wtorek, 21 sierpnia 2012

Widok administracyjny


Hasło ze słownika, umieszczonego na końcu książki "Miasto w sztuce - sztuka miasta" (to antologia esejów pod redakcją Ewy Rewers, opublikowana przez Universitas w 2010), sporządzone przez Mariannę Michałowską. Spojrzenie bardzo mi bliskie, wywaliłbym jedynie figurę flaneura, bo nie za bardzo pasuje do reszty... ;)


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozumiesz mity Azteków

Charles Reznikoff

Rozumiesz mity Azteków
i czytasz z sympatią
żywoty chrześcijańskich świętych
i mówisz z dumą:
choć urodziłeś się Żydem
nie ma w tobie nic szczególnie żydowskiego.
Ale wśród starożytnych Greków mimo to uchodziłbyś za barbarzyńcę
i nawet chrześcijańskim świętym mógłbyś nie przypaść do gustu;
a hitlerowcy
wyrwaliby z twoich subtelnych ust
złote zęby.

A tak mi się skojarzyło, po ogłoszeniu haniebnego wyroku na 3 członkinie punkowej grupy Pussy Riot oraz lekturze prawackich portali, które oczywiście we właściwy sobie sposób zinterpretowały tę rosyjską farsę sądową. A szczególnie po wczytaniu się w umieszczane na tamtejszych forach komentarze (skąd inąd na wyborczej.pl też było hardcorowo...). Wiersz Charlesa Reznikoffa z tomu By the Well of Living and Seeing and The Fifth Book of the Maccabes (1969) w przekładzie Piotra Sommera, przepisany z Literatury na Świecie nr 12 (137) z grudnia 1982.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Procesja Wniebowzięcia NMP, Kalwaria Zebrzydowska, 20.08.2000


[W końcu wybrałem się sfotografować tą Cytrynę z ulicy Przemysłowej w Bytomiu. Ponieważ interesujący mnie obiekt eksponowany jest od strony północnej, więc pomyślałem sobie, że wczesna ranna pora będzie idealna i świecące pod ostrym kątem słońce akurat padać będzie na karoserią. Takie były moje oczekiwania… Tymczasem na miejscu okazało się, że - po pierwsze, kąt padania słonecznych promieni przed siódmą rano jest zbyt ostry (może w czerwcu było lepiej?), po drugie – korony rosnących po lewej stronie topoli i tak skutecznie, zasłaniają CV2 przed światłem. Nie mniej jednak wystrzelałem 7 klatek w wariantowych ujęciach, bez specjalnej jednak nadziei na fajny kadr.
Żeby być w Bytomiu przed siódmą rano, musiałem wstać o piątej i jadąc już przez teren górnośląskiej konurbacji, coraz częściej mijałem kobiece grupy pielgrzymujące pieszo do sanktuarium w Piekarach Śląskich. Oczywiście ekipy wyposażone były we własne nagłośnienie, tak że odmawiane modlitwy słychać było też na Przemysłowej, gdy fotografowałem citroena-reklamę złomowiska. I przypomniałem sobie moje wyjazdy do Kalwarii, kiedy wybierałem się fotografować Procesję Wniebowzięcia, a ponieważ rusza ona o w pół do siódmej rano, więc dobrze jest przybyć tam przynajmniej godzinę wcześniej, kiedy jej uczestnicy zaczynają się gromadzić i panuje jeszcze mocno nieformalna atmosfera. Robiąc zdjęcia w Kalwarii bardzo szybko załapałem, że ta godzina przez startem procesji jest najciekawsza i sporo kadrów, które znalazły się potem w albumie wykonanych zostało właśnie wtedy.
W roku 1997 w nie istniejącym już komisie fotograficznym na ul. św. Tomasza w Krakowie kupiłem Hasselblada 500 C/M, a rok późnie wykorzystałem go po raz pierwszy w Kalwarii (no i większość wykonanych wtedy zdjęć poległo, bo po wywołaniu filmów okazało się, że miałem nieuszczelniony magazynek w miejscu, gdzie się wsuwa szyber). Fotografowanie średnioformatową lustrzanką, w pełni mechaniczną i pozbawioną automatyki ekspozycji, wymagało większego skupienia i idealnego wstrzelenia się w chwilę. Taka metoda pracy zawsze bardziej mi odpowiadała, w przeciwieństwie do działań większości fotoreporterów, mających zwyczaj strzelania seriami…
Widoczna poniżej fotografia została wykonana 12 lat temu. Czyli pozująca mi w tym kadrze dziewczynka (gdy zobaczyła, że ją fotografuję, wyprostowała się i uniosła wyżej trzymane w ręku bukiety) jest już dojrzałą kobietą… Trzy lata później też ją sfotografowałem (jej zdjęcia sąsiadują ze sobą w książce) i wysoce prawdopodobnym jest, że nadal uczestniczy w kalwaryjskich uroczystościach. Co pewnie mógłbym naocznie sprawdzić, ale jest to mało prawdopodobne, że się tam jeszcze wybiorę. Bardzo lubię tę fotografię i formy na niej zarejestrowane, i niech tak pozostanie.]

(Hasselblad 500 C/M + Planar 80/2,8 + Ilford HP5 Plus)

piątek, 17 sierpnia 2012

Procesja Zaśnięcia NMP, Kalwaria Zebrzydowska, 15.08.1997


(Nikon F90 + Nikkor 50/1,4 + Fuji Neopan 1600)

Podczas Procesji Zaśnięcia NMP (nazywanej też Pogrzebem NMP), kiedy figura przedstawiająca Madonnę niesiona jest w otwartej trumnie (uczestnicy misteriów nazywają ją "trumienką"), w miarę zbliżania się konduktu do kościoła w Brodach, coraz więcej pątników trzyma w ręku palące się świece.  Fotografując przez 10 lat uroczystości w Kalwarii, zawsze czekałem na ten moment, kiedy zapalonych świec przybywa i szybkimi krokami zbliża się sierpniowy zmierzch. I właściwie było to zawsze jakieś 20-30 minut, kiedy dało się jeszcze robić zdjęcia na granicy nocy i dnia.
W przypadku powyższego zdjęcia użyłem filmu Fuji Neopan 1600 (chyba już go nie produkują?), który zgodnie z nazwą miał natywną czułość 1600 ASA i przy nominalnej ekspozycji oraz odpowiednim wywołaniu, nie przejawiał zbyt dużego ziarna czy kontrastu. Obecnie użytkownik Nikona D3, D4, D700 lub D800 nie miałby przy takiej czułości żadnych problemów z szumem, rozpiętością tonalną czy ostrością i jeszcze mógłby fotografować znacznie dłużej...

czwartek, 16 sierpnia 2012

Sutra słonecznikowa


Zabrałem dzisiaj ze sobą do wanny „Utwory poetyckie” Allena Ginsberga w przekładzie Bogdana Barana (ponieważ bardzo lubię czytać poezję podczas zanurzania się w wodzie) z zamiarem przeczytania na nowo poematu „Sutra słonecznikowa”, dla czystej przyjemności i m.in. dlatego też, że pojawia się tam przywołany z nazwiska Jack Kerouac. A nad Jackiem Kerouakiem i jego powieściami, które wydaje właśnie WAB, pastwi się niezmiernie w Dwutygodniku Marcin Sendecki i pewnie ma rację, ale może z wyłączeniem „W drodze”, bo przy wszystkich swoich czysto literackich mankamentach, proza ta zawiera kapitalny materiał obserwacyjny. I czytając rok temu na nowo powieść Kerouaca, przed oczami cały czas przesuwały mi się oglądane wcześniej na stronie Biblioteki Kongrsu USA, zdjęcia Johna Vachona, Arthura Rothsteina, Jacka Delano i Ben Shana, które w drugiej połowie lat 30.  (akcja powieści rozpoczyna się w 1946) wykonywali na zlecenie FSA. Ponieważ Jack Kerouac jest autorem przedmowy do albumu „The Americans” Roberta Franka, co było ze strony wydawnictwa chwytem czysto marketingowym, jego fotografie traktuje się jako rodzaj ilustracji do „On the Road”. Tymczasem materiał zawarty w albumie Franka i sposób ułożenia ze zdjęć wizualnej narracji, idzie znacznie dalej, niż kerouakowskie historie z „Dharma Bums”, „Podziemnych” czy wydanych świeżo „Maggie Cassidy” i „Big Sur”… Wracając do Ginsberga i jego tekstów z tomiku „Skowyt i inne wiersze”, to ciągle czytam je z zainteresowaniem i bez specjalnych zastrzeżeń. Przy okazji, przypomniała mi się historia sprzed 30 lat, dotycząca biblioteki (już nieistniejącej) przy Konsulacie USA w Krakowie, gdzie można było wypożyczać do domu książki i gdzie mieli oczywiście wszystkie wydane tomiki Ginsberga (przez słynną oficynę City Light Books) poza „Skowytem”. Co nie było bynajmniej efektem działania jakiejś wewnętrznej cenzury w tej instytucji, tylko po prostu (o czym dowiedziałem się 2 lata później) tomik zwinęła moja znajoma M.W. i chyba należę do grona nie więcej niż 2-3-4 osób, które widzą kto był sprawcą tego przywłaszczenia… ;)


Allen Ginsberg

Sutra słonecznikowa
 
Wyszedłem na nabrzeże doku, gdzie ładują puszki bananów, usiadłem
pod ogromnym cieniem lokomotywy linii Southern Pacific by patrzeć na
zachód słońca nad wzgórzami pudełkowych domów i płakać.
Jack Kerouac, kumpel, siedział przy mnie na pogiętym zardzewiałym
żelaznym palu, mieliśmy te same myśli o duszy, otępiali, melancholijni, smutnoocy wśród splątanych stalowych korzeni drzew maszynerii.
Oleista woda rzeki odbijała czerwone niebo, słońce zapadało za grzbiety
wzgórz San Francisco, żadnych ryb w strumieniu, pustelnika w tych górach, tylko my o wilgotnych oczach, skacowani jak starzy włóczędzy na rzecznym nabrzeżu, zmęczeni ale sprytni.
Popatrz na Słonecznik, powiedział, a był tam mamy- szary cień na tle
nieba, wielkości człowieka, suchy, sterczące na szczycie starych trocin
Zerwałem się zachwycony - to był mój pierwszy słonecznik, wspomniałem
Blake'a - moje wizje - Harlem
i Piekła rzek Wschodniego Wybrzeża, dzwoniące mosty, Sandwicze Joes
Greasy, wózki martwych dzieci, czarce zdarte opony zarzucone, nie
naprawione, poemat z nabrzeża rzeki, prezerwatywy i garnki, stalowe
noże, nic porządnego, tylko wilgotny brud i jak brzytwa ostre wytwory
odchodzące w przeszłość
a szary Słonecznik trwał o zachodzie słońca, sponiewierany, z okiem
zapchanym przez sadz, smog i dym starych parowozów
pierścień krzywych płatków obwisły, połamany jak zdeptana korona
królewska, ziarna wypadłe z tarczy, z prawie-bezzębnych ust słonecznej
aury, promienie słońca ginęły w jego owłosionej głowie podobnej do
wyschłej pajęczyny drutów,
liście sterczące z łodygi jak ramiona, ruchomy korzeń w trocinach, kawałki
gipsu wypadłe spomiędzy czarnych gałązek, martwa mucha w jego uchu,
Mój słoneczniku, jakże nieświętą rzeczą byłeś; O moja duszo, kochałem
cię wtedy !
I Brud nie pochodził już od człowieka lecz od śmierci i ludzkich lokomotyw,
cały ten strój z pyłu, ten welon skóry pociemniałej od dymu lokomotyw.
sadza na policzku, powieka czarnej nędzy, zakopcona ręka, członek,
narośl wytworu gorszego-niż-brud - przemysłu - nowoczesności - cała ta
cywilizacja plamiąca iwą złotą szaloną ,koronę
i te mroczne myśli o śmierci i oczy w pyle i braku miłości, pędy i wyschłe
korzenie gdzieś w swojskiej stercie piasku i trocin, gumowe dolary -
zabawki, skóra maszynerii, kiszki i jelita auta, które płacze i kaszle, puste zapomniane puszki o zardzewiałych językach, nieszczęsny dzień, cóż jeszcze mógłbym wymienić, wypalony popiół chujokształtnego cygara, cipy taczek i mleczne piersi aut, dupy wytarte od siedzenia, zwieracze prądnic - wszystko to
wplątane w twe zeschłe korzenie - a ty tam przede mną o zachodzie
słońca, w całej chwale swego kształtu !
Doskonałe piękno słonecznika! doskonałe wspaniałe ukochane istnienie
słonecznika! słodkie oko natury dla nowego księżyca hipstersów,
zbudziłem się żywy i podniecony w cieniu zachodu chwytając złoty powiew wschodzącego słońca!
Ile much brzęczało wokół ciebie czystego mimo brudu, gdy przeklinałeś
niebiosa kolei i swą kwietną duszę?
Biedny martwy- kwiat! kiedy zapomniałeś, że jesteś kwiatem? kiedy
spojrzałeś na siebie stwierdzając, że jesteś bezsilną brudną starą
lokomotywą? upiorem lokomotywy? widmem i cieniem niegdyś potężnej
szalonej amerykańskiej lokomotywy?
Nigdy nie byłeś lokomotywą, Słoneczniku, zawsze byłeś słonecznikiem!
A ty Lokomotywo, jesteś lokomotywą, nie zapomnij !
I wziąłem gruby szkielet słonecznika i zatknąłem go u mego boku niczym
berło,
i wygłosiłem kazanie przed własną duszą a także przed duszą Jacka i
przed każdym, kto zechce wysłuchać,
- Nie jesteśmy workiem brudu, nie jesteśmy wstrętną tępą zakurzoną
lokomotywą bez duszy, wnętrze każdego z nas to piękny złoty słonecznik, każdemu z nas dane jest własne nasienie i dane są inne ciała, złotowłose nagie, które wyrastają na szalone czarne uroczyste słoneczniki o zachodzie, a my śledzimy je pod cieniem obłąkanej lokomotywy na nabrzeżu w San Francisco siedząc na stosach puszek, doznając wieczornych wizji.
 
przekład Bogdan Baran; w Allen Ginsberg Utwory poetyckie, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław, 1984

środa, 15 sierpnia 2012

Kato-Banksy?


Po zwyczajowym przedpołudniowym przeglądnięciu prawackich portali, które z racji kolejnej rocznicy Bitwy Warszawskiej oraz Święta Wniebowzięcia NMP, kipią od ponadnormatywnie publikowanych tam bzdur (nie do przebicia w tym roku okazał się Tomasz Terlikowski, chociaż czerwone berety z Konferencji Episkopatu Polski dzielnie się starają dotrzymać mu kroku), wyszedłem z domu i na ścianie sąsiedniego bloku znalazłem taką właśnie gigant-wplepkę. Szary nimb wokół głowy Madonny, który zapewne sprowokował tę akcję, to ślad po półokrągłym daszku nad automatem telefonicznym, sprzed pomalowania parteru na  niebiesko.

2012-08-15  11:59

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

"Życie równikowe" cd.


i kapitalny wiersz ze strony 192.


Miłosz Biedrzycki

Wystraszone pieniądze wlewają się

Wystraszone pieniądze wlewają się na rynek opcji
na ropę i wypychają ceny w górę. Ogłasza wymowny
kasander z zacięciem lirycznym. Panika w derywatach
finansowych na derywaty naftowe. Następnie o tym,
że popyt ostatecznie oderwie się od podaży
i skończy się świat, który znamy. A te słowa tutaj,
jak miałyby trafić do ciebie, gdyby nie ropa
i świat, który znamy. Czy zdążą to zrobić, zanim skończy się
jedno i drugie? Jestem gotów wymyślić kilka nowych liter,
jak biskup Ufilas na misji wśród Wizygotów
w czwartym wieku n.e. na terenach dzisiejszej Bułgarii.
Frapująca Bułgario, co chwila wstępowały na ciebie nowe ludy
i od nowa trzeba było wymyślać litery na oddanie
odgłosów mających się nijak do świata, któryśmy znali.
Czy to wystarczy? Opiewałbym cię najbardziej zagorzałymi
z chrząknięć, jestem gotów w ekstazie wydawać piski
jak Dale Bozzio z Missing Persons w słynnym
biustonoszu z dwóch misek na sałatkę,
przezroczystych, ma się rozumieć, a jednak wyłożonych cynfolią,
nie wiadomo, żeby podtrzymać konwencję sci-fi, czy w hołdzie
dla hipokryzji obowiązującej w świecie, który znamy.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Ostrowiec Świętokrzyski, al. Mickiewicza


2012-08-12  17:41

Nie spodziewam tutaj się zbyt wiele. Pogodę trafiłem niespecjalną (stanowczo zbyt ciemno), a i sam motyw też nieco mnie rozczarował... Zobaczymy jak poradzi sobie z nim Ektar, który lubi podkręcać wszelkie ciepłe kolory. Zrobiłem kilka wariantowych ujęć, przy różnych parametrach ekspozycji, ale myślę/spodziewam się, że ten obiekt może znacznie lepiej zagrać w przypadku zimowych realiów pogodowych.

sobota, 11 sierpnia 2012

Miina Äkkijyrkkä i jej złomo-zwierzęta


Tak właśnie się nazywa autorka rzeźby widocznej poniżej, której zdjęcie na Facebooku ktoś wrzucił (tzn. konkretnie Maciej Gabriel), dzień po tym, jak ja sam zamieściłem fotografie (procederu fotografowania) jednej ze złomo-krów przy drodze nr 33 w Czechach.

fot. Juha Metso

A potem wszedłem na stronę artystki i znalazłem jeszcze inne zdjęcia, z których najbardziej spodobało mi się to:

fot. Juha Metso

I od razu pomyślałem, że może warto byłoby się kopsnąć do Suomi, żeby wykonać stosowne fotografie.
I ciekawe jest też, w jakim stopniu złomo-krowy z Hradec Kralove są zależne od tych z Finlandii (dla mnie osobiście nie ma to specjalnego znaczenia, ale stopień "pokrewieństwa" może być interesujący)?

czwartek, 9 sierpnia 2012

WIĄZANKA PIEŚNI BOJOWYCH


Całkiem bez związku ze zbliżającą się kolejną "miesięcznicą" katastrofy komunikacyjnej pod Smoleńskiem oraz obchodzonym skrupulatnie dzień po dniu i godzina po godzinie, "przegranym zwycięskim" (jak to określił jeden  prawacki pajac) Powstaniem Warszawskim. A więc, wyłącznie dla własnej oraz Czytelników przyjemności wiersz Miłosza Biedrzyckiego z książki "No i tak", opublikowanej w 2002 przez wydawnictwo Lampa i Iskra Boża.


Miłosz Biedrzycki

WIĄZANKA PIEŚNI BOJOWYCH


1.  Bojówki

mamo, gdzie moje bojówki?
spóźnię się do szkoły
bojówki czarne i kamuflaż – AKCJA
kombi klima i elektryczne szyby w cenie – AKCJA
dwa razy i trzeci raz za darmo – BONUS GRATIS
niespodzianka darmowy upominek – BONUS GRATIS
TYLKO DZIŚ
tłusty miś


2.  Nic pięknego

„Wolałbym już mieć na imię Romek.
Romek brzmi krwiożerczo.”
(K. Jaworski)

otwieram telewizor, nie ma nic pięknego
jest Bryznej, jest Koko, jest Mandy i Christina Aguilera
doprawdy, wielkie są postępy klonowania
od czasu owcy Dolly
wiosna, drzewa robią karuzelę,
świat uparł się grać pieśń o siedmiu zbójach
wszyscy się patrzą i nic z tego nie wynika
tylko im włosy rzedną
masz pianę w uszach mówi moje słodkie kochanie
po goleniu
i tak dobrze, że nie na ustach, odpowiadam
i tak dobrze


3.  Billboardów 2,4

Bóg bogaty w miłosierdzie. proszę, w końcu i Kościół
dorobił się konkretnych kopyrajterów. poproszę
Boga Bogatego. przyjemność jedzenia
bez wyrzutów sumienia. jak Boga ckiego.
codziennie taniej i pyszniej. czterdzieści osiem
lamp i dodatkowo osiem na twarz. i sześć lat
na perforację blach (przez castingi przeszedł
praktycznie jak burza). jak wzBogaconego.
(o 47% więcej od zwykłego Boga).


4.  Nieszczęsne ochędóstwo

dziewczyn przekładających
z półki na półkę w sklepie dwudziestoczterogodzinnym
o czwartej nad ranem

środa, 8 sierpnia 2012

Schweidnitz Niederstadt/S41 KONIGSHUTTE 1943


Dzisiaj na rowerze po opłotkach Świdnicy. Nieczynne linie kolejowe. Zarośnięte  krzakami bocznice. Tereny poindustrialne i... nowoprzemysłowe. I w trakcie tej trasy zahaczyłem też m.in. o Dworzec PKP Świdnica Przedmieście (primo voto Schweidnitz Niederstadt, secundo voto Świdnica Dolna, tertio voto Świdnica Dolne Miasto). Od 12 lat nie używany już dla ruchu pasażerskiego, a oddany do użytku w roku 1898 wraz ze zbudowaniem trasy Wrocław-Sobótka-Świdnica.

2012-080-08 17:42
2012-08-08  17:43

wtorek, 7 sierpnia 2012

11 kilometrów przed Hradec Králové


przy drodze nr 33 (E 67). Namiar od Tomasza (Tomaszka) Sosińskiego, tłumacza m.in. niemieckojęzycznej wersji "Kapitału", tzn. przede wszystkim tłumacza wierszy Krzysztofa Jaworskiego. DZIĘKI!

 2012-08-07  12:18
2012-08-07  12:37

A potem w drodze powrotnej, w okolicach godziny piątej po południu, stanęliśmy znowu przy złomokrowach i korzystając z tego, że słońce przesunęło się mocno na zachód, wykonałem zdjęcia do strony drogi.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

PASTUCHÓW REVISITED


Tak jak trochę ponad rok temu, na rowerze, ale tym razem bardziej tropem Marka Rudewela i Jeffa Brouwsa ;)
Nieczynna bocznica kolejowa, prowadząca do zlikwidowanej cukrowni. 

 16:56:32
 16:57:22
 17:06:40
 17:07:12
17:07:40