niedziela, 29 grudnia 2013

Kraftwerk der Volkswagen AG

Coś w sam raz do kontemplacji na leniwą niedzielę...

 Heinrich HeidersbergerKraftwerk der Volkswagen AG, 1971

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :)

      fajnie, że któreś Ci się spodobały. tę fotografię Heidersberger lubił najbardziej ze wszystkich swoich. nie wiem, czy masz ten obrazek z heidersberger.de czy nie, ale jeśli nie, to na tej stronie materiału jest więcej. a na deutschefotothek.de to już w ogóle! odloty i kosmosy, bo caaaałe twórczości, znaczy zdigitalizowany dorobek wielu niemieckich fotografów.

      a! przypomniało mi się, że byłam w Galerii pf na Twojej wystawie "Niewinne oko nie istnieje", jeszcze za kadencji Macieja Szymanowicza, mojego wykładowcy zresztą i wtedy też przewodnika po wystawie. i została w pamięci. wywarło na mnie duże wrażenie, że to wszystkie-wszystkie budynki (dawnych) synagog w granicach dzisiejszej Polski, i że można nad czymś pracować tak długo:) że tak długo, że temat zostaje z fotografem to w ogóle wydaje mi się ciekawe - jak ciąża albo taka własna wielka narracja pośród morza małych narracji świata post- ;) hm, chyba tego mi brakuje we własnym fotografowaniu. ciąży tylko w tym sensie ;)

      Usuń
  2. Jak dla mnie troche zbyt chwytliwe i dramatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byloby peiniejsze bez tych rozwianych romantycznie dymow. Albert Renger P chyba by sie nie powabil na taka fotogenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, to, co napisał Andrzej, pasowałoby właśnie do Wojtka.
      Dla mnie to tez takie udramatyzowanie, wręcz często stosowane ostatnimi laty przez cyfrowców-amatorów "LTE" (Long Time Exposure).

      Usuń
  4. Nie fotoGienia, lecz... ałra ;))

    Poważnie mówiąc, dla mnie wszystko tutaj gra. A dymy i mgły modernistyczne raczej, niż "romantyczne".

    OdpowiedzUsuń
  5. Kraftwerk, nic innego. Obraz mówi - "Kraftwerk". :)

    OdpowiedzUsuń

Żeby zamieścić komentarz, trzeba się po prostu zalogować na googlu i przedstawić.