Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lament nad Sarajewem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lament nad Sarajewem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Rób rzeźniku swoje, co się ociągasz...

Stevan Tontić

RĄBANKA

Tego poćwiartujemy,
porąbiemy na kawałki,
niechaj się rozmnaża jego
święty ród.

Toż to od stóp do głów
prawdziwy "serbiak", "serb" co się zowie,
i dupsko ma czysto "serbskie"
- popatrz tylko jak śmierdzi! -
ręce i nogi, oddzielnie, to także "serbowie",
to wszystko odrośla i macki tej ośmiornicy
i każdy jego palec to "serb",
na sto procent.

Nawet nos mu się pcha
do nieba, pod obłoki - prawdziwy "serbin"!
- Odrąbać!

Rób rzeźniku swoje, co się ociągasz,
tę bestię doprowadzimy do ładu,
wszystko na jego chwałę,
która się rozciąga od jednego
do drugiego końca świata.

[Wiersz w przekładzie Juliana Kornhausera z tomu: Lament nad Sarajewem. Antologia poezji bośniackiej, Wydawnictwo 13 Muz, Fundacja Pogranicze, Szczecin-Sejny 1996, str. 95.]

niedziela, 3 grudnia 2017

Ty patrzysz przed siebie

Josip Osti

KSIĄŻKĘ W MOJEJ RĘCE
WERTUJE MISTRAL

Książkę w mojej ręce wertuje mistral, kiedy czytam
na werandzie, z której widać rozpościerające się morze.
Na morzu żaglowiec, wokół którego krążą mewy.
Czytam. W jednej ręce książka, drugą
trzymam na twoim rozpalonym, obnażonym kolanie. Szlak jedwabny.
Żaglowiec za żaglowcem. Pełne drogich tkanin,
pachnideł i przypraw. Czytam wpatrzony w ciebie.
Widzę jak wypływam z Indii. Płynę żaglowcem
do małej miejscowości w Dalmacji, gdzie na werandzie,
ponad morzem siedzisz obok człowieka, który czyta.
W jednej ręce ma książkę, drugą trzyma na twoim rozpalonym,
obnażonym kolanie. Czyta wpatrzonynw siebie.
Ty patrzysz przed siebie. Widzisz płynący żaglowiec na morzu.
Wokół niego krążą mewy. Książkę w mojej ręce
wertuje mistral aż do chwili, gdy budzi nas krzyk mewy.

[Wiersz w przekładzie Juliana Kornhausera z tomu: Lament nad Sarajewem. Antologia poezji bośniackiej, Wydawnictwo 13 Muz, Fundacja Pogranicze, Szczecin-Sejny 1996, str. 67]

poniedziałek, 20 listopada 2017

Tramwaje są już od dawna kupą złomu


Izet Serajlić

CMENTARZ ŻYDOWSKI

Najwścieklejsza kanonada
w kierunku Marindvoru
jest prowadzona z cmentarza żydowskiego.
Nie wie najemnik Miloszevicia,
ani kim był Isak Samokovlija,
za którego grobowcem
ustawił swój karabin maszynowy,
ani kim jest ten, którego właśnie
trafił swoją serią.
On po prostu
za każdego zabitego mieszkańca Sarajewa,
czy będzie nim lekarz pogotowia,
czy też kierowca komunikacji miejskiej,
dostaje
sto marek niemieckich.


Goran Simić

RÓŻA I TRAMWAJE

Oto co zostało po Róży: futrzana podszewka
z jej płaszcza na zimę i bilet miesięczny
na przejazdy w mieście. Tramwaje są już od dawna kupą złomu,
a Róża przyzwyczaiła się do miękkiego nieba i długich spacerów z aniołami.
Biletu już jej nie potrzeba.
Między cieniami w jej szafie rzeczywisty jest tylko
tłusty odcisk palca, jaki pozostawił na bilecie misięcznym
jakiś niechlujny urzędnik.
Czy pozostał przy życiu i czy jego place chciałyby się
pewnego dnia spotkać z futrzaną podszewką?
Nie wiem, nie wiem.
Na boga, czemu o tym myślę teraz,
w rok po rozpoczęciu wojny?


Ferida Duraković

KAŻDA MATKA JEST CUDEM DLA DZIECKA

1

Kiedy uciekaliśmy w pośpiechu z domu
poza rogatki miasta, miałam
ze sobą kilka ulubionych książek, damski
neseser i bieliznę. Ona natomiast niosła
dwie torby pełne jedzenia. Zapytałam, co tam
wzięłaś, mamo? To, czego wszyscy potrzebują, odrzekła.
Potem, w huku granatów i na oczach snajperów,
poszła do naszego ogrodu i zerwała
dla wnuków sałatę, cebulę i marchew.
Nie boisz się?, zapytałam. - A, skąd, odpowiedziała.
Pomyślałam o swoich dzieciach i dobry Bóg
od razu otworzył mi drogę.


[wiersze w przekładzie Juliana Kornhausera z tomu: Lament nad Sarajewem. Antologia poezji bośniackiej, Wydawnictwo 13 Muz i Fundacja Pogranicze, Szczecin-Sejny 1996, str. 15, 100, 118. Nie miałem pojęcia, że taka książka w ogóle istnieje...]