Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Baran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Baran. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2025

Sosnowiec x 4


[Sosnowiec-Sielec - Kolonia Ludwik - ul. Wincentego Witosa 6 i 10, Sosnowiec-Środula - Kolonia Walcownia - ul. Mariana Maliny 13 i 15]

Nie wiem, skąd poeta Marcin Baran wytrzasnął tę frazę Sosnowiec jest ja kobieta... Może po prostu chodziło o jakąś konkretną kobietę z Sosnowca, bo samo miasto raczej nie skłania do tworzenia takich porównań. Albo może się nie znam ;) 

czwartek, 23 lipca 2020

KAWA I PAPIEROSY


Dalej przekładam książki i coś takiego znalazłem, rarytas jakich mało. Po antologii Długie pożegnanie miał być zbiór Kawa i papierosy (i jest, lecz w broszurowej postaci), a potem jeszcze były rozmowy o projekcie Polska gola!, który chyba nie doszedł do skutku? Prawdziwa to lektura na sezon ogórkowy, całkiem dosłownie, bo wśród autorów same ogórki (wymieniona w spisie M.G. Świeduchowska to podwójny ogórek). Całość rozpoczyna z przytupem i wygibasami śp. Tadeusz Komendant. Broszura opublikowana została przy okazji drugiej edycji Festiwalu Literackiego „Warszawa Pisarzy‟ w 1997 roku, podczas którego autorzy odczytali swoje utwory.







środa, 22 lipca 2020

VERSE Vol. 10, No. 2


































Robiąc porządek z książkami (tzn. przekładając je z regału na regał - czego i tak nie cierpię) trafiłem na ten magazyn literacki z Wielkiej Brytanii. Dwadzieścia siedem lat to szmat czasu, urodziwszy się w 1993 roku można było było już np. wziąć ślub, mieć trójkę dzieci, potem się rozwieść i otrzymać unieważnienie kościelnego małżeństwa... Poland's young poets to oprócz mnie (w kolejności w jakiej się pojawiają w piśmie): Marcin Świetlicki, Katarzyna Turaj-Kalińska, Artur Przystupa, Krzysztof Koehler, Marcin Baran, Jacek Podsiadło i Adam Michajłów. Nie mam pojęcia jak / nie pamiętam okoliczności, w których doszło do tej publikacji...

piątek, 17 czerwca 2016

PRASOWANIE KRAWATA

Jakiś czas temu, będzie z trzy tygodnie, napisał do mnie Marcin Baran poruszony wpisem, który dotyczył antologii Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler, a konkretnie chodziło mu o przedmiot, jaki trzyma w ustach prasujący krawat "gangster" z okładki książki. I bardzo słusznie zwrócił mi Marcin Baran uwagę, że nie jest to - jak pisałem - magazynek z leżącego po lewej stronie  pistoletu, lecz cygaro (co przecież od razu wydaje się najbardziej prawdopodobnym przedmiotem), jakkolwiek to cygaro z fotografii autorstwa Jacka Foksa, jak cygaro wcale nie wygląda...
Przyglądając się uważniej okładkowemu zdjęciu, zdałem sobie teraz sprawę (można by powiedzieć, że w końcu, ale wcześnie zazwyczaj patrzyłem na tę fotografię z zażenowaniem...), że prasowany krawat jest nieprzypadkowo zawiązany w kształcie szubienniczej pętli (w przestępczym słowniku "krawat" oznacza wyrok śmierci), a tkanina przykrywająca deskę do prasowania może się kojarzyć z całunem.
Tyle w kwestii prasowania krawatów ;)




wtorek, 30 września 2014

Papierosss...

Dalej rok 1996 i Bal Chandlerowski w piwnicach CSW - Zamek Ujazdowski.
Na zdjęciach prowadzący Marcin Baran

 + Marcin Świetlicki

 + Andrzej Sosnowski

 + Miłosz Biedrzycki

 + Tadeusz Pióro

+ Antoni Pawlak

czwartek, 25 września 2014

"Spisane będą czyny i rozmowy" (Zakon Żebraczy, "przyszli barbarzyńcy", Paweł Filas cd.)


Jak popatrzymy na stopki tomików poetyckich, które ukazały się w bibLiotece pisma brulion w 1992 roku ("fioletowa seria"), to przy nazwiskach autorów pojawia się tajemniczo brzmiąca adnotacja o treści "należy do Zakonu Żebraczego". No właśnie, widoczny powyżej negatyw z maja 1990 roku został naświetlony podczas spotkania założycielskiego tej - by tak to nazwać - formacji. Wszystko odbyło się w Krakowie, w kawiarni U Literatów (knajpa należała wcześniej do ZLP), przy ulicy Kanoniczej 7. Z notatki na kopercie wynika, że byli tam: Paweł Filas, Marcin Świetlicki, Paweł Górecki, Wojciech Bockenheim, Leszek Aleksander Moczulski i niżej podpisany. Na spotkaniu był też na pewno, nie wymieniony w opisie negatywu Robert Tekieli, ponieważ pojawia się w dwóch kadrach.
Zakon Żebraczy (nazwa ta brzmi debilnie, nawet po tych 24 latach...) nie miał mieć nic wspólnego z życiem konsekrowanym, lecz pomyślany był jako instytucja do wyciągania kasy na książki. Obecny na spotkaniu Leszek Aleksander Moczulski (podpisujący się czasem jako L.A.M.) reprezentował SPP, czyli Stowarzyszenie Pisarzy Polskich (co teraz sprawdziłem, choć wcześniej nie dałbym sobie głowy uciąć, czy nie był ze "Zlepu"... jak nazywano wówczas reżimowy Związek Literatów Polskich). Oprócz powołania Zakonu Żebraczego (nie trudno się domyślić, że pomysłodawcą nazwy był Tekieli...), podjęto wówczas decyzję o wydaniu antologii poetyckiej, którą sfinansować miało właśnie SPP i stąd obecność Pana L.A.M.-a.


Wyboru tekstów do wspomnianej książki dokonać mieli Paweł Filas (widoczny na stykówce w środku oraz po lewej) i Marcin Świetlicki (tu niewidoczny, osoba w kadrze po prawej stronie to Paweł Górecki, nazywany przez kolegów "księciem Myszkinem"). I to był bardzo dobry pomysł, ponieważ publikacja ta czytana po 23 latach prezentuje się dość odjazdowo, jakkolwiek kilka osób uczestniczących w tym przedsięwzięciu zostało narzuconych przez sponsora. Co zresztą wywoływało protesty Filasa & Świetlickiego, którzy w akcie zemsty i desperacji umieścili ich początkowo w kupie, tj. przepraszam w jednej części, a biorąc pod uwagę stylistykę oraz poetykę tych tekstów, widać było wyraźnie, że autorzy wyboru się od nich dystansują (jeszcze brzmią mi w uszach okrzyki jednego z tak potraktowanych poetów, który na kolejnym spotkaniu w kawiarni U Literatów gardłował, że "nie da się zamknąć w literackim getcie"...). 
Tak było ;)
A tak wygląda okładka omawianej antologii: 



Dla porządku wymienię teraz uczestników przedsięwzięcia w kolejności takiej, jak są w przedstawieni w książce:
Marcin Świetlicki
Jakub Ekier
Marcin Sendecki
Paweł Filas
Manuela Gretkowska
Marcina Baran
Artur Grabowski
Wojciech Wilczyk
Robert Tekieli
Krzysztof Koehler
Marzena Broda
Paweł Górecki
Maciej Maleńczuk
Krzysztof Jaworski

Na koniec zagadka, kto "nie chciał dać się zamknąć w literackim getcie"?

czwartek, 11 września 2014

"Spisane będą czyny i rozmowy" (Baran & Sendecki)

Marcin Baran & Marcin Sendecki [surowy negatyw]

Jak wspomniałem w poprzednim poście na jednej z klatek filmu z 1991 roku (albo z 1990?) pojawia się Marcin Baran.
Z kawiarni u Zalipianek poszliśmy na ulicę Librowszczyzna, gdzie znajduje się zespół budynków zaprojektowanych przez Adolfa Szyszko Bohusza, które w latach 1923-27 wzniesiono dla pracowników Pocztowej Kasy Oszczędności. Mając w pamięci słowa Allena Ginsberga, który podczas swojej wizyty w Krakowie w 1986 roku odwiedził to miejsce i przyrównał kształt stających tam obiektów do scenografii Metropolis Fritza Langa, postanowiłem wykorzystać te twarzowe dekoracje (czego jednak za bardzo w wybranym kadrze nie widać).
Zdjęcia robiłem w tzw. technice "open flesh", a efekty były... bardzo różne, bo zapominałem np. wyciągnąć szyber z rollkasety, albo źle ustawiałem ostrość lub parametry ekspozycji, więc ujęcie, na którym obaj panowie wywalają w swoją stronę ozory niestety nie było udane. Szkoda...


Marcin Baran & Marcin Sendecki [pozytyw skorygowany]

niedziela, 9 lutego 2014

photo by Elżbieta Lempp ;))

Krzysztof Jaworski zamieścił swego czasu na swoim blogu skany z książki Carnivorous Boy Carnivorous Bird, czyli dwujęzycznej antologii polskiej poezji pod redakcją Marcina Barana, wydanej w 2002 przez Zephyr Press w USA. Skany dotyczyły mojej skromnej osoby i przedstawiały wiersz 1 maja oraz notkę bio. No i przy okazji wspomnianego biogramu zobaczyłem swoje zdjęcie (które zrobiłem sobie w 1998 roku polaroidem, co dopiero podarowanym mi przez Andrzeja Sosnowskiego), które jednak przypisano... Elżbiecie Lempp. Tak w ogóle, to połowa portretowych fotografii z tej antologii jest mojego autorstwa (wydaje mi się, że więcej niż połowa), ale ile konkretnie trudno byłoby teraz powiedzieć, ponieważ choć foty dałem za free, to jednak nigdy nie dotarł w moje ręce autorski egzemplarz tej książki... 


A rzeczony polaroid (właśnie go wczoraj odnalazłem) wygląda tak...