wtorek, 19 marca 2019

Elbląg, ul. Grochowska (09/03/2019)


[Udało mi się wtedy w Elblągu trafić w lukę w ulewie, choć gdy rejestrowałem ten kadr i tak musiałem kilkakrotnie ścierać krople wody z filtra obiektywu... Nieźle też wiało. Lokalizacja i charakter widocznego powyżej muralu sprawiła, że musiałem odjeść od wypracowanej praktyki (nazwijmy to rutyną) rejestracji tego typu obiektów. Być może Irix objął by to malowidło z ulicy (w co jednak wątpię), ale ponieważ jest od ponad miesiąca w serwisie (a serwis tej firmy jest ewidentnie do d...), więc trzeba było zastosować inne rozwiązanie. Zresztą piętnastka ma już następcę, a ściślej rzecz ujmując - następczynię. O czym w następnych odcinkach naszej telenoweli.]

poniedziałek, 18 marca 2019

Elbląg, Nabrzeże Gdańskie (08/03/2019)


Bardzo dawno temu namierzyłem ten mural (według exifa ściągniętego z sieci pliku, stało się to 15 listopada 2015 o godz. 16:49), ale jakoś nie mogłem się wybrać na północ, żeby go sfotografować. Bardzo dawno temu byłem po raz pierwszy w Elblągu, jakoś późną wiosną 1984 roku, kiedy pojechałem na wojskową przysięgę Marcina Świetlickiego do pobliskiego Morąga. Jednak nie rozpoznałem go wówczas w kolumnie defilujących żołnierzy... W tamtym czasie centrum starego Elbląga, które znajduje się po prawej stronie kadru za kanałem, było puste. Pamiętam jeden ocalały z wojny dom w gdańskim stylu i bryłę trójnawowego kościoła katedralnego św. Mikołaja, w którym podczas odbudowy nie zrekonstruowano gotyckich sklepień, tylko wstawiono żelbetowe. Podobno cegła z rozbieranych po 1945 ruin Starego Miasta została użyta przy odbudowie Warszawy. Szkoda, że w tych wczesnych latach osiemdziesiątych właściwie nie robiłem zdjęć (naprawdę niewiele fotografowałem wtedy), bo nie pamiętam już za bardzo, jak Elbląg wyglądał poza tą nabrzeżną częścią...

sobota, 16 marca 2019

Nauka strzelania



[Hm... trochę czasu upłynęło od wydania tej książki oraz wpisania dedykacji. Przy okazji wprowadzam dwa nowe hasztagi:
#wiersze o Polsce
#książki z dedykacją]

piątek, 15 marca 2019

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte

[Sopot, ul. Grunwaldzka, 10.03.2019]

Wszyscy chyba pamiętają ten utwór oportunisty Gałczyńskiego (Konstantego Ildefonsa), który przed 1939 rokiem pisywał antysemickie wiersze do oenerowskiego tygodnika Prosto z Mostu, a po 1945 równie entuzjastycznie wychwalał komunizm… „W Gdańsku staliśmy tak jak mur, gwiżdżąc na szwabską armatę, teraz wznosimy się wśród chmur, żołnierze z Westerplatte.”. Westerplatte to polsku zachodnia wyspa (dosłownie zachodnia płyta). Żołnierze z Zachodniej wyspy? Nie, to nie działa, to tak jakby kazać walczyć rycerzom Władysława Jagiełły i Witolda Kiejstutowicza pod Łodwigowem lub Stębarkiem. Z czysto militarnego punktu widzenia obrona słabo ufortyfikowanej Wojskowe Składnicy Tranzytowej na Westerplatte nie miała żadnego sensu, obie strony konfliktu rozgrywały to jednak propagandowo. Niemcy chcieli się szybko pozbyć polskiej placówki z terenu „od zawsze niemieckiego Gdańska”, a Polacy nagłaśniali dotkliwy brak sukcesów w tej kwestii, co miało miejsce w sytuacji militarnej klapy naszej armii i kompromitacji kadry dowódczej. 1 września 1939 o godzinie 4:45 wojska III Rzeszy w ramach Fall Weiss rozpoczęły agresję na II RP nie tylko w Gdańsku na Westerplatte, ale na całej linii frontu… Błyskający wystrzałami z dziobowej wieży i sfilmowany przez operatorów Deutsche Wochenschau pancernik Schleswig-Holstein stał się ikoną rozpoczęcia II wojny  światowej (skądinąd ciekawym byłoby zbadanie, jak dalece peerelowska propaganda korzystała z materiałów nakręconych na użytek niemieckich kronik filmowych, prezentujących przecież punkt widzenia agresora). Być może właśnie z tej przyczyny na nielegalnym (sic!) muralu, jaki zasponsorowała państwowa spółka Energa, który poświęcony jest „Obrońcom Westerplatte”, zamiast wizerunków tychże, widzimy okręt szkolny Kriegsmarine w bojowej akcji z 1 września 1939, co w kontekście wspomnianej dedykacji można jednak uznać za rodzaj niepokojącej pomyłki freudowskiej…

czwartek, 14 marca 2019

ARCHITEKTURA PRZETRWANIA

Przetrwałem wczorajszy wieczór w MEK (kurczę, bardzo dużo ludzi przyszło), a to m.in. dzięki fajnemu prowadzeniu rozmowy przez Tomasza Szerszenia. Co sprawiło, że ciągle rozmawialiśmy o rzeczach ważnych. A przy okazji spotkania, zdobyłem od prowadzącego autograf do jego świetnej książki Architektura przetrwania, która kupiłem rok temu w księgarni Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jak widać, dedykacja nieco symboliczna...


Właściwie powinienem był już wcześniej (od razu po zakupieniu albumu!) o tym projekcie napisać. Świetna robota i pomysł. Rzadko się zdarza (przynajmniej w Polsce), że ktoś zajmujący się pracą naukową i mający na tym polu niebanalne osiągnięcia, jest w stanie progresywnie posłużyć się medium fotografii, a z zarejestrowanych obrazów stworzyć ważną i wciągającą narrację wizualną. Zdecydowanie polecam zapoznanie się z cyklem Architektura przetrwania Tomasza Szerszenia!

środa, 13 marca 2019

Hit!

Absolutny tego, niszowego przecież, bloga. 3012 odsłon od 3 grudnia 2016. I fajnie, że to wiersz jest tak popularny, choć w tej frekwencji odsłon niewątpliwe ma swój udział lista lektur szkolnych. Dobrze jednak, że akurat ten tekst Stanisława Barańczaka się tam znalazł, bo pasuje jak ulał do partyjnej retoryki  katonacjonalistów z PiS... Co może bystrzejsi uczniowie liceów wychwycą?

poniedziałek, 11 marca 2019

Elbląg, ul. Agrykola (09/03/2019)

[Pomnik na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich]

W Elblągu "dekomunizacja" widocznego na zdjęciu monumentu sprowadziła się do ustawienia przed nim krzyża... Wciąż więc możemy oglądać na obelisku herb nieistniejącego już państwa o nazwie Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. 

[Posta wrzucam z laptopa i widzę, że blogspot jakoś dziwnie kompresuje to zdjęcie (dostosowane w pikselach do szerokości kolumny), co skutkuje spadkiem ostrości...]

niedziela, 10 marca 2019

WIDZENIE WIDZENIA

Serdecznie zapraszam w środę 13 marca o 18:00 do Muzeum Etnograficznego w Krakowie - Dom Esterki przy ul. Krakowskiej 46. Będziemy rozmawiać o fotografii i o problemach jakie sprawia używanie tego medium w projektach badawczych.

czwartek, 7 marca 2019

Prezentacja projektu "Niewinne oko nie istnieje" w Centrum im. Ludwika Zamenhofa

Już jutro, jednak wernisaż (z udziałem autora) rozpocznie się o 19:00, a nie o 18:00 jak podano na plakacie. SERDECZNIE ZAPRASZAM! 
Który to już pokaz tej serii? Wydaje mi się, że liczba 30 została przekroczona już dawno temu...

środa, 6 marca 2019

Pokolenie JP 100%

W nawiązaniu do hasła widocznego na czerwonym polu flagi.
Na białym polu znajduje się także wyobrażenie męskiego organu rozrodczego,  powtórzony akronim JP oraz informacja, że Hania ...ska (nazwisko zamazane) lubi w dupę.

[Pruszcz Gdański, ul. Wojska Polskiego, 06.03.2019]

wtorek, 5 marca 2019

213 kilometrów pod brukiem Paryża


Zasadniczo Tomek Sikora nie jest bohaterem mojej bajki, jednak w jego obfitej i różnorodnej twórczości znalazłem coś, co kompletnie odróżnia się od tych wszystkich spreparowanych zdjęć reklamowych, czy też „dowcipnych” w zamierzeniu historyjek, w których autor pozuje z przyczepionym świńskim ryjkiem na twarzy. Wydana w 2012 roku książeczka 213 kilomètres sous les pavés de Paris to dzieło unikalne i wybitne. W albumie o kształcie małej cegiełki znalazły się zdjęcia, wykonane na 382 stacjach (czyli wszystkich) paryskiego metra, które liczy 16 linii, zaś na każdy przystanek przypadają dwie fotografie (z wyjątkiem strony rozpoczynającej), a więc jest ich w książce… 748! Uff. No i ogląda się to świetnie, zarejestrowane przez Sikorę motywy, to wprawdzie sytuacje raczej banalne, można by powiedzieć, że przewidywalne czy też znane dla każdego, kto podróżował podziemną koleją, jednak zebrane do kupy i ułożone liniami, w topograficznym przebiegu każdej z nich, składają się na wiarygodną (a zarazem też dość przybijającą) wielkomiejską narrację. W przeciwieństwie do fotoreporterów, którzy fotografując w metrze szukają zazwyczaj sytuacji, gestów czy znaków wyłamujących się z banału powszedniości, Tomek Sikora fotografował systematycznie właśnie ów banał, konsekwentnie aż do bólu. Na omawiany album trafiłem w krakowskiej księgarni Lokator (można tam znaleźć ciągle prawdziwe książki), a gdy spojrzałem na stopkę tego wydawnictwa i dostrzegłem datę 2012, zdumiałem się, że nie był on specjalnie omawiany czy recenzowany… W jakiś sposób to sytuacja typowa dla odbioru fotografii w Polsce, co nie znaczy wcale, że brak takiego omówienia w przypadku 213 kilomètres sous les pavés de Paris nie jest zwykłym skandalem.

poniedziałek, 4 marca 2019

Zrzut ekranowy

Z dzisiaj (04.03.3029 16:28). Nawet specjalnie nie dopieszczam instagrama, nie zamieszczam zbyt regularnie postów, nie przekierowuję na facebooka... A i tak przy dość problematycznych obiektach, jakie się tutaj pojawiają (motywy krematoryjne czy Pomniki Wdzięczności Armii Radzieckiej, to jednak zupełnie inna bajka niż architektura  socmodernizmu), cały czas rośnie mi oglądalność oraz liczba obserwatorów. Oczywiście proporcjonalnie do tematyki i "warunków obiektywnych" (tak, wiem ilu obserwatorów ma np. Mark Power... ale i znany mi osobiście Krzysztof Eberle zalicza pod każdym postem kilkakrotnie więcej lajków). Prawdopodobnie przeniosę na hiperrealizm publikowanie zdjęć z serii Architektura symetryczna, stanie się to jednak po gruntownym przeprojektowaniu strony.

niedziela, 3 marca 2019

BEZUSTY


Ron Padgett czyta wiersz The Missing Lips na Festiwalu Miłosza w Krakowie w 2018 r. Polski przekład autorstwa Andrzeja Szuby przeczytał Kacper Bartczak, który spotkanie to poprowadził. Poniżej oryginał:

sobota, 2 marca 2019

(Z pokoju wydobywają się ciche, jednostajne dźwięki.)

Grzegorz Wróblewski


Dom

Każdego przedpołudnia zbierają się przed nim
mężczyźni w czarnych płaszczach.
Stoją w milczeniu na schodach i palą długie papierosy.

Potem dzwonią do drzwi.
Czekają kilka minut i rozchodzą się.
Pojawiają się ponownie następnego dnia.

Ubrani na czarno, stoją w milczeniu na schodach,
zaciągają się, dzwonią.
Wszystko odbywa się zawsze w tym samym tempie.

Nikt im nigdy nie otwiera drzwi.


[August Sander, Bürgerkind, um 1925]


Jedna z pań

Jedna z pań uważnie spogląda na zachodzące
w oddali słońce. Tuż przed zapadnięciem zmroku
podchodzi do ubranego odświętnie dziecka i
delikatnie rozczesuje mu długie, wypłowiałe
włosy.

Potem niszczy narysowane wcześniej na ziemi
znaki. Sprawdza czy nie zapomniała ukryć
pojemników z wodą. Przytula do siebie
dziecko i powoli odchodzą w kierunku
otwartej na oścież bramy.

Ich miejsce zajmują małomówni mężczyźni z lasu.
Rozpalają ogień i częstują się tytoniem. Patrząc w
rozgwieżdżone niebo, nacinają leszczynowe
laski. Wokół nich siedzą oswojone
czarne ptaki.


[August Sander, Baurekind, um 1919]


Korytarz

Na podłodze, pod ścianą, stoją szklane
naczynia.
Jedno z nich wypełniają białe muszelki,
pozostałe są zakurzone i puste.

Dziewczynka sennie poprawia wstążki.
Gdy jest już gotowa,
wyjmuje z naczynia muszelkę i
powoli wkłada ją sobie do ust.

Wchodzi do środka.

Z pokoju wydobywają się ciche, jednostajne
dźwięki.
Przypominają szum wiatru albo owadzi
szelest.


[Taki mały eksperyment, myślałem najpierw o klimatach skandynawskich (Hammershøi & Dreyer), co może jednak byłoby zbyt oczywiste, choć zapewne uzasadnione w przypadku tych mocno wizualnych/wizyjnych tekstów. Przywołane zdjęcia Augusta Sandera, autora - wydawać by się mogło - pewnie stąpającego po ziemi, to tylko rodzaj wstępnej propozycji/zachęty do rozmowy. Wróblewski jest nieźle opatrzony w plastycznych wizualiach (często daje to znać o sobie w jego wierszach) i co ważne, jest to wiedza nabyta przed narodzinami doktora Googla oraz docent Wikipedii. Co znowuż w obecnych realiach kulturalnej komunikacji może być pewnym problemem dla młodszych czytelników/odbiorców... Fotografie Augusta Sandera skserowałem z albumu: August Sander, People of the 20th Century, Schrimmer/Mosel, Cologne 2013 (s. 97 i 290). Przepisane wiersze pochodzą z tomów: Grzegorz Wróblewski, Pomieszczenia i ogrody, Duński Instytut Kultury, Warszawa 2005 (Dom - s. 63, Jedna z pań - s. 67); Grzegorz Wróblewski, Noc w obozie Corteza, WBiCAK, Poznań 2007 (Korytarz - s. 20.).]

piątek, 1 marca 2019

Ze Szczecinka (2)

[Szczecinek, ul. Kołobrzeska, 23.03.2018]

Z całym szacunkiem, ale sytuacja w jakiej znalazł się orzeł na powyższym obrazku, w psychologii nazywa się chyba pomyłką freudowską?

czwartek, 28 lutego 2019

(Lascia Ch'io Pianga)


[Cecilia Bartoli, aria Lascia Ch'io Pianga z opery Rinaldo ]


Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

E che sospiri
E che sospiri
La libertà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

Il duolo infranga
Queste ritorte,
De' miei martiri
Sol per pietà.

De' miei martiri
Sol per pietà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

E che sospiri
E che sospiri
La libertà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.


[Taki dzień dzisiaj... Okropne są te wizualizacje z youtuba...]

wtorek, 26 lutego 2019

(Nagrodą w tej grze jest przetrwanie )

Grzegorz Wróblewski


TEGO WIERSZA NIE MOŻNA
ROZWINĄĆ, MOŻNA GO TYLKO
PRZEPISAĆ Z EKRANU

Konkurs poetycki:
Różaniec naszą siłą.


WINDA

Pustka istnieje, ale dopiero
po kopulacji. W pustce zawsze
coś się znajduje.

Pustka to geometria 
wnęki.

Twoja odległa szminka, ciemność i
warunki
brzegowe.


KUMITE

Hitosu, ware ware wa,
shinbutsu o totobi,
kenjo no bitoku o wasurezaru
koto.
(Tym razem nie dało rady
z Karaibami...). Przepraszam
wszystkich za sztuczne zęby
i zmarnowane akcje 
łóżkowe.

(Będziecie pamiętać o pożegnalnym
Hitsville U.K.?).
Próbowaliście zbyt szybko
lecieć w górę,

musiałem nieustannie
ściągać was w dół.


RZEKA

Skończyłem handlować kaczkami
- mówi zmęczony Lee. Wyciąga
plik zielonych banknotów...
Nagroda? - pytam go.

Nagrodą w tej grze jest przetrwanie 
- uśmiecha się i pokazuje mi zdjęcie
świńskiej głowy, płynącej
z nurtem Huang-ho. 


[Wiersze z książki Implanty. Jak ją dostałem, nie czytało mi się zbyt dobrze. Co innego dzisiaj rano. Podobnie mam z muzyką, zdarzają się dni, że wspaniały Hasse zupełnie mi nie wchodzi, a następnego dnia łykam po kolei Artaserse, Arminio i Cleofide. Johann Adolf Hasse nie jest w Polsce zbyt znany, a powinien być, bo był przecież nadwornym kompozytorem polskiego króla Augusta Sasa III. Jego opery wystawiano także w tutaj, podczas letnich pobytów dworu w Warszawie. Byłby to niezły pretekst, żeby zrobić jego festiwal w Polsce, podobnie zresztą jak Jana Dismasa Zelenki, który skomponował muzyczną oprawę pogrzebu Augusta II Mocnego, ojca Sasa III, także polskiego króla, pochowanego zresztą na Wawelu. Ciekawe czy wspaniałe Officium Defunctorum zagrano i zaśpiewano też w Krakowie? Słucham sobie teraz Il ritorno d'Ulisse in patria Moneverdiego i niejako tradycyjnie nie wchodzi mi ta opera, choć wykonanie - Junge Kantorei, Cocentus Musicus, Nikolaus Harnoncourt - raczej dobre... Czy coś się w tej kwestii zmieni? Zawsze fascynowała mnie u krytyków literackich ich zdolność do wchłaniania niemal wszystkiego i wypowiadania się na niemal każdy temat, może większość z nich jest cyborgami przysłanymi z okolic Alfa Centauri?]

poniedziałek, 25 lutego 2019

Sokółka

[Sokółka, ul. Kolejowa, 24.11.2018]

Remanentów ciąg dalszy... 

Mam taki pomysł, żeby w książce ten mural (83 metry długości!) poszedł na trzech rozkładówkach. Nawet nie musiałem specjalnie centrować kadrów, aby linie dachu i chodnika się zbiegały (choć oczywiście trochę im pomogłem). W planowanym wydawnictwie, podobnie jak w Świętej Wojnie, pojawi się też słownik, dzięki któremu łatwiej będzie można umiejscowić używane na muralach cytaty oraz hasła, czy też rozpoznać symbole lub wizerunki malowanych postaci. W książce znajdą się także informacje o autorach i sponsorach grafów, oczywiście - o ile takie dane są dostępne.

Skądinąd ciekawe jak zareagowałby Zbigniew Herbert na wieść, że cytują go na muralu działacze faszyzującej Młodzieży Wszechpolskiej (którymi są właśnie autorzy malowidła z Sokółki)? Przy całej mojej rezerwie względem dorobku autora Raportu z oblężonego miasta, nie mam wątpliwości, że kazałby im SPIER... W PODSKOKACH!

niedziela, 24 lutego 2019

Osiedle Oświecenia

Historia pisana na nowo... W nawiązaniu do nazwy osiedla, gdzie ten mural powstał, wprowadzam nowy hasztag #oksymorony. Ktoś jednak przytomnie zamazał sprayem nazwisko i pseudonim „żołnierza wyklętego‟ z Podhala, którego odział ma na sumieniu zabójstwa wielu cywilów: Polaków, Słowaków i Żydów.

[Kraków, Osiedle Oświecenia, 27.10.2018]

sobota, 23 lutego 2019

Samolot z Białej Podlaskiej

[Biała-Podlaska, ul. Gabriela Narutowicza, 05.06.2018]

Całkiem dosłownie. Przedstawiony na muralu PWS-26, który używany był do szkolenia pilotów myśliwców w II RP, produkowano w tutejszej Podlaskiej Wytwórni Samolotów (jedyny zachowany egzemplarz tej maszyny można zobaczyć w krakowskim Muzeum Lotnictwa Polskiego).
Rozliczam stypendium z zeszłego roku, więc zrobiłem remanent posiadanych zasobów i wyszło mi, że w 2018 sfotografowałem ponad 180 obiektów. Czego wcześniej dokładnie nie policzyłem, nieźle. Oczywiście zdjęć wyjdzie więcej, bo niektóre murale mają po dwa, trzy czy czasem cztery ujęcia.

piątek, 22 lutego 2019

Niech będzie obalony...

Fotografie różnie można odczytywać, a interpretacje konkretnych zdjęć zmieniają się w czasie. Pewne informacje zawarte w zarejestrowanym obrazie nie zawsze są rozpoznawane w momencie jego wytworzenia, choć po latach wydają się być oczywiste (porażające). W kontekście wczorajszej akcji obalenia pomnika ks. Henryka Jankowskiego przez trójmiejskich aktywistów (na księdzu ciążą oskarżania o molestowanie seksualne, pedofilię oraz... współpracę z SB), przypomniał mi się świetny album Anny Beaty Bohdziewicz Lekki powiew wolności 1981 i sekwencja zdjęć, jakie autorka tej książki wykonała w mieszkaniu Lecha Wałęsy podczas nagrywania programu dla telewizji francuskiej. Ks. Jankowski i dzieci...


środa, 20 lutego 2019

(Pieśń o Kartezjuszu)

Ron Padgett


PAZNOKCIE

Jak ludzie robili sobie kiedyś pedicure?
Paznokcie Maryi Dziewicy na obrazach
włoskiego renesansu wyglądają pięknie,
i bardzo dobrze, bo trudno byłoby 
czcić kogoś z długimi paznokciami.
Perugino drwił z religii, która miała
wielbić Boga, a w rzeczywistości koncentrowała się
na Maryi, mimo to namalował jej piękne paznokcie.
Nigdy nie przyglądałem się paznokciom
Jezusa, chociaż są blisko dziur
w stopach, gdzie były gwoździe. Okrucieństwo
jest takie malownicze i trudne do pojęcia,
natomiast piękno, nawet piękno palca u nogi,
ma głęboki sens. Przynajmniej dla mnie.


PIEŚŃ O KARTEZJUSZU

Kartezjusz siedzi
przy stole. Pisze
piórem na arkuszu
papieru o powierzchni
równej powierzchni
stołu. Świeca
topnieje. Kartezjusz zaczyna
topnieć, ale przestaje: musi
trochę dłużej pozostać człowiekiem.
Teraz odkłada pióro.
Jest zmęczony. Bycie Kartezjuszem
jest bardzo męczące
wieczorem wypełnionym „tak‟
lub „nie‟ albo „tak‟ i „nie‟.


[wiersze w przekładzie Andrzeja Szuby z książki: Ron Padgett Bezczynność butów, Instytut Mikołowski, Mikołów 2018, s. 27 i 54.]

poniedziałek, 18 lutego 2019

Ernesto Cardenal „Psalm 21‟

Ponieważ dowiedziałem się dzisiaj, że papież Franciszek cofnął wczoraj suspensę „a divinis‟ nałożoną na księdza-poetę Ernesto Cardenala (świetnie, że decyzja taka została podjęta, trzeba jednak wiedzieć, iż Cardenal  liczy sobie obecnie 94 lata i leży ciężko chory w szpitalu), więc z tej okazji jego wspaniały Pslam 21.



Wspomniana kara została nałożona na Ernesto Cardenala przez Jana Pawła II (też poetę, ale kiepskiego) za udział w sandinistowskim rządzie Daniela Ortegi, w którym nikaraguański ksiądz pełnił funkcję ministra kultury. Psalm 21 w przekładzie Andrzeja Nowaka zeskanowałem z książki: Ernesto Cardenal, Poematy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980. 

niedziela, 17 lutego 2019

(oślizgły krąg koloru popiołu)

Edgar Lee Masters


BERT KESSLER

Trafiłem ptaka w skrzydło,
choć mknął wprost w zachód słońca:
lecz gdy strzał przebrzmiał, szybował 
coraz wyżej przez odpryski złotych promieni,
aż wywinął kozła i z nastroszonymi piórami,
w wirującym w koło puchu 
runął w trawę niby ołowianka.
Krążyłem w koło, rozplątując gąszcze,
aż ujrzałem kroplę krwi na pniaku
i przepiórką tkwiącą w spróchniałych korzeniach,
wyciągnąłem rękę: choć głogu nie było
coś ją ukłuło, sparzyło, uczyniło drętwą.
I nagle zobaczyłem grzechotnika ‒
szeroko rozwarte żółte ślepia,
główka wyprężona i cofnięta w kręgi,
oślizgły krąg koloru popiołu
albo dębowych liści zblakłych pod innymi.
Stałem jak wryty: skurczył się i wyprostował:
gdy zaczął wpełzać pod pień,
leżałem już bez czucia w trawie.

*


BERT KESSLER

I WINGED my bird,
Though he flew toward the setting sun;
But just as the shot rang out, he soared
Up and up through the splinters of golden light,
Till he turned right over, feathers ruffled,
With some of the down of him floating near,
And fell like a plummet into the grass.
I tramped about, parting the tangles,
Till I saw a splash of blood on a stump,
And the quail lying close to the rotten roots.
I reached my hand, but saw no brier,
But something pricked and stung and numbed it.
And then, in a second, I spied the rattler 
The shutters wide in his yellow eyes,
The head of him arched, sunk back in the rings of him,
A circle of filth, the color of ashes,
Or oak leaves bleached under layers of leaves.
I stood like a stone as he shrank and uncoiled
And started to crawl beneath the stump,
When I fell limp in the grass.


[Tłumaczenie Michała Sprusińskiego pochodzi z książki: Edgar Lee Masters, Antologia Spoon River, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981, s. 160. ]

sobota, 16 lutego 2019

A listonosz nie przyszedł i przesyłki nie przyniósł...

...zostawił jednak awizo, więc po operę Johanna Adolfa Hassego musiałem się wczoraj pofatygować do mojej placówki pocztowej, która jest także księgarnią patriotyczno-gastronomiczną. 


Jakież było moje zdziwienie, gdy wśród monografii tzw. żołnierzy wyklętych  oraz poradników kulinarnych Siostry Wazeliny zobaczyłem powieści Szczepana Twardocha... który pisarzem wyklętym z pewnością nie jest (kucharzem też raczej nie).
Całkiem świadomie nawiązuję w tytule posta do wiersza/piosenki Marcina Świetlickiego. Henryk Kwiatek bowiem został wykonany kiedyś na wernisażu mojej wystawy fotograficznej. Było to dawno temu, chyba w roku 1996, w pubie U Luisa, którego właściciele przez pewien czas wykazywali zainteresowanie akcjami artystycznymi. Świetliki zagrały przez 20 minut, a w refrenie rzeczonej piosenki, w którym skandowane jest imię i nazwisko tytułowego bohatera, pojawiły się moje personalia. Heh, stare dzieje... A czemu o tym wszystkim piszę przy okazji Hassego? Głównie dla paddierżki razgawora, no i przypomniałem sobie o tej wystawie oraz koncercie sprzed 23 lat. 

czwartek, 14 lutego 2019

(Z biegiem czasu wielkie rysy naznaczyły lustro)

Edgar Lee Masters


PENNIWIT, ARTYSTA

Straciłem wzięcie w Spoon River,
bo koniecznie chciałem kamerą
uchwycić całą duszę człowieka.
Najlepsze moje zdjęcie 
to sędzia Somers.
Siedział sztywno, każąc mi czekać,
aż uspokoi się jego zezowate oko.
Wreszcie był gotów i rzekł: „Teraz.‟
Ja na to: „Uchylam‟, i oko mrugnęło.
Wtedy uchwyciłem go tak, jak wygląda
mówiąc: „Protestuję.‟


ERNEST HYDE

Umysł mój był lustrem:
widziałem, co ujrzało, znałem, co ono znało.
W młodości mój umysł był właśnie jak lustro
w szybko mknącym powozie,
które chwyta i gubi ułamki krajobrazu.
Z biegiem czasu
wielkie rysy naznaczyły lustro
i nimi świat wszedł we mnie,
i poprzez nie wnętrze moje wyjrzało na świat.
Tak rodzi się dusza w zatroskaniu,
rodzi ze strata i z zyskiem.
Umysł ogląda świat jako coś odrębnego,
a dusza czyni świat jednością z sobą.
Spękane lustro nie odbija obrazów
i to jest milczenie mądrości.


[Wiersze w przekładzie Michała Sprusińskiego z książki: Edgar Lee Masters, Antologia Spoon River, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981, s. 126 i 131.
Dawno, dawno temu, była to książka kultowa, trudno dostępna... Trudno dziś uwierzyć, że po niektóre książki ustawiały się pod księgarniami kolejki. I że np. drugie wydanie Ulissesa Joyce'a (w przekładzie Macieja Słomczyńskiego ) zniknęło z księgarń w ciągu kilku godzin... A nie jest to bynajmniej literatura popularna. Dawne, dziwne czasy. 
Wyjątkowo dobrze czyta mi się teraz Mastersa, choć język przekładu momentami wydaje się być nieco anachroniczny.]


niedziela, 10 lutego 2019

(Zacumować ustami przy złotych brzegach pustki)

Miłosz Biedrzycki


Porumbescu szoruje

Bo ja się jaram pustką. Miłosz, zawsze
się jarałem. Jako chyba jedyny na podwórku.
Pustka jako nieograniczona pełnia możliwości.
Zacumować ustami przy złotych brzegach pustki,
dać nurka. Dobrze, że pustka mieszka na parterze.
Inaczej skręciłbym sobie kark za każdym razem,
kiedy wpadam w ekstazę i w nieunikniony sposób
wypadam przez okno. Tak, to tylko szoruję o beton.


[Z książki: MLB, Porumb, WBPiCAK, Poznań 2013. Też się jaram pustką...]

sobota, 9 lutego 2019

(Splecione, ocierają się o siebie i jęczą nad naszymi głowami, wydając na świat kolejne podobieństwa)

Charles Tomlinson


PODOBIEŃSTWA

Las trzeszczy jak takielunek:
Na kolejnych piętrach drzewc przetarte liny,
Naprężone łodygi pnączy, zniżone gałęzie
Uwalniające się z uścisków wiatru.
Splecione, ocierają się o siebie i jęczą
Nad naszymi głowami, wydając na świat 
Kolejne podobieństwa. Ale niech im będzie.
Wystarczy, że te bitewne odgłosy docierają
W głąb lądu z zapachem prawdziwego morza.


WIEDZA

Wiosenny deszcz rzeźbi karby
na ramach kwadratowych okien:
rzeczy jawią się często
w przebraniu - nie w kłamstwach,
ale pozorach maskujących
ich istotę: to, co widzimy
jest także poezją,
tyleż nieprawdziwą,
co czarna fałdka cienia,
którą ciągniemy za sobą,
choć tylko inni ją widzą.
Jesteśmy pełni takich dysonansów,
pozornych skrótów i wydłużeń,
tutaj, u celu naszej podróży,
za karbowanymi po deszczu
ramami kwadratowych okien.


[Wiersze w tłumaczeniu Jacka Gutorowa z książki Wygnani z rajuFundacja na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2016, s. 182 i 175.]