sobota, 30 kwietnia 2011

Pocztówka z Berlina


Mały spacer architektoniczny od Le Corbusier Haus do Olympiastadion. Bardzo przy tym pouczający. Jednostka mieszkalna z Berlina, wybudowana w 1957 przypomina bardzo warszawskie bloki Osiedla za Żelazną Bramą. Tzn. na odwrót. Tamte blokhausy to dalekie echo idei Corbusiera. Akurat przy okazji Nowego Miasta poznałem je bardzo dobrze, ponieważ gros zdjęć wykonujemy z okien klatek schodowych na piętnastej kondygnacji. No i właśnie, te szczegóły, np. korytarze w typ Berlin są znacznie szersze, każde piętro ma inny kolor, chociaż mimo to są równie klaustrofobiczne, jak te warszawskie. Elewacja berlińskiego budynku, to już zupełnie inna bajka. Przez prosty zabieg naniesienia kolorów na ściany loggi, elewacja budynku oglądana z boku i pod ostrym kątem, wygląda jak opartowy obraz lub rzeźba (przy prostopadłym ustawieniu obserwatora zresztą też). Warszawskie budynki autorstwa spółki Skopiński, Czyż, Furman & Józefowicz, pomimo rozmieszczenia mieszkań o różnej wielkości (podziały elewacji nie powtarzają się zbyt nahalnie), rzeźbami zdecydowanie nie są… Ot, subtelna różnica.
I drugi obiekt na naszej trasie, zaprojektowany na olimpijskie igrzyska w 1936 przez Wernera Marcha. Olbrzymia przestrzeń i mocno w niej zaznaczone akcenty… Jest w tym jakiś element grozy… Wszystko to coś mi przypomina… Zastanawiam się, no tak, ten sposób organizacji przestrzeni widoczny jest na fotografiach Dirka Reinartza jego projektu Totenstill, poświeconego nazistowskim obozom koncentracyjnym (pisałem o tym kiedyś, świetne zdjęcia). Opuszczamy plac przed stadionem, na który ściągają właśnie kibice Herthy Berlin z biało niebieskimi flagami (jest piątkowe popołudnie) i udajemy się w kierunku stacji metra U2. A tam prześwicie wiaduktu pojawia się budynek stacyjny, nasuwający znowu skojarzenia z tą horyzontalną, dobrze zorganizowaną architekturą… Coś jak budynek strażniczy w miejscowości na Dolnym Śląsku, noszącej obecnie nazwę Rogoźnica. Brr.

Korytarz typu Berlin, na dziesiątej kondygnacji (zdjęcie z kamery Sony)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

NOWE MIASTO


- czyli osobny blog poświęcony projektowi "Nowe Miasto", jaki od marca tego roku realizujemy wspólnie z Elą Janicką - wreszcie ruszył!
O czym niniejszym informuję i jednocześnie zapraszam do odwiedzin.
Będziemy tam regularnie wrzucać nowe zdjęcia oraz wszelkie informacje o przebiegu tego przedsięwzięcia.

piątek, 22 kwietnia 2011

Ulica Nowolipie, 09.04.2011


 Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, Nowe Miasto

Przy okazji powyższego zdjęcia przyszedł mi na myśl „Utwór o Matce i Ojczyźnie” Bożeny Keff i pieśń chóru z rozdziału pt. „Związki zawodowe przeciw niewoli”:

***

Chór
Żydzi niby zabici, ale wiecznie żywi, maja taką moc, że mnożą się martwi,
na ich szczątkach stoi niejedna dzielnica, kościoły na ich kościach i bloki,
jezdnie i parki, miasto warszawa na żydowskich prochach.
A czy kto ich prosił by się rozkładali tutaj!?
Przez nich nocą nie ma słońca,
Ludziom się nie wiedzie,
sam bóg się powiesił
i zwisa –

czwartek, 21 kwietnia 2011

Wielki Czwartek


dzisiaj. Sześćdziesiąt osiem lat temu także trwał Wielki Tydzień, tyle że 21 kwietnia wypadał w środę. Chyba nie ma żadnych wątpliwości, że data rozpoczęcia likwidacji warszawskiego getta przez oddziały* dowodzone przez SS-Brigadeführera i generała policji Jürgena Stroppa, nie była przypadkowa, szczególnie biorąc pod uwagę wielkanocne „tradycje pogromowe” naszego kontynentu, którego kultura ma – jak to lubią podkreślać prawicowi politycy, publicyści i wszelkiej maści aktywiści – chrześcijańskie korzenie. Sześć dni wcześniej nazistowska propaganda ogłosiła odkrycie masowych grobów w Katyniu, co także nie jest zbiegiem okoliczności, kiedy przyjrzymy się np. niemieckiemu plakatowi z 1943, na którym sowieccy enkawudziści mają karykaturalnie semickie rysy.
Więc tym razem żadnych zdjęć, tylko wiersz Czesława Miłosza napisany w Warszawie w  1943, bardzo wymowny… I zapewne znany większości czytelników, ponieważ poddano go wnikliwej analizie w głośnym eseju Jana Błońskiego pt. „Biedni Polacy patrzą na getto” z 1987 roku.

***

Czesław Miłosz

BIEDNY CHRZEŚCIJANIN PATRZY NA GETTO

Pszczoły obudowują czerwoną wątrobę,
Mrówki obudowują czarną kość,

Rozpoczyna się rozdzieranie, deptanie jedwabi,
Rozpoczyna się tłuczenie szkła, drzewa, miedzi, niklu, srebra, pian
Gipsowych, blach, strun, trąbek, liści, kul, kryształów -
Pyk! Fosforyczny ogień z żółtych ścian
Pochłania ludzkie i zwierzęce włosie.

Pszczoły obudowują plaster płuc,
Mrówki obudowują białą kość,

Rozdzierany jest papier, kauczuk, płótno, skóra, len,
Włókna, materie, celuloza, włos, wężowa łuska, druty,
Wali się w ogniu dach, ściana i żar ogarnia fundament.
Jest już tylko piaszczysta, zdeptana, z jednym drzewem bez liści
Ziemia.

Powoli, drążąc tunel, posuwa się strażnik-kret
Z małą czerwoną latarką przypiętą na czole.
Dotyka ciał pogrzebanych, liczy, przedziera się dalej,
Rozróżnia ludzki popiół po tęczującym oparze,
Popiół każdego człowieka po innej barwie tęczy.
Pszczoły obudowują czerwony ślad,
Mrówki obudowują miejsce po moim ciele.

Boję się, tak się boję strażnika-kreta.
Jego powieka obrzmiała jak u patriarchy,
Który siadywał dużo w blasku świec
Czytając wielką księgę gatunku.

Cóż powiem mu, ja, Żyd Nowego Testamentu,
Czekający od dwóch tysięcy lat na powrót Jezusa?
Moje rozbite ciało wyda mnie jego spojrzeniu
I policzy mnie między pomocników śmierci:
Nieobrzezanych.

-----
* Wg. słynnego raportu Stroppa Es gibt keinen jüdischen Wohnbezirk in Warschau mehr, na siły biorące udział w - by użyć pojawiającego się tam określenia - „Wielkiej Operacji” składały się (pierwsza cyfra oznacza liczbę dowódców, druga liczebność formacji):

Formacje Wojskowe SS
3 batalion szkoleniowy i zapasowy grenadierów pancernych SS Warszawa - 4/440
Oddział szkoleniowy i zapasowy kawalerii SS Warszawa – 5/381

Policja Porządkowa
I batalion 22 pułku SS – 3/94
III batalion – 3/134
Pogotowie Techniczne - 1/6
Polska Policja - 4/363
Polska Straż Pożarna – 166

Policja Bezpieczeństwa – 3/32

Wermacht:
Bateria lekkiej przeciwlotniczej artylerii alarmowej III/8 Warszawa – 2/22
Oddział zapasowy pociągów pancernych, sekcja saperów, Rembertów - 2/42
14 Batalion zapasowy saperów Góra Kalwaria - 1/34

Obcoplemienne oddziały wartownicze
1 batalion strażników z Trawnik – 2/335

środa, 20 kwietnia 2011

30.000 !!!


Dokładnie o godz. 20:59:26. Numer IP wskazuje na Górny Śląsk, konkretnie na Zabrze. Tak więc z niniejszej okazji:

Zabrze (Stare Zabrze), 05.11.2005

wtorek, 19 kwietnia 2011

Oxygenerator versus utleniacz?


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, „Nowe Miasto”, Plac Grzybowski/ul. Próżna, 18.03.2011

Nie jestem jakimś specjalnym fanem działań Joanny Rajkowskiej, ale w przypadku „Dotleniacza” muszę odszczekać. Forma oraz idea tej sadzawki, wyposażonej w zestaw urządzeń do ozonizacji wody i wytwarzania mgły, to Himalaje małej architektury w porównaniu do obecnej aranżacji Placu Grzybowskiego. Granitowa i toporna oprawa małego oczka wodnego z miniwodospadem i wodotryskami, nasuwać może skojarzenia z… memorialem obozu zagłady w Bełżcu. I o ile analogie te wydają się konweniować z charakterem miejsca, które znajdowało się na terenie tzw. „małego getta” (dzisiaj wypada 68 rocznica Powstania w warszawskim gettcie), to jednak projekt pracowni Pleneria s.c., nie wytrzymuje porównania z pełną finezji i polotu akcją Rajkowskiej.
A gdyby tak pójść na całość i w roli edukacyjnego przykładu przywołać działania np. duńskiej pracowni SLA Architects (więcej o ich projektach będzie można przeczytać w majowej edycji A&B) i ich realizacji w przestrzeni publicznej, takich jak choćby Sønder Boulevard czy The City Dune / SEB Bank (obie w Kopenhadze). No prawdziwe KO dla Plenerii s.c., a szczególnie tego, co można obecnie zobaczyć na Grzybowskim.
Ilustrujące ten post zdjęcie, zrobiliśmy z 15 piętra budynku przy ulicy Grzybowskiej 5. Widoczna na fotografii zabudowa ulicy Próżnej nie postoi zapewne już zbyt długo i ten kawałek przedwojennej Warszawy, zastąpiony zostanie architekturą równie toporną (obym się tu pomylił), jak aranżacja pobliskiego placu.

-----
Joanna Rajkowska „Dotleniacz” (2006-2007), Plac Grzybowski, Warszawa
Kurator: Kaja Pawełek
Koordynacja: Rafał Żurek
Architekci: Lech Mill, Maciej Walczyna
Inżynier: Piotr Kowalski
Specjalista od ozonatorów i zamgławiaczy: Roman Mrugałło
Realizacja: Zielony Horyzont, Garden Service, Firestone Pond Liner, Toro, Dom-Wit Ogrody, Grima Projekt, Związek Szkółkarzy Polskich, www.roslinywodne.pl, J.J.Majchrzak Ogrodnictwo, Magnolia

niedziela, 17 kwietnia 2011

WIELKANOCNY FESTYN OBRZĘDÓW I TRADYCJI


Albo „tradycji i obrzędów” (nie jestem pewien kolejności?), zobaczony przez mnie dzisiaj na Placu Wolnica na krakowskim Kazimierzu, czyli w samym centrum dawnej dzielnicy żydowskiej… Konferansjer ubrany w szaty przypominające strój szlachecki (?) czy może raczej krakowski mieszczański (cechowy?), mówił przez mikrofon, że „tym co wyróżnia nas w całej Europie, są tradycje wielkanocne właśnie”, a w tychże obrządkach „zdecydowanie przoduje Małopolska, mająca np. unikatowy lokalny święto pucheroków”.
Oczywiście to fajnie, że się tak „zdecydowanie” wyróżniamy ;)
Na placu pełno było straganów z wielkanocnymi palmami, a ja zacząłem się zastanawiać, jak długa jest tradycja tego festynu w tymże miejscu, bo jakoś nie pamiętam wcześniejszych edycji… (czy ich po prostu nie zauważyłem?). Biorąc jednak pod uwagę przedwojenny status Kazimierza, tak jak go np. opisują bohaterowie wywiadów zrobionych przez Ann Pordes w książce „Ich miasto”, tradycja to całkiem świeża.
Owszem, w północno-wschodnim rogu wspomnianego placu znajduje gotycki kościół pw. Bożego Ciała (też skądinąd nieźle), natomiast przy ulicy Bocheńskiej - wychodzącej z rogu południowo-wschodniego - mamy Bejt ha-midrasz Szejrit Bne Emuna (hebr. Pozostałe Dzieci Wiary), nieco dalej w podwórku przy Trynitarskiej dom modlitwy Hany i Abrahama Lednitzerów, trochę dalej przy Bożego Ciała Bejt ha-midrasz Hewra T’hilim (hebr. Bractwa Psalmowego) itd., itd., itd. „Tradycja”…
A w głównej sali modlitwy bóżnicy Szejrit Bne Emuna, zaprojektowanej przez Henryka Lamensdorfa (także autora m.in. projektu siedziby Gminy Wyznaniowej Izraelickiej przy ulicy Krakowskiej 41 – będącej też zachodnią pierzeją Placu Wolnica), w styczniu 1980 roku miałem… studniówkę. Budynkiem tym administrowało wówczas - jak mi się zdaje - krakowskie MPK, a ponieważ ojciec jednego z kolegów był w tej firmie wicedyrektorem, więc z wynajęciem pomieszczenia nie było problemów. Studniówka, jak to studniówka, syf, debilizm i totalne pijaństwo, nie mniej jednak wygląd sali, w której odbywała się impreza, zwrócił moją uwagę swym „dziwnym” - tak to wtedy odbierałem, nie mając pojęcia o wcześniejszym przeznaczeniu obiektu – wyglądem. Patrzyłem na te półkoliście zakończone okna i zadawałem sobie pytanie, o co tu właściwie chodzi, co jest w tym miejscu grane? No i podczas pracy nad „Niewinnym okiem”, tzn. już na etapie zbierania informacji o dawnych synagogach, znalazłem bardzo proste wyjaśnienie…

Kraków,  Bejt ha-midrasz Szejrit Bne Emuna 25.09.2008 (w widocznej na zdjęciu wnęce po lewej stronie, od roku stoi już budynek mieszkalny)

piątek, 15 kwietnia 2011

Warszawa, Starbucks, róg Solidarności i Jana Pawła II


Od siódmej rano robiliśmy zdjęcia z tarasu pracowni Henryka Stażewskiego przy Solidarności 64 (w tym miejscu POZIĘKOWANIA dla Aleksandry Ściegiennej i Andrzeja Przywary z Fundacji Galerii Foksal za klucze oraz zaufanie). Widać stamtąd doskonale srebrny wieżowiec przy Placu Bankowym, postawiony na miejscu, wysadzonej przez Niemców w powietrze Synagogi na Tłomackiem. A gdy się przejdzie na drugą stronę tarasowej platformy, można zobaczyć panoramę Nowego (starego) Miasta i szlak ulicy Długiej w stronę Placu Krasińskich (gdzie stała słynna karuzela w czasach powstania w gettcie - obecnie zlokalizowany jest tam pomnik Powstania Warszawskiego...).
Siedzimy w Starbuksie, ponieważ wylazło słońce i mamy teraz klasyczną blachę. Słońce wylazło jednak o godzinę później, niż to zapowiadała prognoza  na new.meteo.pl. I bardzo dobrze, bo wraz ze zmieniającymi się warunkami oświetleniowymi, zrobiliśmy kilka dubli i wariantowych ujęć.
Mniej więcej w okolicach 14:00 new.meteo.pl zapowiada chmury. Może więc, uda się zrobić widok Placu Grzybowskiego w stronę ulicy Próżnej (z 15 piętra wieżowca przy Grzybowskiej 5)? Mamy już jedno takie ujęcie, ale zrobione obiektywem 135mm, a chcielibyśmy je powtórzyć szerszym szkłem (90mm).
Kawa dobra.

środa, 13 kwietnia 2011

Warszawa, ul. Próżna, 07.04.2011

  
Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk/ Nowe Miasto

I znowu do Warszawy. Po drodze Radom i wernisaż "Niewinnego oka" w tamtejszym CSW. A jutro od rana fotografowanie.
Celujemy w Żelazną i pozostałości po browarze (zanim nie postawią tam jakiegoś "cudnego" apartamentowca, biurowca lub banku).

wtorek, 12 kwietnia 2011

„Utwór o matce i ojczyźnie”, 12 kwietnia o godz. 21.00 w TVP Kultura


Czyli transmisja inscenizacji przedstawienia Teatru Współczesnego w Szczecinie w reżyserii Marcina Libera.  
Ciekawe jak w teatralnej wersji zabrzmi genialny poemat Bożeny Keff?
Dla własnej i dla czytelników przyjemności wklejam poniżej brawurowy epilog tego utworu.

***

Bożena Keff „Utwór o Matce i Ojczyźnie”

EPILOG

Pieśń z przychodni lekarskiej
(rozpoznaj słowa tego domowego śpiewnika)

Narratorka
Siedzę w przychodni, czekam do lekarza
Od rehabilitacji, bo od ciągłego zapisywania na komputerze
Tych grzesznych wierszy mam problemy z kręgosłupem szyjnym,
A obok starsi państwo
Prowadzą ogłuszającą konwersację.

Pani I
Lubię takiego śpiewaka, proszę pani, śpiewa stare kawałki,
Taki szczupaczek, włosy kręcone, jak on się nazywa?
Głos świetny! …jakoś …Grossek?

Pan I
- Taa, włosy kręcone, ciemne he he loczki. Trzeba przyznać,
Ma głos, a kiedy TAKI ma głos, to wie, jak go sprzedać.
Mój siostrzeniec ma lepszy głos, ale w telewizji go pani nie zobaczy!

Pani II
A jakim niby sposobem ktoś miałby zobaczyć Polaka
W polskiej telewizji? A może gazety w Polsce są polskie?
Może Jidyszezeitung?

Pan II
Gazetka koszerna niby wielce demokratyczna i dyktaturą
Niby się brzydzi. A kto jak nie żydowscy bankierzy
Dawali pieniążki Stalinowi? I Hitlerowi także, przestali dopiero…

Pan I
I tu pan się myli! Wcale nie przestali, finansowali go
Do samego końca! Zresztą rzecz powszechnie znana
Że babka Hitlera też była Żydówką. Wiem to z samego Talmudu.
Gdzie zresztą jest wiele napaści na Polskę. Ja prenumeruję Talmud.

Chór pacjentów
Rzecz powszechnie znana, że babka Hitlera też była Żydówka!
   *
Żydzi – Żydy! I Niemcy też Żydzi! I Ruskie żydowskie!

Pani II
Historycy coraz częściej stwierdzają, że w gettcie warszawskim
Wcale nie było głodu ani chorób.
Bawili się tam raczej dobrze, a potem
Ogłosili światu, że ich mordowano!

Pani I
Bo to są zwolennicy hi hi życia.
Lecz tylko własnego, nieprawdaż? Dziś propagują pigułki
Antykoncepcyjne i prezerwatywy…

Pan II
Ależ droga pani! Propaguję, lecz tylko dla innych.
A sami się mnożą. Mówią, że w Polsce antysemityzm bez żydów panuje,
A jakże ma być z Żydami, kiedy się kryją jak krety!

Pani II
Gdyby ich tylu nie było, gdyby nie rządzili nami,
Inaczej by kraj ten wyglądał. Czy nasze emerytury
Byłyby takie śmieszne? Czy byłoby bezrobocie?

Pan I
Świnia drze wór i kwiczy. Kwiczy, że ich podobno podczas wojny
Polacy spalili w stodole,
Że ich prześladowali, wydawali Niemcom.

Pani II
Ja słyszałam od mojego
Wujka, że w wojnę jeden stary Żyd zabił całą polską rodzinę,
Kilkanaście osób, z zemsty za to, że tamci wzięli
Ich srebrne świeczniki. Co zrobili, po to
Żeby je dla tamtych żydków przechować.
Pod nosem Niemców się to działo! Czemu o tym nie piszą gazety!

Chór pacjentów
Bo nie są polskie. Jedni Żydzi Polskę opluwają,
inni dają im za to noble i ordery. Jak Miłoszowi, temu niby poecie,
który tak wielbił pederastów i żydków, i jak tej Szymborskiej!
     *
Żydzi pedały! I
Żydówy lesby, i feministki żydzianki!

Pan I
I teraz ciągle nam gadają
o przepraszaniu żydów, co już zrobił ich prezydent, Stolcman, rzecz wiadoma.
Jakie przepraszanie ich, i niby za co? Może ich przepraszać
Za to, ze Palestyńczyków mordują, gorzej niż ich
Mordowali hitlerowcy i wykańczało Gestapo!

Pani II
Gorsi są od Gestapo i NKWD, które zresztą jest ich wynalazkiem,
Oni nie kto inny powinni przepraszać za swoje zdrady,
Za krew na macę, za żydokomunę, za ubecję i za kapitalizm,
Za tych pederastów, którzy nam tutaj
Po mieście przez białych ludzi zbudowanym paradują
Z tyłkami jak pawiany!

Pan II
I niech raz wreszcie przeproszą za umęczenie Jezusa! Chodzę do kościoła.
I widziałem film! Ich prezydent niech przyjdzie na kolanach
Do naszego prezydenta. Niech się czołga do samej Częstochowy.
Niech dziękuje, że ich prochy leżą w naszej ziemi,
Której użyczamy im bez opłat i żadnych procentów!
Lecz niech wypłaci nam odszkodowanie
Wreszcie, bo za dziękuję tu się nic nie kupuje!

Pani II
Niech przepraszają i niech płacą, proszę! Ale niech dziękują także!
Za tysiąclecia naszej tu gościny,
Kiedy się tuczyli jedząc z naszej ziemi, pijąc z naszej rzeki
I nas obdzierając!!! Gdyśmy ich chronili i hojną ręką dawali przywileje,
Kraj był dla nich jak matka!

Chór
Kraj był dla nich jak matka, jak Matka rodzona.
I matce należy się renta!
   *
Widzew żydy!!! Legia żydzi!!! I Po-lo-nia żyd-ki!!!

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Poemat dla dorosłych


Po ostatniej fotograficznej sesji do „Nowego Miasta”, przypomniał mi się „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka i jego pierwsza część. To ciekawe, że w tym – jak to się zwykle o nim pisze – „odwilżowym” czy „rozrachunkowym” utworze, introdukcja ma za swój temat bardzo, bardzo konkretną część Warszawy. Co ciekawe, w przypadku interpretacji poematu, wiersz ten jest zwykle pomijany…

***

Kiedy wskoczyłem przez pomyłkę do innego autobusu,
ludzie siedzieli jak zwykle, wracali z pracy.
Autobus pędził ulicą nieznaną,
ulico Świętokrzyska, nie jesteś już Świętokrzyską,
gdzie twoje antykwariaty, księgarnie i uczniacy?
Gdzie jesteście, umarli?
Pamięć po was ginie.

Wtedy autobus stanął
na rozkopanym placyku.
Stary grzbiet czteropiętrowej kamienicy
czekał na wyrok losu.

Wysiadłem na placyku
w robotniczej dzielnicy,
gdzie szare mury srebrzą się od wspomnień.
Ludzie śpieszyli się do domu.
Nie śmiałem ich zapytać, gdzie jestem.
Czy nie tutaj chodziłem w dzieciństwie do apteki?

Wróciłem do domu,
jak człowiek, który poszedł po lekarstwo
i wrócił po dwudziestu latach.
Żona spytała, gdzie byłeś.
Dzieci spytały, gdzie byłeś.
Milczałem spocony jak mysz.

niedziela, 10 kwietnia 2011

wtorek, 5 kwietnia 2011

Warszawa, ul. Chłodna, 16.03.2011


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, Nowe Miasto

I z powrotem ruszamy w tym tygodniu z „Nowym Miastem”.
W tzw. międzyczasie nabyłem szerokokątny obiektyw Schneidera o kapitalnej skądinąd nazwie Super-Angulon, mający ogniskową 90mm. Bo właśnie, brakowało nam ewidentnie szkła pomiędzy 135mm a 75mm. 

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Pocztówka z Kopenhagi



GW i WW na moście łączącym Amager z Christianią. Po obiedzie w fajnej knajpie włoskiej o nazwie Rimini (przy Amagerbrogade), udaliśmy się na tradycyjny spacerek w kierunku baru Woodstock. Z tym,  że dalej nie było już wcale tradycyjnie, ja zaordynowałem sobie zielonego Tuborga, a Grzesiek Coca-Colę. Zresztą w środku było mocno napalone, więc trudno było tam wytrzymać. Idąc w kierunku mieszkania Vilhelma Hammershøia przy Strandgade (taki był początkowy plan, chociaż w końcu ominęliśmy nr 25 oraz 30 i zeszliśmy od razu do metra), przeszliśmy słynną Pusher Street, gdzie nadal – co mnie jednak zaskoczyło - handel życiodajną substancją kwitnie w najlepsze i na dużą skalę.

Vilhelm Hammershøi, White Doors, Open Doors, 1905