Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miloš Doležal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miloš Doležal. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lipca 2025

„Koledzy ornitolodzy‟

Jakkolwiek Przemysław Dakowicz tytuł wiersza Miloša Doležala Ornitologové kolegové tłumaczy jako Koledzy ornitologowie... Obie formy odmiany słowa „ornitolog‟ są poprawne, ale czy naprawdę to „ornitologowie‟  brzmi to dobrze? Wiersz Doležala pochodzi z najnowszej książki czeskiego poety zatutułowanej Česká litanie. No to przeczytajmy: 

Jeszcze przed wydanie tego tomu 
Doležal zamieścił wczesną wersję tekstu na swoim facebookowym profilu:
Jak widać, nie ma tutaj jeszcze motta, które jest cytatem z „dziełka‟ Günthera Niethammera (można sie domyślić w ostatecznej wersji wiersza, że o niego chodzi), jednak tytuł artykułu, jaki niemiecki ornitolog i strażnik obozu w Auschwitz I zamieścił w roczniku Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, ma kształt Beobachtugen über die Vogelwelt in Auschwitz (Obserwacje dotyczące ptactwa w Auschwitz). A więc nie w Birkenau (w Brzezince), jak pisze Doležal, a za nim Przemysław Dakowicz, tylko w Auschwitz (w Oświęcimiu). Przyjmuje się, że obóz koncentracyjny, a zarazem też obóz zagłady Auschwitz II - Birkenau funkcjonował od marca 1942 do października 1944 (natomiast budowę zepołu czterech ogromnych krematoriów i komór gazowych do przemysłowego mordowania więźniów - byli to przede wszystkim Żydzi - ukończono w Birkenau między marcem, a czerwcem 1943). Niethammer wstąpił do Waffen-SS w maju 1940, a jako strażnik w Auschwitz pełnił służbę od października tego roku. W marcu 1941 uzyskał zgodę od komendanta Rudolfa Hößa na prowadzenie badań ornitologicznych wokół obozu. Pobyt Niethammera w Auschwitz zakończył się w październiku 1942. Stopień wojskowy jaki uzyskał po kilku miesiącach służby, to SS-Sturmmann, czyli został starszym szeregowym. Stopień SS-Obersturmführera - który w wierszu przypisuje mu Doležal - dostał w maju 1944 i prawdopodobnie była to nagroda za jego działalność naukową. Nie chcę występować bynajmniej w roli adwokata diabła, lecz staram się uściślić faktografię wiersza, w którym nie przczytamy np., że w 1946 roku Günther Niethammer został deportowany do Polski z angielskiej strefy okupacyjnej i postawiony przed sądem w Krakowie w ramach procesu załogi strażników Auschwitz. Otrzymał wyrok ośmiu lat więzienia, lecz po apelacji złożonej jesienią 1948 karę skrócono do trzech lat (z uwzględnieniem tymczasowego aresztowania). Wydalenie Niethammera z Polski do Republiki Federalnej Niemiec nastąpiło pod koniec 1949.  Można o tym wszystkim dowiedzieć ze świetnej książki Beaty Dżon-Ozimek i Michała Olszewskiego Ptaki krzyczą nieustannie. Historia Günthera Niethammera, esesmana i ornitologa z Auschwitz (Wydawnictwo Czarne, 2023). Autorzy tej publikacji piszą też, że  Niethammer zabijał i proparował ptaki (takie były ówczesne naukowe metody działania ornitologów) zdecydowanie nadmiarowo. Nigdy też nie zająknął się nad tym, co widział z wieżyczki strażniczej w obozie Auschwitz, czy też w trakcie polowań na ptaki w „strefie interesów‟ (gdzie pracowali także więźniowie kacetu). Nikogo chyba nie zdziwi informacja, że część upolowanych przez niego okazów trafiała na stół komendanta obozu. Przywołany przez Doležala „kolega po fachu‟, czyli ornitolog Veleslav Wahl, był członkiem czeskiego podziemia i uczestnikiem powstania praskiego. Wahl został aresztowany przez komunistyczną służbę bezpieczeństwa w 1949 i skazany po procesie na karę śmierci, którą wykonano 16 czerwca 1950.
Skan wiersza 
Miloša Doležala Ornitologové kolegové zrobiłem z książki Zatopione miasto, zawierającej utwory czeskiego poety, wybrane, przetłumaczone, ułożone i opatrzone posłowiem przez Przemysława Dakowicza.

środa, 14 czerwca 2017

Mięso jako metafora (10)

Miloš Doležal

Hycel Neufus

Obdzierał ze skóry
wszystkie czworonożne
nawet na tapczanie śmierci
Tylko u niego
zdobywały matki 
z psich uszu
smalec dla swoich dzieci
Za wojny podobno
nikogo nie wydał
chociaż widział tyle
czeskiego bydła

[wiersz w przekładzie Jerzego Kędzierskiego z tomu: Miloš Doležal Gmina, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004, str. 33. Przy okazji Festiwalu Miłosza zupełnie przypadkowo trafiłem się Miloša, który miał mój Realizm, więc z przyjemnością podpisałem mu książkę. A widzieliśmy się ostatni raz... 20 lat temu w Legnicy. A teraz Hycel Neufus czyli Ras Neufus w oryginale z tomu: Miloš Doležal Obec, Atlantis, Brno 1996, str. 38]

RAS NEUFUS 

Stahoval z kůže
všehno čtyřnohé
i na smertelném gauči
Jedině na něj
shněly mátky
z psích uší
sádlo pro své děti
Za války prý
nikoho ne udal
i když viděl
tolik českýho dobytka


wtorek, 24 września 2013

Słynne parówki

Miloš Doležal

Słynne parówki

Wędliniarz Kołaczek
robił z delikatnych jelitek
słynne parówki
jarmarki z nimi objeżdżał
Pewnego razu jak zwykle ruszył
z dwoma wikliniakami wędlin
na targ do Humpolca
W ulewie dzień przestał w bramie
nic nie utargował
Oklapły nocą wracał do domu
za plecami na wozie dwa pełne kosze
W alei przed Zahradka
przyszła mu myśl
rozwiesić parówy na drzewach
Rano przy świtaniu
cała wieś szczekała

[wiersz w przekładzie Jerzego Kędzierskiego z tomu: Miloš Doležal Gmina, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004]

Kupiłem sobie wczoraj za jedyne 3 zł w krakowskiej Taniej Książce tomik Miloša Doležala, którego edycja jakoś uszła mojej uwadze (mały nakład? słaba dystrybucja? no i żeby zapłacić kartą oraz przekroczyć kwotę 10 zł dołożyłem jeszcze Supermarket bohaterów radzieckich Jáchyma Topola za 8 zł...). I przypomniałem sobie, że przecież miałem okazję spotkać osobiście autora i dostać od niego rzeczoną książkę w wersji czeskiej. Ale kiedy to było? Zastanawiałem się dość długo, przerzucając zakurzone tomiki na regale i typując rok 1995 lub 1996 oraz krakowską knajpę Vis a Vis, nazywaną popularnie Zwisem. Bo tak mi się wydaje, że właśnie w tym miejscu doszło do spotkania, kiedy Miloš Doležal razem z jakimś drugim poetą (w ogóle się nie odzywającym) odbyli obowiązkową pielgrzymkę do stóp Marcina Świetlickiego. No i dzisiaj rano książkę znalazłem, a w niej następującą dedykację...


...z której wynika, że spotkanie (myślę jednak, że drugie w kolejności) miało miejsce w Legnicy w 1997 roku podczas tamtejszego festiwalu literackiego (pod nieco idiotyczną nazwą "Barbarzyńcy i nie"). Na którym faktycznie pokazywałem jakieś zdjęcia, a te autor Gminy określił jako "kafkowskie"... W sumie to takie określenie nawet mi pasuje, ale czy akurat tamte fotografie, prezentowane w Legnicy pod tytułem... sorry... Poezja, miały coś z Kafką wspólnego? Raczej watpię.


Słynne parówki w wersji oryginalnej - tak w ogóle, to jeden z fajniejszych wierszy w tomiku Doležala - wyglądają tak: