niedziela, 15 lipca 2018

PRZERWA URLOPOWA ('18 - odc. 8 i 9)

[Rezerwat Świdwie]

Wczoraj zaliczyliśmy rodzinnie Altwarp, a dzisiaj wybrałem się na dłuższą pętelkę wzdłuż Rezerwatu Przyrody Świdwie. Z Nowego Warpna udałem się w kierunku Dobieszczyna, lecz po ok. 8 kilometrach skręciłem w lewo na Trzebież, a zaraz potem w prawo w leśną drogę na Gunice i na całe szczęście po kilku kilometrach trafiłem na nieznaną googlowi asfaltówkę, która doprowadziła mnie do szosy 115 w Podbrzeziu, skąd w Tanowie skręciłem w prawo w polną drogę w stronę jeziora, a potem dojechawszy do Stolca, wróciłem do domu trasą na Dobieszczyn... Super sprawa, przejechałem jakieś 60 km, z czego z 15 km po drogach nieutwardzonych (częściowo w piachu), gdzie gravel spisywał się rewelacyjnie (choć pewnie mtb byłby tutaj bardziej użyteczny). Chwilę po tym, jak zrobiłem widoczne powyżej zdjęcie (motyw jest tak banalny, iż jestem pewien, że fotografia ta nie jest w stanie unieważnić piękna tego miejsca), minęło mnie dwóch motocyklistów na wyjących motorach do moto crossu, które pozbawione były oczywiście tablic rejestracyjnych... Czy ci idioci zawsze muszą wjeżdżać na tym swoimi smrodzącym złomie do rezerwatów przyrody? Biorąc pod uwagę współrzędne geograficzne, jest pytanie z rodzaju retorycznych.

piątek, 13 lipca 2018

PRZERWA URLOPOWA ('18 - odc. 7)


Natomiast w piątek trzynastego plażing... 
Robiąc sobie background pod widoczna na zdjęciu powyżej lekturę, słucham teraz różnych dziwnych rzeczy z symfoniki z XIX i XX wieku, z którymi nie miałem kontaktu przez dobre 30 lat (podobnie jak z prozą Manna). I jest to ku mojemu zaskoczeniu bardzo miłe doświadczenie... 
I też trochę a propos głównej postaci powieści (oraz z przekory), włączyłem teraz genialną VIII Symfonię Dymitra Szostakowicza w wykonaniu Moskiewskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcja Kiriła Kondraszyna (w domu mam box z analogami, gdzie tym utworem dyryguje Jewgienij Mrawinski, no tak, zdecydowanie nie jest to utwór niesłuchany od 30 lat...). Tak czy owak, miłego odbioru!

czwartek, 12 lipca 2018

PRZERWA URLOPOWA ('18 - odc. 6)

Niezbędny appedix do wczorajszego wpisu o Parsifalu, dotyczący jednak nie tego wybitnego utworu Ryszarda Wagnera, lecz osoby dyrygenta, tak kapitalnie prowadzącego orkiestrę Festiwalu Bayreuth w 1962 roku, Hansa Knappertbuscha. O którym prawdę mówiąc, niewiele wcześniej wiedziałem, a szperając w necie znalazłem informacje, że chociaż jego nazwisko znalazło się na Gottbegnadeten-Liste, to jednak nie był on członkiem NSDAP, a jego nacjonalistyczne poglądy można określić jako "umiarkowane". Przy okazji kwerendy w serwisie youtube (szukałem tam nagrań symfonii Brucknera) natknąłem się jednak na dwa filmiki wycięte z Die Deutsche Wochenschau, a były to fragmenty dotyczące występów Knappertbuscha na oficjalnych obchodach urodzin Adolfa Hitlera w 1943 i 1944  roku...


[1943]

[1944]

środa, 11 lipca 2018

PRZERWA URLOPOWA ('18 - odc. 5)


[Leje... 06:54]

[Leje... 10:39]

[W taki razie nie pozostaje nic innego, jak posłuchać Parsifala w kapitalnym wykonaniu z 1962 roku, które zarejestrowano podczas festiwalu w Bayreuth.]


-----------------
Dopisek, 20:42.

[Stolec, 18:34]


Ponieważ po południu deszcz przestał padać i zaczęło się wypogadzać, więc (Parsifal poczeka) postanowiłem wykręcić pętelkę. Pojechałem znowu do Stolca, a tam vis a vis pałacu skręciłem w prawo i polną drogą dotarłem w okolice jeziora Świdwie, gdzie znajduje się rezerwat ptactwa wodnego i błotnego, i gdzie jest naprawdę dziko. I niewysławialnie pięknie, i miałem okazję zobaczyć żurawie, a częściej je słyszeć, a także natknąć się na stado jeleni buszujących w szuwarach. I nie zrobiłem tam żadnych zdjęć, żeby nie unieważnić tego miejsca.

wtorek, 10 lipca 2018

PRZERWA URLOPOWA ('18 - odc. 4)

[Architektura postraumatyczna, okolice Warsin, 15:40]

[Altwarp, tradycyjna trasa, od czterech lat, 16:01]

[Na przystani w Altwarp. No i cholera, zapomniałem o ustawieniu roweru... 16:06]

niedziela, 8 lipca 2018

czwartek, 5 lipca 2018

Będzie się działo...

A ja tymczasem (jak już to zapowiadałem) przemieszczam się planowo w kierunku laurów, aby na nich osiąść ;)


Ten (na razie) prawdopodobny model z matrycą 45-48 Mpix zapowiada się wielce interesująco. Co ważne, także cenowo (zakładając, że te 4K w $ lub € to faktycznie za puszkę z zoomem 24-70). I od razu ma się też pojawić konwerter do bagnetu F. To chyba coś, na co czekałem.

środa, 4 lipca 2018

(Nigdy po imieniu)

Julia Hartwig

Koleżanki

Głos łacinniczki był jakby trochę ostrzejszy,
kiedy się do nich zwracała.
(Nigdy po imieniu)
Miriam była zawsze doskonale przygotowana,
Reginka słabsza, ale poprawna.
Trzymały się razem
i razem wychodziły z klasy przed religią.

Ostatni raz spotkałyśmy się niespodziewanie u wylotu Lubartowskiej,
na granicy świeżo utworzonego getta.
Stały tam onieśmielone jakby przydarzyło im się coś wstydliwego.

[Nie wiem z której poetyckiej książki Juli Hartwig pochodzi ten wiersz, przepisałem go z katalogu wystawy Sztuka polska wobec Holokaustu (miałem zaszczyt brać w niej udział), prezentowanej w 2013 roku w Żydowskim Instytucie Historycznym im, Emanuela Ringelbluma w Warszawie. Ekspozycję kuratorowała Teresa Śmiechowska, zaś tekst Julii Hartwig znalazł się na s. 87.]

wtorek, 3 lipca 2018

799711-799715

Trochę przestrzeliłem wygłaszane tutaj prognozy co do liczby 800000. Zapewne nastąpi to pojutrze (?). Co i tak nie ma żadnego znaczenia... Po 800000 mam zamiar osiąść na laurach. Nie wiem czy ciągle używa się tego określenia? Moja mama stosowała je względem mnie (a raczej względem moich wątpliwych szkolnych osiągnięć) systematycznie... Kiedyś (dwa lata temu) napisałem posta zatytułowanego Zmierzch blogów, tzn. nie napisałem, tylko wkleiłem printscreena ze zestawu obserwowanych stron na portalu Wojtka Sienkiewicza, którego blog utknął 20 marca 2018... Ale czy to faktycznie był Obrazowy terroryzm, czy może raczej Efekt niedoskonałości Sławoja Dubiela? Tak czy siak, pisanie blogów oraz ich czytanie jest w wyraźnym odwrocie. Wspomniany Wojtek Sienkiewicz udziela się bardziej na Instagramie i serwisie Flickr, które jednak ogląda się (a nie czyta, bo raczej nie ma tam nic do czytania...) znacznie gorzej, niż format blogowy. Sam też używam (zacząłem używać intensywnie) Instagrama w celu - że go tak nazwę - "autoprezentacyjnym", ale zdaję sobie sprawę, że łatwość wpuszczania informacji w cyfrowy obieg, wcale nie skutkuje ich odbiorem... Przypomina to trochę sytuację z cyfrową fotografią, używanie takich kamer jest znacznie bardziej proste i przyjazne, niż topornych analogów, ale czy przy tej łatwości rejestrowania obrazów mamy teraz do czynienia z zalewem dobrych fotograficznych projektów? Pytanie retoryczne... Narzekam sobie tutaj jubileuszowo (in spe), słuchając wczesnych nagrań Louisa Armstronga, tak zremasterowanych, że nie ma prawie żadnych dźwiękowych śladów prymitywnej technologii nagrywania sprzed stu lat, a wcześniej - też przy melodiach granych przez Popsa - przygotowałem bób po sycylijsku. I te dwie rzeczy cieszą mnie dziś najbardziej.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Mieszkam w Polsce

[Koluszki, ul. 3 Maja, 02.07.2018]

Gdy poprzednio fotografowałem ten mural, a było to jakieś to dwa i pół roku temu (dokładnie 17 listopada 2015, sprawdziłem teraz), podeszło do mnie dwóch kolesi w barwach Widzewa i pytało w jakim celu robię zdjęcia. Tzn. ponieważ stałem tam dość długo, czekając aż słońce zajdzie za jakąś chmurę (bezskutecznie zresztą), więc byłem na widoku, a oni podjechali rozklekotanym golfem trójką. I tak nic z tamtej sesji nie wyszło, nie tylko z powodu aury, ale też dlatego, że nikonowska dwudziestka była zbyt wąska, żeby sensownie zdjąć to graffiti. Prawdę mówiąc Irix ledwie dał tutaj radę... (coraz częściej myślę o kupnie Laowy 12mm f/2,8 Zero-D). Od razu uprzedzę, że książka nie będzie się nazywać Mieszkam w Polsce, mam zarezerwowany inny tytuł, ale za wcześnie o tym mówić.