wtorek, 29 września 2020

Zaułek przy Starej Synagodze w Krakowie

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1959-1964), Stara Synagoga od ul. Bartosza] 

Tutaj chyba nie będzie specjalnych trudności z datowaniem. Budynek widoczny za drewnianym płotem po prawej stronie, wkrótce po zrobieniu tego zdjęcia został rozebrany i w 1962 roku na jego miejscu stał już narożny dom przy ul. Bartosza i Józefa (na jego ostatniej kondygnacji miał przez lata swą pracownię Jerzy Panek). Ściana z nieotynkowanej cegły na samym brzegu kadru należy do budynku, którego budowę rozpoczęto w roku 1960. Poniżej screenshot z Google Street View z zapisem  sprzed trzech lat (VIII 2017). Coraz bardziej podoba mi się ten projekt i praca nad przyszłą książką.




poniedziałek, 28 września 2020

MIĘSO JAKO METAFORA (22)

W dzisiejszym odcinku naszego dokumentalnego mini-serialu dwie fotografie i jedna stopklatka. Czy poniższego zestawu nie można by  opatrzyć także tytułem „Karma wraca‟? Szczególnie gdy przypomnimy sobie (obfotografowaną sumiennie przez fotoreporterów) wizytę obecnego Prezydenta RP w Zakładzie Przetwórstwa Mięsnego w Nowej Wsi Szlacheckiej...


[Fot. Ryszard Wesołowski. Oryginalny podpis: Sierpień 1980. Strajk okupacyjny w Stoczni im. Komuny Paryskiej‟ - skan z katalogu wystawy Imperatyw. Fotografie z lat 80. ze zbiorów Ośrodka Karta]


[Fot. Chris Niedenthal. Oryginalny podpis: Łódź, luty. 1981. Podczas strajku studentów szatnia służyła jako magazyn żywności‟ - skan z książki, Chris Niedenthal Wybrane fotografie. 1973-1989.]

[Ryszard Ochódzki (grany przez Stanisława Tyma) w Londynie - stopklatka z filmu Miś Stanisława Barei]

niedziela, 27 września 2020

To Me


Wybrałem się wczoraj do Klubu Re w Krakowie, ponieważ o 20:00 grała tam Trupa Trupa, a ja ich jeszcze nie miałem sposobności widzieć i słuchać na żywo, ale przede wszystkim była to okazja, aby spotkać się w realu z Grzegorzem Kwiatkowskim. A znamy się od jakichś z górą siedmiu lat, lecz konwersujemy wyłącznie via mail lub Messenger (były też jakieś rozmowy telefoniczne), co uwzględniając postępy w braku zbiorowej odporności na patogeny, może się stać w niedalekiej przyszłości standardem międzyludzkich kontaktów. Raczej rzadko chodzę na koncerty, preferując słuchanie muzyki z płyt, więc zawsze mnie uwodzi i wprawia w maksymalny zachwyt ten moment, kiedy widzę jak wykonawca dotyka klawiszy lub strun instrumentu, z czego powstają dźwięki, które słyszę, a wszystko dzieje się synchronicznie tu i teraz. Koncert był transmitowany w czasie realnym, ale można go też wysłuchać na facebookowej stronie Klubu RE (tytułowy dla tego posta utwór To Me startuje o 8:45), co polecam Szanownym Czytelnikom tego bloga. Nie pogadaliśmy sobie z Grzegorzem zbyt wiele, ale była to typowa sytuacja pokoncertowa (sam znam to z wernisaży...), kiedy kręci się dużo różnych ludzi, spożywa się różne płynne substancje, a tematy płynnie się zmieniają.

sobota, 26 września 2020

Też coś w temacie na literę „ś‟

Jakkolwiek wiersz Douglasa Dunna z książki Wyprowadzka z Terry Street (tłumaczenie Piotra Sommera) już się tutaj kiedyś pojawił...


piątek, 25 września 2020

Coś w temacie na literę „ś‟

Zabawna sprawa z tym Arakim (czy też wręcz przeciwnie), wczorajszy post miał do tej pory (od 19:49 do 08:22) 1131 odsłon... Co w przypadku mojego bloga jest niezłym wyczynem. A więc ocenzurowane przez wydawcę zdjęcie okładkowe zapewnia taką oglądalność, bo przecież raczej nie nazwisko fotografa? Pamiętam, że jak dostałem w swoje ręce Tokyo Lucky Hole i oglądałem te wszystkie fotografie z przybytków tamtejszego seksbiznesu, moją uwagę zwróciły zdjęcia miejskie. Robione z nonszalancką manierą, kiedyś coś takiego nazywano migawkami, a jednak idealnie trafione i znaczące. Cecil B. deMille, wzięty niegdyś i bajecznie bogaty amerykański reżyser filmowy, producent oraz scenarzysta, zapytany jakie tematy mogą przynieść filmowi popularność, odpowiedział ponoć „seks, śmierć i dziesięcioro przykazań‟ (nie udało mi się teraz znaleźć źródła tej anegdoty, więc może cytuję niedokładnie). No i miał rację, jakkolwiek poetyka jego filmów wywołuje u mnie natychmiast womitalne skurcze... Poniżej moja ulubiona rozkładówka z książki Arakiego, a zarazem także coś w temacie na literę „ś‟:

czwartek, 24 września 2020

Kupiłem sobie dzisiaj klasyka...

Żaden jakiś tam rarytas, kolejne wydanie albumu (to akurat z 2019), który rozszedł się po świecie w pierdylionach kopii. Za pięćdziesiąt pięć zeta na przecenie w księgarni Wydawnictwa Literackiego, w której trwało akurat smętne spotkanie na temat książki Ochotnik Jacka Fairweathera (rzecz traktuje o rotmistrzu Witoldzie Pileckim). I przypomniałem sobie jak 23 lata temu napisałem do Machiny (było takie pismo...) tekst o wystawie Arakiego, jaka miała się otworzyć w Starmach Gallery. A ponieważ artykuł ukazał się tuż przed wernisażem, a ja pisałem w nim sporo o wydanym wtedy przez Taschena albumie Tokyo Lucky Hole, na konferencję prasową przybyła bojówka katolicka, która zażądała zamknięcia wystawy... (jak już zobaczyli ekspozycję, nastąpiło zdziwko, że tak mało na niej cipek). Prace Arakiego pochodziły z kolekcji Jablonka Gelerie z Kolonii, której właściciel - Rafał Jablonka - sprokurował w Muzeum Techniki i Sztuki Japońskiej Manggha w tym roku wystawę Araki/Tsujimura. Na granicy cienia, a ja miałem ją okazję obejrzeć, zaraz po złagodzeniu rygorów lockdownu. I dotarło wtedy do mnie, jak bardzo zdjęcia japońskiego fotografa, jak i jego praktyka artystyczna, wywodzą się z amerykańskiego pop-artu (co wcześniej wyczuwałem, ale nie tak intensywnie...).


Ten aparat z przypiętym fleszem, który dynda na szyi fotografa to kultowy Plaubel Makina 67. W 2004 roku w jednym z warszawskich komisów trafiłem na to cudo i o mało co nie stałem się jego właścicielem.

środa, 23 września 2020

Stara Synagoga z okna Kamienicy Landaów

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1968-1970), Stara Synagoga z okna Kamienicy Landaów]

W końcu udało mi się wyczyścić ten kadr... I powiedzmy, że nie jest źle, jakkolwiek coś bym tu jeszcze poprawił. Widoczna na dole winieta to efekt używania obiektywu z dorobioną przejściówką (o czym kiedyś pisałem, choć teraz wydaje mi się, że ogniskowa to raczej 180mm). Obciąłbym ją, ale żal mi tego pana, co ręce ujął pod boki. Niech więc zostanie. Trzy motocykle stojące na środku pustej Szerokiej (ostatni raz taką pustkę widziałem tam w połowie lat 80.), to dwie Jawy i Junak. 

[Tak to wyglądało dzisiaj przed południem]

wtorek, 22 września 2020

(W obfitości wołaczy)

Średnio mi się czyta Pieśni progowe Petera Gizziego, ale poniższy tekst akurat spoko. Książkę wydało WBPiCAK, a wiersze przełożył Kacper Bartczak.


poniedziałek, 21 września 2020

(Abominacja. Katabasis. Nekia.)

Z książki Krzysztofa Jaworskiego Ceremonia, wydanej w 2019 roku przez WBPiCAK. Na okładce wykorzystano obraz Grzegorza Wróblewskiego Version 6 (2006).




piątek, 18 września 2020

(zagłębiała się w ciemność ze śmiechem i smutkiem)

Jakoś średnio mi się czytało wczoraj Wiek brązu Jerzego Kronholda, aż trafiłem na ten wiersz... Książkę opublikowało w 1999 roku Wydawnictwo s5.


czwartek, 17 września 2020

Ulica Szeroka i Stara Synagoga z okna kamienicy Landaów

Zwanej też czasem pałacem Jordanów. W budynku tym w latach 60. mieściła się siedziba PKZ-ów (Pracowni Konserwacji Zabytków), gdzie ojciec był zatrudniony w pracowni fotograficznej (pod koniec dekady został jej kierownikiem). Kadr niniejszy został zarejestrowany przed rokiem 1970, kiedy przystąpiono do rozbiórki muru, ogradzającego widoczną na fotografii Starą Synagogę.  Pewną wskazówką przy datowaniu mogą też być dwa wysokie kominy Gazowni Miejskiej, które na zdjęciu nie dymią - w 1968 roku przestano wytwarzać w tym zakładzie gaz w procesie suchej destylacji węgla.


Będzie jeszcze trochę zabawy z czyszczeniem tej klatki...

środa, 16 września 2020

Nie jestem tego do końca pewien...

...ale wydaje mi się, że fotografując Cmantarz Remuh, ojciec zrobił przypadkowo zdjęcie swojej żonie, a mojej mamie. Kobieca sylwetka widoczna w tych screenach jest mi dobrze znana i prawie nie mam wątpliwości... Jedyna problematyczna kwestia, to ten aparat fotograficzny w jej (?) dłoniach, mama nie fotografowała. Data wykonania tego zdjęcia? Na pewno po 1959 roku, bo wtedy miały tam miejsce prace archeologiczne, podczas których odkryto przykryte ziemią macewy. Kamienie nagrobne ułożono później w rzędach imitując cmentarny układ. Rzeczony kadr (przycięty do prostokąta) był pokazywany na wystawie Synagodze Poppera w 1988 roku podczas I Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie.





wtorek, 15 września 2020

Widok z wieży kościoła Bożego Ciała w kierunku zachodnim

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1959-1964), widok z wieży kościoła Bożego Ciała w kierunku zachodnim.]

Pracujemy dalej.
Tym razem skan z Epsona V700, którego zasadniczo nie ma co porównywać do tego, co daje Coolscan 9000, aczkolwiek w tym przypadku jego specyfika okazała się użyteczna...
Negatyw (brak oznaczeń producenta) jest mocno zniszczony, co szczególnie daje znać o sobie w części nieba. Trzeba było z tym ostro powalczyć. W kwestii optyki obstawiam ogniskową 180mm, czyli - uwzględniając peerelowskie realia - musiał to być/mógł to być Sonnar wyprodukowany przez Carl Zeiss Jena.
Jak widać na tym zdjęciu - sądząc po cieniach, wykonanym w samo południe - smog dawał znać o sobie w Krakowie także we wczesnych latach sześćdziesiątych...

niedziela, 13 września 2020

Parki z Kazimierza


Nona, Decima i Morta?
Pamiętam, że tak ojciec skomentował to zdjęcie... (pełny kadr pojawi się tutaj w stosownym czasie).
Co miało zapewne podtekst seksistowski.
Ale w identyczny sposób mówił też o podobnym motywie, jaki zarejestrował w 1969 roku w Macedonii.
Nie umiem zidentyfikować tego podwórka i być może nie uda mi się tego teraz zrobić? 
Szczególnie biorąc pod uwagę, że w ostatnich dwóch dekadach dzielnica została mocno przemeblowana.