I pozytywnie odnotowuje prezentację (NIE)WIDZIALNYCH POMNIKÓW WOLNOŚCI (Dzięki Marku!). Dawno, dawno temu, przed siedmioma Ziobrami i dziewięcioma Czarnkami i jedenastoma Batyrami, gdzieś w okolicach 2001 roku, zdarzyło mi się napisać trochę tekstów do FOTOtapety. Pierwsza prezentacja zdjęć z projektu Czarno-Biały Śląsk (lecz pod tytułem Z wysokości) miała miejsce w Małej Galerii ZPAF-CSW w Warszawie, której Marek Grygiel był wówczas szefował. Wymyślona przez niego w 1992 FOTOtapeta, która początkowo miała wersję papierową, a od 1997 nieprzerwanie funkcjonuje w sieci, jest jednym z nielicznych portali, gdzie pisze się fotograficznych wystawach i książkach, zwracając uwagę na przekazywaną treść. To prawdziwa rzadkość w dobie dominacji internetowych ścieków koncernu Meta i pokrewnych platform algorytmicznych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Grygiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Grygiel. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2026
czwartek, 25 maja 2017
"Z wysokości" (ciąg dalszy)
Szesnaście lat stuknęło... Pod względem technicznym (i nie tylko) to dla mnie cała epoka*... Nie miałem wtedy np. własnego skanera, więc odbitki do zreprodukowania w katalogu skanowałem u Dymitra Kismiełowa, który robił oprawę graficzną Nowej Polszy (ciągle chyba robi?) i miał takowe urządzenie. O zdjęciu widocznym na okładce katalogu wystawy w Małej Galerii ZPAF pisałem już kiedyś na hiperrealizmie. Wystawowe odbitki o rozmiarach 40 x 40 cm zrobione były na plastikowym papierze Agfy (sic!), który zresztą podarował mi na tę okoliczność Marek Lasyk, wówczas właściciel firmy Focus S.C. handlującej materiałami fotograficznymi (i udzielającej stałym klientom kredytu!). Zdjęcia wisiały w antyramach (sic!) i były umocowane do podłoża za pomocą kleistej glutowatej gumy (nie mam pojęcia jak ta substancja fachowo się nazywa?).
W katalogu pojawiło się (jak wyżej widać) 9 zdjęć, natomiast na wystawie było ich chyba z... 30. Wieszanie ekspozycji oraz sam wernisaż obfitował w zabawne sytuacje. Np. asystent Marka Grygla zapytał mnie - czy inspiruję się twórczością Bogdana Konopki? Starając się przybrać jak najbardziej poważny wyraz twarzy, powiedziałem mu, że owszem tak, że fotograf ten jest dla mnie jedynym i wyłącznym punktem odniesienia, ale sądząc po minie jaką zrobił, mogę podejrzewać, że jednak mi nie uwierzył... Na wernisażu natomiast raz po raz ktoś z gości zwracał się do Marka Grygla, mówiąc - nie wiedzieliśmy, że taka fotografia jeszcze istnieje (co było złośliwą raczej aluzją do konceptualnego przeważnie programu wystaw w Małej Galerii). Fotografie w katalogu posiadają grubą czarna ramkę negatywową (odbitki ekspozycyjne też ją miały, ale cieńszą), ponieważ we wczesnym okresie pracy nad Czarno-Białym Śląskiem, tak właśnie pokazywałem te zdjęcia, co skutkowało np. tym, że spora cześć ciasno kadrowanych klatek nie weszła później do albumu...
Kiedy planowałem tę wystawę, pomyślałem sobie, że dobrym patentem może być odniesienie się do literatury, konkretnie do werystycznej praktyki, z jaką możemy się czasem spotkać w poezji. Zarówno tytuł wiersza Marcina Sendeckiego, jak i sposób prezentowania realnego (no dobrze, bez ostatnich linijek...) idealnie pasował mi do serii zdjęć z Górnego Śląska, wykonanych przez mnie z wysokiej perspektywy.
* będzie jeszcze o "całej epoce" tutaj pisane. Zostańcie Państwo z nami ;))
środa, 24 maja 2017
"Z wysokości"
Tak się nazywa ta książką Marcina Sendeckiego, wydana w słynnej fioletowej serii pisma bruLion ("słynnej" "fioletowej serii" "pisma" bruLion...), a na IV stronie okładki znalazłem wczoraj niespodziewanie (niespodziewanie, bo kompletnie o tym fakcie zapomniałem) swoje zdjęcie...
Fotografia została wykonana w okolicach 1990 roku na ulicy św. Wawrzyńca w Krakowie z użyciem Pentacon Sixa, obiektywu Sonnar 180mm f/2,8 (Carl Zeiss Jena), filmu Fotopan HL oraz zapewne (?) statywu. Biorąc pod uwagę perspektywę - zdjęcie zostało wykonane raczej... "z niskości".
Ponieważ książka jest ometkowana, więc wynika z tego, że musiałem ją kupić... Co jest o tyle ciekawe, że - o ile dobrze pamiętam - od kogoś z bruLionu (Marcin Baran? Paweł Filas?) dostałem cały fioletowy zestaw. Tajemnicza historia... Widoczne na metce 18000 zł sprzed denominacji, to obecnie 1,80 PLN.
Osiem lat później tytułowy wiersz Marcina Sendeckiego pożyczyłem (za zgodą autora) przy okazji wystawy w Małej Galerii ZPAF w Warszawie (kierowanej wówczas przez Marka Grygla), która była pierwszą prezentacją materiału z projektu Czarno-Biały Śląsk. Bo właśnie Z wysokości się ta ekspozycja nazywała, a wiersz pojawił się też w wydanym wtedy katalogu. Stare dzieje...
Przeczytałem wczoraj całe Z wysokości i myślę, że książka ta się świetnie broni (czego nie można powiedzieć o kilku innych fioletowych tomikach - ale tym razem bez nazwisk...). Marcin Sendecki odbiera jutro Nagrodę miesięcznika Odra za tom W i jest to - jak sądzę - całkowicie zasłużone wyróżnienie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



