W recenzji wystawy Materializing.
Zeitgenössische Kunst und die Shoah in Polen w NS-Dokumentationszentrum w Monachium, opublikowanej w gazecie Münchener Merkur, oprócz mojej skromnej osoby na zdjęciach widać także Zuzannę Hertzberg oraz Pawła Kowalewskiego. Poniżej wrzucam w czytelniczej rozdzielczości stronę z omówieniem wspomnianej ekspozycji, której skutecznymi kuratorami byli Anna Straetsmans i Piotr Rypson. A wystawa potrwa do 25 lutego 2024, więc warto zaglądnąć do budynku przy Max-Manncheimer-Platz 1, gdzie nasze prace (także Agnieszki Mastalerz, Natalii Romik Wilhelma Sasnala, Artura Żmijewskiego i Zofii Waślickiej-Żmijewskiej) są pokazane w ścisłym kontakcie ze świetnie pomyślaną wystawą stałą, traktującą o narodzinach, rozwoju i upadku nazizmu w Bawarii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne Miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne Miasto. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 grudnia 2023
czwartek, 9 sierpnia 2018
Zaproszenie na "Dziary"
Maurycego Gomulickiego w Narodowej Galerii "Zachęta", które dotarło dzisiaj pocztą. Cieszę, że ten projekt będzie pokazany w dobrym miejscu, no i że przy tej okazji wydany zostanie porządny album/katalog (właściwie to nie wiem czy zostanie wydany, piszę to awansem...). Bardzo sobie cenię fotograficzne serie Maurycego, szczególnie album W-wa, który jest najlepszą książką fotograficzną o Warszawie, no może poza Innym Miastem ;)
czwartek, 19 kwietnia 2018
Widok z Zamenhofa 13 w kierunku północno-zachodnim - 22 marca 2012
Na pierwszym planie ulica Miła. Za drzewami, po schodkach, tzw. kopiec Anielewicza, usypany z pozostałości Miłej 18 na zwłokach około stu osób, w tym komendanta głównego oraz członkiń i członków Żydowskiej Organizacji Bojowej. Grupa Mordechaja Anielewicza popełniła samobójstwo po tygodniu oczekiwania na pomoc AK (plany kanałów, kryjówki po "aryjskiej stronie"), otoczona przez Niemców w dniu 8 maja 1943 roku. Na dalszym planie, przy prawej krawędzi obrazu, surowa cegła budowy w miejscu dawnej bocznicy kolejowej na Umschlagplaztu. Między budowa a blokiem z żółtą okładziną szczytów i zielonymi balkonami fragment budynku przy Stawki 5/7 (szara fasada), gdzie stacjonowała komenda SS nadzorująca wywózkę Żydów z Warszawy na śmierć. W prześwicie między blokami z żółta okładziną szczytów zabudowania parzystej strony Umschlagplatzu (Stawki 4/10), w których latem 1942 roku skoszarowano połączone żydowskie szpitale, dla dorosłych i dla dzieci. Na horyzoncie wieżowiec Babka Tower nieopodal północnego krańca dawnego getta oraz kopuła kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach, przy zachodniej granicy dawnej dzielnicy zamkniętej.
[Z katalogu wystawy JANICKA&WILCZYK, INNE MIASTO /OTHER CITY, Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2013, s. 86-87]
niedziela, 5 marca 2017
W samym sercu świata...
...tego świata. Na 5 Ave w Nowym Jorku. W Arnold and Sheila Aronson Galleries mieszczącej się w Parsons School of Design.
Małgorzata Bakalarz-Duverger, kuratorka wystawy Far Aware from Where pokazała na niej 5 fotografii z projektu Inne Miasto/Other City, który wspólnie z Elżbietą Janicką zrealizowaliśmy w latach 2011-2012.
No i świetnie. Kapitalnie, że w tym miejscu, jakkolwiek - gdyby kto pytał - nie jest to instytucja komercyjna.
Małgorzata (druga osoba od lewej na szóstym zdjęciu) pisała mi wcześniej, że bez przerwy do galerii wchodzą ludzie z ulicy, których przyciągają nasze fotografie widoczne za szybą. No i miałem okazję zobaczyć to kilka dni temu na własne oczy. Co oczywiście cieszy, chociaż - jak uważa kuratorka tej ekspozycji - wspomniane zainteresowanie wynika też z faktu, że fotografia traktowana jako wypowiedź o charakterze artystycznym, oddała w USA pole sztuce wideo i działaniom pokrewnym, więc stąd też ta curiosity...
sobota, 25 lutego 2017
czwartek, 16 lutego 2017
Tymczasem w Arnold and Sheila Aronson Galleries w Nowym Jorku...
Tak było jeszcze przedwczoraj, bo już dzisiaj otwarcie wystawy Far Away from Where?, kuratorowanej przez Małgorzatę Bakalarz-Duverger, która messengerem przesłała mi zdjęcia z montażu (Dzięki!).
piątek, 3 lutego 2017
FAR AWAY FROM WHERE?
To kuratorowana przez Małgorzatę Bakalarz-Duverger wystawa w Arnold and Sheila Aronson Galleries, Sheila Johnson Design Center w Nowym Jorku, w której weźmie udział 5 prac z naszego wspólnego z Elżbietą Janicką projektu Inne Miasto/Other City. Wernisaż 16 lutego 2017 roku. Z czego już się cieszę i SERDECZNIE WSZYSTKICH BĘDĄCYCH W POBLIŻU ZAPRASZAM! Ekspozycję będzie można oglądać do 5 marca 2017.
piątek, 30 grudnia 2016
INNE MIASTO w kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie!
28 fotografii (110 x 132,5 cm) z serii, którą w latach 2011-2012 wykonaliśmy z Elą Janicką. Bardzo się z tego faktu cieszę :))
środa, 2 listopada 2016
wtorek, 8 września 2015
MAGIA WIELKIEGO FORMATU
Aż do zarzygania (się)...
Wczoraj: 08:11-20.11.
Potem czytałem sobie kapitalną Kronikę polskiego futuryzmu Krzysztofa Jaworskiego. Z lektury tej można się m.in. przekonać, że współczesny idiotyzm co poniektórych rodzimych krytyków piszących o sztuce nie wziął się znikąd i że mieli oni godnych prekursorów (całe - by tak to aluzyjnie określić - Rzesze...).
piątek, 29 maja 2015
wtorek, 26 maja 2015
INNE MIASTO w Muzeum Współczesnym Wrocław
SERDECZNIE ZAPRASZAMY na wernisaż wystawy w najbliższy piątek 29 maja 2015 o godz. 19:00.
Mueum Współczesne Wrocław, Plac Strzegomski 2A.
środa, 17 grudnia 2014
METRO W BUDOWIE
Monika Małkowska, która kiedyś pisywała recenzje plastyczne w dzienniku Rzeczpospolita, po opuszczeniu redakcji tej gazety wykazuje dużą aktywność krytyczną. Raz po raz natrafiam na jej teksty zamieszczone na Facebooku, które są właściwie zajawkami artykułów publikowanych na własnym blogu momart.blog.pl. No więc zajrzałem ostatnio na tę stronę i powodowany próżnością wpisałem do wyszukiwarki własne nazwisko. Artykuł, jaki jakoś mnie tam dotyczył był recenzją zbiorowej wystawy Shock Therapy w Stanbule (kuratorowanej przez Adama Mazura), w której faktycznie wziąłem udział. W jednym krótkim zdaniu, jakie autorka momartu poświęciła mojej skromnej osobie znalazłem jednak kilka istotnych błędów. Pisząc o "komputerowo poprawionych obrazach, dokumentujących budowę metra" (sic!), autorka ma zapewne na myśli trzy zdjęcia z projektu Inne Miasto, w ramach którego razem z Elżbietą Janicką (z niewiadomych powodów jej nazwisko zostało pominięte) fotografujemy teren dawnego warszawskiego getta... Co do "komputerowego poprawiania obrazów", domyślam się, że Monice Małkowskiej chodziło o cyfrową edycję zeskanowanych negatywów. Jeśli miała natomiast na myśli kwestię równoległego ułożenia wszystkich pionów, to jest to zasługą aparatu na tzw. ławie optycznej, który daje możliwość shiftowania, a nie komputera i Photoshopa (zagraniczny krytyk piszący o fotografii ma takie kwestie w małym placu, w Polsce niestety trzeba to za każdym razem drobiazgowo wykładać...). Co ciekawe, ilustracją do owego zdania jest zdjęcie KWK Polska z Świętochłowic (ściągnięte chyba z tego bloga, bo ze znakiem wodnym), które owszem było pokazane w Stanbule, ale pochodzi z innego cyklu. Cieszmy się jednak, że warszawskie metro się buduje! ;))
wtorek, 25 listopada 2014
Migawki z wernisażu "Innego Miasta" w Galerii WERKRAUM BILD UND SINN w Berlinie
Wrzucam poniżej kilka fot z niedzielnego wernisażu.
Byłem dzisiaj w lablabie i oglądałem prace produkowane na prezentację Świętej Wojny w Atlasie Sztuki (premiera 5 grudnia 2014).
JEST NIEŹLE! :)
piątek, 21 listopada 2014
INNE MIASTO / EINE ANDERE STADT
W berlińskiej galerii werkraum bild und sinn. Wernisaż 23 listopada o godzinie 19:00. Pokazujemy 9 zdjęć i specjalnie na tę ekspozycję przygotowany slideshow z całym materiałem, jaki można było zobaczyć w czerwcu/lipcu 2013 w Zachęcie w Warszawie. ZAPRASZAMY SERDECZNIE!
sobota, 18 października 2014
Shock Therapy: Photographs of the Polish Transformation after 1989
czyli wystawa polskiej fotografii w Stanbule, której kuratorem jest Adam Mazur. Ekspozycja otwarła się przedwczoraj w Milli Reasurans Art Gallery, a ja zapomniałem
o tym tutaj poinformować, co niniejszym nadrabiam.
O stanbulskiej ekspozycji portal culture.pl (w sierpniu 2014) pisał tak:
Razem z Elą Janicką pokazujemy tam 3 prace
z projektu Inne Miasto.
Mój indywidualny udział to 5 zdjęć z serii
Postindustrial i widoczna powyżej fotografia z cyklu Czarno-Biały Śląsk.
No więc, jak kto z Lechistanu już się tam wybrał czy też planuje wyjazd do Stanbułu, TO SERDECZNIE ZAPRASZAM(Y).
No więc, jak kto z Lechistanu już się tam wybrał czy też planuje wyjazd do Stanbułu, TO SERDECZNIE ZAPRASZAM(Y).
piątek, 25 lipca 2014
O "Innym Mieście" w najnowszym Formacie
Bardzo fajna recenzja pióra Joanny Bąk.
Zapraszam(y - z Elżbietą Janicką) do lektury!
Czynię (czynimy) to z tym większą przyjemnością, ponieważ w redakcyjnym wstępniaku do 68 edycji wrocławskiego pisma, jego redaktor naczelny w taki oto sposób zapowiada zawartość numeru:
Sztuka wobec transcendencji – jako temat
wiodący tego numeru wydaje się czymś nadto oczywistym wobec przekonania, że
sztuka nie byłaby zjawiskiem niezwykłym, gdyby stale nie przekraczała swoich
granic, gdyby nie sięgała tam, „gdzie wzrok nie sięga”, gdyby wreszcie nie
anektowała na swój użytek zarówno nauki jej techniką, jak i doświadczeń
codziennego życia. Sztuka w swej emanacji ludzkimi emocjami, wyobrażeniami i
przeczuciami jest procesem twórczym warunkującym nasz rozwój duchowy i
jednocześnie w tę duchowość została uposażona. Ten zaś proces podlega nadto
ciągłej presji formalnego i materialnego samoprzekraczania. W artystycznych
wypowiedziach, prezentowanych w tym zeszycie, pojawia się więc namysł nad
sensem naszego tu bytowania, nad naszym miejscem w tym świecie, ale także nad
naszym losem w sensie eschatologicznym. Są w tym dążenia do przekroczenia
realności, do penetrowania granic rzeczywistości i sięgania poza tę
rzeczywistość, ku tajemnicy, ku temu, co skryte, a jednocześnie uzasadniające
sens metafizycznych i mistycznych aspiracji artystów i ich twórczych intencji (...).
Format nr 68 - str. 124
Format nr 68 - str. 125
poniedziałek, 17 marca 2014
Widok na "Inne Miasto"
W najnowszej czwartej edycji pisma Widok ukazała się recenzja Innego Miasta pióra Romy Sendyki.
Tekst Co widać z góry. Inne miasto i jego trudne dzidzictwo przeczytałem (dwukrotnie zresztą), a po jego lekturze przypomniała mi się rozmowa o fotografii dokumentalnej, jaką odbyłem kiedyś z Kathariną Metz (kuratorką Kunstsammlungen w Chemnitz, gdzie w 2010 odbyła się druga niemiecka prezentacja Niewinnego oka), w której trakcie powiedziała do mnie coś takiego: „Wiesz, na przykład my tu w Niemczech mamy bardzo krótką tradycję fotograficznego dokumentu, właściwie dopiero od lat 80., od szkoły Becherów”.
niedziela, 20 października 2013
Gest wobec obrazu fotograficznego – sympozjum performatywne
wymyślone i ozrganizowane przez Krzysztofa Pijarskiego, które odbędzie się w Zachęcie 21-22 października w ramach Warsaw Photo Days, i w którym bierzemy udział z Elą Janicką. Rozkład jazdy jest następujący:
21
października 2013
godz.
15 – Rafał Milach i Anna Nałęcka / Joanna Kinowska
godz.
17 – Paweł Bownik / Weronika Szczawińska
godz.19
– Aneta Grzeszykowska i Jan Smaga / Katarzyna Bojarska
22
października 2013
godz.
15 – Nicolas Grospierre / Kuba Mikurda
godz.
17 – Łukasz Gorczyca i Michał Kaczyński / Paweł Szypulski
godz.19
– Elżbieta Janicka i Wojciech Wilczyk / Waldemar Baraniewski
Teraz może zacytujmy tekst kuratorski (zanim jednak przejdziecie Państwo do lektury SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO ZACHĘTY!):
Gest
wobec obrazu fotograficznego to sympozjum, którego celem będzie zbadanie,
opisanie, a przede wszystkim „pokazanie” wizualnych i praktycznych sposobów
formułowania myśli; pokazanie pracy wyobraźni i umysłu krytycznego,
wyrażających się w obrazach fotograficznych.
Aby
pokazać wyobraźnię w działaniu, trzeba przełamać, a przynajmniej przekształcić
konwencję tradycyjnej konferencji naukowej. Stąd performatywny charakter tego
wydarzenia, który stanowi próbę odejścia od myślenia o sympozjum jako serii
wykładów na rzecz cyklu spotkań, interakcji. W miejsce sytuacji, w której prelegent,
oddzielony od widowni, dzieli się uprzednio wyprodukowaną wiedzą, sympozjum
performatywne proponuje spotkanie kilku osób – artystów i teoretyków – nad
fotografiami w dowolnych formatach, książkami lub stykówkami, w celu ich
„odkrycia” – dla siebie nawzajem i dla zebranej widowni. Sposobem owego
odkrywania obrazów będzie nie tylko dyskusja, lecz przede wszystkim wymiana
gestów: wskazanie palcem, zestawianie, kadrowanie, zapisywanie, zarysowywanie
itd. A więc cały repertuar reakcji wobec obrazów, jakim dysponuje ciało. Taka
formuła wynika z założenia, że osobami, które najsprawniej „myślą” obrazami i
za pomocą obrazów, są artyści. Dlatego też artyści będą tu w centrum uwagi –
nie jako przedmiot dyskursu, lecz jako partnerzy w dialogu wobec konkretnych fotografii,
książek i obiektów fotograficznych.
Kluczowa
wydaje się scenografia tych spotkań: przy okrągłym stole, z luźno zorganizowaną
widownią (układ krzeseł nie będzie z góry ustalony). Spotkania będą
rejestrowane kamerą wysokiej jakości, umieszczoną pionowo nad stołem. Kamera
będzie rejestrowała nie twarze uczestników „panelu”, lecz przede wszystkim ich
dłonie oraz fotografie, o których rozmawiają. Obraz zaś będzie rzutowany na
wolnostojący ekran umieszczony w sali tak, aby zebrani widzowie mogli nie tylko
wsłuchiwać się w głosy uczestników, lecz także dokładnie przyjrzeć się ich
gestom. Co więcej, rozmowy będą filmowane przez dwoje operatorów – Karolinę
Zielińska i Adama Romanowskiego. Na podstawie materiałów zarejestrowanych
podczas sympozjum Krzysztof Pijarski przygotuje abstrakcyjny film, którego
celem będzie wydobycie skuteczności gestu wobec obrazu.
W
ramach sympozjum Aneta Grzeszykowska i Jan Smaga porozmawiają o cyklu
fotografii „Archiwum prywatne” z literaturoznawczynią, krytyczką i teoretyczką
kultury Katarzyną Bojarską, Elżbieta Janicka i Wojciech Wilczyk wdadzą się w
dyskusję o swoim nowm projekcie, „Inne miasto”, z Waldemarem Baraniewskim,
historykiem sztuki i znawcą spraw warszawskich, a Michał Kaczyński i Łukasz
Gorczyca wystąpią w roli twórców książki artystycznej, „d.o.m. polski” by
poddać ją refleksji wespół z Pawłem Szypulskim, kolekcjonerem książek
fotograficznych i kuratorem; awangardowa reżyserka, dramaturżka i teoretyczka
Weronika Szczawińska pochyli się nad cyklem prac „Koleżanki i koledzy” Pawła
Bownika w dialogu z artystą, teoretyk kultury i filozof Kuba Mikurda porozmawia
z Nicolas Grospierre’em o jego obiektach fotograficznych, a Joanna Kinowska,
kuratorka i historyczka fotografii, porozmawia z Rafałem Milachem i Anną
Nałęcką o ich wspólnej pracy nad medium książki fotograficznej.
Rzecz
jasna, nie chodzi wyłącznie o wymyślenie „nowej” formuły sympozjum – jej celem
nie jest efektowność. Raczej wynika ona bezpośrednio ze sposobów formułowania
wypowiedzi przez zaproszonych artystów; ma za zadanie w tym samym stopniu
wydobyć zapoznany aspekt naszej relacji wobec obrazów, co wskazać na tryby
produkcji artystycznej, które wyraźnie podkreślają materialny aspekt obrazu
fotograficznego i wychodzą poza oparte na refleksie sprzężenie oka z migawką
aparatu. „Myślenie obrazem” zaproszonych artystów polega między innymi na tym,
że rozciągają oni „decydujący moment” na cały proces pracy nad obrazem, dzięki
czemu są w stanie nadać swoim pracom odpowiednią „gęstość” – taką gęstość,
którą niełatwo przełożyć na język dyskursu.
Wyniki
sympozjum zostaną zaprezentowane w formie strony internetowej. W ten sposób
nagrania spotkań zostaną udostępnione szerszej, w tym międzynarodowej,
publiczności. Zgromadzonym materiałom będzie towarzyszyło kilka esejów, poddających
refleksji założenia i efekty sympozjum. Na stronie będzie można również
obejrzeć „traktat o geście.”
środa, 2 października 2013
O "Innym Mieście" i eidosie...
Waldemar Śliwczyński poświęcił Innemu Miastu ostatni wpis na swoim blogu.
Generalnie tekst ten jest przychylny naszemu projektowi, jakkolwiek w drugiej
jego części pojawiły się kwestie wymagające komentarza czy też jakiegoś rodzaju
sprostowania.
Pisze Śliwczyński:
Ale, żeby nie było tu zbyt słodko, napiszę
coś jeszcze. Otóż, przeprowadziłem eksperyment - na sobie, choć interesujące o
wiele bardziej byłoby przeprowadzenie go na dużo liczniejszej próbce. Polegał
on na tym, że spróbowałem spojrzeć na same zdjęcia bez wiedzy o tym, czego
dotyczą. Dokonałem więc czegoś w rodzaju husserlowskiej redukcji ejdetycznej,
cokolwiek oszukanej, bo zanim jej dokonałem wcześniej przeczytałem wszystkie
teksty zawarte w publikacji, ale na użytek tej wypowiedzi przyjmijmy, że
faktycznie podmiot poznający nic nie wiedział o założeniach projektu i miał do
zinterpretowania tylko same fotografie. Cała „analiza” będzie skrótowa.
Pierwsze co widzę, to miasto, duże miasto,
wiem, że to Warszawa, chociażby dlatego, że widać ikoniczny Pałac Kultury i
Nauki. Na pierwszym planie większości zdjęć są budynki starsze niż na planach
odległych. Ich stan zachowania jest różny, ale w większości kiepski, mam
wrażenie, że niebawem zostaną rozebrane, zwłaszcza te pierwotnie mieszkalne, bo
kościoły, czy synagogi lub gmachy użyteczności publicznej to przecież zabytki,
których się nie rozbiera. Dalej prawie zawsze widzę nowoczesne wieżowce, gdzie
dominuje żelbet i szkło. Często na pierwszych planach mamy budowę, sprzęt
budowlany. Wszystkie zdjęcia to klasyczne weduty, pięknie oddane szczegóły
(wielki format!), piony są pionowe, poziomy poziome, dzięki pochmurnemu niebu,
nie ma „słońca”, jest łagodnie rysujące światło, pozbawione bezszczegółowych
smolistych cieni i pozbawionych szczegółów świateł. Kolor - bardzo naturalny,
choć nasycony. Ogólne wrażenie - tak „naprawdę” wygląda nasza stolica. Zdjęcia,
chociażby z powodu ptasiej perspektywy, której przecież jako nieloty, na co
dzień nie mamy, przyjemnie się ogląda, są ucztą dla oczu (nie wstydźmy się
tego!).
Natomiast - te zdjęcia same w sobie, czyli
bez opisu słownego, który wyjaśnia o co chodzi - dla np. obcokrajowca, który
nie zna naszej historii i nie zna założeń autorskich, które legły u podstaw
projektu, są o czymś zupełnie innym. Sądzę nawet, czym z pewnością mocno narażę
się autorom i co im wyda się szczególnie dotkliwe, że mogą być odbierane jako
współczesna egzemplifikacja bułhakowskiej fotografii ojczystej, czyli pewną
postacią propagandy. Patrzcie jak zmienia się nasza stolica - miejsce starych
budynków zajmują drapacze chmur, Warszawa jest nowoczesna, Warszawa to plac
budowy. Albo inaczej, chyba lepiej: dbamy o zabytki, nie wyburzamy ich, lecz
znajdujemy im miejsce w nowoczesnym mieście.
Słowem: czy sama fotografia „Innego miasta”
pokazuje intencje, jakie przyświecały Janickiej i Wilczykowi?
Mój eksperyment „fenomenologiczny” pokazuje,
że nie.
Poddajmy w takim
razie próbie takiej ejdetycznej redukcji Topografię
ciszy Waldemara Śliwczyńskiego. Czy dla kogoś kto nie zna polskich powojennych
realiów opowiadana w tym albumie historia będzie czytelna? Czy ktoś, kto nie ma
pojęcia o Dekrecie o przeprowadzeniu reformy rolnej PKWN z 6 września 1944, będzie znał
przyczyny dewastacji ziemiańskich rezydencji w Wielkopolsce oraz tragiczne
czasem losy ich właścicieli? Czy fotografie Śliwczyńskiego zawierają w sobie
takiego rodzaju informacje? A po co w takim razie w albumie są aż dwie
przedmowy (jedna mojego autorstwa zresztą), które m.in. informacje o
przyczynach dewastacji tych obiektów zawierają. Można też postawić pytanie, czy
autor tych pięknych zdjęć wykonywał je ze stanem świadomości w rodzaju tabula rasa, czy też miał w tyle głowy
jakąś jednak wiedzę o przyczynach upadku klasy społecznej, która fotografowane budynki
przed rokiem 1945 zamieszkiwała. Można też w końcu zapytać o motywacje, które
zadecydowały o wyborze akurat tego tematu.
Redukcja
ejdetyczna to fajny instrument poznawczy, jednakże o specyficznie wąskim zastosowaniu w przypadku fotografii.
Na pewno sprawdzi się w u autorów, którzy wieszają kamienie na
sznurkach i je fotografują, albo tych co rozgrywają kompozycję kadru w konwencji
chiaroscuro (tudzież rozmokłych kolodionistów, abstrakcjonistów i mistyków od
wielokrotnej ekspozycji). Wydaje mi się jednak, że użycie przez Waldemara omawianej
metody interpretacyjnej, to tylko rodzaj parawanu, który skrywa problem
dotyczący czy też może nawet prześladujący wielu fotografów w Polsce, a mianowicie obawę przed zajęciem/zaprezentowaniem
zdecydowanego stanowiska w jakiejś sprawie, która rzecz jasna nie dotyczy
kwestii li tylko estetycznych. Takich aktów wyraźnie brakuje, a całe sfery życia społecznego, religijnego, ekonomicznego i politycznego nie doczekały się interpretacji... I love Poland? Pod pewnym względami tak, ale od razu przychodzi mi na myśl kilka przeciwznacznych czasowników.
Jeśli idzie zaś o przywoływanego Johna Daviesa, to on akurat expressis verbis mówi o motywacjach, jakie skłoniły go do rozpoczęcia serii Metropoli Project, poświęconej centrom dużych brytyjskich miast czy fotografowania dezidustrializacji Środkowej Anglii i procesów urbanizacyjnych na tym terenie, co możemy podziwiać w albumie British Landscape. Oczywiście historia fotografowanych przez Daviesa terenów ma diametralnie inny ciężar gatunkowy, ale z drugiej strony te dezintegracyjne dla środkowoangielskiego przemysłu procesy, sa jak najbardziej czytelne dla mieszkańców Królestwa.
Jeśli idzie zaś o przywoływanego Johna Daviesa, to on akurat expressis verbis mówi o motywacjach, jakie skłoniły go do rozpoczęcia serii Metropoli Project, poświęconej centrom dużych brytyjskich miast czy fotografowania dezidustrializacji Środkowej Anglii i procesów urbanizacyjnych na tym terenie, co możemy podziwiać w albumie British Landscape. Oczywiście historia fotografowanych przez Daviesa terenów ma diametralnie inny ciężar gatunkowy, ale z drugiej strony te dezintegracyjne dla środkowoangielskiego przemysłu procesy, sa jak najbardziej czytelne dla mieszkańców Królestwa.
Na koniec o
Bułhaku. Być może komuś z widzów Innego
Miasta takie porównanie przyjdzie do głowy. Jeżeli jednak taka sytuacja miałaby
miejsce, to z pewnością spowodowana byłaby powierzchownym obeznaniem ze
zdjęciami tego autora oraz nieznajomością jego tekstów
programowych. Bułhak jako twórca „fotografii ojczystej” (będącej kalką
popieranej w III Rzeszy Heimatfotografie,
zaadoptowaną po 1945 roku na potrzeby propagandy powojennego socjalistycznego państwa polskiego,
które notabene doprowadziło do deklasacji ludzi ze jego sfery…), ale także wcześniejszy
„fotografik”, autor zeszytów „Wędrówek fotografa w słowie i obrazie”,
prezentuje w swoich wywodach poglądy etnocentryczne i nacjonalistyczne… Zresztą
kiedyś te złote myśli „ojczystego fotografa” na hiperrealizmie cytowałem (tu i tu).
Ten gwałtowny proces
deweloperski, o którym wspomina Waldemar Śliwczyński przywołując Jana Bułhaka
(dotyczący głównie terenu po „małym getcie”), przez widzów wystawy w Zachęcie -
przynajmniej przez tych, których opinie miałem okazję usłyszeć - jest jednak
zupełnie inaczej interpretowany… Ludzie oglądający nasze zdjęcia byli raczej
zaskoczeni skalą oraz bezwzględnością tego procederu i ostatecznym pogrzebaniem
modernistycznej wizji architektonicznej, która tworzyła urbanistyczne koncepcje
z uwzględnieniem potrzeb wszystkich użytkowników miasta, niezależnie od ich
statusu finansowego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































