Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joachim Sartorius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joachim Sartorius. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2018

(tak blisko, na wyciągnięcie ręki)

Joachim Sartorius

Wenecja

Laguna obstaje przy swej granicy.
Żadnych samochodowych opon, parujących w deszczu.
Chorzy przewożeni niebieskimi łodziami,
na niebieskim świetle.
Zamiast Pounda znaleźliśmy Sonię
na Cimetero San Michele,
młodą kobietę z zaśniedziałego brązu,
spoczywająca na czerwonym porfirze,
kok i sterczące piersi,
niedaleko Strawińskiego i Diagilewa.
Jakaś adoratrice przywiązała baletki
do nóżki wazonu.

Morze sztucznych kwiatów
jak zbyt słodkie słowa:
do podarcia i rozrzucenia
po zaśmieconej lagunie.


Jerzy Kronhold

Byłaś tak blisko, Wenecjo

Byłaś tak blisko, Wenecji,
tak blisko, na wyciągnięcie ręki.
Wystarczyło wskoczyć do łodzi
i godzinę popłynąć.
Morze miało odcień malachitowy,
taki jak święci, zatopieni w modlitwach.
Siedziałem w twoich przedpokojach,
na półwyspie Istria, mocząc nogi.
Czułem jak oddychasz,
jak się przewracasz we śnie.
Recytowałem sonet
p twojej siostrze, bizantyjskiej
księżniczce, w rękach sennej 
wieczności.
Jakże mi żal Wenecjo, jak żal,
że nie przyjąłem zaproszenia
twojej małej emisariuszki,
białoskrzydłej mewy.


[Pierwszy wiersz w przekładzie Ryszarda Krynickiego z książki: Joachim Sartorius Zegar Szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, s.  14; drugi z tomu: Jerzy Kronhold Wiersze wybraneWydawnictwo a5, Kraków 2014, s. 114.]

piątek, 13 kwietnia 2018

(„słuchać głosu nieskończoności‟)

Joachim Sartorius

Abdullah Frères, Constantinopole

Ponieważ zaprosił wrogów, oficerów rosyjskich, do domu
(dziesięć pokoi, w których były figurki z brązu, fortepian, koronkowe zasłony,
szafy pełne książek, srebra i porcelany
oraz służące z pióropuszami do zamiatania kurzu), w 1878 roku
sułtan pozbawił Kevorka Abdullaha i jego braci,
Ormian z zasymilowanymi imionami, 
prawa do nazywania się fotografami Jego Sułtańskiej Mości.
Wcześniejsze zdjęcia Sublime Porte zostały skonfiskowane.

Lecz handel kwitnął. Kwitła próżność.
Bracia otworzyli filię w Kairze.
W Paryżu uczyli się najnowszych technik.
Paszowie i ich potomstwo chcieli mieć dobre Cartes de cabinet.
W roku 1890 Abdullah Frères zostali znowu nadwornymi fotografami.
Adres ich zakładu teraz: 452 Grande rue de Péra.
Jednakże Kevork, który przez całe życie miał do czynienia z kokieterią,
stawał się coraz bardziej zgorzkniały. W 1900 roku sprzedał
pracownię spółce Sébah & Joallier
za dwanaście tysięcy osmańskich lira,
co wystarczyło mu na pokrycie długów.

Chciał odtąd, jak napisał rok później do ormiańskiej przyjaciółki w Paryżu,
już tylko „słuchać głosu nieskończoności‟, dochodzącego,
jak mu się niekiedy zdawało, z zapachem kwitnących róż.
Jako fotograf wiedział, że każda legenda blaknie
i tak jak jego zdjęcia pamięć
o ostatnim sułtanie.

[Wiersz w przekładzie Ryszarda Krynickiego z tomu: Joachim Sartorius Zegar szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, s. 27-28]

niedziela, 11 czerwca 2017

Joachim Sartorius "Odwiedziny u wygnanej poetki"

Ze świeżo wydanej książki Zegar szronu, wiersze w wyborze i tłumaczeniu Ryszarda Krynickiego. REWELACJA! Podczas wczorajszego spotkania autorskiego, które odbyło się w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Miłosza, miałem też przyjemność posłuchać, jak poeta czyta swoje wiersze po niemiecku. Wklejony poniżej tekst zeskanowałem z książki: Joachim Sartorius Zegar szronu, Wydawnictwo a5, Kraków 2017, str. 55-58.