czwartek, 30 czerwca 2016

KILKA SŁÓW O TOBIE

KILKA SŁÓW O TOBIE (nieznany erotyk Jakuba Winiarskiego , tak w ogóle
to chyba najlepszy wiersz, jaki kiedykolwiek wyszedł spod jego ręki)

Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz w niej siebie obecnie? To coś związanego z losem, rodzaj powołania, czy po prostu sposób robienia kariery taki sam jak inne?

Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz obecnie swoją postać i swoją, że tak powiem, literacką karierę?

Kilka słów o tobie. Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz obecnie siebie i swoją, jeśli tak można powiedzieć literacką karierę? Jak lubisz o tym mówić i myśleć, a jak nie lubisz?

Kilka słów o tobie. Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz obecnie swoją postać i swoją literacką karierę? Jak lubisz o tym mówić, a jak nie lubisz?

Kilka słów o tobie. Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz obecnie swoją postać i swoją literacką karierę?

Kilka słów o tobie.

Od kiedy wiedziałaś, że chcesz pisać?

Cześć, Dorota. Przedstaw się, proszę. Powiedz kilka słów o sobie. Kim jesteś z zawodu? Co robisz obecnie? Jakie masz hobby? Czyżby literaturę? (Śmiech.)

Jak wrażenia z pobytu w Japonii? Przejmują się tam choć trochę „drugą Japonią”?

Jak byś się opisała?

Pianistka? Wolisz Mozarta czy Beethovena?

Podtytuł twojej książki mówi, że to „kolejna historia miłosna”. Uważasz, że za mało takich historii i trzeba jeszcze dopisywać kolejne?

A cóż to za książka, ten „Pieprz z miodem”, Soniu?

Cześć, miło cię widzieć, Sandra.

Przedstawisz się potencjalnym czytelnikom?

Powiedz coś o sobie, na dobry początek.

Przedstaw się, proszę.

[źródło: www.literaturajestsexy.pl]

środa, 29 czerwca 2016

Zawiązki

Wioletta Grzegorzewska

Zawiązki

Coś nas łączy jeszcze? - pomyślała nad ranem,
gdy szybkie numerki w długie popołudnia
były od dawna tylko mglistym wspomnieniem,
a ich zniekształcone ciała zanurzane w wannie
wypierały się zgodnie z prawem Archimedesa.

Węzeł spuchł jej pod lewą pachą.
Światło zahaczyło o aluminiowy wieszak.
Spragniony pies w kuchni lizał puszkę po piwie.
Mąż wyrwany ze snu jak ze studni pełnej
nocnych bezdechów zganił ją - Śpijmy! -
lecz coś ich już kiedyś uśpiło cichaczem.

[Ruchy Browna, 2011]


Justyna Bargielska

Harfa daje radę

To jest ten moment, w którym wszystko jest na swoim miejscu,
mąż przy stola a nie mąż w pociągu,
dzieci donoszone w kojcach a upuszczone w otchłani,
pies w czystej pościeli a śmierć zawsze za progiem.
Nic, o czym chcielibyście pisać, się nie wydarzyło,
więc moc nie musi truchleć.
I nie truchleje.
Nikogo tu nie zapraszam,
z nikim się nią nie dzielę.

[Bach for my baby, 2012]


[Czytam sobie ostatnio książkę Warkoczami. Antologia nowej poezji i stamtąd te dwa wiersze, które mi wpadły w oko/ucho. Tom liczy nieco ponad 400 stron i zawiera dobrze ponad 300 tekstów 25 poetek i 2 poetów. Prawdę powiedziawszy, wiele z nich to utwory niespecjalnie udane, trochę jak w przypadku wydanej także w tym roku antologii Przewodnik po zaminowanym terenie. Niezależnie więc, jak ustawimy kwestie parytetu, reprezentacji lub nadreprezentacji, wynik jest zbliżony i - biorąc pod uwagę charakter rodzimej sceny literackiej - jak najbardziej reprezentatywny... Myślę, że paradoksalnie takie antologie są bardzo potrzebne (podobnie jak galerie BWA...)! Czekam więc niecierpliwie na zapowiadaną przez Biuro Literackie pozycję Zebrało się śliny ;)) 
Wiersz Harfa daje radę Justyny Bargielskiej znajdziemy na str. 134 Warkoczy, a Zawiązki Wioletty Grzegorzewskiej na str. 137. Antologię wydał Staromiejski Dom Kultury w Warszawie.]

wtorek, 28 czerwca 2016

WIERSZ ZAANGAŻOWANY SPOŁECZNIE

Adam Zdrodowski

WIERSZ ZAANGAŻOWANY SPOŁECZNIE

jak chuj w SUV-ie.

Z TELEWIZJI ŚNIADANIOWEJ

Od dwóch lat
pani Gertruda
rzeźbi w kości -
wołowej
i wieprzowej.

[Z tomu: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 120]

poniedziałek, 27 czerwca 2016

piątek, 24 czerwca 2016

GŁĘBIA OSTROŚCI

Na wczorajszym wernisażu wystawy zdjęć mojego ojca w Archeologii Fotografii pojawił się także Adam Mazur, mający dla mnie widoczną poniżej książkę:


W której napisał następującą dedykację:


Głębia ostrości!! ;))

----------------------

Ponieważ jednak przegłosowany wczoraj w Anglii brexit to nie przelewki, pozwolę sobie wkleić pewien popularny filmik - jak myślę - trochę à propos:

środa, 22 czerwca 2016

JUŻ OD JUTRA ! W ARCHEOLOGII FOTOGRAFII !! "KARTKI Z NIEWYDANEGO ALBUMU" EUGENIUSZA WILCZYKA !!!

Tak jak to tydzień temu zapowiadałem, od jutra w galerii Archeologii Fotografii w Warszawie (ul. Andersa 13, klatka VII) będzie można oglądać zdjęcie mojego ojca Eugeniusza Wilczyka, wykonane na krakowskim Kazimierzu w latach 1959-1964. ZAPRASZAM SERDECZNIE!
Wernisaż w czwartek 23 czerwca 2016 o godz. 19:00.
Wystawa potrwa do końca lipca.

[Ojciec na wewnętrznym podwórku przy synagodze Remuh, sfotografowany w prześwicie bramy prowadzącej na cmentarz. Na głowie ma założoną chustkę, ponieważ odwiedzających kirkut mężczyzn obowiązuje jej zakrycie. Na piersi czeska dwuobiektywowa lustrzanka Flexaret, więc jest to zdjęcie z końcówki lat '50 (w następnej dekadzie Eugeniusz Wilczyk używał już Praktisixa).]

poniedziałek, 20 czerwca 2016

30 ODLOTÓW

1.
Kompletny odlot! „Financial Times”: Kaczyński przejął kontrolę nad niezależnym sądownictwem, mediami i służbami

2.
Wszechstronnie „nowoczesny” Petru znów odlatuje: Premier Szydło może być niekonstytucyjna!

3.
ALE ODLOT! Wykładowca: Kibicujesz Polsce, wzmacniasz PiS

4.
ODLOT Niesiołowskiego! KOD jak... św. Edyta Stein?

5.
9 powodów, aby jeździć komunikacją miejską. Pierwszy: zapach potu niczym ekstazy. Można odlecieć

6.
Biedroń w totalnym odlocie! Mówi, że terroryści idą pod flagą biało-czerwoną i z krzyżem w ręku

7.
Odlot! Polak chciał bronić się przed uchodźcami paralizatorem! Został skazany

8.
Ale odlot! Darmowe loty balonem nad Nikiszowcem

9.
Ale odlot! Żakowski: Duda odtworzył WRON

10.
Ale odlot! Tak imprezują Brytyjczycy

11.
Cezary Michalski odlatuje jeszcze bardziej… III RP jak Republika Weimarska, no i „naziole”, czyli PiS

12.
ODLOT prof. Płatek! Na pogrzebie "Łupaszki" "heilowali" półnadzy naziści?

13.
Papież Franciszek niczym Luter? Zupełny odlot luterańskiej "biskupki"!

14.
KRZYSZTOF PIECZYŃSKI odleciał. Znów atakuje KOŚCIÓŁ 

15.
Olbrychski odleciał całkowicie, ocenia niezależnych ekspertów: "Ja jestem aktorem, psychologiem w związku z tym, znam się na ludziach"

16.
Korwin wylądował w Białymstoku i...odleciał. „Lepszy podbój arabski niż Unia. Koran zabrania podatków!”

17.
Radiowęzeł z Czerskiej odlatuje. Wołek do Lisa: Też jesteśmy odpowiedzialni za zamach smoleński! "Błaszczak jest w stanie kazać policji pałować demonstrantów, a Macierewicz wyprowadzić wojsko!"

18.
Nałęcz odlatuje w kosmos willą z Klarysewa: Komorowski jest „opluskwiany”, bo… stanie na czele buntu przeciwko PiS?

19.
Wałęsa odlatuje coraz bardziej! „Sam obaliłem komunizm, nie liczę na podziękowanie. Jeden mitoman, kłamca zniszczył wielki dorobek mój”. Halo, tu ziemia!

20.
Środowisko "GW" odlatuje na całego i sprawia wrażenie coraz bardziej odurzonego, a nawet naćpanego

21.
Sipowicz odlatuje: "Jeśli prawa człowieka dotyczą rasy, religii, wyglądu, płci, to dlaczego nie mogą dotyczyć używek?"

22.
Odlot Waglewskiego. A może lewitacja?

23.
Michnik odlatuje: Polska przestanie być państwem demokratycznym.

24.
Mielcowi i Świdnikowi odlatuje zbrojeniowy kontrakt za miliardy złotych

25.
Skompromitowany „Miro” odleciał!

26.
Który odleciał ? Michnik czy Bartoszewski

27.
TW Bolek kompletnie odleciał

28.
Pawlak odlatuje wiatrakowcem

29.
Julia Pietrucha odlatuje z ukochanym

30.
Wszystkie odloty Adama Michnika

niedziela, 19 czerwca 2016

HAŃBA! "Figa z makiem"

[Kraków, ul. Skałeczna, 18.06.2016 17:11]

Jak zawsze HAŃBA! dała świetny koncert!
Wykonując także kawałki z najnowszej płyty.
Co również zarejestrowałem (jakkolwiek nie w całości).
Szkoda, że nie nagrałem ich kapitalnego występu na wernisażu mojej wystawy (NIE)WIDZIALNE/(IN)VISIBLE w MHŻP "Polin" w październiku 2015, a siedziałem w pierwszym rzędzie...

sobota, 18 czerwca 2016

piątek, 17 czerwca 2016

PRASOWANIE KRAWATA

Jakiś czas temu, będzie z trzy tygodnie, napisał do mnie Marcin Baran poruszony wpisem, który dotyczył antologii Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler, a konkretnie chodziło mu o przedmiot, jaki trzyma w ustach prasujący krawat "gangster" z okładki książki. I bardzo słusznie zwrócił mi Marcin Baran uwagę, że nie jest to - jak pisałem - magazynek z leżącego po lewej stronie  pistoletu, lecz cygaro (co przecież od razu wydaje się najbardziej prawdopodobnym przedmiotem), jakkolwiek to cygaro z fotografii autorstwa Jacka Foksa, jak cygaro wcale nie wygląda...
Przyglądając się uważniej okładkowemu zdjęciu, zdałem sobie teraz sprawę (można by powiedzieć, że w końcu, ale wcześnie zazwyczaj patrzyłem na tę fotografię z zażenowaniem...), że prasowany krawat jest nieprzypadkowo zawiązany w kształcie szubienniczej pętli (w przestępczym słowniku "krawat" oznacza wyrok śmierci), a tkanina przykrywająca deskę do prasowania może się kojarzyć z całunem.
Tyle w kwestii prasowania krawatów ;)




czwartek, 16 czerwca 2016

Nick Hannes "Traditions"

Nick Hannes, z serii Traditions, Saint Anthony celebration, Ingooigem, January 17, 2010

Podczas oglądania wystaw Fotofestiwalu zwróciłem uwagę na zdjęcia Nicka Hannesa. Belgijski fotograf startował w konkursie Grand Prix ze świetną serią Mediterranean. The Continuity of Man, ale niestety przegrał z bardzo przeciętnym projektem Davida Fathi... Szkoda. Szkoda, że jury festiwalu główną nagrodą wyróżniło tak ewidentnie szkolną pracę Francuza...

Mediterranean. The Continuity of Man to także album opublikowany w 2014 roku i już chcę mieć tę książkę, podobnie jak wcześniejsze  o cztery lata wydawnictwo zatytułowane Tradities, z którego pochodzi widoczna powyżej fotografia. Oglądając tę serię Nicka Hannesa warto przyjrzeć się nowoczesnej, mocno werystycznej metodzie rejestracji różnych obrzędów (o niekoniecznie religijnym charakterze), jakie celebrowane są we współczesnej Belgii. Konwencja obrazowania wybrana przez belgijskiego fotografa, idealnie wręcz nadaje się do takich quasi-etnograficznych działań. Przy okazji, jeżeli ktoś z czytelników hiperrealizmu ma jakiś pomysł na interpretację świńskich łbów tudzież tuszy, prezentowanych w czasie mszy świętej w kościele w Ingooigem, proszę o sygnał.

Nick Hannes, z serii Traditions, Ganesh celebration, Antwerp, September 19, 2010

Nick Hannes, z serii Traditions, All Saints Day, Kontich, November 1, 2009

Nick Hannes, z serii Traditions, Feast of Sacrifice, Antwerp, November 16, 2010

Nick Hannes, z serii Traditions, Ros Beiaard, Dendermonde, May 30, 2010

Nick Hannes, z serii Traditions, Purim, Antwerp, February 28, 2010

Nick Hannes, z serii Traditions, Virgin Mary grotto, Wenduine, May 24, 2010

środa, 15 czerwca 2016

Zdjęcia Eugeniusza Wilczyka w Archeologii Fotografii

Wystawa się otwiera w czwartek 23 czerwca 2016 r. o godz. 19:00.
12 fotografii wykonanych na krakowskim Kazimierzu w latach 1959-1964.
Z A P R A S Z A M    S E R D E C Z N I E !
Warszawa
ul. Andersa 13, klatka VII

http://faf.org.pl/pl/node/9344


[Szkoda, że Andersa, a nie Andersena...]

wtorek, 14 czerwca 2016

Znaczna obecność doktorantek komentujących naszą super-ambitną lirykę

Grzegorz Wróblewski w najnowszym wpisie na swoim blogu MATRIX bardzo celnie scharakteryzował pewien, coraz bardziej dający znać o sobie młodoliteracki fenomen. Myślę, że warto zapoznać się z jego głosem, do czego Państwa niniejszym zachęcam, wklejając poniżej fragment matrixowego posta!

Co zrobić z tymi nieszczęsnymi procentami? Dla mnie to bardziej kwestia cywilizacyjna, coś dotyczącego psychologicznej (ekonomicznej?) kondycji wspólnoty (made in PL)… Jasne, trzeba walczyć z patriarchatami (i agresywnymi matriarchatami również!). Gangbang powinien być zakazany. Ale wtedy przeniósłby się z domów kultury do drapiącej w łydki krainy jałowca. Wprowadzić postulowany, sztuczny podział 50:50% – w konkursach poetyckich/prozatorskich, jurorowaniu, publikacjach, w redakcjach pism, na festiwalach, przy rozdawaniu laurek i medalionów? Dla mnie to mogą być nawet proporcje 99:1 (czy dowolne inne) na korzyść dziewczyn. Wszystko jedno! I tak mielibyśmy do czynienia z ponurą grafomanią i z tradycyjnym rozdaniem kart, z określonymi aktywistami przy wodopoju. Podczas tej „debaty” w pismach online i na FB, ktoś zwrócił uwagę na dość znaczną obecność doktorantek komentujących naszą super-ambitną lirykę. Udupiono go wtedy dość konkretnie, żeby nie mieszał kwestii ilości kobiet/mężczyzn, zajmujących się krytyką literacką, z ilością/proporcjami samych piszących-publikujących wiersze. Oczywiście nie chodziłoby tu o jakieś zasadnicze roszady. W krytyce też zapewne mamy do czynienia z przewagą facetów. Chodzi o jeszcze inne „intrygujące” zjawisko. Klany/klony działają dość sprytnie! Model nie jest jakiś przybunkrowany, każdy o tym doskonale wie… Co druga doktorantka/doktorant zaczynają zazwyczaj od pisania recenzji (pod bacznym okiem swoich ukochanych habilitantek/habilitantów czy profesorek/profesorów, „docentów”, jak ich z zadumą określano na Dolnym Mokotowie), a następnie… sami zaczynają produkować poezję & prozę (oczywiście „eksperymentalną”). Jako początkujące krytyczki/krytycy (potem stają się coraz bardziej rozpoznawani w środowisku), jako ludzie jakoś tam odpowiedzialni za kariery artystyczne poetek/poetów, mają genialną pozycję startową. Są nietykalni. Tworzą poezję i ją jednocześnie dołują (bądź namolnie liżą). Na temat ich własnej poezji/prozy wypowiadają się (reguła gry) zaprzyjaźnione doktorantki/doktoranci (promotorki/promotorzy). Nie chodzi mi o jakość produkcji (przykładów jest tak dużo, że nie mamy tu po co dochodzić do kwadratowych wniosków), czy o jakiś inny „zakaz”. Myślę jednak, że jeśli w tak konkretny sposób (statystyka, socjologia) chciałoby się zbadać proporcje kobiet-mężczyzn na literackim rynku, to analogicznie powinno się dokonać innej, dość prostej łamigłówki. Sprawdzić, ile osób zajmujących się krytyką, jednocześnie trudni się poematami (czy plagiatami Kosmosu). Mielibyśmy chyba odjechane rezultaty. Doktorantki-doktoranci-promotorki & promotorzy-złote-wstążki, poetki bez wąsów i poeci z brodami-jałowiec. To ci sami ludzie… Grupa 200-201,5 (?) cholernie zaangażowanych/progresywnych, rozbijających czołem lodowce osób, tak dzielnie i nowatorsko działających na rzecz polskiej poezji współczesnej. Zupełnie jak u Jelcyna (rymy) – Rodzina. Podobny krajobraz istnieje prawdopodobnie w każdym zakątku globu, nie można jednak o tych wszystkich mechanizmach zapominać. I w ten okrutny sposób możemy bawić się ciągle. Idzie zima, a śniegu ni ma. Taki tego rezultat.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

NAGROBEK FASZYSTY

W tym roku nie popłynąłem na San Michele, ale zrobiła to moja siostra Katarzyna i przywiozła widoczne niżej zdjęcie. O co zresztą ją prosiłem, bo podczas pobytu w zeszłą Wielkanoc natrafiłem tylko na grób Josifa Brodskiego. Tak w ogóle to nie przepadam za przebywaniem na cmentarzach... I też raczej nie wybrałbym się specjalnie, żeby zobaczyć to co poniżej (biorąc pod uwagę faszystowskie sympatie zmarłego i jego obmierzłe zachowanie w czasie II wojny).

[fot. Katarzyna Barańska]

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka Obraz i wir. Antologia anglo-amerykańskiego imagizmu autorstwa Leszka Engelkinga i Andrzeja Szuby, wydana w tym roku przez IBL. Gdzie w pokaźnym zestawie wierszy Ezry Pounda znalazłem tekst (jest to przekład pierwszego z wymienionych powyżej tłumaczy), który mimo wszystko nadal jakoś lubię: 

Ezra Pound

Epitafia

Fu I

Fu I kochał obłok wysoki i wzgórze.
Niestety zabił go alkohol.

Li Po

Li Po umarł też po pijanemu.
Próbował uściskać księżyc
w Żółtej Rzece.

I przypomniało mi się tłumaczenie tego wierszyka, jakie przeczytałem kiedyś chyba (?) w Piśmie Literacko-Artystycznym (albo gdzieś indziej, jednak nie mam pojęcia gdzie...), które w przypadku drugiego epitafia leciało jakoś tak:

Li Po także umarł pijany.
Próbował chwycić za rogi księżyc
w Żółtej Rzece.

Co brzmi zdecydowanie lepiej, ale niestety jest przykładem bardzo swobodnego potraktowania oryginału, który wygląda tak:

Ezra Pound

Epitaphs

Fu I

Fu I loved the high cloud and the hill,
Alas, he died of alcohol.

Li Po

And Li Po also died drunk.
He tried to embrace a moon
In the Yellow River.

niedziela, 12 czerwca 2016

Himmelstrasse

Czyli Droga do nieba - jak nazywali Niemcy trasę prowadzącą do komory gazowej w obozach zagłady. Jednak projekt   Briana Griffina traktuje to zagadnienie nieco szerzej (i całkiem słusznie), a wykonane przez niego zdjęcia pokazują szlaki kolejowe, którymi transportowano Żydów do Bełżca, Chełmna, Majdanka, Oświęcimia, Sobiboru i Treblinki. O serii Griffina dowiedziałem się wczoraj podczas wizyty na obfitującym w świetne wystawy  Fotofestiwalu w Łodzi, gdzie trzy fotografie z tego projektu przedstawiono w postaci gigantycznych fototapet (i na tym niestety skończyło*). Jest jednak strona autora i jest też przede wszystkim książka, gdzie zdjęcia tego interesującego projektu w ilości 103 sztuk (69 czarnobiałych i 33 kolorowych) można oglądać. Album został wydany przez oficynę Browns Editions (widoczne poniżej rozkładówki skopiowałem z ich strony) w nakładzie 500 ręcznie numerowanych egzemplarzy i kosztuje... 50£. 

*Karol Szymkowiak w komentarzu napisał, że zdjęć było więcej... A ja nawet się wróciłem, żeby sprawdzić, bo wydawało mi się dziwne, że tylko trzy na wejściu... Więc prostuję niniejszym - fotografii Briana Griffina pokazano na Fotofestiwalu więcej niż trzy i muszę w to wierzyć (Karol masz może jakieś fotki z tej ekspozycji?), bo drugi raz się nie wybiorę.










sobota, 11 czerwca 2016

DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska


JUTRO POWINNAM SMAŻYĆ PLACKI ZIEMNIACZANE W POŁUDNIE

pod wieczór małym fiatem 126 p (jutro) na porodówkę powinnam jechać
gdy nic mnie nie bolałaś i nie byłaś w terminie

gdy nie przygotowałam nocnej flanelowej z guzikami
nie wygoliłam włosów na wzgórku łonowym na łydkach pod pachami

nie zabrałam do fiata żyletek ani brzytwy
tylko Marlboro i czechowickie zapałki

(och lata siedemdziesiąte:
kartki na żarcie papierosy wódkę żółty ser mleko w proszku)

gdy się tak bardzo nie przygotowałam matka po raz drugi
mogły mi przecież pękać żylaki na wargach sromowych i w odbycie

(kurwa jak się bałam wtedy gdy jechałam tym małym fiatem)

na izbie szok że rodzę że rozwarcie że pośladkowy że kleszcze
a ty po kawałku ze mnie w czwartą RP


NOC W WIELKIM MIEŚCIE

wzięłam pokój w hotelu Royal miałam spać w Zamkowym
ale na dziedzińcu paw ogonem zasłaniał mi widok twarz

jadłam barszcz czerwony z kołdunami
poeta w ciągłym napięciu drganiu wpisywał mi w Drugie ja dedykację

w hotelu noc przy otwartym oknie gorąco duszno nadchodziła burza
lądowały awaryjnie wszystkie jumbo jety (spałam bez majtek)

złoty księżyc po burzy napierdalał w oczy jak słońce
lunatykowałam na krawędzi okna potem śniła mi się Krystyna Janda

człowiek z żelaza chodził po schodach tam i z powrotem
od moich drzwi hotelowych w ciasny korytarz po bordo dywanie

i jeszcze raz tam i z powrotem po schodach kruszył się marmur
o świcie wiertarki młoty pneumatyczne gwoździe do krzyża

autoalarmy napady na banki i ten zamkowy paw też
miała od samego rana rozpierdolony mózg kosmetyki i bieliznę


DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA

nadano mi wszystkie imiona: Słowian Barbarzyńców Germanów
i żydowskie i imiona bogiń greckich (któraś z nich byłą kurwą i żoną boga)

wybierałam też imiona własne
chciałam być Matką Bożą z Guadalupe mieć swojego Juana Diego i lilie

(między nogami)

na bierzmowaniu dostałam na imię Michalina
nie o to chodziło chciałam być piękna jak Michele Morgan

a byłam tylko kobietą twojego życia
o plecach z linią horyzontu z meszkiem wodorostów bliżej łona

w ramie okna miałam perłowe włosy i dla ciebie przycięłam udo szkłem drzwi
żebyś smakował słodycz mej krwi

kot ciągle mi liże tę bliznę na udzie i nie krwawię
stoję w śniegu kryształowa naga zimna

ktoś otwiera mi nożem zamarznięte usta
mam swoją opowieść o nieśmiertelnym głodzie kolonii mrówek


[Jak to się stało, że wcześniej przeoczyłem te teksty i ich autorkę? Więc pożytek z czytania antologii... W której dominują liczbowo faceci, kobiety to zaledwie 1/7 staffu (jak sobie to policzyłem), jednakowoż świetnej Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej nie uświadczymy np. w Solistkach. Antologii poezji kobiet... 
Wiersze przepisałem z tomu: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 58-59]

czwartek, 9 czerwca 2016

KICK OUT THE JAMS, MOTHER FUCKERS!

Piekłem wczoraj w nocy chleb (na zakwasie) i słuchałem/oglądałem MC5! CZAD!

[MC5 at Tartar Field, Wayne State University, Detroit on July 19th] 

środa, 8 czerwca 2016

Amazonki

Wioletta Grzegorzewska

Amazonki

W internacie rytuał obcinania paznokci,
roztocza mają ucztę, kiedy dziewczynom
z filologii łuszczy się po solarium naskórek.
W kabinie prysznicowej rozkleiła się podpaska,
bordowa stróżka płynie po płytkach jak Orinoko.
W nocy pora polowań, deszcze niespokojne,
w tropikach giną koledzy z politechniki.


[także ten świetny wiersz Wioletty Grzegorzewskiej przepisałem ze zbioru Solistki. Antologia poezji kobiet (1990-2009) pod redakcją: Marii Cyranowicz, Joanny Mueller i Justyny Radczyńskiej, wyd. Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2009, str. 196]

wtorek, 7 czerwca 2016

MIKROMANIA


MIKROMANIA (nieznany wiersz Jarosława Kaczyńskiego
napisany w odpowiedzi na pytanie czy akceptuje hasło
w stylu „Polacy nic się nie stało” skandowane przez
kibiców po przegranych meczach)

Trzeba grać ostro.
Jak się przegrywa, to się stało.
To trzeba sobie uświadomić. Ten

czas minimalizmu, mikromanii
narodowej powinien minąć.
I nie tylko w piłce nożnej. Ale

w szerszej skali. Piłka nożna
to dziś zjawisko narodowe,
sięgające nawet do sfery

politycznej. Jeżeli chodzi
o kondycję narodu,
o jego pozycję

[http://wpolityce.pl/sport/295697-jaroslaw-kaczynski-przed-euro-2016-trzeba-grac-ostro-czas-minimalizmu-powinien-minac-i-nie-tylko-w-pilce-nożnej]

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Obraz nadchodzi

Wioletta Grzegorzewska


Obraz nadchodzi

Matka bije dywany, podlewa szlauchem chodnik,
myjemy nawet listki kwiatów czule jak niemowlaka.
Wszystko lśni, gdy Obraz wchodzi z sanktuarium,
pobrudzone woskiem atłasy opierają się o próg,
tłum jak zagazowane muchy rozprasza się w sieni.

Niepojęta jest pieśń do pudła, z którego macki
madonny jak wymyte resztki pelargonii schodzą
pojedynczo na gumolit, niepojęty jest ten Obraz,
który mnie przemienia w przestraszone dziecko.


Lokatorki

Siostry wyrzuciły mnie z poddasza za uciekanie
w nocy przez ostrą bramę, tam gdzie świat
nie wlecze się monotonnie jak obłąkany pacierz.
Kto posprząta śmieci po pielgrzymach,
umyje ludwikiem gliniane twarze madonnom.
Skończy się zeskrobywanie gumy po wikarym,
który udzielał miętowych rozgrzeszeń i podkradał
z refektarza gulasz dla swoich lśniących piesków.
W pokoju, który jeszcze nie wywietrzał
zamieszkała zakonnica z przyjaciółką paprotką.


[wiersze Wioletty Grzegorzewskiej przepisałem ze zbioru Solistki. Antologia poezji kobiet (1990-2009) pod redakcją: Marii Cyranowicz, Joanny Mueller i Justyny Radczyńskiej, wyd. Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2009, str. 198-197]

sobota, 4 czerwca 2016

MAGIA WIELKIEGO FORMATU (aktualizacja, cd.)

Wenecja (Castello), Chiesa di San Lorenzo, 29.05.2016

Wielki format daje radę ;)
Posługując się D810, do którego przypinałem szkła niekoniecznie obliczone pod matrycę (i porównując to do efektów otrzymywanych z użyciem D700) zrozumiałem, że mnożenie pikseli ma jakiś sens...
Być może Nikon wypuści wkrótce body z matrycą 42 Mpix (bo przecież ta w D810 jest produkowana przez koncern Sony)?
Zdjęcie zdesakralizowanego kościoła San Lorenzo zrobiłem o 05:27 i była to idealna pora tego dnia. Dodatkowo gama kolorystyczna, jaką wygenerowała matryca D810 (+ software) bardzo przypomina to, co można zobaczyć na wedutach autorstwa Bernardo Bellotto... Co cieszy.

piątek, 3 czerwca 2016

MAGIA WIELKIEGO FORMATU (aktualizacja)

Wenecja (Cannaregio), Chiesa Santa Maria delle Penitenti, 30.05.2016

Magia 7360 x 4912pix ... ;))
(tak ogólnie, bo w tym konkretnym przypadku to 6144x4912pix).
I nawet stary zoom 35x70/2,8D dał radę.
Fotografowałem ten nieczynny kościół rok temu, ale analogiem.
Ogólne refleksje po weneckim poligonie są takie, że muszę nabyć shifta.
Znajomy fotograf architektury, który ciągle używa PC-E 24mm, jakoś specjalnie nie narzekał na jego wady optyczne (zresztą znam jego fotografie i wszystko wygląda tam OK, a podpina szkło do D800).
Na tegorocznym Biennale Architektury widziałem sporo fotografów, którzy mieli zapięte przez przejściówki shifty Canona do Sony Alpha R 7II (5168x3446pix).
(spotkałem też jednego używającego kombinacji: Sony Alpha R 7II + Nikkor PC-E 24mm).
Magia wielkiego formatu!