wtorek, 9 czerwca 2026

W mrocznych czasach

Tekst niemal sprzed stu lat... Na czerwcówkę zabrałem ze sobą trochę książek do czytania, m.in. tom Brechta w przekładach Ryszarda Krynickiego. I jakoś z widocznym poniżej wierszem skojarzył mi się post na tym parszywym portalu firmy Meta (żałuję, że nie zrobiłem screena), anonsujący konkurs poetycki, na który zgłoszono jakieś ponad trzysta pięćdziesiąt książek wydanych w 2025 roku... Nie pamiętam już jak się ten chellenge nazywał? "O nieświeży oddech Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego czy też "O bursztynowy płomyk sprutego spawacza", ale ta liczba zgłoszonych tomów (prawie jak ilość dni w kalendarzowym roku!), w tym przepięknym kraju, gdzie liczba osób czytających poezję nie przekracza w porywach tysiąca, no może półtora?!

sobota, 6 czerwca 2026

O (NIE)WIDZIALNYCH POMNIKACH WOLNOŚCI w Pracowni Duży Pokój.

Spotkanie na temat projektu i książki, w którym razem z Magdaleną Zych wzięliśmy udział, odbyło się 28 listopada 2025. Ludzie z Pracowni Duży Pokój bardzo fajnie zmontowali zapis wideo z naszymi prezentacjami, więc jest czego słuchać i co oglądać! Do czego niniejszym  SERDECZNIE ZAPRASZAMY!

piątek, 5 czerwca 2026

Kolonia robotnicza w Paruszowcu-Piaskach

[Rybnik (Paruszowiec-Piaski) - ul. Porucznika Kazimierza Ogrodowskiego - 16.01.2026]
 
Budynki tej kolonii robotniczej wyglądają trochę jak makiety, gdyż ich elewacje to nie cegła, lecz przykrywający ją siding, który udaje ceglane ściany. Gdyby jednak porównać termomodernizację familoków z Paruszowca do innych dokonanych na terenie Górnego Śląska, to należałoby powiedzieć, że pod wieloma względami jest ona wzorcowa. Podczas remontu wymieniono też okna w budynkach i są one jednego wzoru z szprosami, tak jak te wcześniejsze drewniane. 

wtorek, 2 czerwca 2026

Koksownia Mieszko w Wałbrzychu

[10.10.2004]

A raczej to co z niej zostało w 2004. W czasach niemieckich nosiła ona nazwę Melchior, tak jak powiązana z nią kopalnia, a oba zakłady były własnością rodziny von Kulmitz, zaś od 1928 koncernu NIBAG. Jeżeli ktoś jest tak stary jak ja i miał okazję jechać pociągiem z Wrocławia do Jeleniej Góry przed 1989, to zapewne pamięta przejazd tuż obok pracujących pełną parą i ziejących piekielnym ogniem baterii koksowniczych (do tego jeszcze dodać należy niezapomniane wrażenia zapachowe). Jak widać, nawet tak prymitywne urządzenie, jakim jest w istocie rosyjska kamera Horizon 202, całkiem sprawnie poradziło sobie z wałbrzyskim postindustrialnym krajobrazem. Mógłbym tego posta zatytułować też jako kolejny Hommage à Jeff Brouws albo może lepiej Hommage à Hilla Bernd Becher, z tym, że w ten słoneczny październikowy poranek okoliczności przyrody bardziej sprzyjały poszukiwaczom efektu picturesque, niż surowym działaniom typologicznym...