David Plowden, Sydney & Louisburg Railway yards and steel mills, 1959 August
Kiedy zobaczyłem, jak wydrukowane są zdjęcia Davida Plowdena, to odpadłem z wrażenia. Ostrość – brzytwa, szeroka skala tonalna z pięknym kontrastem, wreszcie – a może przede wszystkim – motywy z prowincjonalnych terenów Stanów Zjednoczonych: małe miasteczka, industria z przewagą przemysłu stalowego, mosty, szlaki kolejowe, wielkomiejskie suburbia. A działo się to wszystko 2 lata temu w Berlinie w księgarni Waltera Königa przy Burgstraße 27 (rzut beretem od Instytutu Polskiego). Westchnąłem i odłożyłem na półkę album zatytułowany „Imprints”, rezygnując tym samym z jego kupna, ponieważ cena 69 € była wówczas dla mnie (teraz też właściwie jest) zaporowa.
David Plowden, Steamer Kinsman Independent, 1985 June
David Plowden, Cincinnati, Ohio, 1966 October
David Polwden nie jest w Polsce specjalnie znany, a w przypadku tekstów traktujących o fotografii, z jego nazwiskiem spotkałem się na przestrzeni dwóch ostatnich dekad tylko raz, w efemerycznym piśmie „6x9”, które w 1992 zamieściło krótką recenzję albumu „End of an Era: The Last of the Great Lakes Steamboats”. Tymczasem ten urodzony w 1932 fotograf, uczeń Minora White’a, a później asystent O. Wistona Linka, ma na swym koncie ponad 20 albumów! I bynajmniej, nie chodzi mi tu o ilość wydanych przez niego książek, co oczywiście też jest istotne, a o jakość tej fotografii oraz zakres i charakter podejmowanych tematów.
David Plowden, Bloomfield Bridge, 1967
David Plowden, Chesapeake City, Maryland, 1971 Jenuary
Plowden, mistrzowsko operujący techniką monochromatyczną, uprawia fotograficzny dokument, który sprawdza się zarówno w galerii handlującej sztuką - jako „obiekt kolekcjonerski”, jak i w książce, gdzie zestaw fotografii dotyczący np. upadku żeglugi na komunikacyjnych szlakach Wielkich Jezior (wspomniany wcześniej album End of an Era), możemy też czytać, jako rodzaj dokumentacji z konkretnego momentu historycznego -dla amerykańskiej gospodarki z lat 80. jest to czas dość istotny i mający zarazem spory potencjał symboliczny. Przemysł stalowy oraz wyprodukowaną stal przetwarzający, wyprowadza się wtedy do krajów azjatyckich, pozostawiając po sobie postindustrialne ruiny i urbanistyczne dziury w krajobrazie przemysłowych miast.
David Plowden, Welch, West Virginia,1974 March
W pracach Plowdena widać recepcję modernistycznej fotografii z lat 20. i 30. ubiegłego stulecia, ale także lekturę tej z kręgów FSA, o „interwencyjnym” czy też czasem „propagandowym” charakterze. Kiedy ogląda się jego miejskie czy też małomiasteczkowe pejzaże, dostrzec można ewidentny patronat Walkera Evansa, choć w przeciwieństwie do wspomnianego fotografa, David Plowden swój proceder fotografowania małomiasteczkowej i przedmiejskiej Ameryki ciągnie już przez 50 lat.
David Plowden, Doremus Avenue, 1964 Jenuary
David Plowden, Doremus Avenue, 1964 Jenuary
na ebay'u imprints po 16 euro + 10 przesylka.
OdpowiedzUsuńhttp://cgi.ebay.de/Imprints-David-Plowden-A-Retrospective-David-Plowde-/280572227245?pt=US_Nonfiction_Book&hash=item4153686ead
+ 22% Vat i cło, bo to ze Stanów. Ale faktycznie, okazja. THX za namiary.
OdpowiedzUsuńna ksiazki też naliczaja? to chyba rzadko. dosc czesto zamawiam ze stanow ksiazki, glownie wlasnie albumy, i poki co wezwania do UC nie dostalem przy tej okazji. raz mi naliczyli cło do płyt CD i raz do światłomierza, ale do ksiazek nigdy.
OdpowiedzUsuńtak na marginesie to ze swiatlomierzem mialem zreszta niezly ubaw. na dowód że chciałem oszukać państwo polskie celnik pokazał mi rachunek na ten światłomierz, ktory byl w pudelku razem ze sprzetem. tyle że rachunek byl datowany na 1989 rok (kupowałem na ebay'u) i przez to zreszta dosc mocno pożółkły. pokazując palcem tą datę obserwowałem jak wyraz twarzy celnika (bardzo powoli) zamieniał się z radości w zaskoczenie i mimo wszystko również nadal niezrozumienie...