Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Sommer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Sommer. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2026

Świadectwo


Ważna książka! Amerykański poeta Charles Reznikoff przez wiele lat pracował na aktach sądowych procesów w USA i z opisanych w sprawach zdarzeń, wypadków, przestępstw, tworzył epickie wiersze. Piotr Sommer, wybitny poeta i tłumacz, który od wielu lat przyswaja twórczość Reznikoffa polskim czytelnikom, wybrał i przetłumaczył sto dziewiętnaście świadectw. Opisane w nich zdarzenia wydarzyły się między 1885 a 1915 rokiem, zaś lektura tych tekstów to mocne doświadczenie. Czytając Świadectwo Reznikoffa można też lepiej zrozumieć relacje społeczne we współczesnych Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, niekoniecznie pod prezydenturą Donalda (Agent Orange) Trumpa. Skala przemocy, jej intensywność i bezsensowność, jest zadziwiająca. Rasizm, seksizm, morderstwa rabunkowe lub z nienawiści, przemoc werbalna i fizyczna, zupełny brak empatii... Jeżeli ktoś chciałby mieć wizualne (dokumentalne) tło do lektury wierszy, możne je czytać na przemian z oglądaniem zdjęć Lewisa Hine'a, które robił dla National Child Labor Committee. Można też spojrzeć na fotografie z archiwum Farm Security Administration, jakkolwiek powstawały one później, w latach 1935-1942.

poniedziałek, 23 marca 2026

Donald Trump nie spadł nam z nieba


Książka wejdzie do sprzedaży akurat dzień moich imienin :) Świetnie się stało, że świadectwa Charlesa Reznikoffa w dużym wyborze trafią do polskiego czytelnika. Chociaż sądowe akta, na których opierał się poeta konstruując te epickie recytatywy, dotyczą lat 1885-1915, to opisane w utworach sytuacje, obecna w nich skala bezsensownej przemocy i zbrodni, spokojnie mogą się odnosić także do współczesnych realiów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Donald Trump nie spadł nam z nieba... 

sobota, 17 stycznia 2026

"Obiektywista" według Charlesa Reznikoffa

"Jest to prawdopodobnie autor, który nie pisze wprost o tym, co czuje, ale pisze o tym co widzi i słyszy, który nieomal nie wykracza poza zeznanie, jakie składa się w sądzie; i który wyraża to, co czuje, nie wprost, a przez wybór tego, o czym pisze; i jeśli pisze wierszem, przez muzykę tego, o czym pisze."*

Pasuje mi taka definicja!

------
*Widoczną powyżej wypowiedź poety przytacza Piotr Sommer w swoim eseju Test wiersza (o Świadectwie Charlesa Reznikoffa), opublikowanym w najnowszym numerze Literatury na Świecie (11.-12/2025).

niedziela, 5 października 2025

Ich potrójność


Nie mam pojęcia (nie pamiętam już), kto pozuje z Pattenem do pamiątkowej fotografii. Zdaje się, że nie były to jedyne osoby, które chciały sobie zrobić zdjęcie z poetą. A trzeba pamiętać, że były to czasy sprzed smartfonów, więc trzeba było przytargać jakiś analogowy sprzęt, choćby to była nawet plastikowa idiotenkamera...

Skanując wczoraj inne filmy z 1996 roku podczytywałem sobie wspomnianą wczoraj Antologię nowej poezji brytyjskiej Piotra Sommera (znajdują się w niej także tłumaczenia Jarosława Andersa i Bohdana Zadury). No i całkiem niespodziewanie spodobały mi się wiersze (niektóre) Toma Paulina oraz (to mnie mocno zaskoczyło) Seamusa Heaney'a... Jak zwykle przeczytałem od deski do deski set Douglasa Dunna, który powinien mieć wreszcie jakąś bardziej kompletną prezentację w języku polskim (kilka razy obszerniejszą, niż to, co wydał w 1999 roku Port Literacki). Wkrótce jeszcze kilka kadrów z Pattenem, ale tym razem w monochromie.

sobota, 4 października 2025

Moja pojedynczość

[Brian Patten i Piotr Sommer - Teatr Gugalander - listopad 1996]

W 1996 roku wiersze Briana Pattena znałem tylko z przekładów Piotra Sommera, jakie zamieścił w kultowej niegdyś Antologii nowej poezji brytyjskiej (wyd, Czytelnik, 1983). Tym bardziej byłem ciekaw występu poety, którego set - jak widać na zdjęciach - miał żywiołowy charakter, niejako kontrapunkcie do wycofanej postawy tłumacza... Piotr Sommer przyglądał się temu wszystkiemu z pewnym nieskrywanym zażenowaniem, co zwracało uwagę i co mnie zdziwiło, bo miałem przekonanie (biorąc pod uwagę ton, w jakim pisał o Pattenie w swojej antologii), że relację między obu panami są poprawne. W 2011 roku nakładem Biura Literackiego ukazał się wybór wierszy Briana Pattena pod tytułem Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót, zawierający przekłady Jerzego Jarniewicza, Tadeusza Sławka, Piotra Sommera i Andrzeja Szuby. Jeszcze niedawno tomik ten można było kupić za jedyne trzy złote w sieci księgarń Tania Książka... (tak w ogóle, jest tam bardzo dużo książek Biura Literackiego). Jeśli idzie o antologię Sommera, jej cena w serwisie aukcyjnym Allegro oscyluje wokół ośmiu złotych. Chciałoby się zawołać O tempora, o mores! O kurwa mać! Odnalazłem teraz na regale antologię Sommera, przeczytałem na nowo set Pattena, który... mimo upływu lat, zmiany mód i trendów, w sommerowskiej wersji da się czytać. Piotr Sommer swymi przekładami (mam taką teorię spiskową) chciał chyba trochę zmienić idiom rodzimej poezji, co - biorąc pod uwagę obecną produkcję dostępną głównie w necie - nie do końca mu się udało. A pamiętam taki czas, było to publikacji książki Twoja pojedynczość Franka O'Hary (wyd. PIW, 1987), kiedy pewien mój znajomy, konserwatywny liberał i niewyautowany wówczas jeszcze gej (nie żyje, więc pominę jego personalia), chodził po Krakowie i podtykał wszystkim te książkę pod nos krzycząc: "To zamach na polską kulturę!".

piątek, 22 grudnia 2023

[Dawałbym przykład, jak być częścią miejsca]

Ależ ten wiersz Douglasa Dunna jest dobry! Autorem przekładu jest oczywiście Piotr Sommer. Skan z książki widocznej poniżej, czarny włos natomiast należy do Luny.

środa, 29 listopada 2023

[miał gumowce na butach, żeby ich nie zabrudzić błotem]

Z cyklu Świadectwa, przekład Piotra Sommera. Mam nadzieję, że teksty z tej serii ukażą się w końcu w osobnej książce. Ciekawym eksperymentem może być czytanie tych zapisów Reznikoffa i oglądanie zdjęć z archiwum Detroit Publishing Company lub FSA (można je znaleźć na stronie Biblioteki Kongresu USA).

czwartek, 2 listopada 2023

Wiersz w sam raz na Dzień Zaduszny

Jak już kiedyś wspomniałem, odrzuca mnie ostatnio od poezji... szczególnie tej krajowej (nie będę jednak tego wątku rozwijać). Nie odrzuca mnie natomiast od tekstów Hansa Magnusa Enzensbergera  czy Douglasa Dunna (no, jeszcze parę osób zasila grono nie odrzuconych). Wracając co jakiś czas do lektury Wyprowadzki z Terry Street Dunna, nie mogę się nadziwić, że ten świetny autor jest tak słabo obecny w Polsce. Tomik tłumaczeń jego wierszy w przekładach Piotra Sommera ukazał się w niszowej serii wydawniczej Fortu Legnica dwadzieścia cztery lata temu i to jest jedyna polska książka Douglasa Dunna.

środa, 19 kwietnia 2023

Poezja

Douglas Dunn, świetny szkocki poeta, którego wiersze tłumaczył Piotr Sommer, odwiedził podczas wizyty w Polsce w 1978 roku redakcję pisma Poezja. Wizyta ta oraz spotkanie z redaktorami miesięcznika zaowocowała wierszem. Skan tego utworu wklejam poniżej, a mamy dzisiaj osiemdziesiątą rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim. Czytam teraz na nowo tom Wyprowadzka z Terry Street i inne wiersze (wyd. Fort Legnica, 1999), zwierający utwory, które celnie komentują rzeczywistość i wydają się być nad zwyczaj aktualne. Myślę, że książka Dunna warta jest ponownego wydania, jednak z większą objętością tekstów. Ale czy to nastąpi? Nie sądzę...

niedziela, 16 kwietnia 2023

Słowo na niedzielę

I na każdy dzień tygodnia. A właściwie to na cały rok. Niezrównany Douglas Dunn, jakkolwiek fraza Prawdę znają tylko ofiary prawdy brzmi (w przekładzie Piotra Sommera) ciut lepiej, niż oryginalne Truth is known to its victims. Ale co tam...

Film to tylko odbicie
Niezrównanej rozpaczy stulecia.
Już dwadzieścia wieków trwa miłóść bliźniego.
Oburzenie jest czymś powszednim,
Trzyma nas z dala od ulic, pozwala obserwować.

[Wiersz Douglasa Dunna skopiowałem ze strony Interconnected, polski przekład Piotra Sommera pochgodzi z książki: Douglas Dunn, Wyprowadzka z Terry Street i inne wiersze, wyd. Fort Legnica, 1999]

środa, 2 listopada 2022

(i głośno powiedział „Wychodź!‟)

Jedno ze Świadectw Charlesa Reznikoffa (przekład Piotra Sommera), które już od dawna chciałem tu wkleić. Mam nadzieję, że teksty z tego cyklu zamieszczone w Literaturze na Świecie nr 5-6/2021, to zapowiedź ich obszerniejszej publikacji w postaci książki.

czwartek, 8 września 2022

(jeden cent)

Wspaniały Charles Reznikoff (w przekładzie Piotra Sommera). Myślę, że jego Świadectwa - mam nadzieję, że ukażą się w Polsce jako osobna książka - należy czytać równolegle ze Spoon River Antology Edgara Lee Mastersa, oglądając przy tym fotografie z archiwum Kongresu USA, jakie zamieszczane są regularnie na stronie shorpy.com. Szczególnie te, które wykonano na przełomie XIX i XX wieku na zlecenie Detroit Publishing Company. Późniejsze o trzy dekady z ogonkiem zdjęcia, jakie zostały zrobione dla rządowej agencji FSA, też w zasadzie oblecą. 

poniedziałek, 14 lutego 2022

Ameryka

Piotr Sommer kręcił nosem na przekłady Bogdana Barana, ale to właśnie ten translator poradził sobie z ostatnim zdaniem tego wiersza - America I'm putting my queer shoulder to the wheel, które jego poprzednicy lub poprzedniczki tłumaczyli jako (cytuję z pamięci) - Ameryko, przyładam swe dziwaczne/dziwne ramię do koła. Tak było...


niedziela, 21 listopada 2021

(Co porabia teraz Borroughs?)

Poniższy wiersz Allena Ginsberga (w przekładzie Piotra Sommera) pochodzi z książki Znajomi z tego świata, wydanej 28 lat temu. Od tego czasu nie ukazał się u nas żaden nowy wybór wierszy tego poety... Trudno w to (kurwa mać) uwierzyć.

poniedziałek, 24 maja 2021

(Widzę ich śmiechy, ale sam jestem milczącym psem, co biegnie dalej...)

Odświeżyłem sobie ostatnio lekturę Reznikoffa i olśniło mnie, jak wiele wspólnego mają te jego „spacerowe” wiersze z malarskimi studiami z natury. Gdzie obserwacja realnego, wielokrotne powroty w pewne miejsca i sytuacje, skutkują szkicami, które potem służą do stworzenia pewnej konfiguracji zdań o charakterze alegorii lub symbolicznym znaczeniu. Proces jest (może być) długotrwały i mozolny, jakkolwiek przestawiane zdarzenia mają charakter ulotny i takie sprawiają wrażenie w gotowych wierszach. Tym samym Reznikoff bliższy jest realistycznej figuracji z końca XIX i początku XX wieku, niż migawkowym fotografiom powstającym po wprowadzeniu na rynek małoobrazkowej kamery Leica. I przypomniał mi się namalowany przez Pedera Severina Krøyera obraz Hip, hip, hurrah, przedstawiający moment wznoszenia toastu w czasie letniej biesiady w ogrodzie , który powstawał przez cztery sezony (teraz takiej sytuacji towarzyszyłaby setka obrazów zarejestrowanych smartfonami, a przede wszystkim „relacje” na facebooku oraz „instastorki”). Widoczna na tym płótnie córka żony malarza, także malarki - Anny Ancher, jest w wieku czterech lat, czyli została tutaj wklejona jej powierzchowność z czasu kończenia pracy nad tym płótnem. Charles Reznikoff też miał zwyczaj długo pracować nad swoimi wierszami, wracać do tekstów, przerabiać je (głównie skracając), nie bez przyczyny więc Piotr Sommer nazwał go „poprawiaczkiem”. Wspomnianego terminu można by też z powodzeniem użyć do jego własnej pracy translatorskiej, co widać np. przy kolejnych publikacjach niektórych przekładów (także Reznikoffa). Widoczne poniżej skany wierszy w tłumaczeniu Piotra Sommera pochodzą z książki: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, wydanej w 2019 roku przez WBPiCAK w Poznaniu. 

piątek, 5 marca 2021

(Ten rok i następny)

Niezrównany Douglas Dunn w przekładzie Piotra Sommera z książki Wyprowadzka z Terry Street i inne wiersze, wydanej w 1999 roku pod szyldem instytucji o nazwie Fort (sic!) Legnica.

sobota, 26 września 2020

Też coś w temacie na literę „ś‟

Jakkolwiek wiersz Douglasa Dunna z książki Wyprowadzka z Terry Street (tłumaczenie Piotra Sommera) już się tutaj kiedyś pojawił...


wtorek, 4 sierpnia 2020

Kreska

Nadzwyczaj dobrze mi się czyta Nowe stosunki wyrazów Piotra Sommera, a przecież od wydania książki minęły 23 lata, a od napisania wielu tekstów znacznie więcej. Prawdopodobnie chodzi właśnie o to (albo coś takiego), także przy robieniu zdjęć (oczywiście nie o „scenki‟, albo niekoniecznie o nie), o czym pisze autor w wierszu Kreska. Biorę to do siebie czy też dla siebie. W tekście widać też znak korektorski, uczyniony ręką autora-redaktora, ponieważ skład poległ na „czarno białej fotografii‟.


No i mam też dedykację w tej książce, ale nie pamiętam, czy dałem Świetlickiemu tom do podpisu, czy też dostałem egzemplarz autorski?

piątek, 31 lipca 2020

(Obszar na wschód i południe to Warszawa)

Piotr Sommer


Prowincja

Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej w Otwocku
POZDRAWIA BRATNIE NARODY KRAJÓW SOCJALISTYCZNYCH
każdą z czterdziestu czterech liter umieszczonych na oddzielnych żerdziach,
tylko odstępy między wyrazami nie maja drzewców.
Jest jedenasty maja 1979 roku.
Drzewce wbite w trawnik tworzą falochron.
Miejskie Przedsiębiorstwo pozdrawia bratnie narody od ponad trzech tygodni,
lecz one po dziś dzień nic o tym nie wiedzą.


Przestrzeń
(według Wang Wei)

Żyjemy w odosobnieniu pod dymami huty.
Obszar na wschód i południe to Warszawa.
Słońce dopala się i prześwietla pył.
Rzeka jest niewidoczna, nasz dom zbudowały małe mrówki.
Jest mróz i prawie ciemno, biali ludzie wracają do domów.
Autobusy poruszają się z trudem ‒
psy w domach miały dzisiaj ciężki dzień.

Dziś, tak samo jak dawniej, są ludzie niepotrzebni,
lecz każdy z nich potrafi wiele zrobić i wiele znieść.


Gwiazda stycznia

Tak, przypominam sobie kobietę
którą minąłem 31 grudnia 1976 roku,
po pożegnaniu matki i mojego dziecka,
idąc w stronę stacji, tuż przy reklamie optyka,
obok górki, z której zjeżdżały na sankach dzieci.
Był już wieczór 
i wkrótce świat miał zostać przeniesiony
w noc nowego roku.
Widywałem ją przedtem w różnych puntach miasta,
a przed laty moja matka
była od niej bezpośrednio zależna.
Przez jakiś czas kłaniałem się jej.

Teraz szła z drugiej strony i nie poznała mnie,
opatulona po uszy tanim futrem,
drobniutka i stara, nieznacznie ułomna
i jak zawsze w szkłach.
I przypomniałem sobie, że mijając ją
pomyślałem jak długo pracowała
na to futro, w którym teraz szła.
Myślałem o tym pewnie w sposób zbyt oderwany
od tego grudnia i dzieci na sankach,
od całego świata, bym można było w tym dostrzec
jakiś sens, bez zestawienia jej
z kimkolwiek, z szczęśliwszymi od niej.
Widziałem ją u schyłku życia
i przelotnie, nad dworcem puchła gwiazda stycznia,
a w pociągu już jakaś inna stara kobieta
usiadła obok mnie.

[Dalej Nowe stosunki wyrazów i tym razem trzy wiersze, które pierwotnie pojawiły się w wydanym przez PIW w 1983 roku tomie Kolejny świat.]