Św. Franciszek Salezy nie miał specjalnie spektakularnego życiorysu... Ot, urzędnik Kościoła katolickiego próbujący nawracać protestantów, który umarł w wyniku ataku apopleksji (owszem, założył też zakon Wizytek). Żadnych więc przypalań na ruszcie, ćwiartowania ciała, wieszania na krzyżu, łąmania kołem czy też ostrzeliwania z kuszy. Czy z takiego życiorysu da się wykrzesać libretto? Oczywiście, jeżeli ktoś przysponsoruje powstanie takiej kompozycji. Alegorycznego oratorium San Francesco di Sales autorstwa Francesco Feo słucha się jak opery. A ponieważ Stuttgarter Kammerorchester prowadzi pewną ręką i jak zawsze błyskotliwie Fabio Biondi, słuchanie tego nagrania to prawdziwa przyjemność, zwłaszcza że w roli Eresii (herezji) obsadzono Robertę Mamelli.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabio Biondi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabio Biondi. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 października 2023
sobota, 30 września 2023
How dark, O Lord, are thy decrees
Ostatnie oratorium Jerzego Fryderyka Handla, wystawione w Covent Garden Theratre 26 lutego 1752 roku. Podczas tworzenia utworu kompozytor zaczał tracić wzrok. Na partyturze przy końcu chorusu How dark, O Lord, are thy decrees zachował się jego wpis Reached here on 13 February 1751, unable to go on owing to weakening of the sight of my left eye. W widocznym powyżej nagraniu Stavanger Symphony Orchestra oraz chór Collegium Vocale Gent prowadzone są błyskotliwie przez Fabio Biondiego. W tytułowej roli świetnie wypada James Gilchrist. Płyta to używka z Allegro, śledzę uważnie co się tam pojawia i systematycznie uzupełniam płytotekę.
wtorek, 27 grudnia 2022
Prezenty to jednak fajna sprawa
Jakkolwiek okoliczności ich wręczania świetnie są opisane w songu Erica Idle'a... Jak widać na załączonym poniżej obrazku, zespół wykonawczy to ekstraklasa.
środa, 19 października 2022
Piramo e Tisbe
Czyli przedostatnia opera Johanna Adolfa Hassego (sam kompozytor określał ją jako intermezzo tragico), której libretto oparte jest na miłosnej historii zaczerpniętej z Przemian Owidiusza (tej samej, którą Shakespeare sparodiował w Śnie nocy letniej). W 2016 roku w ramach festiwalu Opera Rara miałem okazję wysłuchać kapitalnego wykonania tego utworu, gdzie partię Piramo śpiewała Vivica Genaux (mezzosopran), jako Tsibe wystąpiła Desirée Rancatore (sopran), w roli ojca pojawił się Emanuele D'Aguanno (tenor), zaś towarzyszyła im orkiestra Europa Galante pod dyrekcją Fabio Biondiego.
Więc dzisiaj nic o Wielkiej Pipie i małej pipie, jakolwiek mała pipa jest bardzo aktywny ostatnio. Np. podczas wykładu inicjującego Akademię PiS, która ma być, za przeproszeniem, prawicowym think tankiem (tu się można pośmiać do woli z tych oksymoronicznych tworów) mała pipa znów chorobliwie interesował się kwestiami tożsamości płciowej osób LGBT+, zamiast zająć się np. swoją mocno pokręconą osobowością...
Kupiona płytka (używka z Allegro) bardzo fajna, właśnie jej słucham, chociaż brakuje trochę głosów Desirée Rancatore i Vivici Genaux.
niedziela, 31 grudnia 2017
Qual guerriero in campo armato...
Słuchałem wczoraj cały wieczór tej arii w różnych wykonaniach i interpretacja Vivici Geneaux najbardziej mi się podoba. Utwór znany jest z pasticcio Bajazet (1735) Antonio Vialdiego (fenomenalne wykonanie Europy Galante pod dyrekcją Fabio Biondiego z 2005 roku), lecz pochodzi z opery Idaspe, którą skomponował Ricardo Broschi w roku 1730. Rzeczoną arię śpiewał jego młodszy brat Carlo Broschi, znany bardziej jako Farinelli. Ricardo Broschi skomponował osiem oper, z których żadna się nie zachowała do naszych czasów, przetrwało z nich tylko kilka arii.
I nagranie z 11 października 2017, też świetne, tylko widać niestety ogólny (czytaj bezwzględny) upływ czasu... Fabio Biondi siwiuteńki, a jest moim rówieśnikiem, a mnie za kilka dni stukną cyfry 5 i 7...
Qual guerriero in campo armato...
"Jak u żołnierza na polu walki"?
środa, 29 lipca 2015
Vivaldi: I concerti dell'adio - Farewell Concertos
W nocy ostro lało, ale teraz już świeci słońce. Wybrałem się na rowerze na Kleparz na zakupy i pomyślałem sobie, że aura przypomina tę ze letniej Skandynawii. Słońce dopiero co przedzierało się przez chmury i było kapitalnie rześko. Po chwili pomyślałem, że jest nie tylko tak jak na północy, ale też (zaczęło się robić coraz cieplej) bardzo podobnie do porannej Wenecji. Rok temu w czerwcu mieszkaliśmy tam przez dwa tygodnie w Castello i kiedy rano udawałem się na zakupy do supermarketu na zapleczu Cheisa San Lorenzo, wiał zwykle chłodny wiatr od morza... A wczoraj przyszła zamówiona płyta z ostatnimi, "pożegnalnymi" koncertami Vivaldiego. Wczoraj był 28 lipca i 274 rocznica śmierci Prete Rosso. Przypadek? Wydawnictwo nazywa się Vivaldi: I concerti dell'adio - Farewell Concertos, a utwory wykonuje Fabio Biondi z akompaniamentem orkiestry Europa Galante. Nie pamiętam już kiedy kupiłem pierwszą płytę z interpretacjami Biondiego (jesteśmy rówieśnikami), musiało to być jakoś na początku tego wieku, ale od razu przypadł mi do gustu jego sposób gry i praktyka sięgania do partytur w postaci rękopisów. Vidaldi umarł w nędzy w Wiedniu 28 lipca 1741 roku, gdzie próbował znaleźć zainteresowanie dla swojej muzyki na tamtejszym dworze. Miesiąc przed śmiercią sprzedał partytury 6 koncertów skrzypcowych księciu Thomasowi Vinciguerra Collato (za 12 węgierskich dukatów). Rękopisy są obecnie przechowywane w czeskim Brnie i do nich właśnie sięgnął Fabio Biondi. A ja teraz słucham sobie tej płyty, wracając myślami do Wenecji, gdzie rok temu mogłem zobaczyć wszystko, co jest w muzyce Vivaldiego (w ogóle nie słuchałem go wtedy, wystarczyło się rozglądnąć tamtejszym krajobrazie...). Słucham zawodzących partii skrzypiec, czasem jakby skarżących się, czasem powtarzających znane mi harmonie i widać czy też raczej słychać, że jest to wypowiedź człowieka zmęczonego i schorowanego, bliskiego śmierci, który jeszcze walczy, ale już ma serdecznie dość i nie jest w stanie wypuścić spod swojej ręki frywolnych treli w stylu galante (no, może trochę tu na koniec przesadziłem... ale przychodzi mu to z trudnością).
wtorek, 7 października 2014
POLITYKA KULTURALNA
To ja sobie z rana zapodam coś takiego, tyle że z talerza:
A potem także z talerza to, bo akurat wczoraj pan kurier DPD dostarczył:
Oczywiście w całości, utwory skomponowane dla weneckiego Ospedale dela Pietà (tu: Giovanni Porta, Antonio Vivaldi, Nicola Poropora, Antonio Martinelli, Gaetano Latillla, Fulgenso Perotti, Andrea Bernasconi) w wykonaniu orkiestry Europa Galante pod dyrekcją Fabio Biondiego. 72:30 muzyki. Taka to i moja polityka (kulturalna).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

