piątek, 31 lipca 2015

Here Comes the Sun

Stary Chorzów, koksownia Huty Kościuszko, 03.03.2002

3 marca 2002 roku słońce wzeszło w Chorzowie o 06:26 i świeci na tym zdjęciu przez szyby tego wąskiego, przeszklonego budynku zakładu koksochemii. Dwa lata później obiekt już nie miał szyb i metalowych ram okiennych...

Pewnie gdybm teraz taki motyw fotografował, to podszedłbym bliżej i użył shifta. Ale shift-converter do systemu obiektywów Hasselblada kupiłem jesienią 2005...

czwartek, 30 lipca 2015

Walenciok

Ruda Śląska, Koksownia "Walenty", 25.01.2001

[Pełnia zieje... Co za godzinę-dwie będzie można zobaczyć za oknem. A ja - ponieważ źle znoszę tę fazę wędrówki księżyca - czuję się jak ta ruina na zdjęciu sprzed 14 lat...]

środa, 29 lipca 2015

Vivaldi: I concerti dell'adio - Farewell Concertos

W nocy ostro lało, ale teraz już świeci słońce. Wybrałem się na rowerze na Kleparz na zakupy i pomyślałem sobie, że aura przypomina tę ze letniej Skandynawii. Słońce dopiero co przedzierało się przez chmury i było kapitalnie rześko. Po chwili pomyślałem, że jest nie tylko tak jak na północy, ale też (zaczęło się robić coraz cieplej) bardzo podobnie do porannej Wenecji. Rok temu w czerwcu mieszkaliśmy tam przez dwa tygodnie w Castello i kiedy rano udawałem się na zakupy do supermarketu na zapleczu Cheisa San Lorenzo, wiał zwykle chłodny wiatr od morza... A wczoraj przyszła zamówiona płyta z ostatnimi, "pożegnalnymi" koncertami Vivaldiego. Wczoraj był 28 lipca i 274 rocznica śmierci Prete Rosso. Przypadek? Wydawnictwo nazywa się Vivaldi: I concerti dell'adio - Farewell Concertos, a utwory wykonuje Fabio Biondi z akompaniamentem orkiestry Europa Galante. Nie pamiętam już kiedy kupiłem pierwszą płytę z interpretacjami Biondiego (jesteśmy rówieśnikami), musiało to być jakoś na początku tego wieku, ale od razu przypadł mi do gustu jego sposób gry i praktyka sięgania do partytur w postaci rękopisów. Vidaldi umarł w nędzy w Wiedniu 28 lipca 1741 roku, gdzie próbował znaleźć zainteresowanie dla swojej muzyki na tamtejszym dworze. Miesiąc przed śmiercią sprzedał partytury 6 koncertów skrzypcowych księciu Thomasowi Vinciguerra Collato (za 12 węgierskich dukatów). Rękopisy są obecnie przechowywane w czeskim Brnie i do nich właśnie sięgnął Fabio Biondi. A ja teraz słucham sobie tej płyty, wracając myślami do Wenecji, gdzie rok temu mogłem zobaczyć wszystko, co jest w muzyce Vivaldiego (w ogóle nie słuchałem go wtedy, wystarczyło się rozglądnąć tamtejszym krajobrazie...). Słucham zawodzących partii skrzypiec, czasem jakby skarżących się, czasem powtarzających znane mi harmonie i widać czy też raczej słychać, że jest to wypowiedź człowieka zmęczonego i schorowanego, bliskiego śmierci, który jeszcze walczy, ale już ma serdecznie dość i nie jest w stanie wypuścić spod swojej ręki frywolnych treli w stylu galante (no, może trochę tu na koniec przesadziłem... ale przychodzi mu to z trudnością).


wtorek, 28 lipca 2015

I jeszcze dwa wiersze ze SPALANIA Grzegorza Kwiatkowskiego

Które wklejam z prawdziwą przyjemnością (choć tematyka tych utworów do przyjemnych się raczej nie zalicza...), bo to świetna książka. 
Premiera SPALANIA 10 sierpnia 2015.



również

chór dzieci w bawarskiej wsi
pierwszy sopran drugi sopran i alt
śpiewają przy otwartym oknie Brucknera
i na pobliskie pola zsyłają harmonię i ład
marzy im się wąwóz usłany ciałami
psy i inwentarz i zwierzęta polne również
najmłodsze rodzeństwo i to które jest już w drodze również


koniec

ciało mojej siostry jeszcze było ciepłe
jeszcze się rzucało
zamordowali ją pod lasem
obsypana igliwiem
nawet mi się taka podobała
a potem chłopki zerwały z niej ubranie
i strzepały z niego igliwie
i zauważyły mnie w krzakach
to był mój koniec

poniedziałek, 27 lipca 2015

Szkic manifestu

Bożena Keff
  
Szkic manifestu

                                                                                 (John Lennon, Imagine)

Narratorka
A co, czyżby rodzaj ludzki miał pojąć wreszcie, że jest sam
i nic nad nim nie ma, powyżej niebo, a poniżej ziemia?
I czuć, że sam za siebie odpowiada? Miałby być choćby tak emaptyczny,
żeby się nie mordował i nie mnożył się jak obłąkany?
Dać szansę sobie, swojej historii, innym gatunkom i Ziemi?
I raczej nawzajem się wkluczać niż wykluczać?
Rozmnożyć cztery kolory skóry i dwie płcie, znieść obcość,
starość i młodość zbliżyć, bo nie ma ich już gdzie oddalać,
dostatek zamiast bogactwa i nędzy; wszędzie trzeba zmiany
i odpowiedzialności,
tak to wszystko widzę
           *
A co, może rodzaj ludzki miałby się widzieć swoim własnym sojusznikiem?
Mieć bliźnich w psie, i w małpie, i w żółwiu?
I nazywać się jak ta gazeta, L'Humanite?

[z poematu Bożeny Keff Utwór o Matce i Ojczyźnie, korporacja ha!art, Kraków 2004, str. 71]



[Przepisując ten fragment ze świetnego Utworu o Matce i Ojczyźnie Bożeny Keff, słuchałem sobie oczywiście Imagine. Z wytłoczonego w... Bułgarii LP, który musiałem kupić jakoś w końcówce lat '80. Płyta trzeszczy i w kilku miejscach igła przeskakuje, ale brzmi co najmniej zadowalająco.]

niedziela, 26 lipca 2015

Uthemann w ramce

Ale do druku pójdzie bez. 

Podobno Wojciech Zawadzki ma rozbudowaną teorię dotyczącą ramek i ich używania. Mówił mi o tym kiedyś Wojtek Sienkiewicz, ale indagowany w tej kwestii przez niego Zawadzki, nie chciał mu jednak uchylić rąbka tajemnicy... Ezoteryzm i fotogenia ;))


Katowice-Szopienice, Huta Uthemann, 16.03.2005

sobota, 25 lipca 2015

piątek, 24 lipca 2015

Prezentacja projektu BLUE PUEBLO już jesienią w MOCAK-u

Do oglądania, czytania i słuchania od połowy października w Galerii Alfa. 
W imieniu Grzegorza Wróblewskiego i swoim - SERDECZNIE ZAPRASZAM!

Kopenhaga-Amager, Uplandsgade, wiosna 2014

[Ostatnie zdjęcie z książki. No mercy...]

czwartek, 23 lipca 2015

Made my day


Długo szukałem tej płyty... Na całe szczęście krakowski sklep Music Corner umożliwia ściąganie niszowych wydawnictw i w przystępnej (często) cenie.
Tytułowy Kremsier to morawski Kroměříž, gdzie (mający czeskie korzenie) Heinrich Ignaz Franz von Biber był muzykiem w orkiestrze arcybiskupiej.

Music Corner miał kiedyś w Krakowie 3 sklepy z płytami, w tym jeden z potężnym działem klasyki. Można tam było sobie przebierać w wydawnictwach i uciąć pogawędkę z starszym wiekiem sprzedawcą - panem Stanisławem, który miał niezłą wiedzę na temat nagrań i wykonań. I komu to przeszkadzało?

Portal meteo.pl zapowiada dzisiaj ponad 30°C i burze...
Jakoś to wytrzymam... Ale na pewno nie wiercenie w ścianach w mieszkaniu piętro niżej... Przesiadka na Nirvanę? ;)

środa, 22 lipca 2015

SPALANIE, nowy tom wierszy Grzegorza Kwiatkowskiego

ukaże się 10 sierpnia, ale hiperrealizm poznał znacznie wcześniej zawartość tej świetnej książki (prawdę mówiąc mogliśmy obserwować niejako jej powstawanie). Którą poleca czytelnikom, a na zachętę cztery wiersze, mocno ze sobą tematycznie powiązane. 


4 wiersze z tomu SPALANIE


Soły

mając sześć lat omal nie utopił się w beczce deszczówki
był chorowitym dzieckiem
i to skierowało go w stronę medycyny
jako ojciec pomagałem synowi do samego końca
uważając to za swój ojcowski obowiązek
mimo przegranej wojny i eksperymentów
na podmokłych terenach u zbiegu Wisły i Soły


plony

nasz prawdziwy zawód to rolnictwo
nie zabijanie
chociaż przyznaję:
rzezie na bagnach odbywały się w rytmie prac sezonowych
i kiedy były duże deszcze nie wychodziliśmy po plony


leśnik Danz

podczas wojny układaliśmy ciała jak drewno
ale już po wojnie układaliśmy w lesie drewno
jak świeżo ścięte ciała


świat

poszłam z dzieckiem do lasu i razem z nim bezradna płakałam
łzy ściekały mi z oczu a dziecko wycierało mi łzy rączką
i tak bardzo żałowałam że przywołałam je na świat


























Grzegorz Kwiatkowski SPALANIE, Biuro Literackie, premiera 10.08.2015

sobota, 18 lipca 2015

Fotografia elemelentarna

Jak słusznie zauważył Łukasz Gorczyca w swoim tekście na temat Kapitału, w okolicach millenium byłem w swej fotograficznej działalności pod wyraźnym wpywem fotografii emelentarnej (świadczy o tym np. pozostawianie ramek negatywowych w zdjęciach w pierwszym wydaniu naszego wspólnego z Krzysztofem Jaworskim photobooka). No ale z owego wpływu czy uzaleźnienia od eremantalnej fotografii szybko się wydobyłem, co umożliwiło mi np. realizowanie projektów dokumentalnych (które mają jakieś przesłanie). Poniżej przykład skrajnego emelemantaryzmu... ;) 


Ruiny koksowni Gliwice, sfotografowane Horizonem w marcu 2002, zdjęcie odnalezione przy okazji porządków w pudłach z odbitkami.
Patrzę sobie na te panoramy z Górnego Śląska sprzed 12-13 lat i coraz bardziej widzę je na wystawie...

piątek, 17 lipca 2015

Znaleziska cd.

Z innego pudła. Oba obiekty już nie istnieją. Pierwszy to teren Huty Kościuszko (primo voto Königshütte, secundo voto "Piłsudski"), a te betonowe ośmiokąty na pierwszym planie to podstawy hłodni kominowych. Na drugim zdjęciu widać twarzową ruinę hali cynkowni Zakładów Metalowych "Silesia".


W 2003 kupiłem sobie drukarkę Epsona C-64, która z biedą drukowała zdjęcia i dawała też możliwość zadania druku panoramy. Z czego skwapliwie skorzystałem, zeskanowawszy najpierw analogowa odbitkę panoramiczną przy 1200 dpi (miałem wtedy skaner Agfy o rozdzielczości 1200x2400), a potem ją obrobiłem w Ps i wydrukowałem na specjalnie w tym celu zakupionym papierze żeberkowym (który zresztą niezbyt chętnie chwytał farbę pazernej firmy Seiko...).

Chyba najwyższa pora, żeby te panoramy pokazać na jakiejś wystawie...
Aha, obie foty zrobiłem rosyjskim Horizonem 202.

środa, 15 lipca 2015

Ale znalezisko!

Porządkując szafę gdzie spoczywa w pudłach i kopertach sporo odbitek z czasów stricte analogowych, znalazłem coś takiego! 


Sześć odbitek z filmu naświetlonego jesienią 1992 roku na terenie rozbieranej wtedy Koksowni Walenty w Rudzie Śląskiej. Sześć kadrów (wydaje mi się, że nie zrobiłem tam wtedy więcej zdjęć) odbitych na plastikowym papierze Fotonu Bydgoszcz. Łza się w oku kręci... Walentego i tych kapitalnych betonowych silosów węglowych już od dawna nie ma, nie ma też (od dawna) firmy Foton Bydgoszcz, która podobnie jak koksownia poległa w efekcie ustrojowej transformacji...

Zdjęcia robiłem wtedy Nikonem F801s na Ilfordzie Delta 400 (którego naświetlałem na 800 ASA) z obiektywami AF Nikkor 35/2 i AF Nikkor 50/1,4. To ostatnie szkło jeszcze mam i czasem podpinam go do D700. F801s i trzydziestkę piątkę sprzedałem w 1997 roku, kiedy kupowałem Hasselblada 500 C/M (używam go cały czas).

poniedziałek, 13 lipca 2015

B.H. i O

Robert Rumas B.H. i O. (BÓG w mojej OJCZYŹNIE jest HONOROWY), Zachęta, Warszawa

"Portal poświęcony" robi właśnie na swój sposób reklamę widocznej wyżej pracy Roberta Rumasa, ale nie będę  wklejać linka do tej katoendeckiej szczujni ;))
Jak Państwo będziecie mieli potrzebę, to sobie sami znajdziecie...

BÓB! HUMMUS!! WŁOSZCZYZNA!!!

niedziela, 12 lipca 2015

piątek, 10 lipca 2015

Amerykańscy Żydzi...

...według portalu fronda.pl:


oraz wdług portalu money.pl:


Julius Streicher oszalałby z radości (gdyby go nie powiesili po procesie w Norymberdze i gdyby dożył naszych czasów) widząc tak zdolnych uczniów...

środa, 8 lipca 2015

CZESI WIDZĄ WIĘCEJ

W najnowszym Autoportrecie!
Josef Sudek, Ivan Lutterer, Lukas Jasanský & Martin Polák!
Zapraszam do lektury eseju o Czechach fotografujących krajobraz!

Nr 2 [49] 2015

wtorek, 7 lipca 2015

Wygaszanie cd. (Unknown Pleasures)

Mimo łomotu z dochodzącego dołu dzielnie piszę :)


[Powyższe zdjęcie zrobił mi Jason Francisco (THX!), kiedy relaksowaliśmy się przy piwie po panelu w Galicji (łokieć po prawej należy do Łukasza Baksika)]

poniedziałek, 6 lipca 2015

Wygaszanie cd. (Modern Dance)

Na dole sąsiad remontuje mieszkanie i ekipa od rana napie*dala kangiem po ścianach... Więc ja (usiłując pisać zaległe teksty) napie*dalam Pere Ubu. Nadaje się. Szczególnie ta płyta ;))


A w głębokiej rezerwie mam np. Toxicity SOAD. 

niedziela, 5 lipca 2015

Wygaszanie bloga...

...by nawiązać do terminologii prawicowych z*ebów ;))
Ale spojrzałem też na inne strony i sytuacja jest podobna - trwa wielkie wygaszanie...


Taki dzień, taki czas...
30ºC w cieniu.
Rano słuchałem też Rosenkranz-Sonaten Bibera (trochę widać okładkę za Stonesami) z analoga i w wykonaniu Eduarda Melkusa (mam fajne wydanie Archiv Produktion z 1967 roku).
Gooorąco...

sobota, 4 lipca 2015

czwartek, 2 lipca 2015

Jason Francisco "An Unfinished Memory"

Z Jasonem spotkaliśmy się wczoraj na prowadzonym przez Ericę Lehrer panelu w Żydowskim Muzeum Galicja. A jeszcze wcześniej zapamiętałem jego obecność na moim spotkaniu autorskim, które zorganizowała Roma Sendyka w Ośrodku Badań Kultur Pamięci na UJ. W międzyczasie dostałem od Romy linka do recenzji Świętej Wojny pióra Jasona i muszę przyznać, że sprawdzajac w googlach autora dość pobieżnie oglądnąłem wtedy jego autorską stronę. Tymczasem można tam znaleźć kapitalne (!!!) fotografie z jego projektu An Unfinished memory, który realizuje od kilku dobrych lat na terenie Zachodniej Ukrainy - cyklu poświęconego śladom żydowskiej obecności na tych ziemiach. Fotografie te ogladnałem uważnie dopiero wczoraj, kiedy otrzymałem od autora jego książkę wydaną rok temu przez Galicję (co ma związek z przentacją tego projektu, jako wystawy stałej). No i...zaliczyłem tzw. opad kopary. Jest na co patrzeć i jest też o czym myśleć. To bardzo ważne zdjęcia!

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished MemoryView of the ruins of the famous Golden Rose Synagogue from the former Kahal House, Lviv.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - View of a section of the former Jewish quarter of Buchach.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - The Great Synagogue and Beit HaMidrash of Uhniv.

 Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - The Great Synagogue of Bibrka.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - The Great Synagogue of Pidhaitsi, with abandoned Soviet-era market.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - View of the Vulhilna Street Synagogue, Lviv.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - Inside the Great Synagogue of Zhovkva, once considered among the most beautiful in Europe.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - The half-renovated Great Synagogue of Busk.

Jason Francisco, z cyklu An Unfinished Memory - Repurposed Jewish headstones, Burshtyn.