środa, 4 czerwca 2014

BYLIŚMY

Serdecznie zapraszam do Tarnowa, do tamtejszego BWA na wystawę Byliśmy, w ramach której pokazane będą także moje cztery fotografie z cyklu Niewinne oko nie istnieje (prace zostały specjalnie wyprodukowane na te wystawę). Wernisaż we wtorek 11 czerwca 2014 o godz. 19:00 (Muzeum Okręgowe w Tarnowie, Rynek 20-21) i o 20:00 (BWA, u. Słowackiego 1).

wtorek, 3 czerwca 2014

Moja Akademia

Poszedłem zobaczyć wczoraj kolekcję malarstwa dawnego w Gallerie dell'Academia, a po drodze w sklepiku ze szkłem z Murano, trafiłem na kolejną scenkę rodzajową ("tradycje od 1516") z mohelem w roli głównej...


W Akademii nagromadzenie religijnego kiczu może wywołać odruchy womitalne (nie trzeba zresztą wszystkiego oglądać, wystarczy sam Tintoretto). 
Przy okazji wizyty w tej szacownej instytucji przekonałem się, że Pan Jezus nie był żadnym tam Jehoszuą Ben Josefem, lecz po prostu... urodziwym Włochem o jasnej karnacji. Takoż i jego mama Miriam.

niedziela, 1 czerwca 2014

Poniewasz wszystko sie tutaj zaczęło, to tradycja zobowiązuje...

Tradycja - jak już było mówione w poprzednim wpisie - od 1516 roku...
W sumie wygląd i obecność tych figurek mnie nie zaskoczyły (ostatecznie - jak lubi mantrować polska prawica - "korzenie Europy są chrześcijańskie"), jednak oprócz przedstawienia mohela... 
Który to motyw tutaj, tzn. w Wenecji jest równie popularny, jak nasz polski Żyd z pieniążkiem.



piątek, 30 maja 2014

Ponieważ tutaj wszystko się zaczęło...

Albo tradycje od 1516... Ghetto Nouvo w Wenecji. Mała wyspa, na której po soborze laterańskim zamknięto wenceckich Żydów (aszkenazyjskich, sefardyjskich i lewantyńskich). 
Skojarzenia z leprezorium same się nasuwają. Na wyspę prowadził jeden most strzeżony non stop przez lokalną policję... 
A w kwestii "tradycji", to przecież Heinrich Himmler sam siebie nazywał "higienistą". 
Ghetto to w szesnastowiecznym dialekcie weneckim "huta" (albo - jak wyczytałem w pożyczonym Pascalu - "odlewnia").
Czyli "Ghetto Nouvo" to... "Nowa Huta" ;))

[20:22]

czwartek, 29 maja 2014

3 wieczorne landszafty

Po prostu nie mogłem się powstrzymać... ;))
Wybraliśmy się na wieczorny spacer pod kościół Santa Maria della Salute, do którego z Castello - gdzie mieszkamy - jest na piechotę niespełna 30 minut.

 [19:17]
 [19:59]
[20:34]

środa, 28 maja 2014

Wenezia cd.

Popłynęliśmy dzisiaj po eksponat do Polskiego Pawilonu na Biennale do portu przeładunkowego, który znajduje się vis à vis Isola Nouva, a ja w czasie tej drogi robiłem zdjęcia smartfonem. Ponieważ nie mogłem się powstrzymać i także dlatego, że... - patrz wczorajszy wpis i cytat z kawału o Naszej Ojczyźnie (synku). 
Mam takie spostrzeżenie, które dotyczy wedut tworzonych przez Antonia Canal (mój ulubiony malarz), że w tym co i jak malował nie ma ściemy. Że w żadnym wypadku nie jest to p... "sztuka", tylko bardzo wierny, wręcz werystyczny zapis (oczywiście na miarę ówczesnych środków i możliwości). Bo będąc w mieście, które eksploatował  malarsko dwieście kilkadziesiąt lat temu, można bez problemu odnaleźć wszystkie te niuanse świetlne z jego obrazów, paletę kolorów, kształt fal na wodzie, specyficzną dynamikę ruchu statków i łódek, wreszcie same motywy, które podawał widzowi bez pompatycznego zadęcia.

Chiesa del Santisimo Redentore - 07:51 (w drodze do)

Santa Maria del Rosario - 11:33 (i w drodze z)

wtorek, 27 maja 2014

Wieczorna słitfocia w Wenecji


Właśnie wyszliśmy po skończonej szychcie z Pawilonu Polskiego, w którym Instytut Architektury zaprezentuje na tegorocznym Biennale wystawę Figury niemożliweI patrząc w kierunku kościoła Santa Maria della Salute (malowali go wielokrotnie Canaletto i Guardi)  mimowolnie przypomniał mi się ten stary, ale jakże adekwatny kawał o tasiemcach.
Bo to jest nasza ojczyzna, synku...
Fuck!

sobota, 24 maja 2014

Do kontemplacji z jeszcze większej przekory...

...dwa kadry z serii Pragensia duetu Lukáš Jasanský & Martin Polák. Jakiś czas temu udało mi się w Rastrze nabyć katalog z tym cyklem. Z czego się bardzo cieszę, bo to świetna robota! Kapitalny, werystyczny i poetycki zarazem zapis topografii praskich peryferii (jakie miałem okazję też trochę poznać w 1985 roku i mogę powiedzieć, że nie ma tu ściemy...). Inna sprawa, to że będąc tam wtedy i oglądając te same lub podobne miejsca, nie miałem do nich - tak to wówczas czułem - "wizualnego klucza" (którego w sumie posiadać nie musiałem, bo drzwi były uchylone...).

 Lukáš Jasanský & Martin Polák, z serii Pragensia (1986-1990)


Lukáš Jasanský & Martin Polák, z serii Pragensia (1986-1990)

piątek, 23 maja 2014

Do kontemplacji z pewnej przekory

wobec dzisiejszego, mocno upalnego dnia w końcówce maja. François Deladerrière i dwa kadry z jego bardzo fajnej serii L’illusion du tranquille. Które kiedyś wpadły mi w oko (i pozostały w głowie...).

 François Deladerrière, serii L’illusion du tranquille, Saint-Gaudens.

 François Deladerrière, serii L’illusion du tranquille, Barrage du Chambon.

czwartek, 22 maja 2014

Amager with Wojtek Wilczyk

Tak właśnie zatytułowany jest obraz, jaki widać na poniższym zdjęciu. Obok autor płótna - Grzegorz Wróblewski, którego wystawę Misja Merkury będzie można oglądać w warszawskim Muzem Literatury już w sierpniu. Bedę jeszcze o tym wydarzeniu na hiperrealizmie informować.

[Grzegorz Wróblewski, Obręb, 20.05.2014]

środa, 21 maja 2014

Tadeusz Sumiński INDUSTRIAL

Album wydała Archeologia Fotografii, a ja napisałem posłowie (jedno z dwóch). Książka pod redakcją Marty Przybyło-Ibadullajev, także autorki drugiego posłowia (tzn. pierwszego - jeśli idzie o kolejność pojawiania się tekstów w albumie) oraz layoutu tego wydawnictwa. Na okładkowym zdjęciu widzimy Młyn w Szymanowie (listopad, 1963) i jest to chyba najlepszy kadr z tego zestawu. W drugiej połowie czerwca Archeologia Fotografii planuje promocję tego wydawnictwa, więc z góry ZAPRASZAM na spotkanie w Warszawie, a o jego terminie i miejscu będę tutaj informować.



wtorek, 20 maja 2014

KUMULACJA

Koniecznie oglądajcie KUMULACJĘ

Ponieważ tu wszystko się zaczęło... 

Świetna akcja!


Data instalacji: 2014/05/06
Adres: ul. Koszykowa 59, Warszawa


Data instalacji: 2014/04/30
Adres: ul. Marszałkowska 34/50, Warszawa
Informacje dodatkowe: żarówki choinkowe zasilane 220V wymieniono na żarówki led zasilane baterią 9V

poniedziałek, 19 maja 2014

PROMIENIOWANIE

w Centrum Sztuki i Techniki Manggha w Krakowie, czyli wystawa, której kuratoruje Wojtek Nowicki (był to ostatni wernisaż podczas tegorocznego Miesiąca Fotografii).
5 moich prac: 3 z serii Postindutrial i 2 z cyklu Niewinne oko nie istnieje.
Tak w ogóle, wystawa świetna i fajnie dobrana (no tak, ale ta moja rekomendacja może nie być odebrana jako "głos obiektywny"... bo sam biorę udział w tym przedsięwzięciu).
Niegdysiejsze kino "Strumyk" z Łaszczowa i spalone w 2010 roku kino "Tary" z Wolsztyna sąsiadują z malutką fotografią Jana Bułhaka, przestawiającą także synagogę, ale jeszcze w pierwotnej modlitewnej funkcji.
Niech sobie promieniują!



[Zdjęcia na wystawie zrobiłem Nikonem D700 z obiektywem Af Nikkor 35-70/2,8 D przy czułości 3200 ASA i f 5,6. Stara puszka daje radę!]

niedziela, 18 maja 2014

Made in Poland

Błażej Marczak był tak miły i kupił dla mnie w Szkocji (DZIĘKI!) niniejsze wydanie Edinburgh Review, w którym pojawiło się 7 fotografii z serii Postindustrial. 121 numer pisma poświęcony był literaturze polskiej, a zaprosiła mnie do tego przedsięwzięcia (o ile dobrze pamiętam) Elżebieta Wójcik-Leese. No i jak to zwykle bywa w przypadku takich edycji oraz koperacji, nie dostałem oczywiście egzemplarza autorskiego... Zaglądnąwszy teraz do środka magazynu, zastanawiam się nad ideą umieszczenie moich zdjęć właśnie z Postindustrialu (czy chodziło o dosłowne Made in Poland?). Co ciekawe, okładkowa fotografia jest odwrócona stronami:


Co widać, kiedy przyjrzymy się Prześnionej rewolucji Andrzeja Ledera (wydawnictwo Krytyki Politycznej), gdzie ten sam kadr został użyty na IV stronie okładki:


A co bezdyskusyjnie widać na zdjęciu niekadrowanym:

Goleszów, Cementownia "Goleszów", 06.03.2006

sobota, 17 maja 2014

Widoki przed zachodem słońca



Wczoraj zmarł Marek Nowakowski.
W 1990 roku kupiłem jego książkę Wilki podchodzą ze wszystkich stron i pierwsze opowiadanie z tego zbioru wydało mi się być ekwiwalentem fotograficznego zapisu (kiedy ponownie przeczytałem tę krótką prozę, przypomniało mi się Słone jezioro Borysa Michajłowa), z tym że takich rejestracji w PRL-u nie robiono...
Na okładce książki ilustracja mistrza polskiego plakatu Wiesława Wałkuskiego.