czwartek, 6 lutego 2014

Popracowaliśmy dziś wreszcie trochę więcej...

...nad antyfotograficznym projektem Swięta Wojna
Razem z X-Panem odwiedziliśmy Górny Śląsk, a prognoza ICM, której z pewnymi oporami zaufaliśmy, sprawdziła się nie w 100%, ale w jakichś 130%... ;) 
Słońce miało wyleźć na niebo jakoś między 11-12, a przygrzało dopiero równo o 13:13. 
Antyfotografie były wykonywane w Łaziskach Górnych, a potem w Bytomiu (na Pogodzie, a także w częściach miasta przez kibiców tutejszej Polonii nazwanych - "Grossfeld" i "Kleinfeld"). 






8 komentarzy:

  1. Trzeba podziwiać determinację, bo obmalowanie takich powierzchni, to jednak jest coś. Inna sprawa, że za smarowaniem po murach stoi prawdziwa krew, pałki i maczety, więc raczej współczuć wypada.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maczety to specjalność krakowska... (także kiedyś siekiery i ciągle noże).
    Zjawisko stanowczo nie jest jednowywymiarowe... I też "smarowaniem" bym tego nie nazwał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krakowiacy są ciekawi (nie obrażaj się). niby mocno religijni, a od wódki o noży nie stronią.

      Usuń
    2. A tam, żeby sie od razu obrażać... ;)
      Pisząc "Krakowiacy" masz na myśli kibiców oczywiście?
      Zdaje się, że fani innych klubów nazywają ich "nożownikami"...

      Usuń
  3. Skąd bierze się nowe pojęcie (antyfotografia) w przypadku Twoich zdjęć? Coś mnie chyba w światku fotograficznym ominęło;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo wazne ze to robisz. Fotograficznie czy antyfotograficznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. :))
    A ja się cieszę, że to już powoli finał przedsięwzięcia...

    OdpowiedzUsuń

Żeby zamieścić komentarz, trzeba się po prostu zalogować na googlu i przedstawić.