piątek, 24 sierpnia 2018

Lewiatan

[Kraków, ul. Kobierzyńska, 24.08.2018]

Pawilon ten wielokrotnie fotografowałem podczas realizacji Świętej Wojny, ponieważ na frontowej ścianie jest dużo miejsca na umieszczenie grafów i tych wrzut zawsze tu było sporo (ta część oś. Ruczaj-Zaborze, to teren kibiców Wisły Kraków), ale ostatecznie żadna z panoram nie znalazła się w albumie... Być może widoczne powyżej zdjęcie wejdzie do książki, nad którą teraz pracuję?

środa, 22 sierpnia 2018

Umarł król, niech żyje król!

Kampania promocyjna nowego bezlusterkowca Nikona przypomina mi spekulacje dotyczące ewentualnego weta, jakie mógłby postawić prezydent Duda wobec kolejnych ustaw przepychanych kolanem przez PiS. Podpisze? Czy nie podpisze? Wiadomo, że wszystko podpisze, a to co zawetuje i tak jest bez znaczenia... Podobnie tutaj, jakie by nie były (takie sobie  raczej...) promocyjne filmiki na temat nowej kamery, a właściwie to dwóch, od razu znana była ich wstępna specyfikacja (24 i 45 Mpix, pięcioosiowa stabilizacja matrycy, nowy bagnet Z, etc...), i jasne też było, że Nikon wypuści na rynek profesjonalny sprzęt.

[Porównanie gabarytów: Nikon Z7, Sony A7 i Nikon D850]

A tutaj król w całej okazałości, na dzień przed intronizacją (zdjęcia za portalem www.nokishita-camera.com):


I przejściówka z bagnetu Z na bagnet F. 


Czy pojawi się (i kiedy?) adapter do mocowania EF, tak jak ma to miejsce w przypadku bezlusterkowców Sony?
------
Uzupełnienie - 09:03 - 23.08.2018
Już po premierze. Wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami czy też prognozami ("wyciekami" do prasy branżowej czy raczej na branżowe portale plotkarskie w rodzaju www.nikonrumors.com). Ponieważ średnica nowego bagnetu Z jest o 1 mm większa, niż mocowania EF, należy się spodziewać, że istnieje możliwość wyprodukowania przejściówki. Oczywiście sam Nikon tego nie zrobi... ale od czego są sprytne chińskie lub koreańskie firmy z branży foto? Zapewne pojawi się tutaj kwestia kompatybilności systemu AF, ale w zakresie, który mnie interesuje, czyli w przypadku canonowskich shiftów, gdzie ostrość ustawia się manualnie, jest to sprawa bez znaczenia. Bo w zapowiedziach Nikona czy raczej w opublikowanym harmonogramie pojawiania się obiektywów serii S-Line (na bagnet Z) konstrukcji z możliwością przesunięcia osi optycznej brak... (choć o ile pamiętam, to kilka lat temu Nikon opatentował shifta 19mm do bezlustra).
Firma zadbała o to, żeby korpusy Z6 i Z7 wraz z nowymi szkłami trafiły do redakcji www.fotopolis.pl i www.optyczne.pl. W przypadku tego ostatniego portalu, pojawiło się od razu mnóstwo komentarzy czytelników. Ponieważ trzeba się tam tylko zarejestrować i komentuje się pod nickiem, więc to co tam można przeczytać, swym poziomem frustracji, roszczeniowości, jakiejś dziwnej agresji oraz upierdliwości żywo przypomina dyskusje na ksenofobicznych portalach prawicowych.... Skądś się przecież biorą wyborcy partii w rodzaju PiS lub Kukiz '15 ;))
------ 
Uzupełnienie - 14:00 - 23.08.2018
Biadolenia ciąg dalszy... Optyczne.pl podało polskie ceny ;)

wtorek, 21 sierpnia 2018

Wczoraj odebrane

w Music Cornerze. Słuchałem tego utworu podczas wakacji w Nowym Warpnie z youtuba i pomyślałem sobie wtedy, że jeżeli można w ogóle podjąć wyzwanie napisania pasji po Auchwitz, to chyba tylko w takim kształcie... No a potem trafiłem na wywiad w Dwutygodniku z 2013 roku (rozmowę przeprowadził Tomasz Cyz), w którym kompozytor powiedział coś podobnego. No dobra, wyznał też, że Passio secundum Lucam napisał tak naprawdę ma 1000 lecie chrztu Polski... To brzmi już słabo.


Deus Meus, trzeci muzyczny fragment I części tej Pasji, czyli Psalm 21, idealnie pasuje mi do serii wnętrz zrujnowanych kościołów ewangelickich w projekcie Architektura Symetryczna. Tylko czy stać mnie będzie na jego wykorzystanie?

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Toruń, ul. Jurija Gagarina

[06.08.2018]

W sumie to dziwne, że jeszcze nie zdekomunizowano patrona tej ulicy... "sowieckiego kosmonauty", jakby go pewnie nazwali rodzimi patrioci (oczywiście mam na myśli "patriotów", czyli nacjonalistów, czyli...). Pani z muralu to Elżbieta Zawacka, jedyna kobieta w ekipie cichociemnych. Podobno mieszkała w tym bloku.

niedziela, 19 sierpnia 2018

(ostatecznie rozwiązać problem polskiej pamięci)

Poetka nieznana Krystyna Pawłowicz nigdy na hiperrealizmie nie zadebiutowała... Jak to możliwe, że tak zdolna autorka została pominięta?(Przypadek? Nie sądzę...)? Ponieważ jestem biernym użytkownikiem Twittera, co jakiś czas dostaje na gmaila info na temat najpopularniejszych ćwierknięć, taką więc drogą ów całkiem świeży wiersz Pani Poseł (obok wielu innych wcześniejszych) dotarł do mnie. By czytelnik tego utworu nic nie stracił, wklejam go in extenso:

Mamy w tym wierszu, napisanym w lakonicznej poetyce - że pokuszę się o jego krótką analizę - do czynienia z ewidentnym przypadkiem projekcji. Tak właśnie psychologia i psychiatria nazywają mechanizm obronny, którego działanie polega na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, poglądów, zachowań lub cech najczęściej negatywnych. Warto też zwrócić uwagę na ilość serduszek/polubień i udostępnień. Niestety zacząłem czytać komentarze pod tym twittem... które przekonać mogą nie tylko o tym, że Krystyna Pawłowicz jest poetką nieznaną, lecz bardzo popularną, ale że jej czytelnicy (kolejni poeci nieznani) starają się naśladować i rozwijać tę poetycką dykcję oraz prezentowane przez autorkę - że posłużę się terminologią niezastąpionego profesora Mariana Stali - "światoodczucie".

sobota, 18 sierpnia 2018

Wierszyk z Twittera

BIZON

Pracowałem kiedyś w muzeum gdzie musiałem
się przebierać za bizona i gdzie potem pięciolatki
goniły mnie w polowaniu na bizona. Raz
jak mnie zabili i leżałem, oddychałem ciężko
bo byłem zmęczony jak chuj po bieganiu
i jeden gówniak krzyknął on żyje
i kopnął mnie w ryj.

piątek, 17 sierpnia 2018

(Już nie jestem Jezusem - poinformował nas radośnie)

Charles Simic

DIABŁY

Byłaś „ofiara semi-romantycznego anarchizmu
W jego skrajnie irracjonalnej postaci‟.
Ja byłem „nieswój w obliczu zagadkowego świata

Opuszczonego przez Opatrzność‟. Piliśmy gin
I kochali się po południu. Telewizor sąsiadów
Nadawał mydlane opery.

Nieszczęśliwe pary nie odzywały się wiele.
W dialogach było pełno nie chcących się skończyć pauz.
Cichy podkład muzyczny: organy. Czyjś kaszel.

- To całkiem jak „Gra snów‟ Strindberga - powiedziałaś.
- Co mianowicie? - spytałem, nie uzyskując odpowiedzi.
Przyglądałem się właśnie pająkowi na suficie,

Z rodzaju tych, które św. Weronika jadła w ramach męczeństwa.
- Ta kobieta żywiła się wyłącznie pająkami -
Wyjaśniłem dozorcy, kiedy przyszedł naprawić kran.

Miał na sobie brudny kombinezon, a na głowie melonik.
Był swego czasu pensjonariuszem wiadomej instytucji stanowej.
- Już nie jestem Jezusem - poinformował nas radośnie.

[Na dobranoc wiersz Charlesa Simica w przekładzie Stanisława Barańczaka z książki: Charles Simic Madonny z dorysowaną bródką, Wydawnictwo a5, Kraków 2014, s. 173. Skanu okładki tym razem nie będzie, bo nie mam tutaj skanera, wprawdzie mógłbym zrobić zdjęcie komórką, obrobić w Photoshopie (mam zainstalowanego na laptopie), ale mi się nie chce! Dobranoc Państwu!]

czwartek, 16 sierpnia 2018

(Śpiew kardynała brzmi coraz gwałtowniej)

Julia Hartwig

Middle West - wieczór

Od rana purpurowy kardynał walczy o miejsce
z dwiema niebieskimi sójkami wśród orzechowego drzewa
Wygrał bitwę i odpoczywa teraz na gałęzi
nieruchomy jak lśniący koral obok swojej rudej małżonki
Kiedy chór ptactwa podnosi ostatni lament przed zapadnięciem wieczoru
on sadowi się na szczycie drzewa by pozdrowić bratnią purpurę zachodu
To ostatni moment jasności
Dokładne zarysy drzew i krzewów apelują rozpaczliwie do pamięci

Śpiew kardynała brzmi coraz gwałtowniej gardło pulsuje zachwytem i trwogą
jakby słońce miało zniknąć tym razem na zawsze
gdy nadejdzie nieodwołalny zmierzch
Kulejąca kobieta zabiera wówczas leżak z ogródka
zbliża się ku werandzie roztrącając rosę z ugiętych traw
zapala światło nastawia imbryk na herbatę
widać przez moskitierę jej poruszający się cień
                                                                          
                                                                         (1970-74)

[ Z książki: Julia Hartwig Wiersze amerykańskie, Wydawnictwo SIC!, Warszawa 2002, s. 14]

wtorek, 14 sierpnia 2018

(Bezsens tego fiołka który wyrósł w samej koleinie samochodu)

Julia Hartwig

Nad zatoką

Poprzez ściany i drzwi zamknięte tymczasowego domu nad zatoką
dobiega ostry krzyk dzikich gęsi
Wołają do przestrzeni żeby nie zamknęła się przed nimi
żeby nie padły uderzając w nią piersiami
w chłodnym cieniu chmury
Lecą w stronę oceanu mijając piaszczyste wydmy i zmytą do płowości trawę
leżącą pokotem jak zbite zboże

O przestrzeni szeroka która dobijasz się do zacisznego domu nad zatoką
gdzie jadam z nie swoich talerzy i sypiam w wynajętym łóżku
odkąd ląd zakręcił się szybciej pod moimi stopami
i dzień spotkał się z dniem doganiając własną jasność na drugiej półkuli
Witaj dzień dobry żegnaj
gdzie jesteś w górze czy w dole
Prochy Hanny świeca pyłem gwiezdnym tej sierpniowej nocy
Tracę was z oczu przyjaciele których widywałam co dzień
Ale pisujecie jeszcze Przesyłacie nekrologi w listach
Przez ocean dobiega mnie żałosny głos ojca
przerywany głosem okrętowej syreny

Jest pełnia i wiatr daje znać o sobie miękkim szumem sosny
i skrzypem drewnianych okiennic
Co dzień to samo zdziwienie rankiem gdy otwieram drzwi do ogrodu
i chóralne światło wywołuje z kliszy nocnej obraz śpiewający wysoką nutą
wiewiórka goni się z cieniem nowe kretowiska
dają znać o pracach podziemnych które próbuję sobie wyobrazić
i połyskuje cennym blaskiem piasek wśród świeżo spadłego igliwia
Bezsens tego fiołka który wyrósł w samej koleinie samochodu

O niewidzialne ptaki jedyni rozmówcy na tej uliczce
po której rzadko chadzają ludzie choć regularnie przejeżdża wóz pocztowy
ptaki które towarzyszycie mi swoimi głosami
kiedy krzątam się po kuchni i kiedy odbywam przechadzkę
ścieżką wśród szuwarów zatoki a także nocą
I nawet teraz na płycie małego prowincjonalnego lotniska
gdy na świtającym świetliście niebie
niknie samolot z pożegnanym właśnie przyjacielem
a wy zataczacie w górze pożegnalny łuk
zgodny z łukiem mojego powiewającego ramienia

                                                                               (1970-1974)



[Może trochę oddechu od tej twórczości na murach... Tekst z książki Juli Hartwig Wiersze amerykańskie (Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002, s. 10-12). Czytam sobie właśnie ten tom z ogromną przyjemnością. Tyle świetnych wierszy! Myślę, że ich autorka nie została właściwie oceniona w Polsce, tzn. doceniona. Podoba mi się jej sposób obserwacji rzeczywistości i przekład realnego na słowa. Wiersze zebrane w tomie powstawały w latach siedemdziesiątych podczas kilku pobytów Juli Hartwig w USA i weszły wcześniej w skład kilku innych jej książek. W sumie szkoda, że prezentujący tego typu dykcję tomik nie ukazał się na początku ósmej dekady XX wieku...]

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Sieradz, Aleja Niepodległości

[11.03.2017]

Tropem lotniczym... Przelatujący koło głowy Witolda Pileckiego samolot, to przedwojenny polski myśliwiec PZP P. 11c, nazywany przez pilotów (sic!) "kaczką". We wrześniu 1939 konstrukcja ta była mocno przestarzała i maszyna była w stanie dogonić tylko jeden typ bombowców Luftwaffe. Tak że na pewno cześć i chwała lotnikom, którzy na tym złomie musieli latać i walczyć.

niedziela, 12 sierpnia 2018

Toruń, ul. Wincentego Witosa

[05.08.2018]

W dolnej części muralu widnieje napis: DYWIZJON "TORUŃSKI PODRYWA SIĘ DO WALKI, który jest jednak dość słabo widoczny (sfotografowałem go pod różnymi kątami z podobnym efektem...).

czwartek, 9 sierpnia 2018

Zaproszenie na "Dziary"

Maurycego Gomulickiego w Narodowej Galerii "Zachęta", które dotarło dzisiaj pocztą. Cieszę, że ten projekt będzie pokazany w dobrym miejscu, no i że przy tej okazji wydany zostanie porządny album/katalog (właściwie to nie wiem czy zostanie wydany, piszę to awansem...). Bardzo sobie cenię fotograficzne serie Maurycego, szczególnie album W-wa, który jest najlepszą książką fotograficzną o Warszawie, no może poza Innym Miastem ;)