czwartek, 29 czerwca 2017

#Dziedzictwo (2)

Ten krzyżyk na początku też idealnie pasuje... 


 [Norymberga, Zeppelinhaupttribüne (Reichsparteitagsgelände), 22.06.2017]
 [Norymberga, Zeppelinhaupttribüne (Reichsparteitagsgelände), 22.06.2017]

środa, 28 czerwca 2017

#Dziedzictwo

Oglądnąwszy na facebooku fotoreportaż z wernisażu, nie mogłem się powstrzymać...

[Norynberga, Kongresshalle (Reichsparteitagsgelände), 22.06.2017]
[Norynberga, Kongresshalle (Reichsparteitagsgelände), 22.06.2017]

wtorek, 27 czerwca 2017

Kolumnada Kongresshalle (Reichsparteitagsgelände - 22.06.2017)



Budynek nieukończony, tak zresztą jak cały ten park rozrywki NSDAP.
Ruina Kongresshalle liczy 39 metrów wysokości i 205 metrów średnicy, a po otaczającej ją kolumnadzie śmiało można by jeździć czołgiem...
Chodząc kilka dni temu po pozostałościach Reichsparteitagsgelände w Norymberdze, niemal cały czas rozmyślałem o rodzimych katoendekach, a lepiej powiedziawszy - katofaszystach. Oni bardzo lubią zajmować się historią (głównie przy niej majstrować...), więc jakąś wiedzę na temat wydarzeń z przeszłości posiadają. Czy nie dotarło do nich, jak to wszystko się zawsze kończy? 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

NA CO PATRZYŁ „WÓDZ‟?

[Norymberga, 22.06.2017, 13:25]

Niestety całe to niegdysiejsze Reichsparteitagsgelände nasuwa nieodparte skojarzenia z organizacją przestrzeni w pewnych katolickich sanktuariach... 

niedziela, 25 czerwca 2017

INACZEJ NIŻ W RAJU

Już w najbliższy czwartek w Słupsku i Ustce w pomieszczeniach Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej otwiera się wystawa pod tym tytułem, w której biorą udział osoby widoczne na wklejonej poniżej winietce (gdzie tłem jest zdjęcie z projektu Blue Pueblo, jaki zrobiliśmy wspólnie z Grzegorzem Wróblewskim). Ekspozycję kuratoruje Roman Lewandowski, a mój udział w tym przedsięwzięciu to prezentacja wspomnianej przed chwilą serii Blue Pueblo oraz cyklu Życie po źyciu. Wernisaż w czwartek 29 czerwca 2017 w Centrum Aktywności Twórczej w Ustce, ul. Zaruskiego 1a o godz. 18:00. SERDECZNIE WSZYTSKICH ZAPRASZAM!

piątek, 23 czerwca 2017

PARALLELEN

czyli niemiecka prezentacja wystawy Paralele, kuratorowanej przez Wojtka Nowickiego, która otwiera się dziasiaj w Norymberdze, o godz. 19:00 (lokalizacja poniżej na plakacie). JAK KTO W POBLIŻU MIASTA (gdzie sporo jeszcze pamiątek po tym, co tak wspaniale w Polsce nam się odradza...) TO SERDECZNIE ZAPRASZAM!


środa, 21 czerwca 2017

O "Šumperáku" Tomáša Pospěcha

w najnowszym Herito (nr 26, 2017), które tematycznie poświęcone jest jednak Węgrom. Bardzo ciekawe teksty, polecam i zapraszam do lektury!



Licznik bloga nieuchronnie zbliża się do liczby 700 000 odwiedzin... Więc może pora na małą przerwę?

---
Uzupełnienie z 17:31. Trafić akurat w taką liczbę statystyczną... Przypadek? Nie sądzę!


wtorek, 20 czerwca 2017

MIĘSO JAKO METAFORA (11)

Bertolt Brecht

* * *

Ci co zabierają mięso ze stołu
Głoszą zadowolenie.
Ci co je będą zgarniać
Żądają gotowości do ofiar.
Nażarci zapewniają głodnych.
O wielkich czasach, które mają nadejść.
Ci co prowadzą kraj w przepaść
Twierdzą, że sztuka rządzenia
Jest za trudna
Dla prostego człowieka.

Z cyklu Niemiecki elementarz wojenny

[wiersz w przekładzie Roberta Stillera z książki: Bertolt Brecht Poezje wybrane, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1908, str. 64.]


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Dwie pocztówki z Wenecji sprzed trzech lat

[Cale Nuova, 28.05.2014  18:12]

[Campiello Gorne, 28.05.2014  18:20]

Pierwsza z dedykacją dla ks. prof. Józefa Tischnera... ;) Aczkolwiek muszę zaznaczyć, że to bardzo często fotografowany przez turystów motyw, więc może mnie ktoś ubiegł?

niedziela, 18 czerwca 2017

OSET, POKRZYWA

i Czesław Miłosz z książki Dalsze okolice (1991), tekst jednakowoż zeskanowany  został (co widać) z wydanego w 2011 roku przez Znak tomu Wiersze wszystkie
Uruchomiłem ponownie gramofon i od przedwczoraj słucham tylko czarnych płyt... czyli nieco anachronicznie brzmiących wykonań Hendla, Albinoniego lub Vivaldiego.

sobota, 17 czerwca 2017

6 kadrów z "Industrial Heartland" Andrew Borowca

Czyli z jego nowego cyklu, który amerykański fotograf zaczął realizować w 2015 roku. No i znowu się zachwyciłem (tak jak przy Post-Industrial Rust Belt, Lincoln Highway czy The New Haeartland), świetne zdjęcia! Ponieważ plastyka obrazów różniła się dość wyraźnie od Post-Industrial Rust Belt, gdzie Borowiec fotografował Leicą M9, sprawdziłem exify kilku kadrów i oprócz tego, że najczęściej stosowana ogniskowa to 35mm, dowiedziałem się też, iż użyta została tu kamera o kryptonimie ILCE-7RM2 czyli... Sony A7RII z sensorem 42 Mpix. Słuszny ruch... Ciekawe czy ten nowy materiał uda się Andrew Borowcowi wydać w postaci albumu?

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandShuttered GenOn power plant, Elrama, Pennsylvania, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandIdled stoves, ArcelorMittal, Weirton, West Virginia, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandIdled Foster Wheeler steam plant, Weirton, West Virginia, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandArcelorMittal steel mill, Weirton, West Virginia-2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial Heartland - AMROX iron oxide plant, Allenport, Pennsylvania, 2016

Andrew Borowiec, z cyklu Industrial HeartlandBlast furnace, ArcelorMittal, Cleveland, Ohio, 2016

piątek, 16 czerwca 2017

środa, 14 czerwca 2017

Mięso jako metafora (10)

Miloš Doležal

Hycel Neufus

Obdzierał ze skóry
wszystkie czworonożne
nawet na tapczanie śmierci
Tylko u niego
zdobywały matki 
z psich uszu
smalec dla swoich dzieci
Za wojny podobno
nikogo nie wydał
chociaż widział tyle
czeskiego bydła

[wiersz w przekładzie Jerzego Kędzierskiego z tomu: Miloš Doležal Gmina, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004, str. 33. Przy okazji Festiwalu Miłosza zupełnie przypadkowo trafiłem się Miloša, który miał mój Realizm, więc z przyjemnością podpisałem mu książkę. A widzieliśmy się ostatni raz... 20 lat temu w Legnicy. A teraz Hycel Neufus czyli Ras Neufus w oryginale z tomu: Miloš Doležal Obec, Atlantis, Brno 1996, str. 38]

RAS NEUFUS 

Stahoval z kůže
všehno čtyřnohé
i na smertelném gauči
Jedině na něj
shněly mátky
z psích uší
sádlo pro své děti
Za války prý
nikoho ne udal
i když viděl
tolik českýho dobytka


wtorek, 13 czerwca 2017

Mięso jako metafora (9)

Tym razem w mięsno-metaforycznym cyklu bardzo znane zdjęcia Chrisa Niedenthala, zrobione zimą 1982 w stanie wojennym na targu w Grójcu. Cóż, patrząc na te fotografie nie dziwi wcale współczesny (czytaj - bestialski) sposób traktowania zwierząt w tzw. hodowli przemysłowej. Choć niewątpliwie w czasach gdy świnie nazywane były w Trybunie Ludu "trzodą chlewną", ich warunki życia w przydomowych chlewikach były nieznacznie lepsze, choć finał zdecydowanie ten sam...

Chris NiedenthalTarg w Grójcu, stan wojenny, luty 1982, Polska

Chris NiedenthalTarg w Grójcu, stan wojenny, luty 1982, Polska

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tak oto fotografia prześladuje malarstwo, które ją naśladuje

Kiedyś było inaczej...

Thomas Struth, Art Institute of Chicago II, Chicago 1990, Chromogenic print, 180 x 215 cm

Marcin Maciejowski, What do People see in It, 2014, Oil on canvas, 190 x 140 cm

niedziela, 11 czerwca 2017

Joachim Sartorius "Odwiedziny u wygnanej poetki"

Ze świeżo wydanej książki Zegar szronu, wiersze w wyborze i tłumaczeniu Ryszarda Krynickiego. REWELACJA! Podczas wczorajszego spotkania autorskiego, które odbyło się w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Miłosza, miałem też przyjemność posłuchać, jak poeta czyta swoje wiersze po niemiecku. Wklejony poniżej tekst zeskanowałem z książki: Joachim Sartorius Zegar szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, str. 55-58.
 
 
 
 


piątek, 9 czerwca 2017

Dwa nabytki, które uczyniły ten dzień znośniejszym

Jeden nie pasuje do drugiego i to właśnie chodzi! 
Pierwszy odebrałem dzisiaj - poprzednio go zamówiwszy - w Musiccornerze, drugi - kupiony na Allegro -dotarł właśnie pocztą.



Podobno osoby słuchające muzyki nie kupują teraz płyt CD, jeżeli już to analogi, a najczęściej po prostu pliki. A ja ciągle zamawiam i nabywam CD oraz SACD, ponieważ niezmiennie lubię posiadać też materialne przedmioty (jakkolwiek muzyka na dyskach to ciągi zero jedynkowe...). Najbardziej jednak odpowiada mi... tzn. odpowiadało, bo takich sklepów w Polszcze już nie ma, oglądnie albumów na regałach, wybieranie, etc. W Musiccornerze, kiedy jeszcze mieli swój salon na Rynku pod numerem 13 w Krakowie, a w nim spory dział klasyki, pracował tam Pan Stanisław, z którym można było przy okazji zakupów pogadać o wykonaniach, nagraniach, etc. I komu to ku*wa, przeszkadzało?!?


Z książkami podobnie, nie trawię e-booków...

ps. Orlando Porpory fajny!

czwartek, 8 czerwca 2017

(sztandar koloru khaki)

Iwan Achmietjew


* * * 

ależ wierzę
że pan
nie lubi Żydów

nie wierzę tylko
że pan 
kocha Rosję


* * * 

i nie wódź nas do Inguszetii

                1994


* * *

histeryczne próby
zachowania tej
nikomu nie potrzebnej
integralności terytorialnej

                 2000


* * * 

są Rosjanie 
w szerokim sensie tego słowa

są Rosjanie 
w wąskim sensie słowa

i są Rosjanie 
w sensie bardzo wąskim 


* * * 

broń jądrowa jest nam potrzebna
powiedział
patriota
przepraszam
patriarcha


* * * 

sztandar koloru khaki



[wiersze Iwana Achmietjewa w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 319, 323, 325, 331, 333 i 335]

wtorek, 6 czerwca 2017

SPOTKANIE AUTORSKIE w podczas tegorocznej edycji MIŁOSZ FESTIVAL

w sobotę 10 czerwca 2017 roku o godzinie 12:15 przy ulicy Kanoniczej 17 w Krakowie (dawny Pałac Biskupa Erazma Ciołka - obecnie oddział Muzeum Narodowego w Krakowie). Spotkanie poprowadzi Jarzy Jarniewicz. SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!



Miejscówka gdzie rzeczone spotkanie ma się odbyć (to także siedziba biura festiwalowego) to miejsce doskonale mi znane... Ale nie w wersji po rekonstrukcji, rewitalizacji i konserwacji (wszystko powyższe trwało ze dwie dekady z ogonkiem), lecz z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ponieważ w budynku przy ulicy Kanoniczej pod numerem 17 mieściła się wtedy pracownia fotograficzna PKZ, której mój ojciec - Eugeniusz Wilczyk, był wówczas szefem. Dokładnie na pierwszym piętrze, częściowo w sali, gdzie wiszą teraz sarmackie portrety dziwnych facetów z obowiązkowym snopkiem pod nochalami (30 lat temu pomieszczenie to było podzielone). Deżawi...

poniedziałek, 5 czerwca 2017

(Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski)

Jan Satunowski


Przede wszystkim tyle bezczelności, żeby wiedzieć, że to wiersze.

                    1976



...nauka - suka...

                    23 stycznia 1971


Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski.

                    12 czerwca 1970


[wiersze Jana Satunowskiego w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 105, 110, 125]


niedziela, 4 czerwca 2017

Dwa zdjęcia Anny Beaty Bohdziewicz z powodu wiadomej rocznicy

Z jej cyklu Fotodziennik czyli piosenka o końcu świata, z książki Wszystko od nowa, 1989, Life Anew (str. 105 i 109).



I uświadomiłem sobie dzisiaj, że po równo żyję w PRL i w III RP. Co oczywiście już się zmienia na korzyść tego drugiego (co biorąc pod uwagę, że wiąże się z ogólnym przybywaniem lat, jest "korzyścią" mocno dyskusyjną...).

Druga z wklejonych powyżej fotografii jest - jak myślę - dość emblematyczna, szczególnie w kontekście politycznego hejtu z jakim nieustannie się teraz spotykamy. Andrzejowi Łapickiemu, startującemu z listy Komitetu Obywatelskiego na stanowisko senatora, przydzielono tutaj swastykę (biorąc pod uwagę, że był on lektorem Polskiej Kroniki Filmowej w czasach stalinowskich, bardziej adekwatne byłyby chyba... sierp i młot. Od razu dodam, że uważam Andrzeja Łapickiego za wybitnego aktora). A Lech Wałęsa, rekomendujący Łapickiego na tym plakacie wyborczym, dostał gwiazdę Dawida na szubienicy (przypisywanie "żydowskiego pochodzenia" jest typową metodą deprecjacji politycznych przeciwników w Polsce, paradoksalnie jednak to Lech Wałęsa w późniejszej o rok kampanii wyborczej na stanowisko prezydenta, podczas wieców tolerował antysemickie teksty padające ze strony publiczności pod adresem swojego konkurenta - Tadeusza Mazowieckiego...). 

piątek, 2 czerwca 2017

Dzień Dziecka był wprawdzie wczoraj...

I wczoraj właśnie na stronie słynnego nowojorskiego sklepu B&H znalazłem taką niespodziankę! O ile dobrze pamiętam (a pamiętam dobrze, pisałem zresztą o tym na hiperrealizmie) to początkowa cena tego szkła wynosiła 8K w USD...

Teraz to (zaledwie) 5K $, co w przeliczeniu na PLN (dzięki polityce podstarzałego tweetmana, mizogina i rasisty wartość USD leci w dół) daje kwotę 18.600 zł. To "tylko" 2,5K więcej, niż cena Nikora PC-E 19mm f/4E ED... (jego cena też spadła, tyle że o 1,6K i wynosi obecnie 15,999 zł).

No dobrze, a jak z jakością obrazów uzyskiwanych dzięki użyciu produktu firmy Schneider Kreuznach? Ktoś, coś?

czwartek, 1 czerwca 2017

Tymon Markowski "Flow"

Książkę kupiłem zachęcony prezentacją na portalu Fotopolis. I się nie zawiodłem. To świetna rzecz, bardzo dobrze pomyślana i takoż zrealizowana. To ciekawe, w ciągu niespełna trzech lat doczekaliśmy się dwóch fotograficznych monografii polskich rzek. Tematem nieco wcześniejszego od serii Tymona Markowskiego projektu 808,2 km, jaki zrobił Waldemar Śliwczyński, była Warta. Śliwczyński fotografował ją zabytkowym Wisnerem 5x7" na materiałach czarno-białych, aczkolwiek rejestrowanych motywów nie archaizował (co często ma miejsce w przypadku osób posługujących się wielkoformatowym sprzętem i używających czarno białych negatywów). Na jego zdjęciach właściwie bez przerwy widzimy samą rzekę lub jej najbliższe okolice, ujęte w klasycznej pejzażowej konwencji. Mimo, że autor 808,2 km z premedytacją wybierał miejsca mocno przeciętne, jego seria banalna wcale nie jest, a kadry (no... większość z nich) są atrakcyjne wizualnie, więc album dobrze się ogląda (zwłaszcza, że większość lokalizacji oglądamy na panoramach składanych z dwu lub trzech klatek). Zdjęcia w albumie Flow Tymona Markowskiego właściwie nie prezentują samej Brdy, co raczej miejsca i obiekty z tą rzeką związane, oczywiście także powiązanych z nią ludzi. W przeciwieństwie do Śliwczyńskiego, Markowski zdecydowanie wybiera sytuacje zjawiskowe (dobrze wypadające wizualnie), nie popadając na szczęście w efekciarstwo i wytwarzanie fajansu, które charakteryzuje np. autorów pracujących na zlecenie magazynu National Geographic. Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu taki projekt zrealizowany byłby zapewne co najmniej średnim formatem lub kamerą 4x5", tymczasem współczesna cyfrowa technologia, zamknięta w puszce nie większej niż analogowa lustrzanka małoobrazkowa, umożliwia rejestrację obrazów nie tylko o zbliżonej jakości, lecz także posiadających pewien aspekt "surowej czystości", co bardzo mi w tym działaniu odpowiada. Książka Tymona Markowskiego ma nietypową dla fotograficznych albumów postać - jak to można na wklejonym poniżej filmiku zobaczyć - długiej harmonijki, więc kilkuzdaniowe komentarze do zdjęć (są one integralną częścią projektu) pojawiają się na ich odwrocie, co nie zakłóca naszego flow przez ten świetny materiał wizualny.