niedziela, 22 kwietnia 2018

czwartek, 19 kwietnia 2018

Widok z Zamenhofa 13 w kierunku północno-zachodnim - 22 marca 2012


Na pierwszym planie ulica Miła. Za drzewami, po schodkach, tzw. kopiec Anielewicza, usypany z pozostałości Miłej 18 na zwłokach około stu osób, w tym komendanta głównego oraz członkiń i członków Żydowskiej Organizacji Bojowej. Grupa Mordechaja Anielewicza popełniła samobójstwo po tygodniu oczekiwania na pomoc AK (plany kanałów, kryjówki po "aryjskiej stronie"), otoczona przez Niemców w dniu 8 maja 1943 roku.  Na dalszym planie, przy prawej krawędzi obrazu, surowa cegła budowy w miejscu dawnej bocznicy kolejowej na Umschlagplaztu. Między budowa a blokiem z żółtą okładziną szczytów i zielonymi balkonami fragment budynku przy Stawki 5/7 (szara fasada), gdzie stacjonowała komenda SS nadzorująca wywózkę Żydów z Warszawy na śmierć. W prześwicie między blokami z żółta okładziną szczytów zabudowania parzystej strony Umschlagplatzu (Stawki 4/10), w których latem 1942 roku skoszarowano połączone żydowskie szpitale, dla dorosłych i dla dzieci. Na horyzoncie wieżowiec Babka Tower nieopodal północnego krańca dawnego getta oraz kopuła kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach, przy zachodniej granicy dawnej dzielnicy zamkniętej.

[Z katalogu wystawy JANICKA&WILCZYK, INNE MIASTO /OTHER CITY, Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2013, s. 86-87]

środa, 18 kwietnia 2018

(tak blisko, na wyciągnięcie ręki)

Joachim Sartorius

Wenecja

Laguna obstaje przy swej granicy.
Żadnych samochodowych opon, parujących w deszczu.
Chorzy przewożeni niebieskimi łodziami,
na niebieskim świetle.
Zamiast Pounda znaleźliśmy Sonię
na Cimetero San Michele,
młodą kobietę z zaśniedziałego brązu,
spoczywająca na czerwonym porfirze,
kok i sterczące piersi,
niedaleko Strawińskiego i Diagilewa.
Jakaś adoratrice przywiązała baletki
do nóżki wazonu.

Morze sztucznych kwiatów
jak zbyt słodkie słowa:
do podarcia i rozrzucenia
po zaśmieconej lagunie.


Jerzy Kronhold

Byłaś tak blisko, Wenecjo

Byłaś tak blisko, Wenecji,
tak blisko, na wyciągnięcie ręki.
Wystarczyło wskoczyć do łodzi
i godzinę popłynąć.
Morze miało odcień malachitowy,
taki jak święci, zatopieni w modlitwach.
Siedziałem w twoich przedpokojach,
na półwyspie Istria, mocząc nogi.
Czułem jak oddychasz,
jak się przewracasz we śnie.
Recytowałem sonet
p twojej siostrze, bizantyjskiej
księżniczce, w rękach sennej 
wieczności.
Jakże mi żal Wenecjo, jak żal,
że nie przyjąłem zaproszenia
twojej małej emisariuszki,
białoskrzydłej mewy.


[Pierwszy wiersz w przekładzie Ryszarda Krynickiego z książki: Joachim Sartorius Zegar Szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, s.  14; drugi z tomu: Jerzy Kronhold Wiersze wybraneWydawnictwo a5, Kraków 2014, s. 114.]

wtorek, 17 kwietnia 2018

PRÓBA GENEALOGII

Aleksander Wat

PRÓBA GENEALOGII
(Szkic do dwóch pierwszych stanz)

Mój przodek Raszi pląsał w Symchas Torah.
Pouczał w mieście Troyes za Filipa Pięknego.
Kiedy Gotfryd z Bouillonu szedł do Świętej Ziemi,
zamknięci w jego wieży astronomicznej
radzili, o czym? do białego świtu,
aż przybiegli uczniowie: „Rabbojonaj, już czas porannej modlitwy.‟
Nazajutrz był dzień trwogi, gdy za Godfrydem - przecież filozof Raszi także w Moguncji 
     tańczył, bo było to w Symchas Torah - ruszyli pauprzy.
Pouczał także w Moguncji i Wormacji. Rozżarci Allemani
spalili jego uczelnie tam, w „noc kryształów‟ roku 1938.
Przecież glossy mego przodka do Ksiąg Starego Testamentu
trwają ciągle, aramejskie, w każdej ich edycji.
Wnuki moje będą poddanym hrabiego Paryża. Tak koło się zamknie,
z przeszło 300-letnim epizodem ojczyzny mojej
nad zimną rzeką Wisłą.
*
Mój pradziad Izrael, maggid z Kozienic, pląsał w Symchas Torah,
cudotwórca i jasnowidz. Radził się go książę Adam, o czym?
Ród był krzepki, Moskal nadał nazwisko Chwatt, stan włościański.
W hucie dziadka, w Truskolaskim, kuto broń dla powstańców,
śród nich zginął waleczny brat jego, Berek (o tym Korzon pisze).
Dziadek dożył lat 87-miu. W Symchas Torah zjadłszy gąske,
wypiwszy reńskiego flaszkę, zmówił modlitwę, odwrócił się do ściany,
wyzionął ducha. Było to w 1870. Ojciec mój najmłodszy
z trzeciej żony z pięknego rodu Loria,
(jej wuj, kanonik - w Symchas Torah? - odprawiał msze w Stephanskirche).
Byłem jej ulubieńcem, śliczna staruszka, towarzyszka jak jabłuszko
pod aksamitnym czepcem wysadzanym perłami. Wywijała pomarańcze dla mnie
z czerwonej chusty z Madrasu. Te dwie czerwienie, pamietam,
kochały się jak kazirodcze rodzeństwo .
.........................................

[Aleksander Wat, Poezje zebrane, Wydawnictwo Znak, Kraków 1992, s. 429-430.]

sobota, 14 kwietnia 2018

RECHOT FAL


Grzegorz Wróblewski czyta wiersze w księgarni De Revolutionibus w Krakowie, a w przerwie między Rechotem fal i Żółtymi palcami nad Kalundborgiem, dobry kolega Ryba chce mnie poczęstować Kasztelanem.

piątek, 13 kwietnia 2018

(„słuchać głosu nieskończoności‟)

Joachim Sartorius

Abdullah Frères, Constantinopole

Ponieważ zaprosił wrogów, oficerów rosyjskich, do domu
(dziesięć pokoi, w których były figurki z brązu, fortepian, koronkowe zasłony,
szafy pełne książek, srebra i porcelany
oraz służące z pióropuszami do zamiatania kurzu), w 1878 roku
sułtan pozbawił Kevorka Abdullaha i jego braci,
Ormian z zasymilowanymi imionami, 
prawa do nazywania się fotografami Jego Sułtańskiej Mości.
Wcześniejsze zdjęcia Sublime Porte zostały skonfiskowane.

Lecz handel kwitnął. Kwitła próżność.
Bracia otworzyli filię w Kairze.
W Paryżu uczyli się najnowszych technik.
Paszowie i ich potomstwo chcieli mieć dobre Cartes de cabinet.
W roku 1890 Abdullah Frères zostali znowu nadwornymi fotografami.
Adres ich zakładu teraz: 452 Grande rue de Péra.
Jednakże Kevork, który przez całe życie miał do czynienia z kokieterią,
stawał się coraz bardziej zgorzkniały. W 1900 roku sprzedał
pracownię spółce Sébah & Joallier
za dwanaście tysięcy osmańskich lira,
co wystarczyło mu na pokrycie długów.

Chciał odtąd, jak napisał rok później do ormiańskiej przyjaciółki w Paryżu,
już tylko „słuchać głosu nieskończoności‟, dochodzącego,
jak mu się niekiedy zdawało, z zapachem kwitnących róż.
Jako fotograf wiedział, że każda legenda blaknie
i tak jak jego zdjęcia pamięć
o ostatnim sułtanie.

[Wiersz w przekładzie Ryszarda Krynickiego z tomu: Joachim Sartorius Zegar szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, s. 27-28]

czwartek, 12 kwietnia 2018

Pod klątwą. Tom I.

Który zacząłem dzisiaj po południu czytać (robiąc zdjęcia w 2016 roku znałem tylko kolejne wersje robocze) i doszedłem do strony 148. Podczas lektury kapitalnej pracy Joanny Tokarskiej-Bakir (książka jest nie tylko żywo napisana, ale też bazuje na obszernej kwerendzie dokumentów źródłowych), utwierdziłem się w przekonaniu, że wykonany współcześnie fotograficzny zapis z miejsc pogromowych w Kielcach, może pełnić raczej służebną rolę wobec pracy naukowca... Faktograficzny materiał zawarty w Pod klątwą jest porażający.

środa, 11 kwietnia 2018

BEVERLY SMILE

Grzegorz Wróblewski


Chustka Sandry

Sąd w Buenos Aires nakazał wypuszczenie orangutana
Uznano, że orangutan, co prawda, nie jest człowiekiem,
ale jednak „osobą‟, bezprawnie pozbawioną wolności

Sandra urodziła się w niemieckim zoo w 1986 roku

(60 000 osób oczyszcza jelito po ciężkich posiłkach,
zobacz, jak to robią i uzyska te same efekty już po
7 dniach!)

Orangutan co prawda nie jest człowiekiem

Sandra jest bardzo nieśmiała, stara się ukryć przed wzrokiem
zwiedzających, 
przykrywając się chustką
Do zoo w Buenos Aires trafiła w 1994 roku

(Co robić ze słoniem i panterami?)

Jeśli nie będzie apelacji, Sandra zostanie przewieziona
do rezerwatu przyrody

Uznano, że orangutan, co prawda, nie jest człowiekiem,
ale jednak „osobą‟, bezprawnie pozbawioną wolności

Co zrobić ze słoniem i panterami?


BEVERLY SMILE

Życie człowieka gruntownie się zmienia,
gdy zadba o swoją szczękę.
W naszej firmie wybieliły zęby największe
gwiazdy, na przykład David Beckham.
Ludzi fascynują lśniące trzonowce.
Niemożliwe jest wybielanie zębów pastami.
Koncerny oszukują ludzi. Liczy się tylko
produkt BEVERLY SMILE!
Zawiera nadtlenek karbamidu.
Sok z cytryny nie jest skuteczny,
powoduje jedynie podrażnienie
nerwu trójdzielnego miazgi.
W naszej firmie wybieliły zęby największe
gwiazdy, na przykład David Beckham.
Jeżeli zależy wam na śnieżnobiałym uśmiechu,
jedynym rozsądnym wyjściem jest wybielanie zębów
BEVERLY SMILE.
Pamiętajcie, osobnicy z żółtymi zębami przeżywają
niepewność społeczną i boją się spontanicznie śmiać.


[Wiersze z książki: Grzegorz Wróblewski Choroba Morgellonów, WBPiCAK, Poznań 2018, s. 24,26.]

wtorek, 10 kwietnia 2018

Komunikat lokalny

W tym dniu, w którym zdecydowanie jesteśmy bliżsi prawy, tej prawdy, którą wiadome siły chciały zakłamać, prawdy porażającej, która już poraża tych, którzy próbowali ją zakryć, prawdy, która wychodzi powoli na jaw i wkrótce, będzie znali już całą prawdę, pozwoliłem sobie udać się do placówki Poczty Polskiej, aby odebrać awizowaną przesyłkę ze sklepu multikulti.com:



No i słucham tego teraz (wcześniej zaznajomiłem się z tym materiałem na youtubie, więc nie kupowałem w ciemno). W międzyczasie zadzwoniła znajoma, którą zainteresowała Architektura Symetryczna (w ostatnim Herito można oglądać zdjęcia cmentarzy Armii Czerwonej), więc rozmawialiśmy trochę o tym projekcie, który oprócz tumblra będzie miał też swoją stronę na blogspocie (tak jak już to zapowiadałem, zdublowałem portal i będę wklejać nowe zdjęcia równoległe, a potem zdecyduję, z której platformy zrezygnować). Oprócz widocznego na okładce Jaroussky'ego, w nagraniu opery Leonardo Vinciego wzięło udział czterech innych kontratenorów: Cencic, Fagioli, Barna-Sabadus, Mynenko, a nad całością czuwał fenomenalny Diego Fasolis. A kiedy zacząłem delektować się operą Vinciego, zadzwonił domofonem kurier, który dostarczył mi wreszcie autorski egzemplarz Pod klątwą Joanny Tokarskiej-Bakir, książki traktującej o pogromie kieleckim, do której (do II tomu) zrobiłem zdjęcia miejsc naznaczonych, o czym zresztą też na hiperrealizmie wcześniej wspominałem.



Myślę, że dzięki świetnej pracy Joanny, rzeczywiście jesteśmy bliżsi prawdy, tej prawdy o tragicznych wydarzeniach w Kielcach, gdzie podczas pogromu 4 lipca 1946 roku zginęło 40 osób...

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Spotkanie z Grzegorzem Wróblewskim w księgarni De Revolutionibus w Krakowie w piątek 13 Kwietnia 2018

które poprowadzi Małgorzata Lebda i będzie to zarazem promocja najnowszej książki poety Choroba Morgellonów. De Revolutionibus, Books & Cafe mieści się przy ulicy Brackiej 14. 

[Nazwa SERYJNI POECI to nie jest mój pomysł...]

sobota, 7 kwietnia 2018

Choroba Morgellonów

Grzegorz Wróblewski


Muzeum Człowieka

W czternastu czaszkach stwierdzono
duże otwory.
Istoty o głowie
ptaka.

Sztuka leczenia... Nastała
wiosna. Psy radośnie
sikają na Elbie.
Trepanacje wykonywano

w Peru.
Pacjenci żyli długo
po operacji.


Czerwona woda

Zachodnia część archipelagu.
Miejscowość Bøur. Haki, noże

i liny... Tym razem 200 grindwali.

(Polowaniu przyglądają się kwanty
i kot).


Świątynia Shiwan

10-latek został zwabiony ciastkiem.
A słyszałem, że w Nepalu nie ma

drapieżnych mew? Są za to złe
duchy. (Podobnie jak w Białowieży!)

Używając sierpa...
Ojciec wyraził skruchę.

Ciało porzucił nad brzegiem
rzeki Patery.


[Wiersze przepisane z książki Choroba Morgellonów, nowego, bardzo gęstego od znaczeń, tomu Grzegorza Wróblewskiego (WBPiCAK, Poznań 2018), s. 56, 39, 36.]


piątek, 6 kwietnia 2018

ACTIV

[Kraków, ul. Mogilska, 05.04.2018]

Kiedyś, będzie z osiemnaście lat temu, chodziłem na siłownię o nazwie Aktiv Sport. Powstał z tego też wiersz, który pojawił się w książce Eternit (tekst tytułowy zresztą, gdybym wtedy nad nim bardziej popracował, byłby całkiem spoko). Miejsce było dość specyficzne (eufemizm), pewnego razu gdy się tam pojawiłem, zaskoczyła mnie wyjątkowo mała frekwencja oraz brak parkujących przed budynkiem jaguarów i leksusów. Dopiero po chwili (po kilku seriach) powiązałem to ze stojącym przy bramie radiowozem policji z pełną obsadą w środku... Ponieważ klientela siłowni Aktiv Sport - jak już to zostało wyrażone - była "specyficzna".

czwartek, 5 kwietnia 2018

Jurajskie Zacisze (cd.)

[ul. Bronowicka, 05.04.2018]

To co jest na drugiem planie, będzie teraz na pierwszym. To znaczy coś podobnego zapewne. Osiedle Villa Verona (sic!) fatalnie się starzeje... Choć z drugiej strony, jeśli uwzględnić deweloperska średnią krajową, nie jest znowuż tak źle. 

środa, 4 kwietnia 2018

„Część boczna‟ (wielofunkcyjna)

Andrzej Tobis wrzucił niedawno na facebooka nowe hasło z realizowanego przezeń projektu AZ (Gabloty edukacyjne):

I uciszyłem się niezmiernie, że fotografowany przez mnie kiedyś motyw do serii Życie po życiu/Life after life ciągle istnieje.


Swój kadr zarejestrowałem w 2004 roku, czyli - zakładając, że Andrzej fotografował to miejsce teraz - po czternastu latach „część boczna‟ karoserii fiacika ma się nieźle, choć można dostrzec wyraźne ogniska korozji w okolicach nadkoli. 

wtorek, 3 kwietnia 2018

Zakazana symbolika

i  76-мм дивизионная пушка образца 1942 года (ЗиС-3). Być może też już nielegalna (lub wkrótce?).

[Kalisz, Cmentarz Żołnierzy Radzieckich, 22.03.2018]

Nic nie pisałem tutaj przez okres świątecznej przerwy, albowiem pogrążony byłem w lekturze znakomitej książki Jacka Leociaka Młyny boże. Zapiski o kościele i Zagładzie (idealne wprost wydawnictwo na Triduum Paschalne...). I rozmyślałem też sobie, czy nie zdublować na blogspocie strony z tumblra (a potem olać tą drugą)? Znajomy kurator polecał mi swego czasu te platformę, ale nie działa to wszystko tak jakbym chciał (i to jest eufemizm z mojej strony). Zrobiłem też rozpoznanie kolejnej grupy motywów, które wkrótce pojawią się na symmetricalarchitecture.tumblr.com oraz (być może) na nowym portalu. 

piątek, 30 marca 2018

[po prostu ginęli w płomieniach]


OCZYWIŚCIE (nieznany wiersz Dariusza
Jarosińskiego, który uważa, że „nazywanie
pacyfikacji wsi ludobójstwem, to wielka przesada”)

nie obyło się bez dramatów, bez tragedii.
Dzieci niestety też zginęły.

Jeżeli oddział wchodził do wsi,
to najpierw była nakazywana zbiórka mieszkańców.

Ci, którzy nie zastosowali się do polecenia stawienia się,
to ich domy były podpalane.

I ci, którzy nie chcieli opuścić tych domów,
po prostu ginęli w płomieniach.

[źródło: http://zw.lt/opinie/dariusz-jarosinski-pacyfikacji-wsi-przez-burego-dramat-nie-ludobojstwo/]

czwartek, 29 marca 2018

Szczecinek, ul. Kołobrzeska

[23.03.2018]

Do książki wejdą jeszcze przynajmniej trzy inne ujęcia z tego miejsca. Myślałem, że nie przebiję Świętej Wojny pod względem ilości (391) kadrów... Myliłem się.

wtorek, 27 marca 2018

NAJLEPSZY WIERSZ O KSENOFOBII


(napisany przez pracowników
Polskiej Fundacji Narodowej)
                
na fali pomarcowej emigracji
Polskę opuściło wiele osób
pochodzenia żydowskiego
które później podtrzymywały tezę
o polskim antysemityzmie

poniedziałek, 26 marca 2018

Mauzoleum w Jarocinie

[Jarocin, Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich i Polskich*, cmentarz św. Marcina, 22.03.2018]

Trochą przypomina Ehrentempel z Monachium, którą w 1947 roku w ramach denazyfikacji wysadzili w powietrze Amerykanie (przejęci podczas akcji Spiner nazistowscy uczeni od rakiet jakoś nie musieli być denazyfikowani czy sądzeni...). Budynek powstał w roku 1948 i całkiem niedawno został poddany renowacji, w trakcie której usunięto emblematy sierpem i młotem. Wklejam to zdjęcie także tutaj (wcześnie wrzuciłem go na tumblra), ponieważ jestem z tego kadru bardzo zadowolony. Zaczęty jesienią ubiegłego roku projekt o nazwie Architektura Symetryczna fajnie zaczyna mi się rozwijać.

---------
* Dokładnie taka kolejność pojawia się na ogłoszeniu o udzielenniu zamówienia na remont tego obiektu z 24.10.2016 r.

czwartek, 22 marca 2018

Parkowo

[Kościół parafialny pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata i św. Małgorzaty, 18.03.2018]

Jadąc w zeszłą niedzielę z Chodzieży do Czerwonaka, zupełnie przypadkowo trafiłem w to miejsce... I właściwie - biorąc pod uwagę światło - to niewiele się spodziewałem po tym zdjęciu, a tymczasem nawet nieźle to wygląda. Kościół jest w XVIII wieku. 

środa, 21 marca 2018

(Beczki nabijane gwoździami…)

Grzegorz Wróblewski

Element folkloru

Kłucie cierniową koroną? Ponieważ oni toczyli nas
w beczkach nabijanych gwoździami.
(Bezbożne niegodziwości!)

Łamanie na kole to niewinny element folkloru.
Wino i krew, transsubstancjacja.
Kot dynda już na latarni.

(Beczki nabijane gwoździami…) Augusto P.
zbawcą planety!
Oddychaj głęboko i przemyśl sprawę.

Według sondaży w Sąd Ostateczny
wierzy większość narodu.

[Wiersz Grzegorza Wróblewskiego skopiowałem z prezentacji sprzed roku na stronie Inne Czynności Literackie]

wtorek, 20 marca 2018

Wycentrować na nowo wkładkę gramofonową...

...usuwając przy okazji, silikonowe podkładki pod główkami śrub, które się w ogóle nie sprawdziły (podejrzewam, że to przez ich użycie nastąpiło zdecentrowanie?). Położyć na talerz Concerti op. 7 Tomasso Albinioniego (w wykonaniu Kammerorchester Berlin & Vittoria Negri)...


...usiąść wygodnie i słuchać. Płyta Eterny (uwielbiam tę nazwę, moja druga książka poetycka nosiła nazwę... Eternit) ma dokładnie 30 lat, czyli pochodzi ze schyłkowego okresu NRD (daty wydania nie podano, ale można ją odczytać z cyfrowo-literowego kryptonimu, który dotyczy druku okładki), jakkolwiek samo nagranie zrealizowane zostało w połowie lat siedemdziesiątych. Słuchać utworów z najlepszego okresu europejskiej muzyki, czyli pierwszej połowy XVIII wieku i może nawet w ramach pewnego dysonansu przytoczyć dla czytelników hiperrealizmu wypowiedź Kornela Morawieckiego (jakby kto nie wiedział, to tata aktualnego premiera), który w wywiadzie dla Kultury Liberalnej stwierdził m.in., że:

Panowie wiedzą, kto przepędzał Żydów do warszawskiego getta? Panowie myślą, że Niemcy ich zaganiali do getta? Nie. Żydzi sami poszli, bo im powiedzieli, że tam będzie enklawa, że nie będą mieli z tymi wstrętnymi Polakami do czynienia. A to, że ich potem zagłodzili na śmierć i wywieźli do Treblinki… To tak było! Była taka organizacja – Żagiew – którą stworzyli Niemcy z Żydów, parotysięczna organizacja, gdzie Żydzi donosili na Żydów i Polaków. Jak donieśli, to byli nagradzani. A potem ich wszystkich zamordowano.
Kto wyganiał Żydów na Umschlagplatz? Niemcy wyganiali? Nie! Policja żydowska wyganiała na Umschlagplatz!

Spróbować się po takich "mądrościach" nie wyrzygać...

Ponieważ płyta się skończyła, odszukać na półce Concerti a cinque op 5. (w wykonaniu I Musici) i słuchać. Słuchać i nie myśleć już dzisiaj polskich antysemitach.

poniedziałek, 19 marca 2018

POD KLĄTWĄ (2)

Wróciłem właśnie ze spotkania z Joanną Tokarską-Bakir, które miało miejsce w Ośrodku Badań nad Kulturami Pamięci na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przy okazji rzuciłem też okiem na tom II Pod klątwą  gdzie każdy z szesnastu rozdziałów otwiera moje zdjęcie (egzemplarz autorski mam dostać do końca miesiąca, czyli już niedługo). No i jest nieźle, zarówno pod względem jakości druku, jak i layoutu. Spotkanie było ciekawe, chociaż temat mocno przygnębiający... Należy podziwiać autorkę, że miała siłę przekopać się przez te wszystkie dokumenty dotyczące pogromu, jaki miał miejsce w Kielcach 4 lipca 1946.

[ul. Henryka Sienkiewicza 71, 15.04.2016]

›››(...) zeznanie dozorcy domu przy Sienkiewicza 69, Adama Bugajskiego. O drugiej po południu stał przed nim z żoną i Józefą Bilawską, sąsiadką spod numeru 71. "W tym czasie przechodziło koło nas dwóch żołnierzy, którzy do siebie mówili, że w domu przy Sienkiewicza 71 też mieszkają Żydzi i czasem oni mogą mieć broń. Ja to słysząc zwróciłem się do nich mówiąc, że to same kobiety Żydówki, i broni żadnej nie mają". Przesłuchujący ma jednak inne zdanie na temat zachowania dozorcy: "[Pytanie:] Dlaczego wskazaliście żołnierzom, że w domu nr 71 mieszkają Żydówki i trzeba ich wypędzić?" Bugajski zaprzecza.‹‹‹

niedziela, 18 marca 2018

Z nigdy niepodjętego projektu "Mieszkam w Polsce"

 [Gdzieś przed Margoninem...]
[...gdzieś za Chodzieżą]


--------
Dopisek z 19.03.2018 - 08:52 --- Ponieważ zdjęcia wrzucałem bezpośrednio ze smartfona i posta pisałem też na smartfonie, nie mogłem sprawdzić, jak wygląda ich jakość. No, a ponieważ fotki zrobiłem w asusowym trybie HDR PRO, gdzie po prostu aparat szybko rejestruje dwa kadry i potem je składa, więc przy mocnym wietrze gałęzie brzóz w tle siłą rzeczy nie mogły być ostre... Na całe szczęście motyw ten zarejestrowałem też z użyciem D810. Być może znajdzie się na okładce pewnej książki?

sobota, 17 marca 2018

[niebo zalane światłem]

Inger Christensen


bomba atomowa istnieje

Hiroszima, Nagasaki

Hiroszima szóstego
sierpnia 1945

Nagasaki dziewiątego
sierpnia 1945

140 000 zabitych i
rannych w Hiroszymie

60 000 zabitych i 
rannych w  Nagasaki

liczby niezmienne
gdzieś w odległym
zwyczajnym lecie

potem umierali
ranni, z początku wielu,
większość, potem mniej, ale

wszyscy; na koniec
dzieci rannych,
urodzone martwe, umierające,

dużo dzieci, jeszcze,
jeszcze, i wreszcie
ostatnie; stoje

w kuchni, obieram
kartofle; z kranu
leci woda niemal
zagłusza dzieci
na podwórku;

dzieci krzyczą i
niemal zagłuszają
ptaki na
drzewach; ptaki
śpiewają i niemal
zagłuszają szept
liści na wietrze;
liście szepczą 
i niemal zagłuszają
ciszą niebo,

niebo zalane światłem,
światłem które od tamtego
czasu przypomina
ogień bomby atomowej
odrobinę


[Wiersz w przekładzie Bogusławy Sochańskiej z książki: Inger Christensen Alfabet, Lokator, Kraków 2018, s. 21-23]

piątek, 16 marca 2018

[Nase, nase, nie Niemcy.]

Henryk Grynberg

9
W Antoni

   Znał pan mojego dziadka, Jankla z Dobrego?
   Ankla? Pewno, że znałem. Przyszedł w nocy, panie, mówi, daj pan jeść, bo ja już umieram. Dałem jeść, on usiadł i płacze. Ja mówię, czego płaczesz? A on mówi, moja córka siedzi pod ścianą. Mówię, czego nie zawołałeś? Ale mówię, wisz co - bo ja mu ty - mówię, wisz co, zupa kraszona... A on mówi, ja i mięso zjem... No?
   A która to była córka?
   A ja nie wiem, tylko wiem, Że trzy miał.
   I widział pan ją wtedy?
   No była w chałupie, zjadła kolację z niem razem.
   Nie pamięta pan, jak miała na imię?
   Nie, tego nie pamiętam.
   A ile mogła mieć lat?
   Już pewno przeszło dwadzieścia.
   Nikt więcej z rodziny nie przychodził?
   Tylko on i dziewucha. Jedna dziewucha przychodziła.
   I co się z nimi potem stało?
  A gdzieś tam w lesie podobno wymordowali ich. Jakie ludzie, kurwa, naprowadzali... Nase, panie, nase! Naprowadzali szkopów, kurwa ich mać, i bili. Jak nie mogli tak, to granatami w dziury rzucali. Co się zawiązało im, kurwa, żeby tych ludzi tak krzywdzić? Panie, był jeden Żyd z Kałuszyna, krawiec, i on nawet u mnie szył w mieszkaniu, Trzy dni. To wie pan co? W lesie księżyckiem tamuj go przywiązali do chojaka i głowę mu przycieni. No, kurwa go mać, no!
   Bandyci?
   Nase, nase, nie Niemcy. Niemiec w nocy nie poszedł. Byli i Polacy, byli, kurwa, jebane. Ale, panie, jak Polak zabił Żyda, a Niemcy się dowiedzieli, to pierdolnęli i tego Polaka. Tak było, o.
   Czy chodziło o pieniądze?
   Gdzie on tam miał pieniędze? Boże kochany, o ledwo żył. Wymordowali, wymordowali, o Jezu kochany... Byli kurwy i ludzie naprawdy.
   Dobrze pan znał mojego dziadka?
   O, jeszcze ile lat! Ile on ode mnie drzewa wykupił... Bo oni tu byli w Dobrem, to się woziło chojaki i kupowali. Nase chuja, nase by nie kupili za cholerę. Przychodził do nas na Rudę.
   A jak to się stało, tam w lesie?
   Ja nie wiem, panie, ale nase skarżyli, bo na wierzchu to tam było zakryte gałęziami. Oni podjeżdżali samochodem, kurwa, i wyciągali nad take parowe. Myśmy tam krowy paśli nad tą parową. Tam na pewno jakieś koście są jesce. 
   Dlaczego skarżyli?
   Oj, dlaczego! Co mnie pan pyta, ja wiem? Oni się bali i Polaków, i Niemców, bo nase skurwysyny takie byli... Tak męcyć ludzi! O Jezu, o Jezu, o Jezu...


[Przepisane z książki: Henryk Grynberg, Dziedzictwo, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 42-43. W książka została skomponowana z rozmów, jakie Henryk Grynberg odbył z mieszkańcami wschodniego Mazowsza w lutym 1992 podczas nagrywania filmu Miejsce urodzenia, w którym stara się ustalić okoliczności zamordowania swojego ojca. Ten wstrząsający dokument w reżyserii Pawła Łozińskiego należy koniecznie oglądnąć, szczególnie w realiach kolejnego wylewu nienawiści wobec Żydów, jaki w pięćdziesiątą rocznicę marca '68 wywołali politycy Prawa i Sprawiedliwości.]

czwartek, 15 marca 2018

POD KLĄTWĄ

Książka wyszła jakoś na początku marca, ale egzemplarz autorski jeszcze do mnie nie dotarł. Fotografie poszły w monochromie (niestety), co nie jest do końca szczęśliwym rozwiązaniem, jednak to nie te zarejestrowane współcześnie kadry z Kielc są tutaj ważne, lecz analityczna praca Joanny Tokarskiej-Bakir. Zdjęcia pokazują aktualny wygląd miejsc naznaczonych, to widoczne poniżej przedstawia budynek przy ul. Ignacego Paderewskiego (wcześniej ul. Mariana Buczka), w którym w czasie pogromu 4 lipca 1946 r. mieścił się Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

[06.04.2016]

Krytyka Polityczna udostępniła na swoim portalu (ukazała się ona wcześniej w 46 numerze kwartalnika) ciekawą rozmowę z autorką pracy Pod klątwą: