poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dariusz Czaja o „Niewinnym oku” w Roczniku Muzeum Etnograficznego w Krakowie, tom XVI, 2010.



I jeszcze jeden remanent, hm, nazbyt spóźniony... Bardzo ciekawy i ważny dla mnie tekst Dariusza Czaji, zamieszczony w cyklicznym wydawnictwie Muzeum Etnograficznego w Krakowie, gdzie latem 2009 roku miała prezentacja projektu „Niewinne oko nie istnieje” (w ramach 19 Festiwalu Kultury Żydowskiej). Dariusz Czaja dobrze znany z książek takich, jak: „Anatomia duszy. Figury wyobraźni i gry językowe” (Kraków 2005, Wyd. UJ), „Lekcje ciemności” lub Gdzieś dalej, gdzie indziej (Wołowiec 2009 i 2011, Wydawnictwo Czarne) jest antropologiem kultury i pracuje w Zakładzie Teorii i Antropologii Kultury Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Co ciekawe, książka „Niewinne oko nie istnieje” często jest omawiana na uniwersyteckich seminariach (sam też byłem zapraszany na kilka takich spotkań) lub wykorzystywana po prostu w procesie dydaktycznym. Na zachętę fragment eseju Dariusza Czaji pt. „Rekolekcja”. Przy tej okazji dziękuję autorowi oraz Dyrekcji Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie za wyrażenie zgody na udostępnienie tekstu.

***

 Wstępne przekonanie, że mamy do czynienia zaledwie z pewną wariacją na temat uprawianej przez historyków sztuki rutynowej dokumentacji zabytków wzmacnia jeszcze retoryka pomieszczonych w książce opisów. Każdy z tekstów towarzyszących zdjęciu synagogi czy domu modlitwy utrzymany jest niezmiennie w tym samym, techniczno-rzeczowym, języku. Dowiadujemy się kiedy budowla powstała, jak wyglądała, jakich zmian i przeróbek dokonano w kolejnych latach. To neutralny, osadzony mocno w detalu język, znany z katalogów zabytków architektury. Pełno tu więc ryzalitów, gzymsów, fryzów, gurtów, okulusów, blend i lizenów. Ale to, jak się orientujemy po pewnej chwili, tylko warstwa powierzchniowa zjawiska. Rodzaj technicznego umocowania, świadczącego, że sfotografowane obiekty (albo czasem to, co z nich pozostało) należą najpierw do obszaru architektury. A ta właśnie okoliczność narzuciła stosowny język prezentacji. Ale kiedy już przyzwyczaimy się nieco do narracji dokumentacyjno-konserwatorskiej, z każdą oglądaną stroną czeka nas niespodzianka. Okazuje się bowiem, że to, co najciekawsze w tej książce, dzieje się zupełnie gdzie indziej. Wychodzi daleko poza architektoniczny szczegół, sięga o wiele  głębiej.

 Historie opowiadane przez Wilczyka (bo jest to wyraźnie pewna fotograficzna narracja) tak naprawdę dzieją się w strefie  p o m i ę d z y.  Pomiędzy przeszłością i teraźniejszością, pomiędzy obecnością a brakiem, pomiędzy pamięcią a zapomnieniem. Już po kilkunastu fotografiach widzimy wyraźnie, że zamysłem autora nie była jedynie rejestracja „żydowskich zabytków”, że ideową sprężyną tego przedsięwzięcia nie był tylko dokumentalny zapis fotograficzny. O czym zatem jest jego dzieło?

 Świadomie wychłodzone, pozbawione estetycznego poloru, niby zwyczajne, „obiektywistyczne” fotografie dokumentują zanik, albo lepiej: wymazywanie pewnego świata. Dokładniej: wymazywanie żydowskiego świata z polskiej pamięci. Świadectwem tego procesu stają się niegdysiejsze budowle kultu religijnego sfotografowane w ich dzisiejszej formie i funkcji. Co z nich zostało? Na co można przerobić synagogę czy dom modlitwy? Okazuje się, że w tej materii nasza wyobraźnia nieomal nie zna granic: skład, magazyn, hurtownia, sklep, apteka, kino, piekarnia, cukiernia, pływalnia, salon urody, biblioteka, muzeum, archiwum państwowe, bank, zakład pogrzebowy, zakład stolarski, zakład krawiecki, zakład fryzjerski, fabryka okien, dom kultury, sala sportowa, sala katechetyczna, cerkiew prawosławna, remiza strażacka, urząd miejski, galeria, pizzeria, restauracja, kawiarenka internetowa, pub (o nazwie „Jerycho”!)...
      
 Wbrew początkowym domniemaniom czytelnika, fotografie zamieszczone w książce okazują się finalnie wielowarstwowymi komunikatami. Nie są tylko faktograficznym zapisem (neutralna data umieszczona pod zdjęciem –  znaczy!), czy suchym, dokumentalnym, odrysowaniem obecnego stanu rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Żeby zamieścić komentarz, trzeba się po prostu zalogować na googlu i przedstawić.