Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura na Świecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura na Świecie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 stycznia 2026

"Obiektywista" według Charlesa Reznikoffa

"Jest to prawdopodobnie autor, który nie pisze wprost o tym, co czuje, ale pisze o tym co widzi i słyszy, który nieomal nie wykracza poza zeznanie, jakie składa się w sądzie; i który wyraża to, co czuje, nie wprost, a przez wybór tego, o czym pisze; i jeśli pisze wierszem, przez muzykę tego, o czym pisze."*

Pasuje mi taka definicja!

------
*Widoczną powyżej wypowiedź poety przytacza Piotr Sommer w swoim eseju Test wiersza (o Świadectwie Charlesa Reznikoffa), opublikowanym w najnowszym numerze Literatury na Świecie (11.-12/2025).

niedziela, 11 sierpnia 2024

Rewelacyjny Tobias Wolff!

W najnowszym "minimalistycznym" numerze Literatury na Świcie. Przeczytałem jednym tchem! Szkoda, że nie zrobili mu monograficznego numeru...

piątek, 31 maja 2024

Lubię

dziennik Antoni White w świetnym "numerze diarystycznym" Literatury na Świecie, nr 03-04/2024 (632-633).

środa, 29 listopada 2023

[miał gumowce na butach, żeby ich nie zabrudzić błotem]

Z cyklu Świadectwa, przekład Piotra Sommera. Mam nadzieję, że teksty z tej serii ukażą się w końcu w osobnej książce. Ciekawym eksperymentem może być czytanie tych zapisów Reznikoffa i oglądanie zdjęć z archiwum Detroit Publishing Company lub FSA (można je znaleźć na stronie Biblioteki Kongresu USA).

środa, 2 listopada 2022

(i głośno powiedział „Wychodź!‟)

Jedno ze Świadectw Charlesa Reznikoffa (przekład Piotra Sommera), które już od dawna chciałem tu wkleić. Mam nadzieję, że teksty z tego cyklu zamieszczone w Literaturze na Świecie nr 5-6/2021, to zapowiedź ich obszerniejszej publikacji w postaci książki.

sobota, 22 października 2022

(A za dnia spoglądałem w oczy naganiaczom)

Odrzuca mnie ostatnio od wierszy... Nie od wszystkich jednak. By wymienić np. Reinera Kunze (lista jest jednak krótka). Tekst z Literatury na Świecie nr 3-4/2022 w przekładzie Jakuba Ekiera.

czwartek, 8 września 2022

(jeden cent)

Wspaniały Charles Reznikoff (w przekładzie Piotra Sommera). Myślę, że jego Świadectwa - mam nadzieję, że ukażą się w Polsce jako osobna książka - należy czytać równolegle ze Spoon River Antology Edgara Lee Mastersa, oglądając przy tym fotografie z archiwum Kongresu USA, jakie zamieszczane są regularnie na stronie shorpy.com. Szczególnie te, które wykonano na przełomie XIX i XX wieku na zlecenie Detroit Publishing Company. Późniejsze o trzy dekady z ogonkiem zdjęcia, jakie zostały zrobione dla rządowej agencji FSA, też w zasadzie oblecą. 

środa, 24 lutego 2021

(Oko poety patrząc obscenicznie...)

...widzi powierzchnię okrągłego świata i jego pijane sklepienia (...). Przedwczoraj zmarł Lawrence Ferlinghetti. W wieku 101 lat. Poeta, malarz, księgarz, współzałożyciel księgarni i wydawnictwa City Light w San Francisco, wydawca beatników (m.in. Skowytu Allena Ginsberga). W Polsce tłumaczony sporadycznie, publikowany zwykle z innymi przedstawicielami Beat Generation, jako malarz (całkiem intresujący zresztą) w ogóle u nas nieznany. Przypominam sobie bibliotekę Konsulatu USA w Krakowie przy Stolarskiej, do której w latach 80. można było po prostu wejść z ulicy i bez żadnej kontroli stanąć przed półkami z poezją, gdzie dominowały książki wydane przez City Light. Widoczne poniżej skany pochodzą z Literatury na Świecie, nr 3 (71) z 1977 roku, czyli w momencie publikacji tej Ferlinghetti liczył sobie 58 lat. Tłumaczka tych wierszy - Anna Kołyszko - zmarła przed dwunastu laty. 
A zagubione filiżanki
pełne naszych popiołów
szybowały ku górze

sobota, 15 czerwca 2019

(Chemiczne dobrodziejstwo)

Hans Magnus Enzensberger


Kompletna pustka

Cel wzniosły, zapewne,
tylko moje płuco,
nie chce o nim słyszeć.
Napełnia się, opróżnia,
chociaż nie całkiem.
Także system nerwowy
przeszkadza, melduje się,
melduje, że skwar. Może
przestała działać
klimatyzacja? Nigdzie śladu
nirwany, wciąż gdzieś
piszczy telefon,
a na balkonie 
bzyczą osy,
które, podobnie jak ja,
nie zaszły daleko
w sztuce medytacji.


Chemiczne dobrodziejstwo

Sto miligramów dożylnie
C12H18O, i starczy. Zostajesz
wyzwolony z tego wiecznego Ja,
które jest ci tak bliskie. Twój mózg
myśli bez ciebie, pławi się ‒ siło
ciążenia, adieu ‒ przez ileś minut
w nirwanie, jakiej nie znasz.
Potem, nie wiedząc, co się działo
pod twoją nieobecność, gromadzisz
znów, stopniowo, cały
ten swój intymny dobytek, 
„świadomość‟, „wolną wolę‟, „rozum‟,
i wracasz tymczasem
do znanej ci tragikomedii,
nieświadom niczego: wszystko jest jak zwykle.


[Wiersze Hansa Magnusa Enzensbergera w przekładzie Andrzeja Kopackiego przepisałem z  Literatury na Świecie nr 11-12 /2015, a teraz wybieram się do popularnej sieci handlowej po ogólnodostępne chemiczne dobrodziejstwo o wzorze C2H5OH. Jest tak gorąco, że nie idzie inaczej wytrzymać...]

środa, 6 września 2017

I wypuściłam rybę

Stary numer Literatury na Świecie (3/1994), który czytałem/przeglądałem po informacji o śmierci Johna Ashberego... Rok później także w przekładzie Stanisława Barańczaka ukazał się w Wydawnictwie Znak tom: Elizabeth Bishop 33 wiersze. Uwielbiam tę narracyjną (nazwijmy ją tak roboczo) formę w anglosaskiej poezji...




poniedziałek, 4 września 2017

PÓŹNE ECHO


Z osób widocznych na powyższym zdjęciu wśród żywych pozostaje jeszcze tylko Vincent Warren (autor fotografii opuścił ten świat w 1998). Wczoraj The Guardian podał wiadomość o śmierci Johna Ashberego. I co ciekawe, na facebooku informację tę szerowali wyłącznie poeci, prawdę mówiąc można ich było policzyć na palcach jednej ręki*... Nie mieliśmy więc do czynienia z wylewem powszechnego żalu, tudzież klespydro-laurek jak np. po zgonie Davida Bowiego. Co pokazuje też skalę odbioru awangardowej (kiedyś) poezji**, zresztą nie tylko takiej. Twórczość Johna Ashberego niewątpliwe spopularyzował w Polsce Piotr Sommer, choć nie tylko on przekładał wiersze amerykańskiego poety (także: Kacper Bartczak, Julia Fiedorczuk, Jacek Gutorow, Tadeusz Pióro, Agata Preis-Smith, Andrzej Sosnowski, Bohdan Zadura i Jan Zieliński). 


Widoczne wyżej skany wykonane zostały z kultowego (kultowego kiedyś?) wydania Literatury na Świecie, nr 7 (180) z 1986 roku, poświęconej poetom "szkoły nowojorskiej".


W roli komentarza pozwolę sobie na koniec przytoczyć wiersz Grzegorza Wróblewskiego Nieporozumienie, który zeskanowałem z reedycji tomu Ciamkowatość życia, wydanego w 2003 roku przez wydawnictwo Lampa i Iskra Boża:



-----
* Aktualizacja 10:25. Niszowe pisma i oficyny zaczęły właśnie wspominać poetę... oczywiście na facebooku.
** Aktualizacja 14:45. Jak widzę i Gazeta Wyborcza podała tę wiadomość. Czas zamieszczenia artykułu 12:50. Imponujący timing ;)

sobota, 8 kwietnia 2017

...to realizm. (Charles Reznikoff)

[wiersze Charlesa Reznikoffa w przekładzie Piotra Sommera. Skan z Literatury na Świecie, nr 12 (137) z 1982 r., str. 271. W zeszłym roku na liście projektów książkowych, którym Ministerstwo Edukacji i Dziedzictwa Narodowego nie udzieliło finansowego wsparcia znalazłem tom Reznikoffa, przygotowywany przez Piotra Sommera i WBPiCAK w Poznaniu. Ciekawe jaki jest los tej planowanej od dawna publikacji?]

czwartek, 9 marca 2017

Omal

Hans Magnus Enzensberger

Omal

W przypadku problemów nierozwiązywalnych
warto sięgnąć do rozwiązań przybliżonych.

Szkoda tylko, że wartość graniczna
to fatamorgana,
która wciąż się oddala.

Nawet jedynowładca poprzestaje
na 99 procent głosów,
ponieważ lęka się gniewu bogów.

Dlaczego właściwie starzy mistrzowie
zostawiali ślepą plamkę
na ukończonym płótnie?

Mały włos, a Samsonowi
nie wyłupiono by oczu.

Naiwniaka łatwo
przyłapać in flagranti.
Trudno mu pojąć, co mu się przytrafia.

Niektórzy rozbitkowie ledwo przeżyli
na tratwie Meduzy i to tylko
dlatego, że jedli ludzkie mięso.

A gdy Usain Bolt wygrywał sprint w Berlinie,
chodziło o dziesiąte części sekundy.
Dziś jeszcze większość się rozbija
u brzegów Lampedusy.

Wtedy w Bürgerbräukeller
zabrakło trzynastu minut,
by do drugiej wojny 
nigdy nie doszło.

To jakiś cud,
że do tej pory wychodziliśmy cało.

[wiersz w tłumaczeniu Andrzeja Kopackiego wydrukowany w Literaturze na Świecie, nr 11-12/2015, str. 353-354]


sobota, 12 listopada 2016

Norymberga 1935

Hans Magnus Enzensberger

Norymberga 1935

Wrześniowe słońce wtedy
rzucało długie cienie na łąkę Wöhrder.
Miałem sześć lat, ale zarys mojej sylwetki
był tak ogromny, że się przestraszyłem.
Nie mogłem go przeskoczyć.
A potem. nagle, znikł.
Nik nie chciał odkupić ode mnie duszy.
Pachniało liśćmi i sianem.
Do jesieni trzydziestego dziewiątego
było jeszcze daleko. Pokój się ciagnął
i ciągnął - żadnych przeczuć.
I żadnych ognistych słupów
nad miastem. Zimno było
w cieniu wysokich wież.


[wiersz z tomu Blauwärts (2013) w przekładzie Andrzeja Kopackiego opublikowany w Literaturze na Świecie, nr 11-12/2015 (532-533), str. 355. Tak jakoś mi się to skojarzyło z wczorajszą narodową imprezą, do której przygotowania miałem wczoraj okazję oglądać w Warszawie... Zobaczyć przystrzyżonych na zero millenialsów z biało-czerwonymi opaskami na rękawach flajersów? Bezcenne! Jakkolwiek wcale mi nie do śmiechu...]

czwartek, 12 maja 2016

STAŁO SIĘ COŚ?

Hans Magnus Enzensberger

Stało się coś?

Nie, tylko jednego z nas,
może z powodu choroby żołądka,
gryzie podejrzenie, że prawdziwe życie
jest gdzie indziej. Jak to, wołamy,
co to ma niby znaczyć? Gdzie?
Może na piętrze zarządu? W slumsach?
W telewizji? W rzeźni?
A może tuż obok, na balkonie,
gdzie jęczą gołębie? A skąd, mówi ktoś,
to tylko zakwewiona kobieta
handlarza warzyw. Albo ją kocha,
albo leje. Wciąż to samo.
Przestajemy słuchać, jesteśmy strapieni,
bo nagle zwija się, ten nasz chory,
zwija się z bólu. Kryzys gastryczny!
Szybko! Omeprazol, antacyd,
cymetydyna! Prawdziwe życie,
mój drogi, toczy się tutaj!
Nie czujesz tego we własnym brzuchu?

[wiersz z tomu Rebus (2009) w przekładzie Andrzeja Kopackiego,  Literatura na Świecie nr 11-12 /2015, str. 85]

piątek, 8 kwietnia 2016

Ze wspomnień starszej pani

Hans Magnus Enzensberger

Ze wspomnień starszej pani

Miałam wtedy długie warkocze,
związywałam je
różową gumką.
Pamiętam jeszcze, jak przejeżdżał
w otwartym mercedesie:
führer i kanclerz Rzeszy.
Tak śmiesznie kłapał prawym ramieniem,
góra-dół, góra-dół.
I to, że panna Eliza,
nauczycielka fortepianu,
która dawała mi po łapach, bo mazurek,
a-moll, "Notre temps",
był dla mnie o wiele za trudny,
rzuciła się z okna
domu przy St.-Johannis-Mühlgasse,
też pamiętam. Ale to było,
zdaje się, po wojnie.
Najlepsze torciki makaronikowe
podawali w Café Wanner.
A podczas wielkiego nalotu
dom sąsiadki zmiotło,
po prostu zmiotło. Tylko jej torebkę
z zielonkawej skórki krokodyla
znaleźliśmy pod gruzem, tam,
gdzie teraz mieszka turecki krawiec,
który połatał mi płaszcz.
A, no tak, ta sąsiadka miała
wielkiego psa, który warczał zawsze,
kiedy szłam do szkoły.
Pamiętam jeszcze. A może
uroiłam to wszystko sobie?

[wiersz z tomu Rebus (2009) w przekładzie Andrzeja Kopackiego,  Literatura na Świecie nr 11-12 /2015, str. 84-85]

piątek, 3 października 2014

Literatura na Świecie

W redakcji Literatury na Świecie, od lewej: Krzysztof Jaworski, Marcin Świetlicki, Andrzej Sosnowski; listopad 1996.

Piąta klatka.

Literatura na Świecie.

Na pewno są to okolice (pierwszy lub drugi dzień) Festiwalu Literackiego "Warszawy Pisarzy" - na biurku leży program imprezy.
Na blacie widać też pudełko papierosów Golden American (nazywanych popularnie Goldenami), które sam wtedy paliłem.

W latach '90 ubiegłego wieku Literatura na Świecie była jeszcze INSTYTUCJĄ...
W tzw. międzyczasie trochę się zmieniło, choć w kwestii przekładów literatury pismo nadal nie ma w Polsce żadnej konkurencji.