czwartek, 4 kwietnia 2013

Grybów, 19.11.2006

Grybów, synagoga, 19.11.2006

Dziewiętnastego listopada słońce zaszło o 15:45, czyli fotografia ta była wykonana po godzinie piętnastej. Do książki weszło jednak zdjęcie prezentujące budynek od strony wschodniej, zrobione rano. Potem pojechałem do Dukli, żeby sfotografować sztibl rabina Cwi Laitnera, który stoi przy ulicy Cergowskiej 8.

W Grybowie nie byłem od momentu wykonania fotografii z poprzedniego wpisu (23 stycznia 2008), więc zgooglowałem grybowską synagogę, żeby się dowiedzieć jak zakończyły się prace modernizacyjne tego obiektu. Niestety informacje są bardzo enigmatyczne, także te umieszczone na portalu Wirtualny Sztetl, który firmuje Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. 

Na Wikipedii znalazłem natomiast informację, którą pozwolę sobie zacytować w całości i pozostawić bez komentarza: W lokalnym Muzeum Parafialnym znajduje się ekspozycja poświęcona grybowskim Żydom. Wśród eksponatów znajduje się unikatowy, ponad 200-letni zwój Tory, który Żydzi oddali księżom na przechowanie, nim Niemcy wywieźli ich do ośrodków zagłady.

środa, 3 kwietnia 2013

Grybów, 23.01.2008

Grybów, synagoga, 23.01.2008

Wariantowe ujęcie zimowe, zrobione z parkingu za sklepem przy ulicy Jakubowskiego. Do książki weszło jednak zdjęcie wykonane jesienią 2007 (niemal z tego miejsca)Za synagogą dominująca nad okolicą neogotycka wieża kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

[Za oknem biało, sypie obficie, a ja dzisiaj na krótko do Warszawy. Na całe szczęście pociągiem, a nie samochodem.]

wtorek, 2 kwietnia 2013

NIEWINNE OKO NIE ISTNIEJE w Zamościu


5 kwietnia w galerii ZPAF w Zamościu o godzinie 16:00 otwiera się prezentacja projektu "Niewinne oko nie istnieje". Tym razem nieco okrojona, jeśli idzie o ilość pokazywanych zdjęć, ponieważ galeryjna przestrzeń nie pozwala na prezentację wszystkich 20 wielkoformatowych fotografii. Za to w towarzyszącym ekspozycji slajdszole będzie można zobaczyć ponad 400 kadrów, w tym sporo wariantowych ujęć obiektów, które nie znalazły się w książce. Np. te dwa kadry z Sanoka z budynkiem chasydzkiej modlitewni Klaus Sadogóra.

[10.11.2007]

W albumie "Niewinne oko nie istnieje" widoczny na zdjęciach obiekt, opisany został w sposób następujący:

Sanok, Synagoga Klaus Sadogóra, Rynek 10
Wzniesiona w 1924 z inicjatywy chasydów z Sadogóry, zwolenników cadyka Izraela Friedmana. Budynek na planie prostokąta z salą modlitwy prawdopodobnie na 1 piętrze. Lata II wojny przetrwała bez zniszczeń. Po 1945 umieszczono w niej Archiwum Państwowe. Zachował się kształt i układ okien w elewacji północno-wschodniej. 


[10.08.2008]

niedziela, 31 marca 2013

NORMALIZM


Zamówiłem niedawno u Jana Rogalo dwie edycje Normalizmu. Książki miały przyjść przed Wielkanocą, ale ponieważ zwlekałem z przelewem, a Poczta Polska dostała tradycyjnej sraczki przedświątecznej, pewnie odbiorę je we wtorek. No i jestem bardzo ciekaw zawartości (choć dokonania autorów takich jak: Krzysztof Eberle, Krzysztof Pacholak i Łukasz Biederman znam raczej dobrze) oraz manifestu wspomnianego w pierwszym zdaniu wydawcy i inicjatora całego przedsięwzięcia.

Normalizm? 
Hm... Zawsze gdy kupuję bilety komunikacji miejskiej i proszę o bilet taki-a-taki, pada pytanie.
- Normalny?
I mam ochotę zwykle wtedy odpowiedzieć.
- Nie, popierdolony.
Ale ponieważ... ponieważ, mówię najwyżej.
- Jeżeli ma pani/pan nienormalne, to proszę sprzedać mi jeden.

Krzysztof Eberle, jeden z uczestników drugiej edycji Normalizmu, którego bloga śledzę od jakiegoś czasu, zamieścił w lutym dwa kapitalne zdjęcia z Gdańska. Fotografie prezentują okolice ulicy Robotniczej i są idealnie trafione. Znam trochę potencjał tego miejsca, ponieważ fotografowałem je wiosną 2008 do projektu Cities on the Edge (kuratorem przedsięwzięcia był John Davies). A Krzysztof - któremu dwukrotnie wpisałem dedykację do książki i nie zapamiętałem przy tym twarzy - doskonale odebrał atmosferę ulicy Robotniczej i świetnie wykorzystał  wizualne walory tamtejszego krajobrazu.

Krzysztof Eberle, zdjęcie z bloga mouthstrappedinstatic.blogspot.com
Krzysztof Eberle, zdjęcie z bloga mouthstrappedinstatic.blogspot.com

piątek, 29 marca 2013

czwartek, 28 marca 2013

Wielki Czwartek 09.04.1998


Kalwaria Zebrzydowska, Wielki Czwartek, piwnica Domu Kajfasza, 09.04.1998

[Żeby mieć lepszą perspektywę do robienia zdjęć, przysunąłem trochę stojącą pod ścianą ławeczkę w stronę figury Chrystusa przy pręgierzu i stanąłem na niej. Zrobiłem to tuż przed zakończeniem nabożeństwa pod kaplicą Domu Kajfasza, które kończy Drogę Krzyżową w Wielki Czwartek i bardzo dobrze, bo za chwilę to małe sklepione pomieszczenie wypełniło się tłumem pielgrzymów. Wierni wchodzili do kaplicy, okrążali figurę, wrzucali ofiarę do wcale niemałych rozmiarów skarbonki, dotykali rzeźby, a potem swojego czoła i przenosili  w ten sposób "świętość" na siebie (niektórzy wdrapywali się na cokół i całowali to kamienne wyobrażenie Chrystusa).
Widoczna na zdjęciu pani, z oddaniem wpatrująca się w okrążała rzeźbę wielokrotnie, a ja za każdym tym okrążeniem robiłem jej zdjęcie. Przeglądnąłem teraz stykówki i mam ją na 21 klatkach.
Wszystko to miało miejsce 15 lat temu...

A do mnie dopiero teraz dotarł mocno i złowieszczo symboliczny układ tego miejsca.  Piwnica domu arcykapłana, który w parateatralnym przedstawieniu ostatnich dwóch dni życia Jezusa występował wówczas w rogatej czapie z ogromną gwiazdą Dawida, umieszczoną centralnie nad czołem. W 2006 roku po interwencji Instytutu Yad Vashem sześcioramienne gwiazdy zniknęły z nakryć głowy Sanhedrynu, aczkolwiek rogi na czapkach pozostały...]

wtorek, 26 marca 2013

Dzisiaj głos miał towarzysz skaner


Towarzysz skaner, pardon, obywatel skaner (przecież to pół-Duńczyk, pół-Szwed) powiedział nam dzisiaj, że niby tak, ale w zasadzie to jednak nie...
Właściwie zrobił to już wczoraj nasz towarzysz, ale chyba go niezbyt uważnie słuchaliśmy...

Ponieważ strawestowałem fragment wiersza "Lewą marsz" Włodzimierza Majakowskiego (w genialnym przekładzie Antoniego Słonimskiego), muszę przyznać, że to tłumaczenie zawsze bardziej podobało mi się od oryginału. I owszem lubię ten fragment, który w oryginale, to jest przekładzie brzmi:

Rozwijajcie się w marszu!
W gadaniach robimy pauzę.
Ciszej tam, mówcy!
Dzisiaj ma głos
towarzysz Mauzer.

Ale także ten kawałek (może nawet bardziej):

Czyż ulegniemy w walce?!
Ciaśniej
ściśnijcie światu na gardle
proletariatu palce!

Na razie jednak, to ja sobie zaciskam palce na gardle, bo deadline, to jest deadline, a towarzysz (obywatel?) skaner pojechał do szwedzkiego pana doktora od skanerów...

poniedziałek, 25 marca 2013

Nowy Korczyn (5)


Nowy Korczyn, synagoga, 05.12.2006

Tuż przed wschodem słońca. Czyli przed godziną 07:33. Ale jest już wystarczająco jasno.
Różowa lepianka na pierwszym planie (w co dopiero wykarczowanych chaszczach) ma zupełnie profesjonalną antenę telewizyjną...
Przed 1939 to miejsce wyglądało tak:

Lata 30. (zdjęcie ze strony fotopolska.eu)

----------
[Dzisiaj ruszamy z robieniem skanów do katalogu wystawy Innego Miasta w Zachęcie, no i też do wyprodukowania później wielkoformatowych wydruków na Epsonie 9900. Hasselblad Flexlight X5 (mój pierwszy kontakt z tym urządzeniem), lablab, start o 10:00]

sobota, 23 marca 2013

Faszyści zmieniają koszule


Wracając wczoraj wieczorem z pracy, wstąpiłem do sklepu Planeta Alkohole (stanowczo zmieniłbym nazwę na Planeta Alkoholi, ale może wtedy stracili by część klientów...), żeby kupić butelkę Pliski. I idąc do domu na budynku kwiaciarni (budynek to zbyt duże słowo w przypadku tej budy z pustaków) vis a vis tramwajowej pętli, natrafiłem na ten szablon (całe moje osiedle jest obsmarowane mordą tego typa):

[2013-03-22  21:48]

I kiedy sobie o tym dzisiaj przypomniałem (przeglądając w telefonie zrobione wczoraj zdjęcia), pomyślałem o wierszu Ryszarda Krynickiego pt. "Faszyści zmieniają koszule". Już go kiedyś zresztą wklejałem na bloga, ale było to trzy i pół roku temu, więc pora na ripleja (poza tym tekst jest świetny i nadzwyczaj aktualny, powiedziałbym... niestety):

Ryszard Krynicki

Faszyści zmieniają koszule

Faszyści znowu zmieniają koszule
Czarne koszule zmieniają na białe godziny
na białe plamy w pośmiertnych gazetach opustoszałego miasta,
z którego stronic wywabiono ostatnie ślady krwi
nie przemienionej na sztandar.

Rozpryśnięty mózg zmiażdżonego gąsienicami czołgu zwierzęcia,
rozpryśnięty mózg wybrzeża,
rozpryśnięty mózg oceanu,
rozpryśnięty mózg tymczasowego świata,
faszyści znowu zmieniają koszule
swoje i swoich ofiar.

Na białych koszulach mniej widoczne są ślady mózgu,
na czarnych koszulach mniej widoczne są ślady krwi.

Faszyści znowu zmieniają pośmiertne koszule tymczasowego świata
i odbierają z przechowalni swoje ochronne, czarno-białe
sztandary,
które nawet jako nekrologi bywają fałszywe.

----------
[Wiersz z tomu Organizm zbiorowy, Instytut Literacki, Paryż 1975]

środa, 20 marca 2013

Nowy Korczyn (3)


Nowy Korczyn, synagoga, 18.12.2006

Napis na czerwonej tabliczce głosi: OBIEKT ZAGROŻONY, WSTĘP WZBRONIONY! Zaznajomiwszy się z jego treścią z miejsca wszedłem do środka i sfotografowałem wnętrze...

-----------
[Piszę ze Starbucksa w Warszawie, ale nie tego "naszego" na rogu Jana Pawła Marchlewskiego i Karola Solidarności, tylko vis a vis Grubej Kaśki i Żydowskiego Instytutu Historycznego. O 10:00 spotykamy się w Zachęcie z Tomaszem Bierkowskim, który będzie robić layout do katalogu wystawy "Inne Miasto" (tak, tytuł uległ pewnej modyfikacji) w tejże instytucji (otwarcie 21 czerwca tego roku). Gdy rano wysiadłem z pociągu na Centralnym od razu pożałowałem, że nie pojechałem samochodem i ze sprzętem, bo pogoda do zdjęć z wysokości była idealna, ale... ta klarowność wszystkich planów trwała może jakieś 20 minut. Teraz ściemniło się, pada drobny śnieg i jest jak zawsze w Polsce (300 dni na 365), szaro i mało przejrzyście...]

wtorek, 19 marca 2013

Nowy Korczyn (2)


Nowy Korczyn, synagoga, 04.04.2007

Gdy fotografowałem synagogę w Nowym Korczynie kilka rzeczy nie dawało mi spokoju. Po pierwsze - deski zasłaniające ganek po lewej stronie (na zdjęciach przedwojennych nie ma śladu po tym "wiatrołapie"), po drugie - fragment muru z pustaków widoczny po prawej, po trzecie - słup z kloszem rtęciowej jarzeniówki (typowe oświetlenie placów w PRL-u), wreszcie po czwarte - zardzewiałem ogrodzenie z metalowej siatki z na pierwszym planie. Podejrzewałem, że budynek ten musiał pełnić funkcję magazynu (wnętrze po dewastacji dokonanej przez Niemców, podzielone było wewnętrznym stropem na dwa poziomy) jakiejś lokalnej Gminnej Spółdzielni. I faktycznie tak było,  świadczą o tym wklejone poniżej fotografie. Ciekawe więc, kiedy dokładnie obiekt został opuszczony i pozostawiony samemu sobie?

 Lata 60. (zdjęcie ze strony: collections.yadvashem.org)

Lata 70. (zdjęcie ze stroy: www.nowykorczyn.com)

poniedziałek, 18 marca 2013

Nowy Korczyn


Nowy Korczyn, synagoga, 15.09.2006

Synagoga jeszcze z dachem, który oczywiście się w końcu zawalił. Patrząc na powyższe zdjęcie można się było zresztą tego spodziewać... Kiedy w 2006 wszedłem do środka widać było jeszcze pozostałości po kasetonowym stropie, przykrywającym kiedyś salę modlitwy. Jesienią zeszłego roku rozpoczęto prace zabezpieczające budynek, który podobnie jak synagoga w Działoszycach będzie teraz "trwała ruiną" pozbawioną dachu. I pomyśleć, że oba obiekty w 1945 roku były zadaszone i w zupełnie niezłej kondycji...

niedziela, 17 marca 2013

Fart?


Działoszyce, synagoga, 03.09.2006

Jak przyjechałem do Działoszyc dwa miesiące później, to liczyłem po cichu na ten tak malowniczo leżący na boku wrak (Skody?). No i się przeliczyłem... Może go wyremontowali, może poszedł na żyletki? To à propos farta, o którym pisał Karol Gustaw Szymkowiak w komentarzu do poprzedniego posta. 
Na wszystkich zdjęciach, jakie zrobiłem w 2006 widać, że szczyt zachodniej fasady opatrzony literami JHWH odchyla się od pionu (najpierw myślałem, że to zniekształcenie optyczne). Odchylał się, odchylał i w końcu chyba zleciał (?), albo go profilaktycznie rozebrano (?) podczas zabezpieczania tej ruiny. Szkoda. No i jest to niewątpliwie wydarzenie o znaczeniu symbolicznym...

sobota, 16 marca 2013

Działoszyce (07.11.2006)


Działoszyce, synagoga i bejt ha-midrasz, 07.11.2006

Po 1945 roku oba budynki użytkowane były przez Państwowy Dom Dziecka. W synagodze od 1965 mieścił się skład materiałów opałowych. Do roku 1970 była ona przykryta dwuspadowym dachem, którego konstrukcję rozebrano ostatecznie w latach 80. (na stronie Wirtualny sztetl można zobaczyć zdjęcia Moniki Krajewskiej z tamtego czasu i widać na nich np., że sąsiadujący z synagogą budynek mieszczący wcześniej dom studiów talmudycznych jest jeszcze w znośnej kondycji...). Szperając w sieci natknąłem się na ciekawe zdjęcie obu obiektów datowane na początek lat 60. 
Najbardziej smutne i niezrozumiałe dla mnie jest to, że kompletna dewastacja działoszyckiego zespołu synagogalnego nastąpiła po 1945 roku... 

Działoszyce, synagoga, ok. 1960.