Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Berstein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Berstein. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 kwietnia 2021

(huśtawka rozhuśtana pusto)

Wiersz Cherlesa Bernsteina w przekładzie Kacpra Bartczaka. Z wydanej w 2020 roku przez Biuro Literackie książki Świat w ogniu. Bardzo lubię doświadczać takich sporadycznych splendorów w tekstach, jednak biorąc pod uwagę inne wiersze Bernsteina, mój zachwyt lokuje się zapewne nieco z boku inetncji autora...

czwartek, 5 listopada 2020

(Każda prawdziwa religia kiedyś upadnie)

Dwa wiersze Charlesa Bernsteina w przekładzie Kacpra Bartczaka z książki Świat w ogniu, z książki wydanej kilka tygodni temu przez Biuro Literackie. Niniejszym w okienko polskiej sceny literackiej zapukała formacja L=A=N=G=U=A=G=E. Czy spowoduje to taki rezonans, jak publikacja wierszy szkoły nowojorskiej w 1986 roku w Literaturze na Świecie? Nie sądzę...