niedziela, 21 września 2014

"Słynny błękit"

czyli mój wierszyk (chyba) z 1990 roku, który można właśnie przeczytać na blogu Krzysztofa Jaworskiego (krzysztofjaworski.blogspot.com). Historia autentyczna... Ale sam bym go tu chyba nie wstawił ;))

ps. Jakby mnie ktoś mógł oświecić, jak się kopiuje i wkleja na smartfonie?

sobota, 20 września 2014

Też constans


Niebostrada nadal nie działa...
A rozmowy z "konsultantami" Centrum Obsługi Orendż to połączenie Kafki z Orwellem...
Nie pamiętam, czy już o tym tutaj pisałem, ale skrót widoczny na murze sąsiedniej kamienicy można rozwinąć na trzy sposoby. 

czwartek, 18 września 2014

wtorek, 16 września 2014

Swift

Tego pierwszego sfotografowałem w końcówce  kwietnia tego roku, czyli dwa miesiące przed przejazdem auta z aparaturą 9-Eyes. Myślę, że zrobiłem to lepiej... ;))


Tego drugiego zobaczyłem po raz pierwszy w 2011 roku z okna autobusu linii 5A, kiedy jechałem z Ishoj (gdzie się zatrzymałem u znajomej) na Amager (w celu odwiedzenia Grzegorza Wróblewskiego). Kopenhaskie autobusy są niskowejściowe, a w tylnej części pojazdu mają fotele zamontowane na podwyższeniu (zupełnie jak w autokarach turystycznych), więc gdy się siedzi przy oknie, fajnie można z ich pokładu obserwować miasto.
A w 2014 znów jadąc z Ishoj (po odwiedzinach znajomej) na Amager (gdzie mieszkałem u Grzegorza) znów zobaczyłem to Suzuki Swift (model sprzed dobrych paru lat) na dachu salonu Suzuki.


I powiedziałem sobie wtedy, że koniecznie muszę go dołączyć do kolekcji Afterlife
Myślę, że obiekt dobrze rokuje, aczkolwiek nie przy tym oświetleniu, które zarejestrował googlowóz.

Czyli musiałbym znowu przyjechać do Kopenhagi... 
I fajnie, bo autentycznie kocham to miasto.

poniedziałek, 15 września 2014

Constans


Rok 1989. Lato. Dolny Śląsk. Krzeszów.
Pracowałem wtedy w firmie Constans, dokładnie P.H.U. Constans. Gdzie sporządzałem m.in. dokumentacje konserwowanych lub remontowanych obiektów. Bo P.H.U. tym się właśnie zajmowało.
Po co pojechałem wtedy do Krzeszowa? Zapewne żeby zrobić fotografie polichromii Michaela Wilimanna w kościele św. Józefa albo bazylice Wniebowzięcia NMP. Latem 1989 roku pracowałem w pobliskiej Kamiennej Górze, więc może pojechałem po prostu na wycieczkę? Albo jedno i drugie?


Wszystko to miało miejsce 25 lat temu...
Pan z fotografii (jak widać na obrazku) odnawia jedną z tamtejszych kapliczek, co może wskazywać, że zdjęcie zostało zrobione przed 15 sierpnia, czyli Świętem Wniebowzięcia NMP.
Użyty aparat to Pentacon Six TL (co także widać, ale też lekko nierówny przebieg migawki...). Obiektyw? Najprawdopodobniej standardowy Biometar 80mm. Film Fotopan HL (którego pudło zawierające 50 rolek kupił mi wtedy w Zakopanem Wawrzyniec Brzozowski, a był to moment gospodarczego tąpnięcia i braków w zaopatrzeniu).


Nie pamiętam już, czy wykonałem jakieś powiększenia z tego negatywu? A jeżeli tak, to z pewnością wkurzył mnie wtedy pewien mankament kompozycyjny. Powinienem był stanąć pół kroku w lewą stronę, tak żeby prawa wieża krzeszowskiej bazyliki nie była zasłaniana przez okap kapliczki...
Jak namówiłem pana w poplamionym drelichu do pozowania, nie pamiętam.
P.H.U. Constans już od dwóch dekad nie istnieje.
A ja ciągle mam ochotę robić zdjęcia.

niedziela, 14 września 2014

Niedzielna laurka zainspirowana wierszykiem Marcina Świetlickiego

LAURKA DLA RAFAŁA MILACHA
(DEDYKOWANA MAĆKOWI NABRDALIKOWI)

Jeden palec nazywa się Putin.
Drugi palec nazywa się Canon.
A do Biedronki wleciał Terminator.

Żyliśmy w czasach,
w których Filip Springer
wybornie znał się na fotografii.

sobota, 13 września 2014

Smacznego w Polsce!

Rodzimy przypisek do projektu Mishki Hennera Feedlots, o którym wspominałem niedawno na hiperrealizmie. Fragment rozmowy Anny Maziuk z Kamilem Wyszkowskim, dyrektorem biura Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju. Tak w ogóle cały ten wywiad warto przeczytać!


Smacznego! 
I miłej kąpieli w Bałtyku!

piątek, 12 września 2014

"Spisane będą czyny i rozmowy" (Paweł Filas)


Paweł Filas w pokoju, który wtedy wynajmował, gdzieś na obrzeżach krakowskiej dzielnicy Krowodrza (?).
W kwestii datowania to na 100% maj 1991.


Zdjęcie zrobione Pantacon Sixem, który w niepowtarzalny sposób układał klatki,  krzywo i w nierównych odstępach...
Obiektyw? Na pewno Flektogon 50mm - to pamiętam doskonale, pokój był malutki, a ja fotografowałem przez otwarte okno, stojąc na zewnątrz (mieszkanie mieściło się na parterze).
Po wywołaniu filmu byłem mocno rozczarowany efektami, więc nawet nie zrobiłem stykówki, tylko zapakowałem kliszę do koperty i wsadziłem do pudła.
Tak więc do negatywu z 1991 roku sięgnąłem po raz pierwszy od chwili jego naświetlenia...


Paweł Filas wydał w 1992 roku tom Grapefruity w naszych domach (słynna "fioletowa seria" bruLionu), a w 2009 książkę Chrystus jako motyla trąbka

Gdy czytelnicy hiperrealizmu (Ci zainteresowani literaturą) zaznajomią się już obiema publikacjami, warto by sięgnęli też do starych numerów bruLionu (tych sprzed 1989 roku), gdzie można znaleźć wczesne wiersze Pawła Filasa, pisane w stylistyce... Zbigniewa Herberta.

czwartek, 11 września 2014

"Spisane będą czyny i rozmowy" (Baran & Sendecki)

Marcin Baran & Marcin Sendecki [surowy negatyw]

Jak wspomniałem w poprzednim poście na jednej z klatek filmu z 1991 roku (albo z 1990?) pojawia się Marcin Baran.
Z kawiarni u Zalipianek poszliśmy na ulicę Librowszczyzna, gdzie znajduje się zespół budynków zaprojektowanych przez Adolfa Szyszko Bohusza, które w latach 1923-27 wzniesiono dla pracowników Pocztowej Kasy Oszczędności. Mając w pamięci słowa Allena Ginsberga, który podczas swojej wizyty w Krakowie w 1986 roku odwiedził to miejsce i przyrównał kształt stających tam obiektów do scenografii Metropolis Fritza Langa, postanowiłem wykorzystać te twarzowe dekoracje (czego jednak za bardzo w wybranym kadrze nie widać).
Zdjęcia robiłem w tzw. technice "open flesh", a efekty były... bardzo różne, bo zapominałem np. wyciągnąć szyber z rollkasety, albo źle ustawiałem ostrość lub parametry ekspozycji, więc ujęcie, na którym obaj panowie wywalają w swoją stronę ozory niestety nie było udane. Szkoda...


Marcin Baran & Marcin Sendecki [pozytyw skorygowany]

środa, 10 września 2014

"Spisane będą czyny i rozmowy" (Sendecki cd.)

Marcin Sendecki u Zalipanek (1990 lub 1991)

Nie pamiętam jak doszło do tego spotkania. Ponieważ na rolce, z której zeskanowałem powyższy kadr, na jednej z klatek pojawia się też Marcin Baran, jest wysoce prawdopodobne, że nastąpiło ono z jego inicjatywy? Rok? To dobre pytanie, obstawiam 1991, ale mógł to być też 1990?
Miejsce? To akurat pamiętam dobrze - ogródek istniejącej nadal kawiarni "U Zalipianek" przy krakowskich Plantach.
Fotografia została wykonana archaicznym aparatem mieszkowym z początku XX wieku, który mój ojciec - poprzedni użytkownik - nazywał pieszczotliwie "kliszaczkiem". Kliszczek miał jednak zamocowany całkiem współczesny obiektyw Schneidera - Xenar 135/4,7 (takie szło pojawiało się np. na wyposażeniu Graflexów), więc robił w miarę przyzwoite zdjęcia. Poważnym mankamentem tego urządzenia (oprócz procedury ostrzenia na ciemnej matówce) była równie archaiczna rollkaseta, w której - taką miała konstrukcję - film nie był prowadzony idealnie płasko, co owocować mogło (i owocowało) plackowatymi czy też wyspowymi obszarami nieostrości w kadrze.
Gdy zeskanowałem teraz powyższą klatkę, spostrzegłem się, że ostrość nastawiona jest na uszy modela, a nie - tak jak być powinno w przypadku portretu - na oczy. No więc nie czyściłem tego kadru z rysek, brudów oraz czarnych kropek, które są... dziurami w fotograficznej emulsji.
Czyli "prawda czasu prawda ekranu"!
Zastosowany tutaj film to radziecka błona Фото 64 o czułości 64 ASA, która była tania (masowo przywozili ja wtedy turyści z upadającego ZSRR) i dawały(by) zupełnie przyzwoite rezultaty, gdyby np. nie te dziury w emulsji...
Użyty film wskazuje raczej na rok 1990 (a może 1991?). Odbijający się w prawej soczewce okularów Marcina (patrząc od strony widza) statyw, to mój poczciwy drewniany Barlebach, wyprodukowany w NRD jeszcze w latach siedemdziesiątych.
W 1992 roku (czyli rok lub dwa lata później?) kupiłem sobie w Berlinie Nikona F801s z kompletem obiektywów.
W 1993 nabyłem F90, którego korpus był nieco większy i lepiej wyprofilowany, dzięki czemu idealnie leżał w ręce.
W 1997 nastąpił prawdziwy "wielki skok", gdy w nieistniejącym już komisie przy ulicy św. Tomasza w Krakowie kupiłem Hasselblada 500 C/M.
Używam go do dziś.

wtorek, 9 września 2014

Warszawa Pisarzy albo "spisane będą czyny i rozmowy"

  Warszawa Pisarzy 1996, ostry Świetlicki, nieostry Sendecki.


Warszawa Pisarzy 1996, nieostry Świetlicki, ostry Sendecki.

Żadna tam rocznica czy coś w tym guście.
Beata Chmiel (wieloletnia szefowa festiwalu Warszawa Pisarzy) apelowała ostatnio na Facebooku o materiały archiwalne...
No i przy tej okazji przypomniałem sobie, że przecież trochę zdjęć tam zrobiłem.
W 1996 roku wziąłem też udział w wieczorze autorskim, chyba na zaproszenie Marcina Barana, który występował także w roli konferansjera (a Marcin Świetlicki za plecami zainteresowanego, nazywał go "Krzysztofem Ibiszem polskiej poezji"...).
Czytanie miało miejsce w piwnicach CSW-Zamek Ujazdowski, dokładnie tam gdzie dziesięć lat później odbyła się arcyważna dla polskiej fotografii wystawa Nowi dokumentaliści.
Nie kojarzę zbyt wiele z tamtego występu (ani tego co czytałem...), poza nudą typową dla literackich imprez (widać to na twarzach obu Marcinów), no i tego, że załadowanego na tę okazję T-Maxa 3200 naświetliłem jako osiemsetkę... 
Pamiętam jednak dobrze zdziwienie fotopstryków obsługujących to wydarzenie, gdy wyciągnąłem F90 i zacząłem fotografować...
Oba zdjęcia zostały wykorzystane na plakacie, który reklamował kolejną edycję Warszawy Pisarzy. I zapewne plakat ten gdzieś w domu mam, ale nie mam pojęcia gdzie.
Aha, przypomniałem sobie też, że obaj zainteresowani o planach wykorzystania ich wizerunków nie zostali przez organizatorów kolejnej edycji festiwalu poinformowani... Więc nastąpiło małe zdziwko. 
Marcin Świetlicki wspomniał o tym w wierszu Do zwisu i z powrotem.
Marcin Sendecki był (jak zawsze) powściągliwy.

poniedziałek, 8 września 2014

NAJPIĘKNIEJSZY TARPAN ŚWIATA

DK 41 wylot z Prudnika na Nysę stoi po lewej najpieknieszy tarpana swiata. Niestety nie zrobilem zdjecia ale mozesz mi zaufac :) Smsa o powyższej treści dostałem kilka dni temu (03.09.14) od Wojtka Sienkiewicza, DZIĘKI!
No i od razu wyruszyłem na poszukiwania przy pomocy street view. Ponieważ nie miałem dokładnych danych, ani współrzędnych, więc zajęło mi to trochę czasu... Ale nie były to zmarnowane kwadranse, ponieważ podróżując, za przeproszeniem wirtualnie, obwodnicą Prudnika w kierunku Nysy mogłem podziwiać niezaprzeczalne walory wizualne naszej ziemi ojczystej. I właściwie wcale nie trzeba się przemieszczać w realu, żeby mieć uczucie (towarzyszące mi podczas wczorajszej przejażdżki przez Podhale i Podbeskidzie), jakby nas ktoś kopnął w głowę ;)
 




To ostatnie ujęcie chyba najbardziej rokuje?

niedziela, 7 września 2014

Wunderwaffe z Polski

I. [okolice Makowa Podhalańskiego]

II. [okolice Bielska-Białej]

Wunderwaffe I. to prawdopodobnie uskrzydlony zbiornik na paliwo od któregoś z modeli radzieckiego myśliwca MiG. Reklamuje warsztat zajmujący się m.in. wykonywaniem przeglądów technicznych samochodów (?).

Wunderwaffe II. to Syrena R20 (trochę "podrasowana"). Samochód skonstruowany w latach 70. dla polskich rolników indywidualnych, podobnie jak pokraczny Tarpan (primo voto Warta 2), ale z tego co pamiętam, to dość sporadycznie był przez nich wtedy wykorzystywany.

Być może drugie wunderwaffe, ale sfotografowane w innym oświetleniu i niekoniecznie przy słonecznej aurze, dołączy cyklu Afterlife (oczywiście - jak zwykle - w kwadracie i na Ektarze 100)

Przejechaliśmy dzisiaj trasę z Zakopanego do Krakowa (via Chochołów, Zawoja, Maków Podhalański, Żywiec oraz Bielsko-Białą) i oczy mnie bolą od tych wszystkich przydrożnych bilbordów, banerów i durnostojek. Błee...

czwartek, 4 września 2014

środa, 3 września 2014

NARODZINY NARODU

Słomniki, ul. Krakowska 03.09.2014 (13:53)

--------------------------------------------------


NARODZINY NARODU

Ich Bóg Ojciec mówił po hebrajsku.
Ich Matka Boska mówiła po polsku.
Ich Jezusa ukrzyżowali Żydzi.

[wiersz Narodziny Narodu otwiera nowy tom Krzysztofa Jaworskiego .byłem, który jesienią tego roku ukaże się w Biurze Literackim