czy też klasowy zasięg. Co jakoś potwierdza też przytaczana przeze mnie tabela Orientacja estetyczna drobnomieszczaństwa z książki Pierre'a Bourdieu Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia. 

Słynne zdjęcie kibla z okładki Beaggars Banquet Rolling Stonesów (widać na nim tylko fragment deski klozetowej i dolnopłuka oraz toaletowe inskrypcje na ścianie - a wśród nich tytuły piosenek i nazwę bendu), które nie było żadnym tam homidżem dla Westona czy Duchampa, przez szefów wytwórni płytowej zostało odebrane jako mocno skandalizujące, w efekcie czego płytę sprzedawano w białym, "neutralnym" opakowaniu...

Aha, bluszcz widoczny na fotografii to żywa roślina, żaden plastik.

Książka choć mało czytana, na skanie wygląda na dość zużytą... Być może to efekt trudnego sąsiedztwa innych poetyckich tomów na moim regale ;))

2 komentarze:

  1. to ja tak dla zrównoważenia F64 http://www.303gallery.com/exhibition/index.php?iid=68&exhid=2&p=img ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie na darmo Shore praktykował w Factory u Warchola... I szczerze powiedziawszy, bliższe mi jest to podejście.
    Ale gdyby tak kibel zrobić w rozmokłym kolodionie, albo przynajmniej pinholem? Bezczas i fotogenia gwarantowane w dwupaku ;))

    OdpowiedzUsuń

Żeby zamieścić komentarz, trzeba się po prostu zalogować na googlu i przedstawić.