środa, 21 czerwca 2017

O "Šumperáku" Tomáša Pospěcha

w najnowszym Herito (nr 26, 2017), które tematycznie poświęcone jest jednak Węgrom. Bardzo ciekawe teksty, polecam i zapraszam do lektury!



Licznik bloga nieuchronnie zbliża się do liczby 700 000 odwiedzin... Więc może pora na małą przerwę?

---
Uzupełnienie z 17:31. Trafić akurat w taką liczbę statystyczną... Przypadek? Nie sądzę!


wtorek, 20 czerwca 2017

MIĘSO JAKO METAFORA (11)

Bertolt Brecht

* * *

Ci co zabierają mięso ze stołu
Głoszą zadowolenie.
Ci co je będą zgarniać
Żądają gotowości do ofiar.
Nażarci zapewniają głodnych.
O wielkich czasach, które mają nadejść.
Ci co prowadzą kraj w przepaść
Twierdzą, że sztuka rządzenia
Jest za trudna
Dla prostego człowieka.

Z cyklu Niemiecki elementarz wojenny

[wiersz w przekładzie Roberta Stillera z książki: Bertolt Brecht Poezje wybrane, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1908, str. 64.]


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Dwie pocztówki z Wenecji sprzed trzech lat

[Cale Nuova, 28.05.2014  18:12]

[Campiello Gorne, 28.05.2014  18:20]

Pierwsza z dedykacją dla ks. prof. Józefa Tischnera... ;) Aczkolwiek muszę zaznaczyć, że to bardzo często fotografowany przez turystów motyw, więc może mnie ktoś ubiegł?

niedziela, 18 czerwca 2017

OSET, POKRZYWA

i Czesław Miłosz z książki Dalsze okolice (1991), tekst jednakowoż zeskanowany  został (co widać) z wydanego w 2011 roku przez Znak tomu Wiersze wszystkie
Uruchomiłem ponownie gramofon i od przedwczoraj słucham tylko czarnych płyt... czyli nieco anachronicznie brzmiących wykonań Hendla, Albinoniego lub Vivaldiego.

sobota, 17 czerwca 2017

6 kadrów z "Industrial Heartland" Andrew Borowca

Czyli z jego nowego cyklu, który amerykański fotograf zaczął realizować w 2015 roku. No i znowu się zachwyciłem (tak jak przy Post-Industrial Rust Belt, Lincoln Highway czy The New Haeartland), świetne zdjęcia! Ponieważ plastyka obrazów różniła się dość wyraźnie od Post-Industrial Rust Belt, gdzie Borowiec fotografował Leicą M9, sprawdziłem exify kilku kadrów i oprócz tego, że najczęściej stosowana ogniskowa to 35mm, dowiedziałem się też, iż użyta została tu kamera o kryptonimie ILCE-7RM2 czyli... Sony A7RII z sensorem 42 Mpix. Słuszny ruch... Ciekawe czy ten nowy materiał uda się Andrew Borowcowi wydać w postaci albumu?

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandShuttered GenOn power plant, Elrama, Pennsylvania, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandIdled stoves, ArcelorMittal, Weirton, West Virginia, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandIdled Foster Wheeler steam plant, Weirton, West Virginia, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandArcelorMittal steel mill, Weirton, West Virginia-2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial Heartland - AMROX iron oxide plant, Allenport, Pennsylvania, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandBlast furnace, ArcelorMittal, Cleveland, Ohio, 2016

piątek, 16 czerwca 2017

środa, 14 czerwca 2017

Mięso jako metafora (10)

Miloš Doležal

Hycel Neufus

Obdzierał ze skóry
wszystkie czworonożne
nawet na tapczanie śmierci
Tylko u niego
zdobywały matki 
z psich uszu
smalec dla swoich dzieci
Za wojny podobno
nikogo nie wydał
chociaż widział tyle
czeskiego bydła

[wiersz w przekładzie Jerzego Kędzierskiego z tomu: Miloš Doležal Gmina, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004, str. 33. Przy okazji Festiwalu Miłosza zupełnie przypadkowo trafiłem się Miloša, który miał mój Realizm, więc z przyjemnością podpisałem mu książkę. A widzieliśmy się ostatni raz... 20 lat temu w Legnicy. A teraz Hycel Neufus czyli Ras Neufus w oryginale z tomu: Miloš Doležal Obec, Atlantis, Brno 1996, str. 38]

RAS NEUFUS 

Stahoval z kůže
všehno čtyřnohé
i na smertelném gauči
Jedině na něj
shněly mátky
z psích uší
sádlo pro své děti
Za války prý
nikoho ne udal
i když viděl
tolik českýho dobytka


wtorek, 13 czerwca 2017

Mięso jako metafora (9)

Tym razem w mięsno-metaforycznym cyklu bardzo znane zdjęcia Chrisa Niedenthala, zrobione zimą 1982 w stanie wojennym na targu w Grójcu. Cóż, patrząc na te fotografie nie dziwi wcale współczesny (czytaj - bestialski) sposób traktowania zwierząt w tzw. hodowli przemysłowej. Choć niewątpliwie w czasach gdy świnie nazywane były w Trybunie Ludu "trzodą chlewną", ich warunki życia w przydomowych chlewikach były nieznacznie lepsze, choć finał zdecydowanie ten sam...

Chris NiedenthalTarg w Grójcu, stan wojenny, luty 1982, Polska

Chris NiedenthalTarg w Grójcu, stan wojenny, luty 1982, Polska

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tak oto fotografia prześladuje malarstwo, które ją naśladuje

Kiedyś było inaczej...

Thomas Struth, Art Institute of Chicago II, Chicago 1990, Chromogenic print, 180 x 215 cm

Marcin Maciejowski, What do People see in It, 2014, Oil on canvas, 190 x 140 cm

niedziela, 11 czerwca 2017

Joachim Sartorius "Odwiedziny u wygnanej poetki"

Ze świeżo wydanej książki Zegar szronu, wiersze w wyborze i tłumaczeniu Ryszarda Krynickiego. REWELACJA! Podczas wczorajszego spotkania autorskiego, które odbyło się w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Miłosza, miałem też przyjemność posłuchać, jak poeta czyta swoje wiersze po niemiecku. Wklejony poniżej tekst zeskanowałem z książki: Joachim Sartorius Zegar szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, str. 55-58.
 
 
 
 


piątek, 9 czerwca 2017

Dwa nabytki, które uczyniły ten dzień znośniejszym

Jeden nie pasuje do drugiego i to właśnie chodzi! 
Pierwszy odebrałem dzisiaj - poprzednio go zamówiwszy - w Musiccornerze, drugi - kupiony na Allegro -dotarł właśnie pocztą.



Podobno osoby słuchające muzyki nie kupują teraz płyt CD, jeżeli już to analogi, a najczęściej po prostu pliki. A ja ciągle zamawiam i nabywam CD oraz SACD, ponieważ niezmiennie lubię posiadać też materialne przedmioty (jakkolwiek muzyka na dyskach to ciągi zero jedynkowe...). Najbardziej jednak odpowiada mi... tzn. odpowiadało, bo takich sklepów w Polszcze już nie ma, oglądnie albumów na regałach, wybieranie, etc. W Musiccornerze, kiedy jeszcze mieli swój salon na Rynku pod numerem 13 w Krakowie, a w nim spory dział klasyki, pracował tam Pan Stanisław, z którym można było przy okazji zakupów pogadać o wykonaniach, nagraniach, etc. I komu to ku*wa, przeszkadzało?!?


Z książkami podobnie, nie trawię e-booków...

ps. Orlando Porpory fajny!

czwartek, 8 czerwca 2017

(sztandar koloru khaki)

Iwan Achmietjew


* * * 

ależ wierzę
że pan
nie lubi Żydów

nie wierzę tylko
że pan 
kocha Rosję


* * * 

i nie wódź nas do Inguszetii

                1994


* * *

histeryczne próby
zachowania tej
nikomu nie potrzebnej
integralności terytorialnej

                 2000


* * * 

są Rosjanie 
w szerokim sensie tego słowa

są Rosjanie 
w wąskim sensie słowa

i są Rosjanie 
w sensie bardzo wąskim 


* * * 

broń jądrowa jest nam potrzebna
powiedział
patriota
przepraszam
patriarcha


* * * 

sztandar koloru khaki



[wiersze Iwana Achmietjewa w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 319, 323, 325, 331, 333 i 335]

wtorek, 6 czerwca 2017

SPOTKANIE AUTORSKIE w podczas tegorocznej edycji MIŁOSZ FESTIVAL

w sobotę 10 czerwca 2017 roku o godzinie 12:15 przy ulicy Kanoniczej 17 w Krakowie (dawny Pałac Biskupa Erazma Ciołka - obecnie oddział Muzeum Narodowego w Krakowie). Spotkanie poprowadzi Jarzy Jarniewicz. SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!



Miejscówka gdzie rzeczone spotkanie ma się odbyć (to także siedziba biura festiwalowego) to miejsce doskonale mi znane... Ale nie w wersji po rekonstrukcji, rewitalizacji i konserwacji (wszystko powyższe trwało ze dwie dekady z ogonkiem), lecz z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ponieważ w budynku przy ulicy Kanoniczej pod numerem 17 mieściła się wtedy pracownia fotograficzna PKZ, której mój ojciec - Eugeniusz Wilczyk, był wówczas szefem. Dokładnie na pierwszym piętrze, częściowo w sali, gdzie wiszą teraz sarmackie portrety dziwnych facetów z obowiązkowym snopkiem pod nochalami (30 lat temu pomieszczenie to było podzielone). Deżawi...

poniedziałek, 5 czerwca 2017

(Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski)

Jan Satunowski


Przede wszystkim tyle bezczelności, żeby wiedzieć, że to wiersze.

                    1976



...nauka - suka...

                    23 stycznia 1971


Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski.

                    12 czerwca 1970


[wiersze Jana Satunowskiego w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 105, 110, 125]


niedziela, 4 czerwca 2017

Dwa zdjęcia Anny Beaty Bohdziewicz z powodu wiadomej rocznicy

Z jej cyklu Fotodziennik czyli piosenka o końcu świata, z książki Wszystko od nowa, 1989, Life Anew (str. 105 i 109).



I uświadomiłem sobie dzisiaj, że po równo żyję w PRL i w III RP. Co oczywiście już się zmienia na korzyść tego drugiego (co biorąc pod uwagę, że wiąże się z ogólnym przybywaniem lat, jest "korzyścią" mocno dyskusyjną...).

Druga z wklejonych powyżej fotografii jest - jak myślę - dość emblematyczna, szczególnie w kontekście politycznego hejtu z jakim nieustannie się teraz spotykamy. Andrzejowi Łapickiemu, startującemu z listy Komitetu Obywatelskiego na stanowisko senatora, przydzielono tutaj swastykę (biorąc pod uwagę, że był on lektorem Polskiej Kroniki Filmowej w czasach stalinowskich, bardziej adekwatne byłyby chyba... sierp i młot. Od razu dodam, że uważam Andrzeja Łapickiego za wybitnego aktora). A Lech Wałęsa, rekomendujący Łapickiego na tym plakacie wyborczym, dostał gwiazdę Dawida na szubienicy (przypisywanie "żydowskiego pochodzenia" jest typową metodą deprecjacji politycznych przeciwników w Polsce, paradoksalnie jednak to Lech Wałęsa w późniejszej o rok kampanii wyborczej na stanowisko prezydenta, podczas wieców tolerował antysemickie teksty padające ze strony publiczności pod adresem swojego konkurenta - Tadeusza Mazowieckiego...). 

piątek, 2 czerwca 2017

Dzień Dziecka był wprawdzie wczoraj...

I wczoraj właśnie na stronie słynnego nowojorskiego sklepu B&H znalazłem taką niespodziankę! O ile dobrze pamiętam (a pamiętam dobrze, pisałem zresztą o tym na hiperrealizmie) to początkowa cena tego szkła wynosiła 8K w USD...

Teraz to (zaledwie) 5K $, co w przeliczeniu na PLN (dzięki polityce podstarzałego tweetmana, mizogina i rasisty wartość USD leci w dół) daje kwotę 18.600 zł. To "tylko" 2,5K więcej, niż cena Nikora PC-E 19mm f/4E ED... (jego cena też spadła, tyle że o 1,6K i wynosi obecnie 15,999 zł).

No dobrze, a jak z jakością obrazów uzyskiwanych dzięki użyciu produktu firmy Schneider Kreuznach? Ktoś, coś?

czwartek, 1 czerwca 2017

Tymon Markowski "Flow"

Książkę kupiłem zachęcony prezentacją na portalu Fotopolis. I się nie zawiodłem. To świetna rzecz, bardzo dobrze pomyślana i takoż zrealizowana. To ciekawe, w ciągu niespełna trzech lat doczekaliśmy się dwóch fotograficznych monografii polskich rzek. Tematem nieco wcześniejszego od serii Tymona Markowskiego projektu 808,2 km, jaki zrobił Waldemar Śliwczyński, była Warta. Śliwczyński fotografował ją zabytkowym Wisnerem 5x7" na materiałach czarno-białych, aczkolwiek rejestrowanych motywów nie archaizował (co często ma miejsce w przypadku osób posługujących się wielkoformatowym sprzętem i używających czarno białych negatywów). Na jego zdjęciach właściwie bez przerwy widzimy samą rzekę lub jej najbliższe okolice, ujęte w klasycznej pejzażowej konwencji. Mimo, że autor 808,2 km z premedytacją wybierał miejsca mocno przeciętne, jego seria banalna wcale nie jest, a kadry (no... większość z nich) są atrakcyjne wizualnie, więc album dobrze się ogląda (zwłaszcza, że większość lokalizacji oglądamy na panoramach składanych z dwu lub trzech klatek). Zdjęcia w albumie Flow Tymona Markowskiego właściwie nie prezentują samej Brdy, co raczej miejsca i obiekty z tą rzeką związane, oczywiście także powiązanych z nią ludzi. W przeciwieństwie do Śliwczyńskiego, Markowski zdecydowanie wybiera sytuacje zjawiskowe (dobrze wypadające wizualnie), nie popadając na szczęście w efekciarstwo i wytwarzanie fajansu, które charakteryzuje np. autorów pracujących na zlecenie magazynu National Geographic. Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu taki projekt zrealizowany byłby zapewne co najmniej średnim formatem lub kamerą 4x5", tymczasem współczesna cyfrowa technologia, zamknięta w puszce nie większej niż analogowa lustrzanka małoobrazkowa, umożliwia rejestrację obrazów nie tylko o zbliżonej jakości, lecz także posiadających pewien aspekt "surowej czystości", co bardzo mi w tym działaniu odpowiada. Książka Tymona Markowskiego ma nietypową dla fotograficznych albumów postać - jak to można na wklejonym poniżej filmiku zobaczyć - długiej harmonijki, więc kilkuzdaniowe komentarze do zdjęć (są one integralną częścią projektu) pojawiają się na ich odwrocie, co nie zakłóca naszego flow przez ten świetny materiał wizualny.

wtorek, 30 maja 2017

I jak tu dobrze zacząć dzień

Kiedy od w otwartej na chybił trafił książce przekładów George'a Herberta (tłumaczenie i wybór Stanisław Barańczak - Znak, Kraków 1989, str. 83-84) znajduje się poniższy wiersz???

George Herbert

                      UMARTWIENIE

             Jak wcześnie gnije życie ludzi!
Gdy z wonnych skrzyń wyjmuje się pieluszki cienkie
       Dla noworodków, w których drobnej piersi
                Dech się dopiero budzi -
       Te szmatki to są całuny maleńkie
Co spowijają ciało i wydają śmierci.

             Gdy dziecko pierwszy raz wstępuje
Do łóżka, w dobrowolny swój grób się układa,
       Obezwładnione snem; dech tylko w piersi
                Wątłą nić życia snuje:
I noc za nocą, niby fal gromada,
       Niesie dziecko pośpiesznie ku przystani śmierci.

             Gdy młodzik, wesół i swobodny,
Muzyki się domaga wśród kompanii gwarnej,
       I krew mu wzbiera w żyłach, a dech w piersi
                Szerokiej i dorodnej -
Muzyka owa brzmi jak dzwon cmentarny,
       Co mu kompanem będzie w porze jego śmierci.

             Gdy mąż, stateczny i dojrzały,
Własny swój dom buduje, gdzie oczy rozumne
       Mają oparcie, gdzie dech męskiej piersi
                Wyznacza mu krąg stały -
Ów dom zamknięty przypomina trumnę,
       Która będzie niebawem służyć jego śmierci.

             Gdy starzec słabnie, siwą głową
Chyli się ku mogile i niby śnieg szary
       Coraz yo bardziej taje, topiąc w piersi
                Każdy oddech i słowo -
Lektyka jego wygląda jak mary,
       Na których trafi wkrótce do domostwa śmierci.

             Człowiek, nim tego jest świadomy,
Zaczyna swój karawan w żałobę ubierać
       I czyni to, aż wydrze mu się z piersi
                Ostatni dech znikomy:
Wszelako, Panie, ucz nas tak umierać,
       By wszelkie umierania były życiem w śmierci.

niedziela, 28 maja 2017

PORANNE PTAKI

Tomas Tranströmer

PORANNE PTAKI

Budzę samochód
z szybą pobieloną pyłkiem.
Zakładam okulary słoneczne.
Ptasi śpiew ciemnieje.

Tymczasem ktoś inny kupuje gazetę
na dworcu kolejowym
gdzie wielki wagon towarowy 
czerwony od rdzy
mieni się w słońcu.

Nie ma tu miejsca na próżnię.

Przez wiosenne ciepło ciągnie chłodny korytarz
którym ktoś spiesznie nadchodzi
i powiada, że oczernili go
przed samym zarządem.

Przez tylne drzwi w krajobrazie 
wlatuje sroka
czarna i biała. Ptak bogini Hel.
A kos śmiga wzdłuż i wszerz
zaczerniając w szkic węglem wszystko
prócz bielizny na sznurze:
chór Palestriny.

Nie ma tu miejsca na próżnię.

To niesłychane poczuć, jak rośnie mój wiersz
gdy mnie ubywa.
Rośnie, zajmuje moje miejsce.
Wypiera mnie.
Wypycha mnie z gniazda.
Wiersz jest gotowy.

[wiersz z tomu: Tomas Tranströmer Wiersze i proza. 1954-2004 (przełożyli Magdalena Wasilewska-Chmura i Leonard Neuger), Wydawnictwo a5, Kraków, wydanie II poprawione, kwiecień 2017, str. 143-144]

piątek, 26 maja 2017

Wydawnictwo Czarne poleca (wiosna 2000)

Szukając na regale tomików z "fioletowej serii" trafiłem na ten numer Lampy (i Iskry Bożej) z wiosny 2000. I łza mi się w oku zakręciła (a w takiej sytuacji  "ł" w słowach "łza" i "zakręciła" powinno być wyłącznie przedniojęzykowo-zębowe, zwane też scenicznym - świetnie wymawiał je np. Czesław Wołłejko), albowiem na trzech z czterech zreprodukowanych okładek Czarnego widoczne są moje zdjęcia... Patrząc od lewej - pozycja pierwsza, trzecia i czwarta. Ale jeżeli spojrzymy na listę wydawnictw, to znajdą się kolejne cztery (licząc od góry - pozycja druga, czwarta, siódma i piętnasta). Tak było.


Artzin Lampa i Iskra Boża wydawany był przez Pawła Dunin-Wąsowicza przez kilkanaście (?) lat, jeszcze przed zapewne bardziej znanym publiczności pismem Lampa (2004-2014).

czwartek, 25 maja 2017

"Z wysokości" (ciąg dalszy)


Szesnaście lat stuknęło... Pod względem technicznym (i nie tylko) to dla mnie cała epoka*... Nie miałem wtedy np. własnego skanera, więc odbitki do zreprodukowania w katalogu skanowałem u Dymitra Kismiełowa, który robił oprawę graficzną Nowej Polszy (ciągle chyba robi?) i miał takowe urządzenie. O zdjęciu widocznym na okładce katalogu wystawy w Małej Galerii ZPAF pisałem już kiedyś na hiperrealizmie. Wystawowe odbitki o rozmiarach 40 x 40 cm zrobione były na plastikowym papierze Agfy (sic!), który zresztą podarował mi na tę okoliczność Marek Lasyk, wówczas właściciel firmy Focus S.C. handlującej materiałami fotograficznymi (i udzielającej stałym klientom kredytu!). Zdjęcia wisiały w antyramach (sic!) i były umocowane do podłoża za pomocą kleistej glutowatej gumy (nie mam pojęcia jak ta substancja fachowo się nazywa?).


W katalogu pojawiło się (jak wyżej widać) 9 zdjęć, natomiast na wystawie było ich chyba z... 30. Wieszanie ekspozycji oraz sam wernisaż obfitował w zabawne sytuacje. Np. asystent Marka Grygla zapytał mnie - czy inspiruję się twórczością Bogdana Konopki? Starając się przybrać jak najbardziej poważny wyraz twarzy, powiedziałem mu, że owszem tak, że fotograf ten jest dla mnie jedynym i wyłącznym punktem odniesienia, ale sądząc po minie jaką zrobił, mogę podejrzewać, że jednak mi nie uwierzył... Na wernisażu natomiast raz po raz ktoś z gości zwracał się do Marka Grygla, mówiąc - nie wiedzieliśmy, że taka fotografia jeszcze istnieje (co było złośliwą raczej aluzją do konceptualnego przeważnie programu wystaw w Małej Galerii). Fotografie w katalogu posiadają grubą czarna ramkę negatywową (odbitki ekspozycyjne też ją miały, ale cieńszą), ponieważ we wczesnym okresie pracy nad Czarno-Białym Śląskiem, tak właśnie pokazywałem te zdjęcia, co skutkowało np. tym, że spora cześć ciasno kadrowanych klatek nie weszła później do albumu...

Kiedy planowałem tę wystawę, pomyślałem sobie, że dobrym patentem może być odniesienie się do literatury, konkretnie do werystycznej praktyki, z jaką możemy się czasem spotkać w poezji. Zarówno tytuł wiersza Marcina Sendeckiego, jak i sposób prezentowania realnego (no dobrze, bez ostatnich linijek...) idealnie pasował mi do serii zdjęć z Górnego Śląska, wykonanych przez mnie z wysokiej perspektywy.


* będzie jeszcze o "całej epoce" tutaj pisane. Zostańcie Państwo z nami ;))

środa, 24 maja 2017

"Z wysokości"

Tak się nazywa ta książką Marcina Sendeckiego, wydana w słynnej fioletowej serii pisma bruLion ("słynnej" "fioletowej serii" "pisma" bruLion...), a na IV stronie okładki znalazłem wczoraj niespodziewanie (niespodziewanie, bo kompletnie o tym fakcie zapomniałem) swoje zdjęcie...


Fotografia została wykonana w okolicach 1990 roku na ulicy św. Wawrzyńca w Krakowie z użyciem Pentacon Sixa, obiektywu Sonnar 180mm f/2,8 (Carl Zeiss Jena), filmu Fotopan HL oraz zapewne (?) statywu. Biorąc pod uwagę perspektywę - zdjęcie zostało wykonane raczej... "z niskości".

Ponieważ książka jest ometkowana, więc wynika z tego, że musiałem ją kupić... Co jest o tyle ciekawe, że - o ile dobrze pamiętam - od kogoś z bruLionu (Marcin Baran? Paweł Filas?) dostałem cały fioletowy zestaw. Tajemnicza historia... Widoczne na metce 18000 zł sprzed denominacji, to obecnie 1,80 PLN.

Osiem lat później tytułowy wiersz Marcina Sendeckiego pożyczyłem (za zgodą autora) przy okazji wystawy w Małej Galerii ZPAF w Warszawie (kierowanej wówczas przez Marka Grygla), która była pierwszą prezentacją materiału z projektu Czarno-Biały Śląsk. Bo właśnie Z wysokości się ta ekspozycja nazywała, a wiersz pojawił się też w wydanym wtedy katalogu. Stare dzieje...

Przeczytałem wczoraj całe Z wysokości i myślę, że książka ta się świetnie broni (czego nie można powiedzieć o kilku innych fioletowych tomikach - ale tym razem bez nazwisk...). Marcin Sendecki odbiera jutro Nagrodę miesięcznika Odra za tom W i jest to - jak sądzę - całkowicie zasłużone wyróżnienie.

wtorek, 23 maja 2017

Dwie przesyłki odebrane wczoraj

które uczyniły ten dzień w miarę znośnym...



Chociaż na pewno nie do końca. Biedny Johann Adolf Hasse, w czasach swej kompozytorskiej i dyrygenckiej aktywności równie sławny na terenach niemieckojęzycznych jak Georg Philipp Telemann (co tam mniej popularni wówczas Bach czy Zelenka...), którego niemal wszystkie rękopisy partytur spłonęły w Dreźnie w 1760 roku podczas oblężenia miasta przez Armię Pruską... William Christie to jeden z moich ulubionych dyrygentów, specjalizujący się w wykonaniach muzyki barokowej, tutaj nie z założonym przez siebie zespołem Les Arts Florissants, lecz ze znacznie starszą Capellą Coloniensis. Akurat słucham tego teraz, a jest to w ogóle premierowe nagranie tej opery... Zupełnie niesłusznie zapomnianej.




I słynna powieść Ernesto Sábato, której poprzedni posiadany przez mnie egzemplarz (edycja z lat '70 Wydawnictwa Literackiego z serii "prozy iberoamerykańskiej") zaczytałem kiedyś doszczętnie. Biorą pod uwagę mnogość i popularność spiskowych teorii, z jakimi mamy obecnie do czynienia w Polsce, trzecia część powieści Sábato, czyli Raport o ślepcach powinna być lekturą obowiązkową w tym kraju...

poniedziałek, 22 maja 2017

"ZAPLECZE WŁADZY" Katarzyny Zolich

od jutra do oglądania w ARTzonie (Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida w Krakowie, oś Górali 4). Wystawa odbywa się w ramach Photo Fringe Miesiąca Fotografii w Krakowie, zaś wernisaż będzie mieć miejsce w czwartek 25 maja 2017 roku o godz. 19:00. ZAPRASZAM SERDECZNIE W IMIENIU AUTORKI I SWOIM!

Zaplecze władzy to dokumentalny seria (jej wcześniejsza nazwa to Katalog miejsc niewidzialnych), której tematem są lokale polskich partii politycznych. To także jej dyplomowy projekt w Akademii Fotografii w Krakowie (byłem jego promotorem), który obroniła z oceną celującą. To jak wyglądają te prowizoryczne kanciapy, w których partyjniacy z prawa, lewa i środka snują projekty o zdobyciu władzy i jej utrzymaniu, wiele mówi o jakości polityki w naszym kraju. Czego zresztą dotkliwie teraz doświadczamy... O projekcie pisałem trzy lata temu na hiperrealizmie.









Kiedy już wszystkie dziury w ścianach były wywiercone i zatkane dyblami, zapytałem Kaśkę - DLACZEGO WŁAŚCIWIE NIE ROBIMY SOBIE SELFIKÓW PRZY PRACY???