poniedziałek, 18 lutego 2013

"Walenty" w kwietniu 1994


[Koksownia "Walenty", kwiecień 1994]

Tym razem widok w kierunku północno-wschodnim. Patrząc na cyfrowe wglądówki zrobione po zeskanowaniu tego negatywu (Ilford Delta 100 wołany w ID-11 i rozcieńczeniu 1:1), zdałem sobie sprawę, że dopiero 10 lat później, kiedy wykonywałem zdjęcia poprzemysłowych ruin do serii "Postindustrial", doszedłem do obrazowania, którego usilnie szukałem przy fotografowaniu "Walentego"...
Ciekawe, co to za wieża wyciągowa, którą widać obok pomalowanego w "skarpetkę" komina, pomiędzy betonowym silosem w centrum kadru (chyba służył do ładowania koksu na wagony kolejowe?), a budynkiem obok baterii koksowniczej po prawej stronie? Na pewno Marek Locher będzie wiedzieć.

sobota, 16 lutego 2013

PRAWDZIWE POKŁOSIE


W końcu zobaczyłem "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego. Znając jego wcześniejsze produkcje, nie spodziewałem się niczego specjalnego i tu spotkało mnie totalne zaskoczenie. Film jest bardzo, bardzo dobry i gdyby nie kilka wpadek (np. zupełnie niepotrzebne wsadzenie widoku płonącej stodoły do kadru z pożarem zboża czy też scena odkopywania grobu zamordowanych Żydów w strugach deszczu), mógłbym powiedzieć, że genialny! Świetnie osadzony w polskich prowincjonalnych realiach (okolice Łomży, a jakże...), a pokazana w nim historia mordu żydowskich sąsiadów i przejęcia ich mienia, jest nie tylko prawdopodobna od strony psychologicznej, ale też ma liczne faktyczne odniesienia i to nie tylko na terenie powiatu łomżyńskiego. Zaskoczyła mnie także in plus świetna gra aktorów (tu np. Macieja Stuhra, z którym wcześnie za bardzo nie przepadałem). Oczywiście polskie prawicowe media nie zostawiły na reżyserze suchej nitki (merytoryczną i ciekawie napisaną polemikę z tekstami Piotra Gontarczyka, Piotra Semki i Dominika Zdorta znalazłem na portalu dlamyslacych.latte24.pl), czego się można było właściwie spodziewać, bo w przypadku większości tych panów (przewaga facetów w konserwatywnych redakcjach jest druzgocąca) nacjonalizm - który nazywają patriotyzmem, katolicyzm i antysemityzm mają oni niejako w pakiecie. 

Teraz może cytat z artykułu wspomnianego Dominika Zdorta, który tekście pt. "O tym, jak śmiałem się na pokłosiu" pisze m.in.: Śmiałem się, gdy grany przez Stuhra młody polski rolnik okazał się namiętnym kolekcjonerem żydowskich nagrobków i  płynnie odczytywał z nich hebrajskie napisy. No cóż, po takim wyznaniu trudno już powiedzieć, że "śmiech to zdrowie". Dla Zdorta sytuacja, w której filmowy Józek Kalina - nazwany "namiętnym kolekcjonerem żydowskich nagrobków", orientuje się, że macewy z cmentarza w jego wsi, ciągle służą jako nawierzchnia lokalnej drogi, więc w zupełnie naturalnym odruchu  przenosi je na swoje pole, jest śmieszna i nieprawdopodobna... To oczywiście wiele mówi o mentalnym poziomie dziennikarza gazety o nieadekwatnej w takim kontekście nazwie... Rzeczpospolita. Czy rolnik spod Łomży nie jest w stanie nauczyć się podstaw hebrajskiego, żeby móc odczytać inskrypcje na macewie? Przypominają mi się czytane kiedyś historie ludzi (oczywiście nie są to liczne przypadki...), którzy powodowani podobnymi motywacjami, co bohater filmu Pasikowskiego, porządkowali kirkuty i nie będąc wcale absolwentami hebraistyki katalogowali inskrypcje na macewach.

Historia żydowskich nagrobków, których odkrycie przez Józka Kalinę wywołuje w "Pokłosiu" całą lawinę tragicznych zdarzeń, przypomniała mi o projekcie Łukasza Baksika "Macewy codziennego użytku". Właśnie ukazała się książka, o której na razie nic nie słychać... Rzuciłem teraz okiem na stronę wydawnictwa Czarne, które album wydało i widzę tam informację, że premiera zapowiadana jest na 5 marca. No, więc będzie słychać - z tego co wiem, premiera krakowska odbędzie się w Cheder Cafe 25 marca. Wędrując po Polsce Baksik szukał "drugiego życia" (to eufemizm) żydowskich kamieni nagrobnych i znalazł prawdziwe spektrum rozmaitych i często szokujących zastosowań. Wszystko zaczęło się od Kazimierza nad Wisłą, gdzie na targu staroci napotkał szlifierski kamień zrobiony z macewy. No a potem były: chodniki, krawężniki, posadzka w klasztorze, stodoły, budynki gospodarcze, wieża ciśnień, parkowa pergola, nagrobki (katolicki i ewangelicki), peerelowski pomnik, mury ogrodzeń i mury przyporowe, kamienie młyńskie, żarna, piwnica/ziemianka, a nawet wykładzina szamba...

Fotografując rodzimy proceder recyclingu macew, Łukasz Baksik zaczyna zazwyczaj od planu ogólnego, który dostępy jest oczom przeciętnego przechodnia. Następnie podchodzi coraz, coraz bliżej do motywu, a wtedy już nie mamy żadnych wątpliwości, z czego zrobiono oglądaną stodołę, chodnik czy mur. Co ciekawe, przy powtórnym oglądnięciu zdjęcia, jakie rozpoczyna taki swoisty proceder "dekonstrukcji krajobrazu", w większości zarejestrowanych przez Baksika przypadków żydowskie nagrobne kamienie są  właściwie dobrze widoczne... Mroczna historia jest więc cały czas w zasięgu naszego wzroku, a często całkiem dosłownie - pod naszymi nogami. Jeżeli więc widzimy, albo wiemy (autor projektu czasem dokonuje fizycznej ingerencji, obracając np. "chodnikową" macewę inskrypcjami do góry lub wyciąga kamień z muru) i nie reagujemy w żaden sposób, to jak jest z tą naszą pamięcią o dawnych sąsiadach i stosunkiem do sfery sacrum (cmentarz to dla większości mieszkańców tego kraju, nie tylko zresztą dla tzw. "Polaków-katolików", to podobno "miejsce święte")? 


  Łukasz Baksik Macewy codziennego użytku, Tuszyn, kwiecień 2010


Łukasz Baksik Macewy codziennego użytku, Tuszyn, kwiecień 2010

Łukasz Baksik Macewy codziennego użytku, Tuszyn, kwiecień 2010

piątek, 15 lutego 2013

"Walenty" pod słońce


i widoczny w centrum kadru szyb o nazwie "Centralny", należący do pracującej jeszcze przez dwa lata KWK "Wawel". Zawsze chciałem sfotografować potężny budynek płuczek węglowych tej kopalni, ale się jakoś nie składało... A kiedy specjalnie w tym celu pojechałem do Rudy Śląskiej, po obiekcie nie było już żadnego śladu.

[Koksownia "Walenty", styczeń 1995] 

czwartek, 14 lutego 2013

"Walenty" na Walentynki


[Koksownia "Walenty", styczeń 1995, Nikon F-90 + Nikkor 50/1,4 + Ilford Delta 400]

"Walenty" pod światło, już ponad 18 lat temu... Bardzo lubię to zdjęcie (jak należy się domyślać, weszło ono do zestawu prac pokazywanych na wystawie "Pejzaż symboliczny"). Było wtedy jakoś w okolicach -15ºC i od mrozu popękała mi obudowa pryzmatu w Nikonie, mimo, że w przerwach między robieniem zdjęć chowałem aparat pod puchową kurtkę.

środa, 13 lutego 2013

OSTATNIE PRZYKAZANIE MIŁOŚCI


Krzysztof Jaworski

OSTATNIE PRZYKAZANIE MIŁOŚCI

Pocałujcie mnie w usta.


----------
[wiersz przepisałem z tomu Dusze monet, wyd. Biuro Literackie, Wrocław 2007, str. 33]

wtorek, 12 lutego 2013

GARBY WITAJĄ


 2013-02-11 14:44
2013-02-11 14:55

Obie lokalizację (Gaz-53 stoi w okolicach Nowego Miasta nad Wartą) dzięki podpowiedzi od Gustawa Karola Szymkowiaka, THX!


 2013-02-01  13:10
2013-02-01  13:10

niedziela, 10 lutego 2013

Ulica Gliniana revisited


[Ruda Śląska - Czarny Las, ul. Gliniana, 08.02.2004]

"Lokalny koniec świata" (© Marek Locher) odwiedzony po 9 latach. Błoto jakby trochę inne, ale to zapewne kwestia pogody. Diametralnie inny na pewno widok z okien stojących tutaj domów - bo na hipermarket sieci Tesco*. 
Dwa lata wcześniej wysadzono w powietrze betonowe nogi silosów węglowych "Walentego" i teren byłej koksowni był systematycznie "plantowany" nawożonym tam kamieniem kopalnianym (nieporozwalane do końca betony kruszono jakiś czas mechanicznie).

*w tym momencie zacząłem się zastanawiać czy nie jest to przypadkiem Real albo Carrefour?

sobota, 9 lutego 2013

Ulica Gliniana


[Ruda Śląska - Czarny Las, ul. Gliniana, 30.01.1995]


Też na Tech Panie Kodaka. Skanując te negatywy sprzed 18 lat, doceniłem jednak ich ekstremalnie małe ziarno, "przejrzystość" oraz świetną rozdzielczość. A gdyby tak zrobić coś na monochromie i z użyciem materiału o zbliżonych parametrach? Jest współczesny zamiennik Tech Pana w postaci filmu ATP 1.1 firmy Rollei. Ciekawe jak sprawdza się w praktyce? Myślę sobie o załadowaniu kasety 6x9 i zrobienia zdjęcia moim Cambo. Rozdzielczość ATP oceniana przez producenta na 300 lp/mm w połączeniu ze świetnymi szkłami Rodenstocka, mogłaby dać niezły efekt... Oczywiście przy hybrydowej obróbce materiału - klasyczne wołanie i skan negatywu (emulsja ATP jest podobno specjalnie pod skany przygotowana).

Mieszkańcy ulicy Glinianej mieli zapewne kilka-kilkanaście lat wcześniej spektakularny widok na pracującą wtedy pełną parą Koksownię Walenty (primo voto Wolfgang) oraz na Kopalnię Walenty-Wawel (częściowo także primo voto Wolfgang*) i jej szyby "Walenty" oraz "Mikołaj". 
Koksownię Walenty fotografowałem w latach 1992-96, a zarejestrowany materiał został w 1997 pokazany na wystawie "Pejzaż symboliczny" (w krakowskiej Galerii ZPAF przy ul. św. Tomasza). Niestety... ten kapitalnie wyglądający wtedy obiekt robiłem małym obrazkiem... i mimo, że używałem głównie niskoczułych Ilfordów, a raz nawet Tech Pana, efekty były mało (mnie) zadowalające.

*Patrz komentarz Górniczego.

piątek, 8 lutego 2013

Ruda Śląska, 30.01.1995


[Ruda Śląska, 30.01.1995]

Zajrzałem na maps.google.com i wychodzi mi na to, że widać tu domy stojące przy ulicy Targowej. I chyba jest to Wirek, a nie Czarny Las?

Przy okazji tego kadru ciekawostka technologiczna. Nawet całkiem dosłowna, bo zdjęcie to zostało zrobione na kultowym kiedyś materiale Kodaka o nazwie Technical Pan Film. Który naświetlany na 25 ASA i wołany w Technidolu dawał ekstremalnie małe ziarno i niesamowitą rozdzielczość, określaną przez producenta na ponad 300 lp/mm. Generalnie była to błona graficzna, cechująca się dużym kontrastem, ale obrabiana we wspomnianym Technidolu, dawała bardzo przejrzyste i ostre negatywy. I nie pamiętam już, co podpiąłem wtedy do Nikona F-90 (w grę wchodził zoom 2,8/35-70, albo standard 1,4/50), ale jakoś tak porażająco ostry to ten kadr nie jest... (bo i oba szkła, choć naprawdę dobre, do absolutnych żylet się nie zaliczają).

Szperając w stykówkach, byłem pewien, że sfotografowałem wtedy z bliższej odległości (wydaje mi się, że to jednak zrobiłem...) kopalnię "Pokój", więc na kliszy powinienem mieć też szyb "Jan Karol", o którym wspominał Marek Locher w komentarzu do poprzedniego posta. Ale nic takiego na razie nie znalazłem. Szukam.

czwartek, 7 lutego 2013

KWK "Pokój"


i charakterystyczna betonowa konstrukcja szybu "Wanda", widoczne w prześwicie między domami. Brudnożółty blok stoi przy ulicy 1 Maja. Kamienica z nieotynkowanej cegły znajduje się natomiast przy ulicy Karola Bytomskiego. Wg. maps.google.com jest to dzielnica Czarny Las (nota bene ulica Stanisława Kunickiego to chyba też ta właśnie część Rudy Śląskiej... trudno jest mi się połapać w tej topografii...).

Ruda Śląska, ul. Karola Bytomskiego, 08.02.2004

środa, 6 lutego 2013

Lord


Ruda Śląska - Wirek, ul. Stanisława Kunickiego, 08.02.2004

My sweet Lord... ;))
Archaiczny wygląd ulicy Kunickiego od razu mnie zachwycił i wracałem tam kilka razy. Kiedy chodzi się po tych okolicach Wirka, widać, że urbanistyczny porządek tej dzielnicy w latach 70. poddany został mocnej dezorganizacji. Mnóstwo jest tutaj takich zdziesiątkowanych (jeśli idzie o zabudowę) i prowadzących donikąd uliczek, na których zapleczu wyrastają kanciaki z wielkiej płyty. 
Patron ulicy - Stanisław Kunicki, to działacz Narodnej Woli i współzałożyciel Proletariatu (z Ludwikiem Waryńskim), zwolennik prowadzenia działalności politycznej przy pomocy zamachów terrorystycznych... 

wtorek, 5 lutego 2013

TANIA ODZIEŻ


Ruda Śląska - Wirek, ul. Jarosława Dąbrowskiego, 08.02.2004

Dalej ulica Jarosława Dąbrowskiego. Tania odzież, kraty w oknach, błocko (naniesione przez ciężarówki wywożące gruz), zamurowane okna suteren w trzypiętrowej kamienicy po prawej stronie... Bezśnieżna pora przedwiosenna, crème de la crème krajobrazu ojczystego. Czy na przednówku w tej okolicy może być coś bardziej depresyjnego? Chyba tylko osiedle Ruda Śląska - Bykowina, gdzie sporo blokasów zachowało azbestowy siding z lat 80.
Po tym wyjeździe do Rudy, który był taką przymiarka do fotografowania śląskich tematów w kolorze, po przeglądnięciu wglądówek, zdałem sobie sprawę, że potrzebuję shifta. Wcześniej, przy "Czarno-Białym Śląsku" jakoś mi to nie przyszło do głowy...

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ruda Śląska - Wirek*, 08.02.2004


Ruda Śląska - Wirek, ul Jarosława Dąbrowskiego, 08.02.2004

I hurt i detal można by powiedzieć... Ten sam budynek od zaplecza w trakcie prac rozbiórkowych. I 3 lata różnicy... Zdjęcie z rozmazanym gołębiem w locie , które poszło do "Kapitału", wykonane było 25.03.2001 (więc nawet niepełne 3 lata).

-----
* Po komentarzu Marka Lochera skorygowałem nazwę dzielnicy z błędnej - "Nowy Bytom", na prawidłową - "Wirek".

niedziela, 3 lutego 2013

HIPERREALIZM (ŚWIĘTOKRZYSKI i DOLNOŚLĄSKI)



Jadąc w zeszły czwartek "kiblem" do Zielonej Góry i mijając malownicze niezmiernie odcinki trasy pomiędzy miastami: Rudna - Głogów - Nowa Sól (bezśnieżne i przedwiosenne widoki z okna pociągu to prawdziwa créme de la créme krajobrazu ojczystego...), przyszła mi do głowy parafraza "Hiperrealizmu świętokrzyskiego" (natychmiast wysłałem ją sms-em Krzyśkowi Jaworskiemu i nie miał nic przeciwko)...

       HIPERREALIZM DOLNOŚLĄSKI

       Obesrane pola pod obesranym niebem.

Widoczna na skanie naszej książeczki "Kapitał" kamienica (a właściwie dach jej oficyny), to nieistniejący już dom, który stał sobie kiedyś przy ulicy Kupieckiej w Rudzie Śląskiej-Nowym Bytomiu. Budynek ten miał pięknie obłożoną flizami elewację w pastelowych kolorach (z secesyjnymi elementami ) i datę 1901 na szczycie fasady. Widoczna obok telewizyjnej anteny wieża kościoła należy do parafii pw. Ducha Świętego.
Wiosną 2004 sfotografowałem - już w kolorze - rozbiórkę tego domu od zaplecza, czyli od ulicy Jarosława Dąbrowskiego (równoległej do Kupieckiej).

sobota, 2 lutego 2013

Maszyna wyciągowa z KWK Siemianowice Śląskie (1)


[04.12.2001]

Fotografia z dedykacja dla Marka LocheraZ tego co pamiętam, robiłem to zdjęcie przez dziurę w drzwiach. I chyba musiałem się złożyć z ręki, bo negatyw jest lekko nieostry... (więc trochę nad nim teraz popracowałem w ramach tzw. postprocesingu, ale lepiej już nie będzie...). 
Szkoda, że to piękne urządzenie poszło na żyletki...