Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antoni Pawlak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antoni Pawlak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 maja 2023

Panowie i panie, panie i panowie

Trudno się nie zgodzić z Antonim Pawlakiem (powyższy wiersz pochodzi z książki Kilka słów o strachu, wydanej przez Oficynę Literacką w 1990 roku). Opisany przez niego modus operandi ma się dobrze.
 

poniedziałek, 13 grudnia 2021

(WYPADEK Z BRONIĄ)

Zapewne już niedługo (jeżeli tyko PiS utrzyma się przy władzy) w podręcznikach szkolnych będzie można przeczytać, że stan wojenny 13 grudnia 1981 wprowadził Wojciech Jaruzelski na rozkaz Adama Michnika. Wszystko po to, żeby powstrzymać reformę państwa, jaką chcieli przeprowadzić Jarosław i Lech Kaczyńscy, założyciele NSZZ Solidarność. Jaruzelski i Michnik działali w ścisłym porozumieniu z Lechem Wałęsą i GRU.

środa, 16 czerwca 2021

(Jego przedśmiertne podrygi bierzemy za odrodzenie)


Co by się stało, gdyby w widocznym powyżej wierszu Antoniego Pawlaka, dyskotekę zastąpić terminem social media? Idźmy dalej, a gdyby tak też wymienić Stefana Olszowskiego (czy ktoś jeszcze pamięta tego kacyka ze stronnictwa twardogłowych w KC PZPR?) na np. Jarosława Kaczyńskiego lub choćby Antoniego Macierewicza? I może jeszczcze podmienić słowo naród? Niby czterdzieści lat minęło, a jesteśmy ciągle w tej samej (autocenzura) zupie...

sobota, 1 sierpnia 2020

(z rozpaczą mówiłby)

Antoni Pawlak

*     *     *

wzrusza się słuchając
starych żydowskich pieśni
spaceruje po nieistniejących nitkach
ulic getta szukając śladów
zamordowanego narodu

gdy się upije bierze do rąk gitarę
Rebeka  Miasteczko Bełz
i płacząc mówi do siebie - Dawidku
biedny Dawidku

gdyby był Amerykaninem
(co zdarza się w jego snach)
z rozpaczą mówiłby
o zagładzie bizonów

[Z książki Kilka słów o strachu, którą wydała w 1990 roku Oficyna Literacka. Biorę to też trochę do siebie, jakkolwiek nie muszę być Amerykaninem, żeby myśleć z rozpaczą np. o eksterminacji Indian...]



piątek, 12 czerwca 2020

(kto skazany dziś został na nieśmiertelność)

Antoni Pawlak

*       *      *

głośnie procesy poezji nie docierają do nas
spoza zamkniętych drzwi sal sądowych
więc na rozległych korytarzach sądu
koczujemy paląc ogniska
i chciwie łowimy docierające do nas czasem
szepty wyroków chcąc dowiedzieć się kto
skazany dziś został na nieśmiertelność


[Trafił mi się prawdziwy rarytas, egzemplarz Obudzimy się nagle w pędzących pociągach o wyjątkowo małym przebiegu, jeżdżony może tylko do kościoła Nowej Fali lub kapliczki Andrzeja Bursy, wszystkie części oryginalne, żadnych wgnieceń. Jak czytam w redakcyjnej stopce: nakład 800 + 200 egz., Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1981.]




wtorek, 8 grudnia 2015

Najmniejsza elegia

Antoni Pawlak

Najmniejsza elegia

mieliśmy po czternaście lat gdy
pod wpływem filmu i kilku piosenek
założyliśmy zespół o nazwie The Beatles
było nas trzech i często
szukaliśmy nowego perkusisty
kiedy nikogo nie było w domu
puszczaliśmy pocztówki dźwiękowe
na adapterze Bambino ustawialiśmy się
w kącie pokoju i wtedy byliśmy
naprawdę Beatlesami

dziś Paul McCartney jest tokarzem
George Harrison ginekologiem
nasz ostatni Ringo Starr
oficerem Służby Bezpieczeństwa
a ja stoję przed tobą wychylam
kolejna setkę – najmniejsza elegię
własnej śmierci – w jakimś sensie
wciąż nazywam się John Lennon
i umieram w drodze do szpitala
z siedmioma kulami w piersi


--------------------------------------
Rocznicowo (ale godzinowo niedokładnie, bo Mark Chapman strzelał do Johna Lennona pod Dakota House o 22:49). Wiersz z tomu: Antoni Pawlak ***, Wydawnictwo "Pomorze", Bydgoszcz 1984. Chciałem wkleić tutaj skan z tej książeczki, ale akurat nie mogłem jej dzisiaj znaleźć... Tekst poznałem w roku 1981, czyli musiał być gdzieś opublikowany, ale nie pamiętam już w jakim tytule? Być może w tygodniku Student, który współredagował wtedy chyba (?) Ryszard Krynicki.

piątek, 27 listopada 2015

Wiersz Wiktora Woroszylskiego z wyraźną dedykacją

No właśnie, a ta dedykacja to dla kogo? Chyba dla nas samych...

Wiktor Woroszylski

Państwa faszystowskie

Niedługo po wojnie 1914–1918 w Europie powstały pierwsze
państwa faszystowskie W tych państwach
słońce wschodziło i zachodziło o normalnej porze opromieniając
dachy domostw i wzgórz zieloną spadzistość W oborach
łagodnie ryczało bydło Matki o świcie
budziły dzieci całując je w czoło Ojcowie wracając z pracy
ze znużeniem radosnym w kościach wdychali
dym domowego ogniska zaś po obiedzie
zasypiali w fotelu bądź też majsterkowali wytrwale bądź też
muzykowali z zapałem Dzieci
bawiły się w klipę w klasy i w chowanego Małym
dziewczynkom rosły piersi i dziewczynki z dnia na dzień
zamieniały się w duże dziewczyny wypełnione szeptem
szmerem jak drzewa w lesie chichotem nagłym na którego
dźwięk chłopcom zasychało w gardle W letnie wieczory
na firankach podświetlonych od wewnątrz schodziły się cienie
rozchodziły i znów schodziły miłośnie Zaś zimą
kochankowie łowili ustami parę z ust w ośnieżonych ogrodach I jeszcze
można wspomnieć o kotach wyginających się w kabłąk o wróblach
wzlatujących nad jezdnią o staruszkach na przyzbie o kwiatach
ciętych i doniczkowych o pielęgniarkach
podających chorym termometr o ludziach z miotłą
zamiatających ulice O drewnie
rozsychającym się bruździe w polu wilgotnej wietrze w zaroślach I jeszcze można
wiele wymienić zjawisk świadczących że

Albowiem nie było znaków na niebie komet żałobnych
wody w krew zamienionej krzaków płonących albowiem
życie biegło zwyczajnie więc naprawdę w państwach tych wielu było
ludzi zwyczajnych i ludzi dobrych i takich którzy
nie wiedzieli o niczym i którym
nie przychodziło na myśl i którzy
nie czuli się współwinowajcami i którzy
nie mieli z tym nic wspólnego i którzy nawet
nie czytali gazet lub też czytali niedbale zajęci
myślami o tym że trzeba naprawić
przeciekający dach oddać
buty do szewca oświadczyć się wypić
kufel piwa wymieszać farby zapalić świeczkę i którzy
naprawdę nie dostrzegali strachu w oczach sąsiada nie
słyszeli drżenia w głosie pytającego o drogę nie
dostrzegali różnicy nie słyszeli
głosu w sobie albo skoro
domyślali się czegoś nie mogli nic zrobić i pocieszali się
mówiąc My przynajmniej
nie robimy nic złego żyjemy jak żyliśmy zawsze Co było prawdą

A jednak były to
państwa faszystowskie


[wiersz Wiktora Woroszylskiego powstał w późnych latach sześćdziesiątych, a przypomniał go wczoraj na facebooku Antoni Pawlak]

wtorek, 30 września 2014

Papierosss...

Dalej rok 1996 i Bal Chandlerowski w piwnicach CSW - Zamek Ujazdowski.
Na zdjęciach prowadzący Marcin Baran

 + Marcin Świetlicki

 + Andrzej Sosnowski

 + Miłosz Biedrzycki

 + Tadeusz Pióro

+ Antoni Pawlak