Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WBPiCAK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WBPiCAK. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2023

[to była niezwykła świnia, mówiła]

Beż żadnej - wierzcie lub nie wierzcie - aluzji do bieżącej polityki czy słów rezydenta Pałacu Namiestnikowskiego. Świnie to bardzo mądre zwierzęta.

niedziela, 23 stycznia 2022

(Teraz, gdy kwitnie histeria)

Nie żebym był jakimś specjalnym fanem, ale myślę, że obleci..*. ;) Z książki Petera Gizzi Pieśni progowe (przekłady Kapra Bartczaka), wydanej przez WBPiCAK w 2020 roku.

* Nie obleciało... Bardzo słaba frekwencja tego posta.

wtorek, 29 czerwca 2021

(i patrzy jak gąsienica dożera ich zielone miasto)

I może jeszcze ten wiersz (wstrząsający) Lubow Jakymczuk z książki Morele Donbasu‟, wydanej w 2018 roku przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu oraz Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy  (przekład Anety Kamińskiej).

niedziela, 20 czerwca 2021

(noszę w sobie tę Ojczyznę i nie mogę jej zwymiotować)

Wiersz Lubow Jakymczuk (w przekładzie Anety Kamińskiej) pochodzi z książki „Morele Donbasu‟, wydanej w 2018 roku przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu oraz Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy. 

poniedziałek, 24 maja 2021

(Widzę ich śmiechy, ale sam jestem milczącym psem, co biegnie dalej...)

Odświeżyłem sobie ostatnio lekturę Reznikoffa i olśniło mnie, jak wiele wspólnego mają te jego „spacerowe” wiersze z malarskimi studiami z natury. Gdzie obserwacja realnego, wielokrotne powroty w pewne miejsca i sytuacje, skutkują szkicami, które potem służą do stworzenia pewnej konfiguracji zdań o charakterze alegorii lub symbolicznym znaczeniu. Proces jest (może być) długotrwały i mozolny, jakkolwiek przestawiane zdarzenia mają charakter ulotny i takie sprawiają wrażenie w gotowych wierszach. Tym samym Reznikoff bliższy jest realistycznej figuracji z końca XIX i początku XX wieku, niż migawkowym fotografiom powstającym po wprowadzeniu na rynek małoobrazkowej kamery Leica. I przypomniał mi się namalowany przez Pedera Severina Krøyera obraz Hip, hip, hurrah, przedstawiający moment wznoszenia toastu w czasie letniej biesiady w ogrodzie , który powstawał przez cztery sezony (teraz takiej sytuacji towarzyszyłaby setka obrazów zarejestrowanych smartfonami, a przede wszystkim „relacje” na facebooku oraz „instastorki”). Widoczna na tym płótnie córka żony malarza, także malarki - Anny Ancher, jest w wieku czterech lat, czyli została tutaj wklejona jej powierzchowność z czasu kończenia pracy nad tym płótnem. Charles Reznikoff też miał zwyczaj długo pracować nad swoimi wierszami, wracać do tekstów, przerabiać je (głównie skracając), nie bez przyczyny więc Piotr Sommer nazwał go „poprawiaczkiem. Wspomnianego terminu można by też z powodzeniem użyć do jego własnej pracy translatorskiej, co widać np. przy kolejnych publikacjach niektórych przekładów (także Reznikoffa). Widoczne poniżej skany wierszy w tłumaczeniu Piotra Sommera pochodzą z książki: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, wydanej w 2019 roku przez WBPiCAK w Poznaniu. 

wtorek, 22 września 2020

(W obfitości wołaczy)

Średnio mi się czyta Pieśni progowe Petera Gizziego, ale poniższy tekst akurat spoko. Książkę wydało WBPiCAK, a wiersze przełożył Kacper Bartczak.


poniedziałek, 21 września 2020

(Abominacja. Katabasis. Nekia.)

Z książki Krzysztofa Jaworskiego Ceremonia, wydanej w 2019 roku przez WBPiCAK. Na okładce wykorzystano obraz Grzegorza Wróblewskiego Version 6 (2006).




niedziela, 5 lipca 2020

(do nikogo)

Grzegorz Wróblewski


Wszędzie umiera się jednakowo

dzień dobry
wróciłem

do kogo?
do nikogo


Proszek o gorzkim smaku

Zabiłem hydrę lernejską,
ale to nie 
wszystko.
Upolowałem też dzika
w górach Erymantu.

Ale nie załatwiłeś lwa
nemejskiego?
Z nim miałem kłopoty.
I nie zdobyłem 
jabłek w ogrodzie Hesperyd.

Obstawa była zbyt 
silna.
Podobnie jak przy wołach Geriona.
Dlatego mnie tutaj do ciebie
wsadzili.

[Z najnowszej książki Grzegorza Wróblewskiego TORA! TORA! TORA! wydanej przez WBPiCAK.]

piątek, 26 czerwca 2020

(OM)

Grzegorz Wróblewski

123 x OM

OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM

i właśnie wtedy
wpadł

do mnie
zrozpaczony

pan Henning
uzbrojony

w tasak
do łagodzenia

niewyraźnych 
sytuacji

[Z najnowszej książki Grzegorza Wróblewskiego TORA! TORA! TORA! wydanej przez WBPiCAK. Pan Henning rzeczywiście istnieje, a przynajmniej taką wizytówkę można zobaczyć na drzwiach vis a vis w domu przy Elbagade. Nigdy go nie spotkałem, ale raz czy dwa słyszałem jakieś dźwięki dochodzące z tego mieszkania... ]



niedziela, 10 maja 2020

(i cały czas powtarzała bez końca, jaka będzie wierna i posłuszna, i jak ciężko będzie pracować dniami i nocami.)

Charles Reznikoff

Stare dobre czasy: recytatyw
epizody z historii

IV
Targ niewolników - Nowy Orlean

Najpierw niewolnicy musieli się porządnie umyć
a mężczyznom noszącym brody kazano je zgolić;
potem każdemu dano  nowy garnitur.
tani ale czysty, i kapelusz, i koszulę, i buty;
a każdej kobiecie sukienkę z perkalu,
i chustkę do przepasania włosów.
Potem człowiek, który sprzedawał niewolników, przeprowadził ich do dużego pomieszczenia;
mężczyzn ustawiono po jednej stronie, a kobiety po drugiej;
najwyżsi z przodu
a po nich następni według wzrostu
i tak dalej aż do najniższych.

Wielu przychodziło obejrzeć niewolników wystawionych na sprzedaż
a sprzedawca bez przerwy mówił o ich zaletach;
kazał im chodzić energicznie z podniesioną głową;
a potencjalni kupcy kazali im otwierać usta
żeby obejrzeć zęby
i obmacywali im ramiona i ciało,
tak jakby kupowali konie;
i pytali każdego, co umie robić.
Czasem mężczyznę albo kobietę prowadzono do domku na dziedzińcu
gdzie rozbierano ich i oglądano uważnie:
blizny od pejcza na plecach
oznaczały, że były z nimi kłopoty.

Tego dnia dokonano kilku transakcji;
i pewien plantator z Boton Rouge kupił synka Elizy.
Przedtem chłopiec musiał skakać i biegać
żeby wykazał się aktywnością.
Ale przez cały czas kiedy dobijano targu
jego matka płakała i załamywała ręce
i bez końca błagała mężczyznę, który miał zamiar kupić chłopca
żeby nie kupował go bez niej
i bez jej małej córeczki -
i Eliza cały czas mówiła, że jeśli kupi ich razem, ona będzie „najwierniejsza niewolnicą, jaką świat widział‟.
Ale człowiek z Boton Rouge powiedział, że nie stać go na nią,
i wtedy ona z rozpaczy wybuchnęła płaczem.

Człowiek, który sprzedawał niewolników doskoczył do niej z uniesionym pejczem,
żeby skończyła ten jazgot:
jeśli nie przestanie „się mazać
wyprowadzi ją na dziedziniec
i wymierzy sto batów.
Chciała otrzeć łzy
ale nie była w stanie
i mówiła, że chce być ze swoimi dziećmi
i dalej błagała sprzedawcę niewolników i człowieka z Boton Rouge -
który tymczasem kupił już jej syna -
żeby ich nie rozdzielał, matki, syna, i córki;
i cały czas powtarzała bez końca, jaka będzie wierna i posłuszna,
i jak ciężko będzie pracować dniami i nocami.

Ale człowiek z Boton Rouge
powtórzył, że nie może kupić matki i syna, a tym bardziej ich trojga,
i pójść ma z nim tylko chłopiec.
Wtedy Eliza podbiegła do syna, przytulała go i całowała
bez końca
a jej łzy spadały mu na twarz.
Człowiek, który sprzedawał niewolników, złorzeczył jej
i wyzywał od beczących, skrzekliwych bab
i kazał wracać na miejsce w szeregu
i zachowywać się jak należy
bo jak nie, to da jej prawdziwy powód do płaczu.

[Z książki Co robisz na naszej ulicy (WBPiCAK, Poznań 2019), przekład Piotra Sommera, s. 210-212.]

poniedziałek, 30 grudnia 2019

(W tym momencie stukanie do drzwi)

Charles Reznikoff

[Czytam kilku niemieckich poetów]

Czytam kilku niemieckich poetów z zeszłego stulecia;
tak, smutne, ale czułe i łagodne.
W tym momencie stukanie do drzwi;
otwieram, a tu
Hitler.

[Co robisz na naszej ulicy, przekład Piotra Sommera, s. 214.]

sobota, 28 grudnia 2019

(Odwrócił od Mendla twarz i stali obok siebie, dwaj starzy mężczyźni)

Charles Reznikoff

[Miał własny dom i sklep]

Miał własny dom i sklep. Sklepem zajmowała się żona, a on w domu 
         studiował Torę i Talmud.
Sklep spłonął. Nie byli wtedy ubezpieczeni, wciąż jednak posiadali dom.
Wynajął go oprócz pokoju, w którym mieszkał i nadal oddawał się studiom.
Pewnego razu gdy zmawiał poranną modlitwę, przyszedł do niego 
         Mendel, jeden z lokatorów, i powiedział: „Mój syn, adwokat, został
         aresztowany; nie podpisałby pan za niego poręczenia?‟
Nie było to poręczenie dla sądu, ale tytuł własności; i w kilka miesięcy później 
         Mendel zmusił go do wyprowadzenia się z domu.
Poszedł do adwokata. Adwokat powiedział mu: „Odzyskamy dom bez trudu‟.
„Co zrobią z Mendlem?‟ „Ześlą go na Syberię‟. „Czy byłoby w porządku, 
         gdybym oddał Żyda w ręce gojów?‟
Musiał udzielał dzieciom lekcji hebrajskiego. Jego syn został 
         szklarzem. Zmarł pracując w innym mieście.
Synowa zajęła się wypiekiem bajgli, a jego wnuki sprzedawały je 
         na ulicach.

Pewnego dnia Mendel przyszedł prosić o przebaczenie.
On też stracił majątek, a jego syn adwokat także zmarł.
Odwrócił od Mendla twarz i stali obok siebie, dwaj starzy mężczyźni.

[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z książki: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2018, s. 26]

czwartek, 29 sierpnia 2019

(kiedy strzała, jak w tamtej sadze, przecięła mi cięciwę łuku i nadciągali wrogowie)

Charles Reznikoff

Epizod islandzki

Wiem, że byłaś niechętna walce -
pewna, że nie mam najmniejszych szans
i że powinienem zostawić dom i pójść potulnie
na wygnanie;
ale za złe mam ci to, moja droga,
że kiedy strzała, jak w tamtej sadze, przecięła mi cięciwę łuku
i nadciągali wrogowie
a ja zwróciłem się do ciebie, żebyś obcięła swoje długie włosy -
twoje piękne włosy,
które sięgały ci do talii,gdy je czesałaś -
żebym mógł zrobić z nich cięciwę,
odmówiłaś mi.

Nie zginąłem, tak jak zginął bohater tamtej sagi.
A teraz zostań, jeśli chcesz,
a jeśli nie chcesz, idź.


[Charles Reznikoff z porannej lektury tomu, tak świetnie opracowanego przez Piotra Sommera (Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s.141), w towarzystwie Billie Holiday, która śpiewa akurat song o "dziwnych owocach" zwisających z topoli, taka koincydencja na początek dnia.].

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

(Nie ufam tej przebiegłości pradawnego uśmiechu na twarzy waszego świętego)

Charles Reznikoff

Święty i ptak

Po deszczu, który padał przez całą noc,
mokra ulica jest prawie tak niebieska ja niebo,
w trawie jakiś połyskujący czarny ptak
z przekrzywioną głową - 
zerka na mnie chytrze kiedy przechodzę.

Nie ufam tej przebiegłości pradawnego uśmiechu
na twarzy waszego świętego
pomimo wielkiej księgi, którą trzyma pod pachą
i dwóch palców wzniesionych w geście błogosławieństwa.

[Po całym dniu duposiedzenia przed ekranem późnowieczorna lektura Charlesa Reznikoffa, co za ulga! Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z książki: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 144.]

czwartek, 6 czerwca 2019

(Wszyscy będziemy wiedzieć wszystko)



Prawdziwy Jaworski Festiwal! Nowy tom Ceremonia wydany w WBPiCAK oraz Ciąg Fibonacciego. 111 wierszy wybór tekstów przygotowany dla Convivo. W tym drugim (świetny wybór tekstów!) można też przeczytać bardzo rozsądnie napisany szkic o twórczości Krzysztofa Jaworskiego, pióra Dawida Kujawy i Rafała Wawrzyńczyka. To może najpierw 3 wiersze z Ceremonii (s. 25, 26, 27).:

Krzysztof Jaworski


Wszyscy będziemy wiedzieć

Wszyscy będziemy wiedzieć.
Będziemy wiedzieć.
Wszyscy.
Wszyscy będziemy wiedzieć wszystko.
Wszyscy.


Ceremonia. Ołów

Obsesja zdrowia.
Choć z drugiej strony
co wytatuować na ciele?
Przede wszystkim
żadnych fałszywych ruchów.
Korzystać z darów natury.
Rozkoszować się zapachem
palonego mięsa.
Zadawać właściwe pytania.
Obserwować potomstwo.
Czekać.


Łopata, dół, ziemia

                                    Panu Wiesławowi Uchańskiemu

Wszystko się rozpada.
Idzie po mnie.
Sny spokojne.
Chóry anielskie.
Przez chwilę ciepła sierść.


I może jeszcze ten tekst z Ciągu Fibonacciego, który pochodzi z książki Do szpiku kości (s. 134):

TRIUMF WOLI

I co za kretyn powiedział, że chrześcijaństwo
to religia słabych? Kiedy tak patrzę na tych krzepkich
młodzieńców pewnie ściskających w twardych dłoniach
kije bejsbolowe, pokrzykujących radośnie „... A KURWA!‟,
albo tych starych, bezzębnych i śmierdzących,

wygrzebujących ze śmietnika puszki po piwie
i miażdżących je stopą w ten wymyślny sposób,
by więcej aluminium zmieściło się w dziurawej siatce
z napisem „Empik - Pełna Kultura‟, lub na ich

rozkładające się za życia kobiety, poupychane
w szczelinach między dworcowym kiblem a budką
„Gyros - Kebab - Zapiekanka‟ - to pytam z dumą:

Gdzież jest, o śmierci, oścień twój?
Gdzież, o śmierci, twoje zwycięstwo?

sobota, 20 kwietnia 2019

(Ręce ciężkie od pierścieni, są rękami Ester, ale głos jest głosem Hadassy.)

Charles Reznikoff


Zapiski o świętach wiosennych


I
Purim

Żydówka Hadassa przyjmuje imię bogini księżyca, Ester;
jej krewniak, Mordechaj, jakkolwiek mu jest po hebrajsku,
nosi imię babilońskiego boga.
Jeśli masz rozum i urodę, Ester,
„nikomu nie mów o swych rodakach ani krewnych‟,
a zamieszkasz w pałacu króla i będziesz królową.

„Sprzedano nas, mnie i mój naród, na śmierć, zagładę i zatratę!‟
Ręce ciężkie od pierścieni, są rękami Ester,
ale głos jest głosem Hadassy.


II
Pesach

„Od hańby zacznij, a zakończ w chwale‟ mówią rabini.
Hańbą nie było być niewolnikiem - to może się zdarzyć każdemu -
lecz niewolnikiem pozostać.
Co było chwałą?
Wybrać Pana -
czyli chleb niedoli i wolność.


III
Chanuka

W świecie, gdzie każdy człowiek powinien być przydatny,
a każda rzecz musi do czegoś służyć, zbuntowani Żydzi
zapalają nie jedną lampkę, ale osiem -
nie po to, by lepiej widzieć, lecz żeby popatrzeć.


[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 154-155.]

piątek, 5 kwietnia 2019

(prostokąt światła na tle ciemności)

Charles Reznikoff

[Kiedy wszedłem do łóżka]

Kiedy wszedłem do łóżka, było już po północy
ale stwierdziłem, że nie mogę zasnąć
i dalej myślałem o bolączkach dnia.
Wydawało mi się, że najlepiej będzie
jak wstanę i pójdę na długi spacer po milczących ulicach
ale byłem zbyt zmęczony, żeby wyjść z łóżka - 
nawet ubranie się na powrót było ponad siły.
Kiedy przewracałem się niespokojnie z boku na bok
wpadł mi w oko garaż na podwórku -
dach pokryty gładką warstwą śniegu.
Z miejsca gdzie leżałem nie było widać księżyca
ani nawet podwórka
ale dach garażu lśnił jak prostokąt światła
na tle ciemności -
prostokąt światła
na tle ciemności.
Patrząc nań, zapomniałem o sobie
i zapadłem w głęboki, spokojny sen.

[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 205. Jest 23:08, pomyśleć, że jeszcze ok. 12 dzisiejszego dnia wchodziłem do gmachu Gemäldegalerie w Berlinie, żeby zobaczyć wystawę Mantegna und Bellini. Meister der Renaissance. Biały prostokąt na ciemnym tle też nie do pogardzenia...]

piątek, 29 marca 2019

(postać w spodniach odwraca się i uśmiecha - przyklejonym uśmiechem)

Charles Reznikoff


[Zbyt wczesny to ranek]


Zbyt wczesny to ranek
by w parku było wielu ludzi
ale ta dwójka przed mną
przystaje co jakiś czas
żeby się objąć i pocałować:
wysoki, mocno zbudowany mężczyzna,
wciąż jeszcze w zimowym palcie,
i drobna postać w spodniach.

Obejmują się
i ledwo przestaną się całować
zaraz znów zaczynają,
jakby nie mieli nigdy dość.
W istocie, nic bardziej stosownego
w tak piękny poranek –
pierwszy ciepły dzień wiosny.

Kiedy ich mijam
postać w spodniach odwraca się i uśmiecha –
przyklejonym uśmiechem
niepozbawionym podobieństwa do uśmiechu starożytnego Apolla –
a szare oczy lśnią szkliście –
i nie jest to wcale dziewczyna
ale młodzieniec
któremu przydałoby się ogolić.


[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 166. Wspaniały Charles Reznikoff! Wspaniała książka! Będzie jeszcze o niej tutaj nie jeden raz mowa. Pozwolę sobie jednak teraz na prywatę i zadedykuję ten wpis naszemu małemu firerkowi (pleonazm całkowicie zamierzony) oraz jego partyjnym towarzyszom, którzy przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego zafundowali obywatelom mojego kraju kolejną kampanię nienawiści. Z pewnością nie ostatnią...]