Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2026

czwartek, 30 lipca 2026

30 LIPCA 2026

Dziś znowu przeczytałem rano na onet.pl komunikat o treści "Polska poderwała myśliwce", co zawsze jest związane z masowym atakiem rosyjskich rakiet na Ukrainę. Wiersz 6 LIPCA 1980 Adama Zagajewskiego odnosi się (jak się należy domyślać) do agresji ZSRR na Afganistan, która dla mieszkańców zachodniej Europy była odległą  wojną w azjatyckim kraju, wywołującą zdalne postawy solidarnościowe z ofiarami ataku. Wojna w Ukrainie nie dzieje się wcale daleko od Polski (odległość z Krakowa do zbombardowanego dzisiaj Lwowa to zaledwie 329 kilometrów, czyli 4 godziny jazdy samochodem, nie wliczając postoju na granicy), a jednak po tych czterech latach od rozpoczęcia wielkoskalowej agresji Federacji Rosyjskiej, patrzymy na to co tam się dzieje, trochę tak jak osoby przywołane w utworze Zagajewskiego... Znacznie bardziej popularny kiedyś wiersz ROSJA WCHODZI DO POLSKI (dodatkowo dedykowany temu ukrainofobowi Brodskiemu) nie wytrzymuje konkurencji w pierwszym w kolejności - ewidentnie lepszym - tekstem. 

niedziela, 5 lipca 2026

[Każdy ma taki widok z okna, na jaki zasłużył]

Wczoraj minęła osiemdziesiąta rocznica pogromu kieleckiego, którą zgodnie przemilczała większość mediów, ścieków internetowych i platform algorytmicznych. Widoczny poniżej skan z wierszem Widok z okna pochodzi z książki Krzysztofa Jaworskiego Byłem (Biuro Literackie, Wrocław 2014). Każdy ma taki widok z okna, na jaki zasłużył...

poniedziałek, 15 czerwca 2026

(człowiek jest dziedzicem otchłani)

Ryszard Grzyb, którego malarstwo bardzo lubię i cenię, umie w kolory, ale też umie w słowa. Wczoraj wrzucił ten wiersz w poście na pewnej platformie algorytmicznej koncernu Meta (parszywego koncernu Meta), a ja szybko go polubiłem i wykonałem screenshota. 

wtorek, 9 czerwca 2026

W mrocznych czasach

Tekst niemal sprzed stu lat... Na czerwcówkę zabrałem ze sobą trochę książek do czytania, m.in. tom Brechta w przekładach Ryszarda Krynickiego. I z widocznym poniżej wierszem skojarzył mi się jakoś post na tym parszywym portalu firmy Meta (żałuję, że nie zrobiłem screena), anonsujący konkurs poetycki, na który zgłoszono jakieś ponad trzysta pięćdziesiąt książek wydanych w 2025 roku... Nie pamiętam już jak się ten chellenge nazywał? "O nieświeży oddech Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego czy też "O bursztynowy płomyk sprutego spawacza", ale ta liczba zgłoszonych tomów (prawie jak ilość dni w kalendarzowym roku!), w tym przepięknym kraju, gdzie liczba osób czytających poezję nie przekracza w porywach tysiąca, no może półtora?!

czwartek, 23 kwietnia 2026

Świadectwo


Ważna książka! Amerykański poeta Charles Reznikoff przez wiele lat pracował na aktach sądowych procesów w USA i z opisanych w sprawach zdarzeń, wypadków, przestępstw, tworzył epickie wiersze. Piotr Sommer, wybitny poeta i tłumacz, który od wielu lat przyswaja twórczość Reznikoffa polskim czytelnikom, wybrał i przetłumaczył sto dziewiętnaście świadectw. Opisane w nich zdarzenia wydarzyły się między 1885 a 1915 rokiem, zaś lektura tych tekstów to mocne doświadczenie. Czytając Świadectwo Reznikoffa można też lepiej zrozumieć relacje społeczne we współczesnych Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, niekoniecznie pod prezydenturą Donalda (Agent Orange) Trumpa. Skala przemocy, jej intensywność i bezsensowność, jest zadziwiająca. Rasizm, seksizm, morderstwa rabunkowe lub z nienawiści, przemoc werbalna i fizyczna, zupełny brak empatii... Jeżeli ktoś chciałby mieć wizualne (dokumentalne) tło do lektury wierszy, możne je czytać na przemian z oglądaniem zdjęć Lewisa Hine'a, które robił dla National Child Labor Committee. Można też spojrzeć na fotografie z archiwum Farm Security Administration, jakkolwiek powstawały one później, w latach 1935-1942.

czwartek, 29 stycznia 2026

Wiadoma tematyka gwarantuje nagrody i benefity


W gąszczu tych nagród i benefitów najbardziej cenię sobie te, które dostałem od Grupy Bilderberg oraz Brooklińskiej Rady Żydów ;))

sobota, 13 grudnia 2025

Prawą marsz!

Przy okazji czterdziestej czwartej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (trzynastego grudnia spałeś do południa, emerytowany zbawco narodu), zrecycligowałem pewien przydługi i mocno już nieaktualny utwór Włodzimierza Majakowskiego:

środa, 23 lipca 2025

„Koledzy ornitolodzy‟

Jakkolwiek Przemysław Dakowicz tytuł wiersza Miloša Doležala Ornitologové kolegové tłumaczy jako Koledzy ornitologowie... Obie formy odmiany słowa „ornitolog‟ są poprawne, ale czy naprawdę to „ornitologowie‟  brzmi to dobrze? Wiersz Doležala pochodzi z najnowszej książki czeskiego poety zatutułowanej Česká litanie. No to przeczytajmy: 

Jeszcze przed wydanie tego tomu 
Doležal zamieścił wczesną wersję tekstu na swoim facebookowym profilu:
Jak widać, nie ma tutaj jeszcze motta, które jest cytatem z „dziełka‟ Günthera Niethammera (można sie domyślić w ostatecznej wersji wiersza, że o niego chodzi), jednak tytuł artykułu, jaki niemiecki ornitolog i strażnik obozu w Auschwitz I zamieścił w roczniku Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, ma kształt Beobachtugen über die Vogelwelt in Auschwitz (Obserwacje dotyczące ptactwa w Auschwitz). A więc nie w Birkenau (w Brzezince), jak pisze Doležal, a za nim Przemysław Dakowicz, tylko w Auschwitz (w Oświęcimiu). Przyjmuje się, że obóz koncentracyjny, a zarazem też obóz zagłady Auschwitz II - Birkenau funkcjonował od marca 1942 do października 1944 (natomiast budowę zepołu czterech ogromnych krematoriów i komór gazowych do przemysłowego mordowania więźniów - byli to przede wszystkim Żydzi - ukończono w Birkenau między marcem, a czerwcem 1943). Niethammer wstąpił do Waffen-SS w maju 1940, a jako strażnik w Auschwitz pełnił służbę od października tego roku. W marcu 1941 uzyskał zgodę od komendanta Rudolfa Hößa na prowadzenie badań ornitologicznych wokół obozu. Pobyt Niethammera w Auschwitz zakończył się w październiku 1942. Stopień wojskowy jaki uzyskał po kilku miesiącach służby, to SS-Sturmmann, czyli został starszym szeregowym. Stopień SS-Obersturmführera - który w wierszu przypisuje mu Doležal - dostał w maju 1944 i prawdopodobnie była to nagroda za jego działalność naukową. Nie chcę występować bynajmniej w roli adwokata diabła, lecz staram się uściślić faktografię wiersza, w którym nie przczytamy np., że w 1946 roku Günther Niethammer został deportowany do Polski z angielskiej strefy okupacyjnej i postawiony przed sądem w Krakowie w ramach procesu załogi strażników Auschwitz. Otrzymał wyrok ośmiu lat więzienia, lecz po apelacji złożonej jesienią 1948 karę skrócono do trzech lat (z uwzględnieniem tymczasowego aresztowania). Wydalenie Niethammera z Polski do Republiki Federalnej Niemiec nastąpiło pod koniec 1949.  Można o tym wszystkim dowiedzieć ze świetnej książki Beaty Dżon-Ozimek i Michała Olszewskiego Ptaki krzyczą nieustannie. Historia Günthera Niethammera, esesmana i ornitologa z Auschwitz (Wydawnictwo Czarne, 2023). Autorzy tej publikacji piszą też, że  Niethammer zabijał i proparował ptaki (takie były ówczesne naukowe metody działania ornitologów) zdecydowanie nadmiarowo. Nigdy też nie zająknął się nad tym, co widział z wieżyczki strażniczej w obozie Auschwitz, czy też w trakcie polowań na ptaki w „strefie interesów‟ (gdzie pracowali także więźniowie kacetu). Nikogo chyba nie zdziwi informacja, że część upolowanych przez niego okazów trafiała na stół komendanta obozu. Przywołany przez Doležala „kolega po fachu‟, czyli ornitolog Veleslav Wahl, był członkiem czeskiego podziemia i uczestnikiem powstania praskiego. Wahl został aresztowany przez komunistyczną służbę bezpieczeństwa w 1949 i skazany po procesie na karę śmierci, którą wykonano 16 czerwca 1950.
Skan wiersza 
Miloša Doležala Ornitologové kolegové zrobiłem z książki Zatopione miasto, zawierającej utwory czeskiego poety, wybrane, przetłumaczone, ułożone i opatrzone posłowiem przez Przemysława Dakowicza.

środa, 16 lipca 2025

[Nie pozwolić szyfrować śmierci wśród rymowanych wersów]

Dokładnie tak, jak w tytule tego posta. Świetna książka Anny Gruver zawierająca poemat Po prostu chce podzielić się chwilą. Publikacja w przekładzie Anety Kamińskiej, świeżo wydana przez Klub Integracji Twórczych Stowarzyszenie Żywych Poetów z Brzegu. Autorka poinformowała o swojej publikacji na tym parszywym produkcie firmy Meta (z którego wszyscy korzystamy), a ja pognałem od razu do Spółdzielni Ogniwo, gdzie książkę można już kupić. Od razu przeczytałem ją od deski do deski i żywię przkonanie, że spośród literackiej/artystycznej produkcji, która dotyczy wojny w Ukrainie (oraz sytuacji mieszkańców tego państwa, zaatakowanego przez wojska Putlera), jest to jeden z najbardziej poruszających zapisów. Myślę też, że forma poematu Anny Gruver jest idealnie trafiona i doskonale przyjmuje faktografię, jaką zawarłą w nim autorka.

niedziela, 6 lipca 2025

[Potem znów zatopiło mnie słońce i widziałem mgły skrywające wszystko]

Czytam sobie ostatnio Spoon River Antology Edgara Lee Mastersa, którą kapitalnie przetłumaczył Michał Sprusiński. No i wśród tych dwustu czterdziestu pięciu monologów osób zmarłych z fikcyjnego miasteczka Spoon River znalazłem taki niezwykły wiersz. Książka wyszła drukiem w 1915 roku...

poniedziałek, 2 czerwca 2025

Wracając do starych mistrzów

Młodzi niestety zawodzą (włączam też do tej grupy swoją skromną osobę). Więc najpierw wiersz Wiktora Woroszylskiego, następnie Kornela Filipowicza, a na końcu Czesława Miosza. Trzeba czytać starych mistrzów! Inaczej będziemy słyszeć wyłącznie kibolski ryk konserwatywnych polityków...

czwartek, 15 maja 2025

Autentyczna historia

co nie ma aż takiego znaczenia, gdyż jak napisał pewien wzięty poeta: "wiersz wychodzi wieczorem z domu, żeby napić się whisky, a wraca nad ranem najebany tanim browcem, po czym przez domofon usiłuje zamówić pizzę"... Co by nie powiedzieć, fajnie się stało, że Łukasz Jarosz (bo to on - jak mi się zdaje - jest adminem strony) przypomniał ten tekst z mojej książki Minimalizm

czwartek, 20 marca 2025

Trofea

[Odra - marzec - rok LXV/2025]

Mam taki folder o nazwie Wiersze po chuj pisane... No więc,  zamieszczam w nim od 2024 (teraz sprawdziłem, że plik został  utworzony 27 marca) teksty napisane mową wiązaną. Nie spieszę się z tym. kontentu przybywa powoli, bardzo powoli. Jakiś czas temu napisał do mnie Krzysiek Śliwka, żebym mu przygotował zestaw tekstów do Odry... Więc, przygotowałem to i owo, no i sprawdziłem też datę uwtorzenia pliku - piątek (hehehe) 13 września. Teksty poleżakowały sobie w redakcji, ale w sumie wcale nie tak długo (pięć miesięcy) i w aktualnym wydaniu miesięcznika zostały wydrukowane. Czyli gites. Trochę dziwnie się czuję, czytając coś swojego w periodyku wydawanym na papierze... Bo teraz przecież w szystko wisi w sieci (dosłownie i metaforycznie). I nie spodziewajmy się czegoś szczególnego po końcu świata.

piątek, 21 lutego 2025

Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?

Barbarzyńcy już tu są i nie stanowią żadnego rozwiązania... No chyba, że chodzi o ostateczne rozwiązanie. Dość powszechnie znany wiersz Konstandinosa Kawafisa w przekładzie Zygmunta Kubiaka.

sobota, 11 stycznia 2025

[Do końca nie wierzyłem, że jak innych, mnie]

Wiersz Czesława Miłosza z książki Gucio zaczarowany (1965). Dorwałem się do opasłego tomu Wiersze wszystkie i dobrze mi się go czyta. Sporo odkryć (czasem ponownych) i zaskoczeń.