wtorek, 15 marca 2016

BLUE PUEBLO


Tekst Blue Pueblo powstał w styczniu 2013 roku i został opublikowany po raz pierwszy w miesięczniku Twórczość nr 4 kwiecień 2013. To także tytuł obrazu namalowanego przez Grzegorza  Wróblewskiego rok wcześniej. Autorem angielskiego przekładu jest Adam Zdrodowski. 
Zdjęcia do książki powstały podczas dwóch sesji: jesienią 2013 i wiosną 2014 roku.
Wszystkie fotografie zostały wykonane na terenie dzielnicy Amager, gdzie mieszka Grzegorz Wróblewski.
Od lewej do prawej (z góry na dół) kolejno:
Amagerbrogade, 2013
Drodgensgade, 2013
Østrigsgade, 2013
Hveensvej, 2013
Amagerbrogade, 2013
Englandsvej, 2014
Østrigsgade, 2013
Østerdalsgade, 2014
Kastrupvej, 2014
Kastrupvej, 2013
Wittenberggade, 2014
Sundholmsvej, 2013
Amagerbrogade, 2014
Amager Strandvej, 2014
Dragør, 2014
Uplandsgade, 2014

Premiera projektu Wilczyk&Wróblewski BLUE PUEBLO miała miejsce 6 marca 2015 r. w Galerii BWAZG w Zielonej Górze. 

poniedziałek, 14 marca 2016

BLUE PUEBLO w Muzeum Literatury w Warszawie

ZAPRASZAMY!
Otwarcie 17 marca 2016 r. o godz. 18:00.
Warszawa, Rynek Starego Miasta 20.
Wystawę będzie można oglądać (czytać i słuchać) do 16 kwietnia.




niedziela, 13 marca 2016

Sebastien Erôme "Back to La Houve"

Linka do projektu Sebastiena Erôma wkleił ostatnio na facebooku Aleksander Wasilewski*. Zajrzałem więc i się zachwyciłem. Erôme w 2004 roku zrealizował dla pisma Libération materiał o górnikach pracujących w ostatniej czynnej kopalni węgla kamiennego we Francji. Reportaż, jak reportaż, bardzo dobrze zrobiony, ale też - w kwestii obrazowania czy pomysłu na narrację wizualną - niczym specjalnym się nie wyróżniający. Po dziesięciu latach Erôme postanowił wrócić do Loraine i sfotografować to, co zostało po zlikwidowanej kopalni La Houve oraz pracowników kiedyś w niej zatrudnionych. Oglądamy więc pokopalniane krajobrazy, jakie bez problemu można by zarejestrować w okolicach Wałbrzycha, Nowej Rudy, Zabrza, Bytomia, Katowic, Jaworzna, etc., tyle że nikt (czy raczej prawie nikt - bo trzeba pamiętać o albumie Wałbrzych, powidoki Andrzeja Ślusarczyka) u nas tego nie zrobił**. Oglądamy portrety byłych górników La Houve i tutaj sytuacja znowuż przedstawia się tak, iż wyraźnie widać, że francuski system socjalny nie pozostawił zredukowanych pracowników w czarnej d*pie, tak jak to miało miejsce podczas likwidacji kopalń na Dolnym Śląsku. Seria Sebastiena Erôma przypomina mi trochę głośny projekt i album Briana Schutmaata Greys the Mountain Sends, tyle że Loraine to nie American West, więc krajobrazy mają mniej spektakularny kształt, co nie znaczy wcale, że nie da się ich ciekawie sfotografować.

Sebastiene Erôme z serii Back to La Houve- Patrick Fisher. Mule driver.




Sebastiene Erôme z serii Back to La Houve - Jean-André Bersweiler. Cutting operator.


-----------------------------------------
* Ubolewam, że niedługo cała nasza aktywność przeniesie się na facebooka... Znikną i tak już niszowe pisma sieciowe oraz blogi - nisza nisz.
** Uprzejmie proszę o nieprzywoływanie w tym miejscu nazwiska Arkadiusza Goli, który mimo wydania dwóch albumów o Górnym Śląsku, w żadnej z tych książek nie zamieścił zbliżonej (w sensie ujęcia tematu) narracji.

piątek, 11 marca 2016

PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE (Ilona Witkowska)

Ilona Witkowska

KÓŁKO GRANIASTE

łódź zatonęła koło Lampedusy.
śmialiśmy się: Łódź zatonęła? miasto?

my tu się śmiejemy, oni tam umierają.

więc co? mamy się nie śmiać?
kiedy się nie śmiejemy, to też umierają.

[wiersz Ilony Witkowskiej zamieszczony w książce: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 158]

środa, 9 marca 2016

Obraz utajony, obraz zadymiony

to tytuł mojego eseju o Kobiecie na torach Tadeusza Rolkego, jaki znalazł się w książce Zagłada w "Medalionach" Zofii Nałkowskiej. Teksty i konteksty. Publikacja ta, pod redakcją Tomasza Żukowskiego, ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Instytutu Badań Literackich PAN, a w środku można znaleźć także teksty napisane przez: Katarzynę Chmielewską, Marylę Hopfinger, Bożenę Keff, Aránzazu Calderón Puertę, wspomnianego wcześniej Tomasza Żukowskiego, poemat Izabeli Gelbard Pieśń o tym jak na stacji Falenica Boga splamił grzech oraz bogaty materiał ikonograficzny (tu na przykład reprodukcje okładek wszystkich wydań Medalionów, kadry z filmowych adaptacji opowiadań Nałkowskiej czy dokumentów o tematyce pokrewnej).
ZAPRASZAM DO LEKTURY!



wtorek, 8 marca 2016

JESIEŃ ŻYCIA EDWARDA DWURNIKA (aktualizacja)


JESIEŃ ŻYCIA EDWARDA DWURNIKA*

Nazywa się go kronikarzem współczesności.
Od wielu lat maluje swe słynne cykle:
“Podróże autostopem”,
“Warszawa”,
“Sportowcy”
“Namiętności”,
“Robotnicy”,
“Niebieskie miasta”
itd.

W styczniu 1981 roku,
10 miesięcy przed stanem wojennym,
namalował obrazy przedstawiające Warszawę z czołgami na ulicach,
budkami strażniczymi, zasiekami z drutu kolczastego.
Uznano to za proroczą wizję.
Urodził się w dniu wybuchu powstania w warszawskim getcie.
Na ostatnie, 58. urodziny, 19 kwietnia,
kupił porsche carrera, żeby osłodzić sobie jesień życia.

*Edward Dwurnik zajmuje się malarstwem, grafiką i rysunkiem. Zdobył uznanie na Zachodzie.

[Magazyn Rzeczpospolitej nr 20 z 18 maja 2001]

-----------------------------------------------------------------

A taki mi się wczoraj ten wierszyk typu ctrl+c, ctrl+v przypomniał, który zresztą (zupełnie o tym zapomniałem) pojawił się też na papierze w kwartalniku Fa-art., nr 1 z 2001 roku. Bo przeczytałem, że Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego wręczył Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis m.in. Edwardowi Dwurnikowi, który odznaczenie to... przyjął (obok Tomasza Burka, Jana Krzysztofa Kelusa i Michała Kulentego). Próbowałem teraz znaleźć w sieci oryginalny tekst z Magazynu Rzeczpospolitej, jednak bezskutecznie, aczkolwiek przy okazji lektury różnych gazetowych wersji życiorysu Dwurnika zorientowałem się, że piszący je dziennikarze korzystali z jakiegoś prasowego gotowca. Bo np. stwierdzenia o "proroczej wizji" czy też zakupie carrery się niemal wszędzie i w bardzo podobnym kształcie powtarzają... Trochę szkoda, bo myślałem, że to jeden z "nieznanych wierszy" Moniki Małkowskiej (wówczas dyżurnej recenzentki w Rzepie), która jest bardzo zdolną  poetką nieznaną (vide słynny poemat prozą o Marinie Abramović)! Przy okazji wręczania wspomnianego medalu prawicowa prasa przypomniała sylwetkę Dwurnika, skrzętnie przemilczając jednak pewne niekoniecznie fajne momenty jego życiorysu z lat 1982-1989. Ale czy jest w tym coś dziwnego?

niedziela, 6 marca 2016

Nikolaus Harnoncourt nie żyje

Smutno...

[Concentus Musicus Vienna - Arnold Schoenberg Choir - Directed by Nikolaus Harnoncourt.
Live from the Kloster Melk, Benedictine Monastery in Austria, 2000]

sobota, 5 marca 2016

Wiersze zrozumiałe same przez się (sztuk trzy)

Guy Bennett

Jebać ten wiersz

Cóż, teraz, gdy już kupiliście czasopismo,
przyjmując, że to zrobiliście,
możecie z tym wierszem 
zrobić, co chcecie

Wiersz antyimigracyjny

Ten wiersz zjadliwie sprzeciwia się
wszelkiej imigracji,
z wyjątkiem tej, dzięki której
on sam został włączony do niniejszego zbioru.

Wiersz patriotyczny

Albo jesteście z nami
albo z prozaikami.

[przekłady Aleksandry Małeckiej zamieszczone w magazynie ha!art nr 50, Kraków 2015, str. 57]

czwartek, 3 marca 2016

Dwa dni temu dotarł do mnie album Ivana Lutterera

i go sobie z dużą przyjemnością przeglądam.
Np. zdjęcia podwórek na Male Stranie w Pradze. Pamiętam dobrze te krakowskie z końca lat 80., które wyglądały bardzo podobnie. Nie montowano wtedy p... domofonów, można było wejść na podwórko i łazić po skrzypiących pod nogami galeriach. Szkoda, że w tamtym czasie rzadko robiłem zdjęcia.

 [Ivan Lutterer 1954-2001, Studio JB, Lomnice nad Popelkou 2014, str. 36-37]

 [Ivan Lutterer 1954-2001, Studio JB, Lomnice nad Popelkou 2014, str. 38-37]

 [Ivan Lutterer 1954-2001, Studio JB, Lomnice nad Popelkou 2014, str. 42-43]

 [Ivan Lutterer 1954-2001, Studio JB, Lomnice nad Popelkou 2014, str. 44-45]

wtorek, 1 marca 2016

Z okazji Dnia Wyklętych...

[Chris Niedenthal WYBRANE FOTOGRAFIE 1973-1989, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2014, str. 10/11]

 [Chris Niedenthal WYBRANE FOTOGRAFIE 1973-1989, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2014, str. 196/197]


[Chris Niedenthal WYBRANE FOTOGRAFIE 1973-1989, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2014, str. 200/201]

poniedziałek, 29 lutego 2016

CZŁOWIEK, OPRAWCA CZŁOWIEKA

Carl Sandburg

CZŁOWIEK, OPRAWCA CZŁOWIEKA

Widziałem człowieka, oprawcę człowieka,
Polującego z pochodnią w jednym ręku
I z bańką nafty w drugim ręku,
Polującego z bronią, sznurem, kajdankami.

Słuchałem
I wysoki krzyk zadzwonił,
Wysoki krzyk człowieka, oprawcy człowieka:
Dostaniemy jeszcze ciebie, ty skwysynie!

Słuchałem później.
Wysoki krzyk człowieka dzwonił:
Zabić go! Zabić go! Skwysyna!

W porannym słońcu zobaczyłem
Dwa końce czegoś, kadłub dymiący
I ostrzeżenie zwęglonego drzewa:

Więc dostaliśmy go,
skwysyna.

[tak przy okazji jutrzejszego święta (i nie tylko) wiersz w przekładzie Czesława Miłosza z tomu: Czesław Miłosz Przekłady poetyckie wszystkie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015, str.91-92 i oryginał, który skopiowałem ze strony poemhunter.com]


I SAW Man, the man-hunter,
Hunting with a torch in one hand
And a kerosene can in the other,
Hunting with guns, ropes, shackles.

I listened
And the high cry rang,
The high cry of Man, the man-hunter:
We'll get you yet, you sbxyzch!

I listened later.
The high cry rang:
Kill him! kill him! the sbxyzch!

In the morning the sun saw
Two butts of something, a smoking rump,
And a warning in charred wood:

Well, we got him,
the sbxyzch.

niedziela, 28 lutego 2016

PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE (Sławomir Elsner)

Sławomir Elsner

LEKCJA SZCZEROŚCI

W Gorzycach pod Wodzisławiem
mieszkałem w jednym pokoju
z człowiekiem,
który ze wszystkich kończyn
miał tylko lewą rękę.

Któregoś dnia zapytał mnie,
dlaczego tak mało mówię.
Po chwili milczenia skłamałem,
że taki już jestem,
a on poprosił, bym podszedł

i mnie tą ręką przytulił.

JEDNO ZDANIE O ŚMIERCI

Smutne są sytuacje,
kiedy bierzesz numer telefonu
od pielęgniarki,
która ma nocną zmianę
na oddziale intensywnej terapii
(gdzie leży twój ojciec);
potem wracasz do domu
i po dwóch godzinach,
w momencie kiedy obejmujesz
szlochającą matkę,
ktoś do ciebie dzwoni
z tego numeru.

[wiersze Sławomira Elsnera przepisałem z książki: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 79 i 332]

sobota, 27 lutego 2016

Lech Wałęsa

nie jest (nigdy nie był) bohaterem mojej bajki. Ciągle mam w pamięci jego prostackie wypowiedzi na wiecach podczas kampanii prezydenckiej w 1990 roku… Jednakże to, co się od mniej więcej od tygodnia wyrabia po skonfiskowaniu dokumentów w domu zmarłego generała tajnej policji PRL, to klasyczny proceder wpuszczania gówna w wentylator. Instytut Amnezji Narodowej - bo tak raczej powinna się ta firma nazywać - esbeckie kwity znalezione „szafie Kiszczaka” udostępnia do wglądu szerokiemu gronu odbiorców bez jakiejkolwiek weryfikacji ich autentyczności, zaś prawicowe szczujnie (wpolityce.pl, niezalezna.pl, fronda.pl, pch24.pl, prawy.pl. rebelia.pl, telewizjarepublika.pl) urządzają na swych platformach informacyjnych klasyczne seanse nienawiści (aluzja do Roku 1984 George Orwella całkowicie nieprzypadkowa). Np. niedawno jeden z etatowych cyngli (z litości pominę jego personalia, bo trudno go określić mianem dziennikarza), domagał się „zwołania publicznego, transmitowanego na żywo sądu obywatelskiego w sprawie szafy Kiszczaka”… No cóż, jeśli sąd to i wyrok, a jeżeli wyrok to także transmitowana w czasie rzeczywistym jego egzekucja?



Mam na regale z książkami dwa albumy fotograficzne wydane w 1990 roku. Pierwszy z nich to: Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989 Erazma Ciołka, drugi: Fotografie 1980-1989 Stanisława Markowskiego. Ponieważ oba wydawnictwa traktują o solidarnościowej opozycji, policzyłem więc ile można w nich znaleźć zdjęć, na których pojawia się Lech Wałęsa… U Ciołka – 32 fotografie, u Markowskiego – 7.


   [Stanisław Markowski Fotografie 1980-1989]

[Stanisław Markowski Fotografie 1980-1989]

[Erazm Ciołek Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989]

 [Erazm Ciołek Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989]

  [Erazm Ciołek Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989]

 [Erazm Ciołek Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989]

Co ciekawe w żadnej z tych książek nie widać twarzy Lecha Kaczyńskiego (nasza lunatyczna prawica wybrała go pośmiertnie na rzeczywistego przywódcę związku i autora obalenia komunizmu w Polsce), lecz owszem na czwartej stronie okładki albumu Polska. Sierpień 1980-sierpień 1989, za plecami ówczesnego szefa Solidarności pojawia się za to fizjonomia naszego umiłowanego Słońca Żoliborza, który cztery lata później zorganizował wiec przed Belwederem, gdzie spalono kukłę Lecha Wałęsy.