wtorek, 31 marca 2015

Jeff Brouws "Coaling Towers"

Czyli coś pozytywnego na koniec marca. 
Kiedyś powiesiłem portfolio Jeffa Brouwsa z wieżami węglowymi, które było pokazywane na Paris Photo 2013. A dzisiaj trafiłem na nieco inne zdjęcia z tej serii (inne portfolio po prostu), prezentowane na stronie Craig Crull Gallery. Warto pokontemplować te fotografie. Przynajmniej spróbować...
Jedna uwaga, entuzjastom "fotogenii" polecam kontrolowane oglądanie. W razie reakcji ubocznych (nagła potrzeba wypowiedzi w mokrym kolodionie lub gumie wielobarwnej) należy się niezwłocznie skontaktować z najbliższym dokumentalistą ;))
 
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013

poniedziałek, 30 marca 2015

Pod pewnym względem metoda ta jest bliska roli stenografisty w sądzie, albo pracy dziennikarza...

Tekst Davida Ignatowa pochodzi z Partisan Review (nr 9/1977, co zresztą widać w przypisie) i powstał przy okazji dwutomowego wydania utworów Rzenikoffa (co także widać). Podczas niedawnej lektury moją uwagę zwrócił fragment, który pozwoliłem sobie zaznaczyć żółtym kolorem. Tak poza tym widać też (w trakcie lektury tego szkicu), że współczesna poecie krytyka literacka olewała raczej jego kolejne książki, co biorąc pod uwagę opisaną przez Ignatowa "metodę" postępowania Reznikoffa, wcale nie dziwi, no bo jak tu pisać akademickie pierdolety o poezji bez metafor...



niedziela, 29 marca 2015

Czyżby jakaś czystka wśród ptasich Żydów?

Charles Reznikoff

[Na jezdni martwa mewa]

Na jezdni martwa mewa,
rozpłaszczone ciało
i rozpostarte skrzydła -
ale nie po to, by z kurzu wzbić się
ponad fale;
i martwy drozd pod żywopłotem:
pazurki wysunięte
z zakurzonego zawiniątka -
czyżby jakaś czystka
wśród ptasich Żydów?

[wiersz z cyklu A Short History of Israel; Notes and Gloses w przekładzie Piotra Sommera, opublikowany pierwotnie w Literaturze na Świecie, nr 12 (137) z 1982 roku, str. 152. Tłumacz, jak ma to w zwyczaju, pracował jeszcze później nad tym tekstem i zaproponował alternatywne zakończenie w kształcie:

czyżby jakiś pogrom
wśród ptaków?

O czym pisze w eseju Tłumacząc krótkie wiersze Charlesa Rzenikoffa (pogadanka dla młodzieży), będącego posłowiem do tomu przekładów Artykuły pochodzenia zagranicznego (wydawnictwo MARABUT, Gdańsk 1995), gdzie ów tekst w zestawie wierszy Charlesa Reznikoffa pojawia się właśnie w owej "poprawionej" wersji (str. 370)... A szkoda, bo myślę, że spokojnie tę alternatywę należałoby między pogadanki (dla młodzieży) schować. Rzeczony wiersz w oryginale wygląda tak:

A dead gull in the road
the body flattened 
and the wings spread -
but not to fly out of the dust
over the waves;
and the robin dead beside the hedge,
the little claws drawn up
against the dusty bundle:
has there been a purge of Jews
among the birds?]

sobota, 28 marca 2015

piątek, 27 marca 2015

[Robotnicy rozbierający dom]

Charles Reznikoff

[Robotnicy rozbierający dom]

Robotnicy rozbierający dom pozostwili drzwi i schody
prowadzące teraz do pustego pokoju nocy.

[przekład Piotra Sommera z tomu: Piotr Sommer O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich, Biuro Literackie, Wrocław 2006, str.13]
-----------------------------------------------------

Kupiłem sobie właśnie na allegro tom przekładów z poetów amerykańskich Piotra Sommera O krok od nich. Książka w 2006 kosztowała 89 zł, czyli dając po dziewięciu latach za nią 100 zł (stan idealny, tzn. nieczytany) nie przepłaciłem zbytnio, no bo inflacja, etc. Zacytowany wiersz rozpoczyna ten tom, a mnie przypomniała się pewna impreza literacka we Wrocławiu, która miała miejsce w roku 1998. O ile dobrze pamiętam event organizował lokalny miesięcznik Odra i chyba zaliczyliśmy wtedy spotkanie w redakcji tego pisma. Było też czytanie wierszy (jakiś konkurs chyba także?) i wręczenie nagrody Marcinowi Sendeckiemu ("za zajęcie pierwszego miejsca"?). Podczas tej imprezy występował też Piotr Sommer, a ponieważ przy okazji takich spędów dużo się też konsumuje, mocno w stanie konsumenckim postanowiliśmy poświęcić wspólny utwór właśnie temu poecie i tłumaczowi (więc, to może on był laureatem tej nagrody "za zajęcie pierwszego miejsca", a nie Sendecki?). Pisząc "postanowiliśmy" mam na myśli oprócz swojej skromnej osoby Marcina Świetlickiego i... (tu zaskoczenie...) Jarosława Klejnockiego. Każda autorska strofa Wiersza wspólnego 2 (nawiązującyego do innego Wiersza wspólnego, w którego powstanie też był zamieszany Świetlicki) rozpoczynała się od frazy "Piotr Sommer ma zgon", co znowuż - znowuż o ile dobrze pamiętam - spowodowane było przeczytaniem przez niego utworu Siostrzyczka, do którego atmosfery oraz realiów chcieliśmy w ten sposób nawiązać. Niestety nie pamiętam już zwrotek popełnionych przez kolegów, ale swoją kwestię postaram się poniżej zrekonstruować. Leciało to jakoś tak:

Piotr Sommer ma zgon,
ponieważ zamiast dokończyć tom przekładów
Charlesa Reznikoffa, tłumaczy grafomańskie wiersze
poetów irlandzkich.

Nie chcemy więcej czytać grafomanów z Irlandii,
chcemy wejść przez otwarte okno do pokoju nocy!

Czytam sobie teraz O krok od nich i widzę , że postulat wyrażony w Wierszu wspólnym 2 jest jakoś aktualny...
Wydaje mi się, że Klejnocki zapisał wtedy ten tekst, a przeczytał go z niewinnym uśmieszkiem na zakończenie wieczoru Świetlicki (który ma ewidentną predylekcję do środowiskowych intryg).
Zobaczyć wtedy minę Piotra Sommera... BEZCENNE! 
No a tomu wierszy Reznikoffa ciągle nie ma...

wtorek, 24 marca 2015

Englandsvej

Kopenhaga, Englandsvej, 27.04.2014

Strasznie (całkiem dosłownie) lubię ten kadr.

Tego dnia pogoda była słoneczna, ale ok. w pół do ósmej rano pojawiły się na 20 minut chmury. A ja znalazłem sie akurat vis a vis tego bloku przy Englandsvej i skrupulatnie wykorzystałem daną mi (ciekawe przez kogo?) szansę... ;)

niedziela, 22 marca 2015

Jeszcze na temat machania

tyle, że z Białoszewskiego. Z moich ulubionych Donosów rzeczywistości (Miron Białoszewski Utwory zebrane T. 4, Donosy rzeczywistości, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989).



sobota, 21 marca 2015

MACHANIE

MACHANIE (nieznany wiersz
Jana Ołdakowskiego, wyrecytowany
podczas rozmowy z Arturem Żmijewskim)

Flagami machają Amerykanie, Niemcy, 
a ostatnio też Francuzi.

Żyjemy w kraju, w którym już można 
machać flagą.

Można też nie machać.

piątek, 20 marca 2015

Spadanie



Ten fragment Salta Tadusza Konwickiego, w którym Wojciech Siemion recytuje fragment mocno pretensjonalnego poematu Spadanie Tadeusza Różewicza, należy do moich ulubionych (oczywiście także cały film). Ponieważ powoli dochodzę do siebie i leżąc w łóżku oglądam różne rzeczy w sieci, trafiłem przez przypadek na dokument Dorzecze Różewicza i tak mi się à rebours skojarzyło ;))
Film Jolanty Kowalskiej i Artura Burszty jest beznadziejny.
Dawno nie oglądałem tak kiczowatej oprawy plastycznej...
Dawno nie słuchałem takiego pierdololo (poziom jest tutaj tak wyrównany, że trudno by było kogoś wyróżnić) w wykonaniu polskich poetów współczesnych, krytyków i literaturoznawców...
Aha, zapomniałem o oprawie muzycznej, zespół nomen omen Pustki...

niedziela, 15 marca 2015

Convergence

Ponieważ powoli wyłażę z infekcji, którą przyniosło nam w prezencie ze szkoły nasze dziecko i siedzę w domu, więc wzięło mnie wczoraj na słuchanie czarnych płyt z polskim jazzem z lat '70 i '80. Odkryłem np., że mam aż dwa krążki formacji Free Cooperation (wydane przez PSJ w serii "biały kruk czarnego krążka"), której kawałek pt. Convergence towarzyszył mi nieustannie przez kilka miesięcy w roku 1987. A było to wtedy, gdy LWP wzięło mnie w kamasze, ale zanim przystąpiłem do "spełniania zaszczytnego obowiązku" przyszedł do mnie z wizytą dobry znajomy WK, który nie tylko wyposażył mnie na drogę w szczyty cannabis indica ze swojego ogródka, ale też pożyczył mi kasetę z rzeczonym utworem. Nieco później dopiero, tzn. na przełomie lat '80 i '90 kiedy kupiłem płytę Our's Master Voice, przeczytałem na okładce, że angielski tekst w Convergence, który mi się tak podobał jest artystycznym manifestem Ada Reinhardta, a melorectuje go... Piotr Bikont. Jednak pierwszy odłsłuch longplaya FC (a także kolejne) pozostawiły mnie wówczas z poczuciem głębokiego niedosytu, ponieważ kawałek brzmiał głucho i nieciekawie. Zastanawiałem się, czy istniała jakaś inna wersja tego utworu (kasety słuchałem wówczas na walkmanie), czy też po prostu inaczej go zapamiętałem (cannabis indica?). No i teraz po tych dwudziestu kilku latach mam podobne doznania. Mimo dysponowania znacznie lepszym sprzętem niż w końcówce lat '80, płyta (ewidentnie wytłoczona na Kubie - PSJ miał wtedy taki deal z comrades) brzmi tak jakby ja nagrano w sali gimnastycznej i nie chodzi mi w tym stwierdzeniu wyłącznie o efekty akustyczne typowe dla tego rodzaju pomieszczeń... Co zresztą jest przypadłością innych "białych kruków czarnego krążka" czy tych wydanych przez Polskie Nagrania w serii "Polish Jazz", których wczoraj słuchałem (oprócz swobodnej kooperatywy; The Quartet, Stańko z Kulpowiczem, Andrzej Przybielski i Aqustic Session 80). I już pomyślałem, że coś z moim odbiorem jest nie tak, że wszystko to dochodzi do mych uszu jako kaszana i artystyczne nieporozumienie, kiedy wyciągnąłem z regału czeskie wydanie Nice Guys Art Ensemble of Chicago (w zasadzie jest to składanka z trzech LP nagranych dla ECM z okładką Nice Guys), które przywiozłem sobie z Pragi w 1985 roku. Wrzuciłem płytę na talerz i odetchnąłem! Czyste brzmienie, tradycja i jej zrozumienie (i żanych pijacko-słowiańskich zaśpiewów u dęciaków...), logika wypowiedzi, minimalizm, polot i inwencja! Simplicity in art is not simplicity. Less in art is not less. More in art is not more. Too little in art is too little... ;))


[Rzeczony kawałek (ciekawe co tutaj robi zdjęcie Roberta Doisneau?), który poddano chyba jakiemuś remasteringowi? Jest to nagranie z sesji w Radiu Poznań z 1985 roku. Na co dopiero wydanej płycie Free Cooperation Polish Radio Jazz Arhicves 18, utwór ten jest o jedną trzecią krótszy i zupełnie inaczej zmiksowany. Nie mam jeszcze tego wydawnictwa, ale wysłuchałem prewek zamieszczonych na stronie wydawcy.
Pomyślałem, że może warto przeczytać też w całości tekst manifestu Ada Reinhardta. Pochodzi on z książki Art-as-Art. Selected Writings of Ad Reinhardt, którą udostępnia serwis Google Books, a ja zrobiłem z tego screen shoty]

 



sobota, 14 marca 2015

Andrzej Osęka "ŚWIĘTY BLUZG"

Czyli rezenzja albumu Święta Wojna pióra Andrzeja Osęki, która zamieszczona została kilka dni temu na portalu Otwarta Rzeczpospolita
Tradycyjnie ZAPRASZAM DO LEKTURY! I informuję jednocześnie, że niebawem pojawią się na hiperrealizmie anonsy kolejnych omówień mojej książki.

piątek, 13 marca 2015

Drodgensgade


Kopenhaga, Drodgensgade, kwiecień 2014

Fotografia na str. 6 w naszym artbooku Blue Pueblo.

Jak widać na zdjęciu była to dłuuuga ekspozycja. Z tego co pamiętam jakieś osiemnaście sekund. Słońce co dopiero wylazło wtedy ponad linię horyzontu, czyli - biorąc pod uwagę, że był to koniec kwietnia - klisza została naświetlona około szóstej rano.

Podczas zeszłorocznej wiosennej sesji w Kopenhadze trafiłem na wybitnie (wybitnie jak na Skandynawię) słoneczną aurę, więc zdjęcia robiłem tylko wcześnie rano i późnym popołudniem.

Ale wspomniana koincydencja zaowocowała materiałem, który idealnie spasował z tekstem (o czym z Grzegorzem Wróblewskim jesteśmy stuprocentowo przekonani).

czwartek, 12 marca 2015

MOTYWY MARCOWE




[I te ręce w górę wzniesione, wprawdzie nie pod kątem czterdziestu pięciu stopni, ale z podobną intencją... 
I te tradycyjnie wykluczające hasła, w których "Żydów" zastąpili "syjoniści"...
Ciekawie mogłaby wypaść próba odszukania ludzi z powyższych zdjęć. Trudno jednak przypuszczać, że zajmie się tym jakaś prawicowa szczujnia, bo to przecież ich czytelnicy i elektorat jedynej słusznej partii, którą promują...
Rozdzielający fotografie wiersz pochodzi z poematu Stanisława Barańczaka Sztuczne oddychanie, który w 1980 roku opublikowało krakowskie podziemne wydawnictwo KOS. Pamiętam, że na spotkaniu Marzec '81 spotyka marzec '68 autor deklarował spory dytans wobec tego utworu (uważał go za nieudany). A ja wtedy byłem pozytywnie zaskoczony tym ostrym wejściem w tematykę banalną i codzienną, co w przypadku rodzimej literatury jest ciągle rzadkim zjawiskiem. Myślę, że warto dokonywać takiej transgresji, szczególnie kosztem "sztuki".]

sobota, 7 marca 2015

Tymczasem

Tymczasem (nieznany
subwersywny wiersz
postróżewiczowski
Justyny Borkowskiej,
którego autorka,
próbuje wcielić się
w większą idiotkę, niż
jest w istocie – a jest
rodzimą idiotką
przewidywalną)

ludzie młodzi
są przedstawiani
jako ignoranci,

którzy nie znają
historii i nie wykazują się
absolutnie żadną
wrażliwością.

Podmiot liryczny
jest zgorzkniałym
człowiekiem po
środku życia.

Nie chce być
stary, a młody
już być nie może,
więc wiesza
psy na młodzieży.

Człowiek to tylko
ohydna biologia,
różowe pośladki,
wydzieliny, śluzy

i śmierć.

[źródło - http://stronaokulturze.pl/2015/02/11/estetyka-kloaki-bylem-krzysztofa-jaworskiego/]

piątek, 6 marca 2015

O "Świętej Wojnie" w kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu

w sobotę 7 marca 2015 roku o 19:00. Podczas spotkania będzie też można zobaczyć niezwykle interesujący dokumentalny film Aleksandry Wróblewskiej Wędrówki Gabriela i zadać pytanie jego autorce.
Spotkanie poprowadzi dziennikarz Radia RAM Jan Pelczar.
ZAPRASZAM(Y) SERDECZNIE!