poniedziałek, 20 listopada 2017

Tramwaje są już od dawna kupą złomu


Izet Serajlić

CMENTARZ ŻYDOWSKI

Najwścieklejsza kanonada
w kierunku Marindvoru
jest prowadzona z cmentarza żydowskiego.
Nie wie najemnik Miloszevicia,
ani kim był Isak Samokovlija,
za którego grobowcem
ustawił swój karabin maszynowy,
ani kim jest ten, którego właśnie
trafił swoją serią.
On po prostu
za każdego zabitego mieszkańca Sarajewa,
czy będzie nim lekarz pogotowia,
czy też kierowca komunikacji miejskiej,
dostaje
sto marek niemieckich.


Goran Simić

RÓŻA I TRAMWAJE

Oto co zostało po Róży: futrzana podszewka
z jej płaszcza na zimę i bilet miesięczny
na przejazdy w mieście. Tramwaje są już od dawna kupą złomu,
a Róża przyzwyczaiła się do miękkiego nieba i długich spacerów z aniołami.
Biletu już jej nie potrzeba.
Między cieniami w jej szafie rzeczywisty jest tylko
tłusty odcisk palca, jaki pozostawił na bilecie misięcznym
jakiś niechlujny urzędnik.
Czy pozostał przy życiu i czy jego place chciałyby się
pewnego dnia spotkać z futrzaną podszewką?
Nie wiem, nie wiem.
Na boga, czemu o tym myślę teraz,
w rok po rozpoczęciu wojny?


Ferida Duraković

KAŻDA MATKA JEST CUDEM DLA DZIECKA

1

Kiedy uciekaliśmy w pośpiechu z domu
poza rogatki miasta, miałam
ze sobą kilka ulubionych książek, damski
neseser i bieliznę. Ona natomiast niosła
dwie torby pełne jedzenia. Zapytałam, co tam
wzięłaś, mamo? To, czego wszyscy potrzebują, odrzekła.
Potem, w huku granatów i na oczach snajperów,
poszła do naszego ogrodu i zerwała
dla wnuków sałatę, cebulę i marchew.
Nie boisz się?, zapytałam. - A, skąd, odpowiedziała.
Pomyślałam o swoich dzieciach i dobry Bóg
od razu otworzył mi drogę.


[wiersze w przekładzie Juliana Kornhausera z tomu: Lament nad Sarajewem. Antologia poezji bośniackiej, Wydawnictwo 13 Muz i Fundacja Pogranicze, Szczecin-Sejny 1996, str. 15, 100, 118. Nie miałem pojęcia, że taka książka w ogóle istnieje...]


niedziela, 19 listopada 2017

Natychmiastowa futuryzacja z dedykacją

Najnowsza naukowa książka Krzysztofa Jaworskiego, która dotarła do mnie w zeszłym tygodniu, DZIĘKI! Bardzo ciekawa lektura, szczególnie jak się to odniesie do całkiem współczesnych rodzimych ugrupowań literackich, ich tekstów programowych oraz siły oddziaływania tychże (bo to jest nasza Ojczyzna , synku!)... 



[Krzysztof Jaworski Natychmiastowa futuryzacja życia! Manifesty, odezwy, wypowiedzi programowe polskich futurystów 1919-1939Wydawnictwo Attyka, Kraków 2017, ISBN 978-83-65644-30-5]

sobota, 18 listopada 2017

Odwilż 56 - Cracovia 65. Wystawa architektury Witolda Cęckiewicza

To ekspozycja przygotowana przez Instytut Architektury, która w najbliższy czwartek, 23 listopada 2017 o godz. 18:00 otwiera się budynku dawnego Hotelu Cracovia (ul. Focha 1) w Krakowie. 


Na wystawie będzie można też zobaczyć kilka zdjęć mojego ojca Eugeniusza Wilczyka, przedstawiających Osiedle Podwawelskie na przełomie lat '60 i '70. Fotografie te wykonane zostały na potrzeby folderu, wydanego w 1971 roku przez Związkową Spółdzielnię Mieszkaniową.

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków, Osiedle Podwawelskie (wówczas Osiedle Tysiąclecia), ul. Komandosów 5-7, 1968]

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków, Osiedle Podwawelskie (wówczas Osiedle Tysiąclecia), ul. Komandosów 15-17, 1971]

piątek, 17 listopada 2017

Wola Filipowska revisited

[Wola Filipowska, DK-79, 17.11.2017]


Jest dobrze, choć zapewne mogłoby być jeszcze lepiej... (jeśli idzie o kadr).

Już jest źle, a będzie jeszcze znacznie, znacznie gorzej (w kwestii treści widocznych na muralu).

Chciałem dzisiaj dalej potestować 24-70, jednak obrzydliwa pogoda skutecznie mi to uniemożliwiła. Jakkolwiek mogę już powiedzieć, że szału raczej nie ma (Mike Urbaniak pewnie by powiedział, że dupy nie urywa), nie ma też kurzu lądującego na matrycy podczas zmiany obiektywów. Czyli jest to jakiś plus tej sytuacji...

(Chyba najwyższa pora na przymiarkę do PC 19 mm f/4E ED?)

czwartek, 16 listopada 2017

SOWĄ

Grzegorz Kwiatkowski

pogwizdali

nie wiedzieli gdzie uciekać bo to szczere pole było i biegali w kółko
strasznie nas to rozbawiło
i zanim ich zabiliśmy
nawet żeśmy sobie trochę pogwizdali


[Sową przybyło dzisiaj do mnie pocztą, wysłane przez autora. Żadne niby zaskoczenie, bo książkę znam od pewnego czasu, także w jakichś wariantowych wersjach. Niezwłocznie rozprawiłem się z kopertą, otwarłem tom, ale zacząłem go czytać od końca, trochę per analogiam do metody oglądania do góry nogami stykówek przez Henri Cartier-Bressona... I tak od tekstu Carl Fuchs, ur. 1838 zm. 1922 dotarłem do rozpoczynającego książkę wiersza Caricatura, po raz kolejny nabierając w trakcie lektury przekonania, że wszystko jest tutaj na właściwym miejscu. Ilość zapisów, ich zwięzłość, czytelność lub nie (nie ma tu żadnej sprzeczności) sytuacji, do jakich się odnoszą lub które cytują. Grzegorz Kwiatkowski w swojej poetyckiej trylogii Radości - Spalanie - Sową wielokrotnie w mniej lub bardziej oczywisty sposób nawiązuje do wydarzeń rozgrywających się wokół Zagłady (nie są to jedyne historyczne tropy, jakie można znaleźć w tych wierszach!), co w tak filosemickim kraju jak Polska, może być pewnym problemem dla sporej nawet grupy czytelników... Świetna książka!]


środa, 15 listopada 2017

Palimpsest IV RP w budowie...


W Święto Niepodległości obejrzałem ten zbiór pretensji i kompleksów. I przypomniała mi się scena z Amadeusza Miloša Formana, kiedy Salieri pyta Mozarta, jak podobała mu się jego opera, a zapytany długo nie może nic wykrztusić, po czym mówi... "nie wiedziałem, że muzyka może być taka".

Testowałem dzisiaj trochę 24-70 i nie jest źle. Będzie z niego użytek.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Kto finansuje przedstawienia i kto gra główną rolę?

Bertolt Brecht

ZAKAZ KRYTYKI TEATRALNEJ

Kiedy minister propagandy
chciał zapobiec krytykowaniu rządu przez naród, zabronił:
krytyki teatru. Reżym
bardzo kocha teatr. Jego osiągnięcia
widać głównie w dziedzinie teatru. 
Mistrzowskiemu operowaniu reflektorem
zawdzięcza on nie mniej, niż
mistrzowskiemu operowaniu gumową pałką.
Na całą Rzeszę rozpowszechnia się przez radio
jego przedstawienia galowe. 
W trzech filmach - supergigantach
z których ostatni liczy osiem tysięcy metrów,
wykonawca głównej roli grał führera.
Ażeby zwiększyć umiłowanie teatru w narodzie
organizuje się przymusowe chodzenie na przedstawienia.
Corocznie na pierwszego maja,
kiedy pierwszy aktor Rzeszy
gra byłego robotnika,
wręcz dopłaca się widzom za oglądanie po dwie marki
na głowę. Nie szczędzi się żadnych kosztów na świąteczne zabawy,
które pod nazwą PARTYJNY DZIEŃ RZESZY odbywają się w pobliżu Bayreuth.
Kanclerz osobiście
występuje tu jako ostatni głupiec i śpiewa
dwa razy dziennie tę powszechnie znaną arię
NIGDY NIE POWINNAŚ MNIE PYTAĆ.
To jasne, że tak kosztowne imrezy
należy chronić przed każdą krytyką.
Do czego by to doszło, 
gdyby każdy mógł krytykować
przywódce młodzieży Rzeszy, Baldura, że jest za mocno uszminkowany,
albo ministra propagandy, który mówi tak fałszywym głosem,
że nikt już mu nie wierzy, nawet w jego
szpotawą stopę? Tak więc, choć to teatr,
trzeba w ogóle zabronić wszelkiej głośnej krytyki, tak, nie wolno
ani razu powiedzieć, co jest grane,
kto finansuje przedstawienia i kto
gra główną rolę.

[Brzmi zaskakująco aktualnie... tekst w przekładzie Ryszarda Krynickiego z tomu: Bertolt Brecht ELEGIE BUKOWSKIE i inne wiersze, Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1980, str. 31-32]

niedziela, 12 listopada 2017

Niebo?

Nie ogarniam tej (patriotycznej?) kuwety... Skautowskiej zresztą też. W moich czasach szkolnych i licealnych przynależność do ZHP* lub HSPS** była synonimem obciachu.

[Kraków, ul. Kazimierza Wielkiego, 12.11.2017]


---------
* Związek Harcerstwa Polskiego, akronim ten jednak młodzież szkolna w latach '70 tłumaczyła sobie jako Związek Ch... P... (przynajmniej w Krakowie).
** Harcerska Służba Polsce Socjalistycznej. Wg. ówczesnej miejskiej legendy, mundurowe bluzy  haespeesowców były pierwotnie uszyte dla enerdowskiej Volkspolizei, która jednak wycofała się z zamówienia, więc sorty przekazano harcerzom.

sobota, 11 listopada 2017

Możemy się mordować

Jak napisał ktoś zieloną farbą po lewej stronie biało czerwonego grafa, umieszczając mocno uproszczony (aczkolwiek boleśnie czytelny) szablon siekiery. W zapisie street view z 2013 w tymże miejscu widnieje hasło J*BAĆ KATOWICE. Suma summarum na jedno wychodzi. Taka oto wyszła mi laurka na Święto Niepodległości... 

[Łazy, ul. Konstytucji 3 Maja, 10.11.2017]

piątek, 10 listopada 2017

KRÓTKIE ROZWAŻANIA O TEORII WZGLĘDNOŚCI

Miroslav Holub

KIEDY UCICHŁY PSZCZOŁY

Stary człowiek 
umarł nagle
sam, na działce pod dziewanną.
Leżał aż do zmroku,
kiedy ucichły pszczoły.

Miał piękną śmierć, nie, 
pan doktór sam przyzna - mówi
kobieta w czerni,
która przyjeżdża na działkę
tak samo jak dawniej,
co sobota,
a w torbie zawsze przywozi
obiad dla dwojga.



KRÓTKIE ROZWAŻANIA 
O TEORII WZGLĘDNOŚCI

Albert Einstein rozmawiał kiedyś - 
     (Knowledge is discovering
     what to say) - rozmawiał więc
     z Pawłem Valery,
padło pytanie:

Panie Albercie, jaką ma pan metodę pracy,
     jeśli chodzi o pomysły? Czy notuje pan je
     natychmiast, jak tylko przyjdą panu do głowy?
     Czy może dopiero
     wieczorem? Albo rano?

Albert Einstein odpowiedział:
     Panie Pawle, w naszym rzemiośle
     pomysły są czymś tak wyjątkowym,
     że jak się jakiś pojawi,
     to już go człowiek na pewno nie zapomni.

Nawet po roku.

[wiersze w przekładzie Leszka Engelkinga z książki: Miroslav Holub Wiersze, Świat Literacki, Izabelin 1996, str. 7547]


środa, 8 listopada 2017

W ognisku nadobowiązkowego życia

Miroslav Holub

Nauka o stawonogach

Roztocz Adactylidium
lęgnie się w ciele matki,
wyżera ciało matki do zewnątrz
a przy tym parzy się
ze swoimi wszystkimi siedmioma
siostrzyczkami.

Kiedy się więc urodzi
jest tak jaby już umarł:
wszystko ma za sobą

wolny strzelec
w czarnym środku tarczy
w ognisku nadobowiązkowego życia

poeta absolutny,
niesegmentowany,
pozbawiony czułków,
ośmionogi.

[wiersz w przekładzie Zbigniewa Macheja z liczącego 20 lat numeru (7/1997) Literatury na Świecie, pochodzacy z wydanego w 1986 roku tomu Interferon čili o divadle]

wtorek, 7 listopada 2017

Synagoga w Żarkach jedenaście lat temu

Dokładnie co do dnia. I od zaplecza. Z dobudówką i kominem, którego wygląd wywoływać może niespecjalne skojarzenia... (na szczęście podczas niedawnej renowacji element ten rozebrano).

[07.11.2006]

niedziela, 5 listopada 2017

T-34 i samochody

[Nie próżnowaliśmy dzisiaj rano, choć aura niespecjalnie sprzyjała... Właściwie to robiliśmy pewien rekonesans, który okazał się być wielce pouczający względem przyszłych, planowanych działań. Ciekawostka, przy tym cmentarzu nie da się zaparkować od ulicy (Karkonoskiej lub Wyścigowej, w ogóle w okolicy słabo z parkingami - ten widoczny na zdjęciu służy mieszkańcom pobliskich Tenisowej), czyli nie jest przewidziane odwiedzanie tego miejsca? Ciekawostka druga, fotografując ten obiekt wczesną porą raz po raz spotkałem ludzi, którzy wyprowadzali tutaj psy na spacer (eufemizm)...]

[Wrocław, Cmentarz Oficerów Armii Radzieckiej,  05.11.2017]

piątek, 3 listopada 2017

Synagoga w Książu Wielkim dziesięć lat temu

Nie wiem nawet czy ten budynek jeszcze tam stoi? Ostatnio fotografowałem go niespełna rok temu, po tym jak po wichurze zawalił się dach (czego od dawna się można było spodziewać). Cóż takiego wydarzyło się w czasie wojny w Książu Wielkim, że pamięć o żydowskich sąsiadach przybrała taki wyraz? Aż boję się sięgnąć do opracowań historycznych...

[18.08.2007]

czwartek, 2 listopada 2017

Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej dziesięć lat temu

Widzę, że zrobiłem to zdjęcie w swoje czterdzieste szóste urodziny... 
Nie ma nowych fot do zamieszczania na blogu, więc sięgnąłem do archiwum. Gdzie w przypadku projektu Niewinne oko nie istnieje mam sporo wariantowych ujęć. Które może od czasu do czasu tu wkleję. Obrabiając to zdjęcie ze skanu zrobionego też z dziesięć lat temu, po raz kolejny utwierdziłem się, że jakkolwiek pomyślany powrót do fotografii analogowej nie ma sensu... To se ne vrati!*

[04.01.2007]


--------------
* W języku czeskim zwrot ten oznacza, że nie ma czego żałować.

środa, 1 listopada 2017

Trochę okrężnie nadkładając kilometrów

Jerzy Kronhold

Życie ptaków i ssaków po

Jakoś nikt nie chciał pokazać drogi
do miejsca po spalonej stodole
siano pachniało snem kopki złociły się w słońcu
(bociany biły rekordy dzietności)
trochę okrężnie nadkładając kilometrów
jechaliśmy przez Jedwabne na Tykocin
bo bardzo chciałem leniuchować nad Narwią
słuchać wilg podglądać łosie w przyrodzie
rozbierać się do naga
fotografować na zimno życie ptaków
i ssaków po Holokauście

[z tomu: Jerzy Kronhold Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2014, str. 156.]

wtorek, 31 października 2017

Nekrolog orzeszka ziemnego

Xu Lizhi

Nekrolog orzeszka ziemnego

Nazwa towaru: Masło orzechowe
Skład: orzeszki ziemne, maltoza, cukier, olej
roślinny, sól, dodatki (sorbinian potasu)
Numer produkcji: QB / T1733,4
Metoda konsumpcji: Gotowy do spożycia po
otwarciu opakowania.
Sposób przechowywania: Przed otwarciem
przechowywać w suchym miejscu z dala od światła
słonecznego, po otwarciu należy przechowywać
w lodówce. 
Producent: Shantou City Bear-Note Foodstuff 
Company, LLC
Adres: Budynek fabryki B2, Far East Industrial Park,
Brooktown North Village, Dragon Lake, Shantou City.
Telefon: 0754-86203278 85769568
Faks: 0754-86203060
Data przydatności do spożycia: 18 miesięcy
Miejsce produkcji: Shantou w prowincji Guadong
Strona internetowa: stxiongji.com
Data produkcji: 8.10.2013




[wiersz w przekładzie Wioletty Grzegorzewskiej z tomu widocznego powyżej: Xu Lizhi Nekrolog orzeszka ziemnego, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, Kraków 2017, str. 22]

niedziela, 29 października 2017

sobota, 28 października 2017

Z niczym porównać ani pomylić

Jerzy Kronhold

Płacz

Czy słyszeliście jak płaczą lisy
stłoczone w klatkach
zwłaszcza w nocy w lecie
po upalnym dniu w piątek gdy niesie się
głos i słychać akordeon na wiejskim
weselu śmiechy przy grillu
i odległe o wiele kilometrów buczenie
elektrowozu ciągnącego wagony
z Koszyc do Bogumina
lisy płaczą i nie można tego 
z niczym porównać ani
pomylić



[Wiersz z tomu widocznego powyżej, wydanego w 2014 roku i kupionego wczoraj w Taniej Książce na ulicy Grodzkiej (w drodze na obrony dyplomów w Akademii Fotografii) za 14 zł... Okładkowe zdjęcie autora pochodzi z archiwum Joanny Helander. Czytam od wczoraj tę książkę z dużą przyjemnością, znajdując raz po raz kapitalne teksty (wiersze Jerzego Kronholda słabo znałem do tej pory), utwierdzając się przy okazji po raz kolejny, że nowa fala jest dla mnie istotnym punktem czy też płaszczyzną odniesienia. Że pojawiający się w wierszach poetów tego nurtu (no tak, sami faceci...) wnikliwy ogląd realnego jest czymś unikalnym w rodzimej działalności artystycznej, co widać szczególnie, gdy robię sobie prasówkę, czytając artykuły zamieszczone w Szumie lub Dwutygodniku.]

środa, 25 października 2017

Rewolucja w fotografii

[Aleksander Rodczenko, Parada sportowa. Dziewczęta z chustami, 1935. Zdjęcie nagrodzone w konkursie fotograficznym "Moskwa" w 1935 roku. Odbitka srebrowo-żelatynowa: 45 x 59,5 cm. Muzeum Moskiewski Dom Fotografii
Skan z katalogu świetnej wystawy Aleksander Rodczenko. Rewolucja w fotografii, która gościła w Muzeum Narodowym w Krakowie od maja do sierpnia 2012.
1935. Dwa lata po klęsce głodu na Ukrainie, rok po zabójstwie Kirowa, rok przed aresztowaniem Zinowiewa i falą największego terroru... Ciekawe jak potoczyły się losy dziewczyn z pierwszego szeregu? ]

poniedziałek, 23 października 2017

Pani listonoszka chyba po raz pierwszy obdarzyła mnie dzisiaj uśmiechem...

...być może zresztą dlatego, że ja się do niej pierwszy uśmiechnąłem, zobaczywszy jaką przesyłkę trzyma pod pachą. Zamawiając te operę nie przypuszczałem, że takie niszowe wydawnictwo... Hiszpańska Glossa to jedna z moich ulubionych oficyn, wydających płyty z muzyka barokową. No i słucham teraz opery Marina Marais, której bohaterką jest kochanka Zeusa i matka Dionizosa (uśmiercona podstępnie przez zazdrosną Herę),  mając też w pamięci, że żona kompozytora - Catherine d'Amicourt - powiła mu dziewiętnaścioro dzieci...

niedziela, 22 października 2017

...a materiał wyszedł dobry, zwięzły, a najważniejsze, że prawdziwy.

Serhij Żadan

Jewtuszenko

Ile to przy tej całej bieganinie
trzeba robić różnych 
głupot, kto by pomyślał.

Z samego rana dzwoni koleś,
mówi: stary, ratuj,
muszę mieć materiał, i to już.
No i masz, zamiast doprowadzić się
do jako takiego ludzkiego wyglądu,
wal, człowieku,
broń przyjaciół
przed codziennymi bolączkami.

Co to jest? - zapytał. Materiał -
mówię - pamięci Jewtuszenki.
A co, to już? - on na to.
Tak - mówię - wczoraj tu
w knajpie słyszałem. Albo na dworcu,
jak żeśmy tankowali. Wiesz, tam gdzie
całodobowy?
Tak, wiem - on na to. - Ech,
kurde, a ja dopiero co słuchałem
przez radio, jak przemawia. O inteligencji.
Albo o demokracji. - Pewnie jednak
o demokracji - mówię
po namyśle. Aha - zgodził się - 
o demokracji.

Wiesz - znowu zaczął po chwili -
czasem sobie myślę, że demokracja
to jedno wielkie gówno, cała,
rozumiesz, cała ta demokracja.

Był późny wieczór, staliśmy już
na dworcu pod całodobowym,
nie potrafiłem znaleźć kontrargumentu.

Nazajutrz rano koleś
znowu zadzwonił. A niech to -
powiedział zmartwiony. - Patrz, co za 
pech: okazuje się, że on jeszcze żyje,
dobrze, że rano sprawdziłem, bo
wkopalibyśmy się z twoim materiałem.
No, chwała Bogu - mówię. - Kto by
pomyślał. Co "chwała Bogu"?!
Mamy dziurę na szpalcie, musieliśmy
dać dwie krzyżówki. A my, sam wiesz,
nie jesteśmy gazetą od krzyżówek:
my
nie jesteśmy gazetą
od krzyżówek!

No, dobrze - mówię, kiedy 
się już uspokoił. To co, mam z
Materiał? - zamyślił zabrać
materiał?
Materiał? - zamyślił się.
Nie, niech zostanie u nas:
bo ile on tam jeszcze pociągnie,
a materiał wyszedł
dobry, zwięzły,
a najważniejsze, że 
prawdziwy.

[wiersz przekładzie Oli Hnatiuk i Adama Pomorskiego z tomu: Serhij Żadan Etiopia/Eфioiя, wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011, str. 101-105]



[Bohater wiersza Serhia Żadana umarł w tym roku (1 kwietnia). W maju 1995 trochę przypadkowo trafiłem w Moskwie do auli tamtejszej politechniki, gdzie miał miejsce poetycki spęd w rocznicę (o ile dobrze pamiętam) innej literackiej imprezy, jaka odbyła się w tym miejscu w czasie tzw. odwilży chruszczowowskiej. Wystrzelałem tam trzy rolki Delty 400... Jak ponownie uruchomię Coolpixa 9000, to może (kto wie?) coś z tego materiału zeskanuję? Jewgienija Jewtuszenkę, który też się tam produkował, zapamiętałem  jako niezłego showmana, świetnie panującego nad publicznością, którego kolejne przeczytane wiersze nagradzano burnymi apładismientami.]

piątek, 20 października 2017

Poezja za 14 zł

Musiałem coś załatwić dzisiaj w Akademii Fotografii (tzn. podpisać się pod dokumentem, który otwiera drogę do dyplomu Bartoszowi Dworskiemu i jego świetnemu projektowi Leningrad) i na Grodzkiej - jak zawsze - wstąpiłem do taniej książki, gdzie wydałem tytułowe 14 PLN.


Z powyższego zestawu na pierwszy ogień wybrałem wiersz - nieznanego mi wcześniej - Petra Halmay'a:


Petr Halmay

Widać stąd rzeką
Wiersz o matce


1.

Być może wtedy jeszcze
wszystko mogło potoczyć się inaczej...

Latarnie jak owoce
wolno huśtają się nad ulicą.
przy stole matka pisze list do siostry
w ich obcym ojczystym języku.

Duchota.

W głębokiej ciszy lipcowej nocy
słychać, jak wieczne pióro sunie po kartce
i cicho trzaskją
włosy dotknięte dłonią.


2.

Wychodzę z domu.
Na rogu niemieckie turystki
wybuchają głośnym, gardłowym śmiechem.

Karoserie aut jak resztki trylobitów...

W tym miejscu ulicę przecina główna aleja.

Druty nad torami zwisają jak pajęczyna,
światło na dachu taksówki
płynie samotnie między przystankami...


3.

Kiedy byłem mały,
latem czasami chodziła po mieście boso.
O swoich Węgrzech nie wspominała prawie nigdy...

Rzadko zaglądała do mojego pokoju.
Wieczorami nigdy nie miała czasu:
wtedy wciąż jeszcze mogła się podobać - 
nierozbijalny obraz...

I jeszcze ten język!

I właśnie to ma mi po niej pozostać?!

Widać stąd rzekę.
Pachołki na nabrzeżu niczym ludzkie głowy.
A gdzieś tam w praskich Holeszovicach
matka zaczyna kolejną stronę listu...

[wiersz w przekładzie Doroty Dobrew z tomu: Petr Halmay Tylne światła/Koncová světla, wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011, str. 63-65]

czwartek, 19 października 2017

Natomiast Wojciech Wilczyk przedstawił...

Gdy szukałem ostatnio w sieci recenzji projektu Wojciecha Prażmowskiego biało-czerwono-czarna, dobry wujek Googiel wyświetlił mi link do tekstu z miesięcznika Czas Kultury, który owszem jest recenzją, ale wystawy Świat nie przedstawiony. Dokumenty polskiej transformacji po 1989 roku, kuratorowanej przez Adama Mazura i pokazywanej w Centrum Sztuki Współczesnej - Zamek Ujazdowski w 2012 roku. Czytając ów artykuł pióra Agaty Wdowik, znalazłem też fragment poświęcony mojej osobie:

Natomiast Wojciech Wilczyk przedstawił zdjęcia z niedokończonego projektu „Czarno-biały Śląsk”. Podczas objazdówki po górnośląskich miasteczkach rejestrował witryny małych sklepów w zubożałych dzielnicach. Ostatecznie zdjęcia wykorzystał z Krzysztofem Jaworskim do wyprodukowania w 2002 roku książeczki z jego wierszami i owymi śląskimi zdjęciami.

Zaledwie trzy zdania i same nieścisłości... Cykl Czarno-Biały Śląsk został ukończony i nawet doczekał się albumu wydanego przez Galerię Zderzak oraz Górnośląskie Centrum Kultury w Katowicach. Miało to miejsce w roku 2004. W drugim zdaniu użyte zostało słowo "objazdówka", jednak w nieznanym mi do tej pory znaczeniu (dr Agata Wdowik pracuje na Instytucie Polonistyki Stosowanej UW), więc aż zerknąłem do Słownika Języka Polskiego PWN, gdzie tłumaczy się go jako:
1. pot. «trasa objazdowa jakiegoś zespołu»
2. pot. «droga objazdowa»
3. pot. «wycieczka zagraniczna, której celem jest zwiedzanie»
Owszem, w 2001 roku sporo czasu spędziłem na jeżdżeniu po takich "śląskich miasteczkach" jak: Bytom, Chorzów czy Zabrze. Wreszcie w kwestii "wyprodukowania" z Krzysztofem Jaworskim "książeczki" Kapitał, to znalazły się w niej kadry z materiału zarejestrowanego podczas pracy nad Czarno-Białym Śląskiem, a nie te (kolorowe), które pokazano na Świecie nie przedstawionym...

Tekst napisany przez Agatę Wdowik jest ze wszech miar kuriozalny. Czytając go nie mogłem uwierzyć, że ten wylew ignorancji dopuszczono do druku w tak renomowanym jednak piśmie, jak Czas Kultury... W memoriale im. Karola Maliszewskiego Agata Wdowik spokojnie załapała by się do medalowej trójki w generalce.

środa, 18 października 2017

Mały realizm

Pracując nad tekstem (za który już mi zapłacono) o obrazowaniu Zagłady... Właściwie to robiąc (nie mające końca) poprawki... Postanowiłem puścić coś w temacie (w sensie utworu otwierającego album, choć w temacie właśnie byłby raczej jakiś pretensjonalny utwór pasyjny, np. JSB...). AT100E daje radę, choć dźwięk z AT120E był wyraźnie miększy, co nie znaczy, że lepszy (chyba wolę jednak ten ostrzejszy). Ostra lampa na zewnątrz, więc odpuściłem sobie zdjęcia do końca tygodnia (zresztą na gałęziach ciągle zwisają te zielone, zasłaniając to i owo, co jest ważne w kadrze, więc raczej do końca miesiąca...). Taki to i mały realizm dzisiejszego dnia. Jak się rozprawię ze pewnym zdjęciem z tzw. Raportu Stroopa oraz nawiązującym do niego fragmentem prozy Jarosława Marka Rymkiewicza, będę zdecydowanie do przodu!