niedziela, 9 lutego 2014

photo by Elżbieta Lempp ;))

Krzysztof Jaworski zamieścił swego czasu na swoim blogu skany z książki Carnivorous Boy Carnivorous Bird, czyli dwujęzycznej antologii polskiej poezji pod redakcją Marcina Barana, wydanej w 2002 przez Zephyr Press w USA. Skany dotyczyły mojej skromnej osoby i przedstawiały wiersz 1 maja oraz notkę bio. No i przy okazji wspomnianego biogramu zobaczyłem swoje zdjęcie (które zrobiłem sobie w 1998 roku polaroidem, co dopiero podarowanym mi przez Andrzeja Sosnowskiego), które jednak przypisano... Elżbiecie Lempp. Tak w ogóle, to połowa portretowych fotografii z tej antologii jest mojego autorstwa (wydaje mi się, że więcej niż połowa), ale ile konkretnie trudno byłoby teraz powiedzieć, ponieważ choć foty dałem za free, to jednak nigdy nie dotarł w moje ręce autorski egzemplarz tej książki... 


A rzeczony polaroid (właśnie go wczoraj odnalazłem) wygląda tak...


sobota, 8 lutego 2014

Ontario

Grzegorz Wróblewski

Ontario

Dwóch młodych aktorów uderza skrzydłami o wodę,
jak postrzelone dzikie gęsi.
Wyławiają ich ze śmiechem.
Nigdy więcej nie zagram roli anioła - żali się
jeden z nich.

[wiersz z tomu: Grzegorz Wróblewski Wanna Hansenów, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2013, str. 44]

Przez cały dzień żadnej sztuki... Dopiero teraz ;)
Ale... sprzątnąłem mieszkanie, zrobiłem pesto z natki pietruszki, potem hummus, masło orzechowe (arachidy i laskowe), sałatkę za zmodyfikowanym przepisem z "kuchni pięciu przemian" (fasola biała + czerwona, ziemniaki gotowane w mundurkach, ogórek kiszony, pieczarki, cebula marynowana w occie winnym, oliwa ekstra vergin, majeranek i estragon). 
No i teraz Bob Dylan w tle (Bringing It All Back Home), lektura Wanny Hansenów i zdjęcia Andrzeja Maciejewskigo z jego pięknej serii Eastern Ontario, do której lubię co jakiś czas wracać. 


Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, County Road 14. Croydon, ON. Looking West. October 26, 1998, 2pm.

czwartek, 6 lutego 2014

Popracowaliśmy dziś wreszcie trochę więcej...

...nad antyfotograficznym projektem Swięta Wojna
Razem z X-Panem odwiedziliśmy Górny Śląsk, a prognoza ICM, której z pewnymi oporami zaufaliśmy, sprawdziła się nie w 100%, ale w jakichś 130%... ;) 
Słońce miało wyleźć na niebo jakoś między 11-12, a przygrzało dopiero równo o 13:13. 
Antyfotografie były wykonywane w Łaziskach Górnych, a potem w Bytomiu (na Pogodzie, a także w częściach miasta przez kibiców tutejszej Polonii nazwanych - "Grossfeld" i "Kleinfeld"). 






środa, 5 lutego 2014

WIOSNA z "Wyboru"

[skan z książki: Grzegorz Wróblewski Wybór (1980-2000), Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2003]

Książka zgodnie z tytułem jest wyborem wierszy z pięciu tomów Grzegorza Wróblewskiego:
Ciamkowatość życia (1992), 
Palnety (1994),
Dolina królów (1996),
Symbioza (1997)
Prawo serii (2000). 
Jak widać Lampa i Iskra Boża zaliczyła tutaj poważną wpadkę, ucinając autorowi dość istotny fragment wiersza.

(A ten tekst wyjątkowo mi dzisiaj pasuje...
Jakkolwiek muszę od razu dodać, że 1 marca 2013 miałem najwyraźniej bardzo zbliżony ogląd rzeczywistości...)

wtorek, 4 lutego 2014

Welcome to Hell


Mysłowice (Piosek), ul, Boliny, 18.02.2012

[Zdjęcie prawie równo sprzed 2 lat. Kiedyś wieszałem już kadr z tego malowniczego miejsca w Myslowitz, ale przeglądając ostatnio śląski materiał Świętej Wojny, doszedłem do wniosku, że to ujęcie jest lepsze. Bo jest. I to ono pójdzie do publikacji.
Nigdy jakoś specjalnie nie ruszał mnie black metal, ale tytułowy kawałek z pierwszej płyty Venom bezapelacyjnie tutaj pasuje. Niestety podczas pobytu w Anglii nie zawędrowałem do Newcastle skąd grupa się wywodzi, ale na zdjęciach Chrisa Killipa można trafić na równie twarzowe obszary.]

poniedziałek, 3 lutego 2014

Ozorków, ul. Konstytucji 3 Maja


18.10.2013

[Tak to się niestety ostatnio składa, że jak mam wolny czas, to chmury się rozstępują, wyłazi słońce, błękit nieba ma kolor turkusowy, etc. A ja potrzebuję raptem 3-4 w miarę pochmurnych dni, żeby się kopsnąć kilka razy do Łodzi wraz z przyległościami i domknąć materiał do Świętej Wojny. A potem zrobić wreszcie makietę rozdziału poświęconego "miastu prząśniczek" (wraz z przyległościami). Tymczasem za oknem... 
Namiary na ten obiekt mam dzięki Łukaszowi Najderowi, który też pomógł mi dzisiaj (via Facebook) ustalić dokładną lokalizację]

niedziela, 2 lutego 2014

W sam raz do kontemplacji na pierwszą niedzielę lutego


Jason Koxvold, z cyklu Los Angeles River - Boyle Heights, CA 2011

I może to?


Jason Koxvold, z cyklu UAE, Dubai, UAE 2011

I jeszcze to.


Jason Koxvold, z cyklu City of the future - Detroit, MI 2009

sobota, 1 lutego 2014

Dobrana para

Jacques Roubaud

Dobrana para

Ulica Rambuteau
niedziela
godzina jedenasta

on i ona
ona i on
zgodnie

moczą zelówki w rynsztoku
którym spływają
wody z rybnego targu

a potem
starannie
wycierają je
o kant trotuaru

wdepnęli bowiem w straszne gówno

no no
mówię sobie
cóż za dobrana para

[wiersz w przekładzie Krystyny Rodowskiej z antologii: Krystyna Rodowska Na szali znaków. czternastu poetów francuskich, Biuro Literackie, Wrocław 2007, str. 274]

Kupiłem sobie na zeszłorocznej letniej wyprzedaży Biura Literackiego także tę, liczącą 450 stron książkę. Chyba za pięć złotych polskich... Co trochę mówi o czytelnictwie w naszym kraju - jeżeli uwzględnić inne biurowe przeceny, ale w tym konkretnym przypadku także o... charakterze współczesnej francuskiej poezji. Bo czytać tego za bardzo się nie da, a zgromadzeni w antologii autorzy, co sił uciekają od konkretu w swoich wierszach.... Oczywiście są wyjątki, nieliczne, takie jak np. zacytowany tekst. I przy okazji lektury tomu zrozumiałem też, dlaczego tak mało jest fajnych dokumentalnych zapisów we współczesnej francuskiej fotografii.

środa, 29 stycznia 2014

Nieznany wiersz nowofalowy...

(Nieznany wiersz nowofalowy
kibica CWKS Legia Warszawa)

Wykonywałem gest ręki błędnie określony
jako "Heil Hitler". Interesuję się historią. "Heil..."
wykonuje się prawą ręką od lewej piersi
do wyprostowania, muszą być słowa "Heil...".
Nasz gest wskazywał na brak kibiców Widzewa.
Kolega obok mnie powiedział, że szkoda, że
nie ma kibiców gości. Wówczas ja wskazałem
sektor gości i powiedziałem, że ich nie ma. Znak
na koszulce, który miałem, to krzyż celtycki,
interesuję się ruchem patriotycznym. Chodzę
na obchody świąt narodowych. Z hasła "Hamas..."
nie rozumiem dwóch pierwszych słów. Jak
krzyczałem, domyślałem się, co znaczy "gas".
"Juden" nie było mi znane.

[http://wyborcza.pl/1,75478,15352259,_Ponioslo_mnie____Krzyczalem_z_innymi___Nie_wiedzialem.html#BoxSlotII3img#ixzz2rlrG2qbN]

wtorek, 28 stycznia 2014

Jeff Brouws do kontemplacji


Jeff Brouws, z serii After Trinity: Proximity (2009). The ABCs of WMDs [Typology of directional signs for locations of Minuteman missile silos, various locations near Minot, North Dakota].

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Alexander Gronsky do kontemplacji (Endless Night)


Alexander Gronsky, z serii Endless Night (2007-2009)


 Alexander Gronsky, z serii Endless Night (2007-2009)

 Alexander Gronsky, z serii Endless Night (2007-2009)

[W Rosji na Dalekiej Północy.
Samolot na stojaku z pierwszego zdjęcia, to myśliwiec przechwytujący Su-15.
Pocisk na wyrzutni poniżej, to rakieta ziemia-powietrze S-125 Newa.
W tle (częściowo za stojakiem) myśliwiec z II wojny światowej Jak-3 (?).]

niedziela, 26 stycznia 2014

André Köhler ODRA_ODER

O albumie André Köhlera Odra_Rhein_Oder_Ren wspominał swego czasu Mateusz Palka na swoim blogu. Zachęcony wyglądem wklejonych tam zdjęć, postanowiłem też zostać właścicielem tego wydawnictwa. Ponieważ prace Köhlera pokazywano w 2011 roku we wrocławskiej Galerii Entropia, więc najpierw uderzyłem pod ten adres, jednak mój mail z zapytaniem o możliwość kupna książki pozostał bez odpowiedzi - najwyraźniej nazwa instytucji jest nieprzypadkowa... Tak w ogóle, to wystawa w Entropii nie miała jakiejś specjalnej prasy i praktycznie rzecz biorąc przeszła bez echa. Jest to o tyle dziwne, że połowę albumu (czego się można spodziewać po tytule) zajmują zdjęcia wykonane w Polsce nad Odrą lub w jej pobliżu. A są to kapitalne fotografie! 

I to ostatnie akurat nie dziwi, bo André Köhler (rocznik 1968) skończył lipską Hochschule für Grafik und Buchkunst, a absolwenci tej uczelni zazwyczaj świetnie sobie radzą z topograficznym, werystycznym zapisem. Wędrując wzdłuż Odry niemiecki fotograf zwracał uwagę na obiekty, motywy i krajobrazy o dużym potencjale  atrakcyjności wizualnej (powstrzymam się tutaj od użycia terminu "fotogeniczności", bo w rodzimym zastosowaniu słowo to jest swoistą trampoliną do pseudomistycznych odlotów), co sprawia, że jego cykl ogląda się z dużą uwagą i przyjemnością. Wszystkie fotografie zostały wykonane wielkoformatową kamerą na czarno białych kliszach, zaś kadry są precyzyjnie, by nie powiedzieć rygorystycznie ustawione.

Widać to dobrze np. w serii nadrzecznych krajobrazów, gdzie powtórzony zostaje kompozycyjny zabieg, w którym stalowe kratownice mostów - fotograf stoi frontem do brzegu - dzielą kadr na dwie części, zaś krawędź przeprawy wyznacza oś obrazu (no, nie zawsze jest to absolutna symetria, więc nie ma tu nudy). Zachodnie obszary Polski, które po 1945 roku znalazły się w granicach państwa, nie są jakoś specjalnie fotografowane... Jeżeli już ma to miejsce i są to ciekawie oraz konsekwentnie poprowadzone rejestracje, robią to zwykle przybysze zza zachodniej granicy (tak jak kilka lat temu Thomas Voßbeck sfotografował wreszcie porządnie - w ramach przedsięwzięcia Struktura i architektura - industrialne obiekty na Górnym Śląsku).

Książkę André Köhlera (tzn. jej część poświęconą Odrze) od momentu odebrania przesyłki oglądam raz po raz, odnajdując w niej obiekty, które dobrze znam (np. ten kapitalny fragment Brzegu - dosłownie o krok od zabytkowego rynku - z młynem nad rzeką oraz mostem) i z przyjemnością patrzę, w jak trafny, atrakcyjny sposób ich wygląd został one zarejestrowany za pośrednictwem medium fotografii.

 André Köhler, 21.04.2004, Brzeg [Brieg], an der Mühle

André Köhler, 21.04.2006, Brzeg [Brieg], Oderbrücke

André Köhler, 17.04.2006, Oława [Ohlau], Oderbrücke

André Köhler, 13.04.2004, Wrocław [Breslau], Eisenbrücke über dir Alte Oder

piątek, 24 stycznia 2014

no FuTuRe

szczególnie dla new.meteo.pl ;))
Wczoraj późnym wieczorem sprawdziłem prognozę dla Łodzi (miało być pochmurnie - pułap wysoki i zimno - -10°C). Jednak dzisiaj o czwartej rano, nie zweryfikowałem przewidywań tego portalu (a zawsze tak robię) i w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, kiedy zaczęło się robić jasno przed wschodem słońca, zobaczyłem bezchmurne niebo... Fuck! Do tego przy wjeździe do Łodzi przywitała mnie świetlna tablica podająca temperaturę... -15°C (Fuck! po raz drugi, bo przy takim zimnie nie ma sensu robienie zdjęć X-Panem, którego bateria umieszczona jest w dole korpusu).
Więc przekąsiwszy bułę zakupioną w Carfourze na Chojnach (po otwarciu drzwi nagrzanego samochodu, walnęła mnie w twarz fala mroźnego powietrza), pojechałem z powrotem do domu.

A na miejscu czekała na mnie odebrana przez żonę przesyłka!!!

Czego właśnie teraz słucham i polecam.



Przy tej okazji zadebiutował też mój Samsung Galaxy S4 Zoom w roli aparatu fotograficznego :))

czwartek, 23 stycznia 2014

Mitch Epstein "New York Arbor"


Mitch Epstein, z serii New York Arbor, Eastern Cottonwood Tree, Staten Island, 2011

Od dawna chciałem wspomnieć o tym cyklu, ale ponieważ książki nie mam (i pewnie jakiś czas to potrwa, zanim stanę się jej właścicielem), a na swojej stronie Mitch Epstein w bardzo skąpy sposób udziela zdjęć, więc szukałem jakiejś internetowej publikacji, gdzie fotografie pojawią się w przyzwoitej rozdzielczości (hm... nie szukałem chyba zbyt wtrwale, bo post na portalu www.doobybrain.com - skąd skopiowałem pliki - nosi datę... 06.05.2013). Co ciekawe, o albumie dość szybko (w... październiku) wspomniał rodzimy portal Fotopolis, zamieszczając krótką recenzję książki, no ale na tym - jak się tego należało spodziewać - polskie reakcje na projekt Epsteina się skończyły (jakieś recenzje na papierze w pismach o sztuce czy tzw. tygodnikach opini? NFW!).

Mitch Epstein, z serii New York Arbor, American Elm, Eastern Parkway, Brooklyn, 2012

Mitch Epstein, z serii New York Arbor, Weeping Willow, La Plaza Cultural Garden,New York, 2011.

Ten brak rodzimego odzewu na projekt Epsteina jednak trochę dziwi, bo rzecz jest zrobiona nie tylko w sposób konsekwentny i przemyślany, ale też zdjęcia te ewidentnie odwołują się do zapisów sprzed 100 i więcej lat (autor New York Arbor przywłuje np. Atgeta), co przy dość sporej grupie naszych konserwatywnie nastawionych fotografów, powinno zaowocować jakąś reakcją. Wspomniane odniesienie do rejestracji z początku ubiegłego stulecia, do których na pierwszym miejscu dodałbym obrazy, jakie możemy znaleźć w archiwum Detroit Publishing Company, zapewnia też spory komfort pracy i poczucie, że nie działamy w próżni. Być może - teraz przyszło mi to na myśl - rodzime désintéressement dla cyklu Epsteina bierze się stąd, że jego odwoływanie się tutaj do realizacji z przeszłości, nie nosi cech imitacyjnych, co jest np. zauważalną przypadłością założycieli i wyznawców Hirschbergschule.

Mitch Epstein, z serii New York Arbor, American Elm, Central Park, New York, 2012.

Mitch Epstein, z serii New York Arbor, Weeping Beech, Woodlawn Cemetery, Bronx, 2011.

Bo mimo, że Epstein zdecydował się przeprowadzić swój cykl w technice monochromatycznej, używając wielkoformatowej kamery na klisze w rozmiarze 8x10", to jego rejestracje w żaden sposób nie "udają" starych fotografii (jak ma to zazwyczaj miejsce w przypadku przywołanej chwilę wcześniej Szkoły Jelenigorskiej). New York Arbor to zapis transparentny, owszem o dużym potencjale estetycznym, ale to właśnie przez umiejętny i na pozór "bezosobowy" sposób prezentacji tematu, każde ze sfotografowanych drzew, może przemówić do widza swym fascynującym, szlachetnym i niezwykłym kształtem. Wizualnych zapisów poświęconych dużym miastom, ze szczególnym uwzlędnieniem Nowego Jorku powstało (i ciągle powstaje) całkiem sporo, jednakże w przeciwieństwie do tych rejestracji, Epstein dokonał istotnej tematycznej i kompozycyjnej transgresji, umieszczając na pierwszym planie obiekty, jakie zwykle tworzą na takich zdjęciach bezosobowe tło.

 Mitch Epstein, z serii New York ArborAmerican Elm, Central Park, New York, 2011

Mitch Epstein, z serii New York ArborEnglish Elm, Washington Square Park, New York, 2012.