Z ostatniej trasy w sobotę/niedzielę. A wczoraj o tej porze wyjeżdżałem właśnie z Berlina, gdzie miałem okazję zobaczyć retrospektywę Nicholasa Nixona (w C/O Berlin). Jak kto planuje wycieczkę do stolicy Niemiec, to gorąco polecam tę ekspozycję. Warto też zwrócić uwagę, w jak kapitalnie minimalistyczny sposób zdjęcia Nixona są tam pokazane. Bez żadnego kuratorskiego pierdololo... Wracając do Rogalinka pod Poznaniem, ciekawe czy PKS-y tam jeszcze dojeżdżają?
Wystawa Nixona, rewelacja! Szkoda, że nie zdecydowałem się na zakup albumu towarzyszącego wystawie.
OdpowiedzUsuńMoże go przecenią po roku? Nie przekonał mnie do końca układ tej książki, więc sobie odpuściłem. Nasi wystawiennicy mogliby się uczyć od Niemców, jak się pokazuje zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńTeż tak pomyślałem, że siostry w albumie powinny być pokazane bez przerywników.
OdpowiedzUsuńTak, to m.in. zadecydowało, że nie wydałem tych 45 Ojro. Ale też, nie wiem czy chciałbym oglądać, tzn. mieć pod ręką, ten cykl z siostrami Brown. Wspaniały, genialny, ale też straszny w wymowie. To chyba najlepsza fotograficzna seria o śmierci, o odchodzeniu.
OdpowiedzUsuńOprócz sióstr, mam przed oczami jeden bardzo mocny obraz z serii "Ludzie z AIDS", właściwie to większa część wystawy była o śmierci.
OdpowiedzUsuńOwszem, ale dla mnie, czy też na mnie, Siostry Brown działają najmocniej.
OdpowiedzUsuń