Przed galerią PIGASUS Polish Poster Gallery Asi i Mariusza Bednarskich przy Danziger Straße 52 w Berlinie, FRÜH!!! Zdjęcia zrobione wczoraj o 16:52, ale - jak nie trudno się domyślić - nie byłem w stanie wkleić ich wieczorem... ;))
piątek, 19 lipca 2013
środa, 17 lipca 2013
GOLGOTA NARODOWA
w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Pani Świętokrzyskiej w Kałkowie. To tam gdzie stoi betonowy Tupolew - upamiętnienie katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. I gdzie w kaplicy bł. ks. Jerzego Popiełuszki znajduje się autentyczny Fiat 125p (kaplica znajduje się we wnętrzu kamiennej Golgoty, bardzo podobnej do tej z Lichenia). Widoczne na zdjęciu poniżej wlepki przylepiono do skrzynki, która przymocowana jest do krzyża na szczycie wspomnianej instalacji...
[2013-07-15]
wtorek, 16 lipca 2013
Kielce, ul. Na ługach
[2013-07-16 15:59]
Czegoś takiego mi brakowało :)
Czekałem wytrwale aż słońce mocniej zaświeci przez dziurę w chmurach i zdarzyły się trzy takie momenty. Co z tego wyniknie (wynikło) okaże się niebawem...
poniedziałek, 15 lipca 2013
Marek Wykowski
o którego istnieniu nie miałem do tej pory pojęcia. Kilka dni temu Piotr Bekas wrzucił na Facebooka widoczne poniżej zdjęcie,
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Jaworzno
a ponieważ jest to dobrze mi znane skrzyżowanie na obwodnicy Jaworzna, które często przejeżdżam w drodze na Śląsk, więc zgooglowałem autora i znalazłem spory set jego fotografii na serwisie Flickr, a wśród nich serię o nazwie Silesian Ballad. Jak się można domyślić na pierwszy ogień otworzyłem Śląską balladę i... z wrażenia aż krzyknąłem sobie ŁAŁ!
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Jaworzno
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Zabrze
Bo w większości są to miejsca, które dobrze znam (powiedziałbym, że te obrazy mam pod powiekami), a Marek Wykowski w niezwykle prosty i zarazem celny sposób przedstwia je za pośrednictwem fotograficznego medium.
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Paniówki
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Chełmek
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Katowice
Oczywiście można poruszyć tutaj kwestię wpływologii. Sam autor nie okrywa inspiracji dla tego co robi i w wywiadzie dla portalu ILOVETHATPHOTO wymienia nazwiska takie jak: Clare
Richardson, Adam Jeppesen, Karin Apollonia Müller, Sophie Ristelhueber, Alec
Soth, Guy Tillim i Jem Southam (w rozmowie na blogu madaboutportraits dochodzi jeszcze Joel Sternfeld). Od siebie dodałbym może (zapewne znanego Wykowskiemu) Marka Powera.
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Zabrze
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Ruda Śląska
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Modlnica
Bardzo podoba mi się sposób działania Marka Wykowskiego i chociaż śląska seria udostępniona na serwisie Flikr, ma cechy materiału roboczego (niektóre skany są nie do końca wyczyszczone), to widać w tych fotografiach zręby wizualnej narracji, która dość dobrze i w - trafnie określonej przez tytuł cyklu - "balladowej" konwencji prezentuje topografię Górnego Śląska oraz Zagłębia. Mam nadzieję, że autor tych zdjęć będzie kontynuował swoje przedsięwzięcie, tak żeby można było z zarejestrowanych kadrów ułożyć albumową publikację.
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Zabrze
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad, Dąbrowa Górnicza
Marek Wykowski, z cyklu Silesian Ballad
niedziela, 14 lipca 2013
JANICKA, WILCZYK: WARSZAWA. POLSKA. ŚWIAT NIEPRZEDSTAWIONY
Czyli wywiad, jaki przeprowadziła z nami Lidia Ostałowska, który znalazł się w katalogu wystawy Inne Miasto, a teraz można go także w całości przeczytać na portalu Krytyki Politycznej. Na zachętę wklejam początek tej rozmowy:
Lidia
Ostałowska:
Wystawa Inne Miasto pokazuje Śródmieście Warszawy nieznane.
Wojciech
Wilczyk:
Oglądamy je z wysokiej perspektywy, chociaż nie z lotu ptaka. W XIX wieku tego
typu zdjęcia nazywano widokiem administracyjnym. Perspektywa wysoka, w
przypadku malarstwa nazywana napowietrzną, to także nawiązanie do
XVIII-wiecznej weduty. Podobny typ działania fotograficznego nigdy nie był w
Polsce szczególnie popularny.
Nadal pozytywnie wartościowany jest natomiast
wzorzec stworzony przez grupę fotografów związaną z Janem Bułhakiem. Najpierw
była to, anachroniczna pod względem obrazowania, konwencja piktorializmu.
Później „mistrz Jan” — zainspirowany niemiecką Heimatphotographie — przekształcił ją w rodzimy, etnocentryczny
program „fotografii ojczystej”. Zaczęto wówczas akcentować tzw. narodową
specyfikę pejzażu, a fotografię zaprzęgnięto w służbę idei „Polski
mocarstwowej”.
„Zdjęcia powinny obrazować naszą ziemię
ojczystą i ludzi ją zamieszkujących z najlepszej strony oraz posiadać wartość
artystyczną i piętno narodowe” — pisał wtedy Bułhak.
Elżbieta
Janicka:
Kiedy czyta się w pismach Bułhaka pochwałę „tradycji i rasy” wymierzoną w
„pasożyty przybłędy”, skóra cierpnie. W Innym
Mieście sięgamy do wcześniejszych, pierwotnych funkcji fotografii. Karol
Beyer, pierwszy zawodowy fotograf warszawski, wykonał serię widoków ze
świetlika kopuły kościoła ewangelicko-augsburskiego św. Trójcy, sąsiadującego
dzisiaj z Zachętą. Powstała panorama miasta złożona z 12 zdjęć. Beyer
sfotografował to, co jest, a nie to, co i jak powinno być. W wydanym niedawno
albumie z jego zdjęciami znalazły się tylko dwa widoki z serii. Idea opisania
przestrzeni wyraźnie nadal nie znajduje w Polsce uznania nawet w gronie
specjalistów.
WW: Tym bardziej
doceniamy np. archiwum Detroit Publishing Company pokazujące amerykańskie
miasta na przełomie XIX i XX wieku lub całkiem świeże prace angielskiego
fotografa Johna Daviesa zainteresowanego współczesnymi procesami
urbanistycznymi. Widoki miasta zarejestrowane z wysokiej perspektywy pozwalają
spojrzeć inaczej i zobaczyć więcej niż zdjęcia z poziomu chodnika. Jest to tym
ważniejsze, że operujemy na terenie postrzeganym jako pozbawiony wyrazu,
banalny i opatrzony. Zmiana perspektywy na bardziej zdystansowaną jest kluczowa
w sytuacji, w której przez sposób opisu przestrzeni chcielibyśmy się przyczynić
do zmiany potocznej świadomości.
Dlaczego
pokazujecie dawną Dzielnicę Północną, która stała się terenem getta?
EJ: Chcemy pokazać
centralne usytuowanie obszaru, który Jacek Leociak nazwał „miejscem-po-getcie”.
Takie ujęcie wchodzi w polemikę z przekonaniem, że miejsce Żydów, a później
Zagłady, było w historii Polski marginalne. Postrzegamy Warszawę jako stolicę,
a więc wizytówkę kraju. W tym sensie jest to dla nas przestrzeń reprezentacyjna
i reprezentatywna. Nasz projekt przynosi wizualizację tego, co na wierzchu i co
tkwi w centrum kultury i społeczeństwa, a co kultura i społeczeństwo dotąd
pomijały. Próby leczenia snem i milczeniem nie przyniosły rezultatu. Pora
dokonać bilansu i podjąć konfrontację ze stanem faktycznym.
[JANICKA & WILCZYK INNE MIASTO / OTHER CITY, 17x21cm, 112 str., wstęp Hanny Wróblewskiej, esej Gabrieli Świtek Grunt i horyzont, 30 kolorowych fotografii z opisami, wywiad przeprowadzony z autorami przez Lidię Ostałowską, biogramy, podziekowania oraz mapa getta opracowana przez Roberta Marcinkowskiego - użyczona nam przez Barbarę Engelking i Jacka Leociaka, autorów książki Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście. Wyd. Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2013]
[JANICKA & WILCZYK INNE MIASTO / OTHER CITY, 17x21cm, 112 str., wstęp Hanny Wróblewskiej, esej Gabrieli Świtek Grunt i horyzont, 30 kolorowych fotografii z opisami, wywiad przeprowadzony z autorami przez Lidię Ostałowską, biogramy, podziekowania oraz mapa getta opracowana przez Roberta Marcinkowskiego - użyczona nam przez Barbarę Engelking i Jacka Leociaka, autorów książki Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście. Wyd. Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2013]
sobota, 13 lipca 2013
POCHWALONY...
Wklejona poniżej wypowiedź Mariusza Foreckiego z Fecebooka wygląda jakby została wyrwana z kontekstu jakiejś dyskusji na temat wystawy Inne Miasto w Zachęcie. I pojawiająca się w niej swoista pochwała - biorąc pod uwagę typowo fotoreporterską konwencję obrazowania, w której jej autor się zazwyczaj wypowiada - musiała mu przyjść ze sporym trudem (i ja naprawdę ten duuuży wysiłek doceniam). Sytuację braku reakcji rodzimych dokumentalistów czy fotoreporterów na procesy zachodzące w Polsce po transformacji ustrojowej (i próby ich interpretacji), o czym później Forecki pisze, dobrze można było zaobserwować na wystawie Świat nie przedstawiony. Dokumenty polskiej transformacji, którą rok temu w CSW pokazał Adam Mazur. Dla mnie najlepszym próbnikiem w przypadku tego zjawiska jest Łódź. Poprzemysłowy zespół miejski, "polski Manchester", zjawiskowy postindustrialny plener, który w ciągu 24 lat jakie minęły od momentu ustrojowej transformacji nie doczekał się porządnego dokumentalnego zapisu... (a działa tam przecież słynna uczelnia filmowa z wydziałem fotografii).
piątek, 12 lipca 2013
czwartek, 11 lipca 2013
Spotkanie z Elżbietą Janicką w Zachęcie
dzisiaj o 18:00, sala warsztatowa, ZAPRASZAMY!
Elżbieta Janicka, Zielnik (od 2004), praca pokazywana na wystawie Sztuka polska wobec Holokaustu w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma.
środa, 10 lipca 2013
FUGA ŚMIERCI
Paul Celan
FUGA ŚMIERCI
Czarne mleko poranku pijemy je pod wieczór
Pijemy w południe o świcie piejmy je nocą
Pijemy pijemy
Grób kopiemy w powietrzu tam się nie leży ciasno
Człowiek mieszka w tym domu który się bawi z wężami ten pisze
Pisze gdy zmierzcha do Niemiec złoto twoich włosów Małgorzato
Tak pisze wychodzi przed dom i gwiazdy migocą przyzywa gwizdem swe psy
Gwizdem wywleka swych Żydów każe im kopać grób w ziemi
Nam rozkazuje teraz zagrajcie do tańca
Czarne mleko poranku pijemy nocą
Pijemy o świcie w południe pijemy cię wieczór
Pijemy pijemy
Człowiek mieszka w tym domu który się bawi z wężami ten pisze
Pisze gdy zmierzcha do Niemiec złoto twoich włosów Małgorzato
Popiół twoich włosów Sulamit kopiemy w powietrzu grób tam się nie leży ciasno
Krzyczy głębiej wrzynajcie się w glebę wy tutaj a wy tam śpiewajcie i grajcie
Chwyta za broń u pasa i wymachuje oczy jego niebieskie
Głębiej wryjcie łopaty wy tutaj w a wy tam grajcie do tańca
[wiersz w tłumaczeniu Stanisława Jerzego Leca z tomu: Paul Celan Psalm i inne wiersze (oprócz Fugi śmierci wszystkie utwory w wyborze i przekładzie Ryszarda Krynickiego), Wydawnictwo a5, Kraków 2013, str. 37]
wtorek, 9 lipca 2013
Bałwanienie do entej potęgi
Podobnie jak Krzysztof Varga pasjami czytam bloga Wojciecha Wencla (mam nadzieję, że jednak nie zaszkodzi mi to tak jak Vardze, felietonista Gazety Wyborczej popełnił bowiem swego czasu idiotyczny artykuł na temat Festung Warschau Eli Janickiej). Czytam Wencla w miarę regularnie i mam wrażenie, że każdym swoim felietonem pisanym dla Gościa Niedzielnego lub Gazety Polskiej, próbuje on przebić poprzednie teksty. Jeżeli więc artykuł dla pierwszego z wymienionych tygodników jest bałwanieniem do kwadratu (by przywołać termin użyty przez Jaroslava Haška w nieśmiertelnych Przygodach dobrego wojaka Szwejka), to w drugim mam już do czynienia z bałwanieniem do sześcianu, itd., itd. Przykładem bałwanienia do entej potęgi jest jeden z nowszych wytworów pióra Wencla, a mianowicie zamieszczony w Gościu Niedzielym (nr 27/2013) felieton pod tytułem Młodziankowie z Wołynia. Dzieci obmyte we krwi Baranka triumfalnie wstepują do nieba. Rzecz dotyczy czystki etnicznej na Wołyniu, której latem 1943 oddziały OUN i UPA dopuściły się na polskich mieszkańcach tych terenów, a czego skutkiem było brutalne wymordowanie ok. 60.000 osób. Wencel z właściwą sobie swadą pisze o tych tragicznych wydarzeniach w takiej oto poetyce (ręce opadają i nie tylko one zresztą...):
W
centrum rzezi wołyńskiej znajduje się Jezus Chrystus. Ci, którzy Jego ofiarę
sprowadzają wyłącznie do historycznej drogi krzyżowej, mają pewnie problem z
faktem, że nasi męczennicy na Wołyniu – fizycznie rzecz biorąc – doświadczyli
okrutniejszych, bardziej bolesnych tortur niż wcielony Bóg. Jednak Boża miłość
nie dlatego jest bezgraniczna, że Chrystus na Golgocie wycierpiał najwięcej,
lecz dlatego, że dobrowolnie zszedł na Ziemię, by uświęcać nasz los swoją
krwią. Był także tam, na Wołyniu, przed siedemdziesięciu laty. Bóg mocny,
przedziwny Doradca, Książę Pokoju. Szczęśliwi młodziankowie, ich rodzice i
dziadkowie, których ze spalonego raju poprowadził ku bramom niebios.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Do poczytania w Newsweeku
o Innym Mieście (nr 26/2013 24-30.06.13). A jeżeli ktoś przegapił lub nie kupił, to wklejam poniżej skan całego artykułu Dawida Karpiuka:
sobota, 6 lipca 2013
Patriotyczny bukinista
z Dworca Głównego w Krakowie wywiesił na swoim kramie reprint antysemickiego niemieckiego plakatu katyńskiego z 1943 roku (autorstwa Theo Matejko), na którym polskiemu oficerowi strzelają w tył głowy dwaj enkawudziści o karykaturalnych semickich rysach (zbrodnię w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku, etc. propaganda Goebbelsa nazywała "judeobolszewickim mordem rytualnym"...). Powinienem może przymiotnik "patriotyczny" umieścić tak jak teraz w cudzysłowie, ale biorąc pod uwagę charakter obecnego prawicowego patriotyzmu, który jest najczystszej wody nacjonalizmem (eufemistycznie rzecz ujmując), nie muszę tego robić...
2013-07-06 07:10
piątek, 5 lipca 2013
Bytom-Karb, 04.11.2001
Widok z widuktu w ciągu ulicy Wrocławskiej. Wracając wczoraj do domu dziewięćdziesiatką czwórką, zobaczyłem, że tych budynków (na których ktoś namalował znak szczęśliwych Hindusów) już nie ma... Żal.
Powyższe zdjęcie to skan z klasycznej odbitki, którą zrobiłem jakieś 11 lat temu podczas przygotowań do publikacji Czarno-Białego Śląska. Myślę, że nagatywowa żałobna ramka (w albumie zdjęcia pojawiły się bez żałoby) jest w tym przypadku jak najbardziej na miejscu.
czwartek, 4 lipca 2013
AUTO KASACJA revisited

2013-07-04 17:43
Miejscowość nazywa się (chyba?) Sucha i to jest kilka kilometrów przed Strzelcami Opolskimi. Już kiedyś wcześniej fotografowałem tego Forda Fiestę na drągach, ale nie do końca byłem zadowolony z rezultatu. I zimą tego roku powtórnie (z podobnym efektem). No więc wracając dzisiaj z Dolnego Śląska postanowiłem zrobić ripleja. Co z tego wszystkiego wyniknie? Nie mam bladego pojęcia ;)
Sam samochód, no i też lokalizacja, nie wyglądają jakoś specjalnie zjawiskowo... Ale ten napis na prawej burcie o treści AUTO KASACJA jest bardzo pociągający i pasuje mi do wznowienia Afterlife.
wtorek, 2 lipca 2013
Wiązów revisited
Wstałem o 03:30, żeby równo ze wschodem słońca być we Wiązowie (co mi się nie do końca udało, bo droga 384 jest w przebudowie i musiałem jechać objazdami). Na miejscu byłem ok. 05:12 i od razu zabrałem się do pracy. Rozstawiłem statyw, ustawiłem kadr i nic już nie przestawiałem, tylko patrzyłem jak wędrują cienie po elewacji budynku i co pewien czas robiłem zdjęcia. Co z tego wszystkiego wyjdzie (i czy w ogóle coś?) nie mam bladego pojęcia. Mam nadzieję, że tak (prawdę mówiąc, wolałbym od razu sprawdzić to na ekraniku, tak jak jest to możliwe w cyfrze...).
[2013-07-02 05:41]
Subskrybuj:
Posty (Atom)













.jpg)






