niedziela, 24 maja 2020

(zapamiętale albo leniwie)

Ryszard Grzyb


Popołudnie na Bundesplatz

Nie możesz zebrać myśli
nie dane ci było doczekać jasnego obrazu
leżysz osłupiały na niebieskim śpiworze
kołysany przez biel sufitu
Tu jest Berlin stolica Nowej Atlantydy
nad brzegiem Złego
w mieście gdzie żyje najwięcej starców
i ludzi młodych
którzy nie chcą iść do wojska
w mieście gdzie jest dużo parków
- To jest dobre  - powiedział człowiek

Znów powracasz do poplątanych ulic
barier różnego rodzaju, deszczu, bycia obcym 
powtórnego bycia obcym w - jak w stolicy Nolandii Warszawie
powracasz do śpiewu ptaków podwórku-studni
z trzema progami tajemnicy, do pragnień powracasz niejasnych
krzyżujących się losów ludzkich, rozstań,
dróg pędzących w przestrzeń dla której i przyszłość
nie znajdzie nazwy

W bólu i trwodze wydalania, pochłaniania
pracy, narodzin i śmierci
w pocie bezwzględnego usuwania innych na bok
toczymy swoją bryłkę gnoju
zapamiętale albo leniwie

Berlin 1986


Krzeszowice, Miechów

Na sznurku w ogrodzie suszą się ubrania
ciężkie, zardzewiałe wagony towarowe
stoją na bocznicy
czekają na następny transport

Każdy załatwia różne sprawy na tym świecie
pełnym szarości i rdzy

Biały gołąb opada na zaorane pole
podczas gdy jakiś człowiek podróżuje z miasta do miasta
zanurzony w szumie wagonów, jęku żelaza

Ciężarówka wiezie żwir w innym kierunku
trudno jest natrafić na ślady ducha 
w tym pejzażu

1990

[Z książki Ja chrząszcz, 1978-2002 (Fundacja na rzecz kultury i edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław w 2020), s. 68, 96.]