Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katharina Roters. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katharina Roters. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2017

Składaki Markusa Brunettiego

Jak trafiłem na te zdjęcia? Czysty przypadek, przy okazji szukania w sieci typologicznych serii, które dotyczą architektury sakralnej (nie ma tego wcale tak dużo), wyświetliło mi się zdjęcie Brunettiego. Wyglądało ciekawie (trafiłem na coś z Włoch), więc poszukałem jego strony autorskiej i jak to mam w zwyczaju zrzuciłem zawartość na twardy dysk (na całe szczęście powieszone tam obrazki to zwykłe jpgi, a nie jakieś animacje we fleszu czy innym syfie). Ponieważ zdjęcia kościelnych fasad wyglądały tyleż ciekawie, co dziwnie (do tego jeszcze te tajemnicze daty dotyczące rejestracji, które potrafią się rozciągać na kilka lat...), więc zacząłem szukać informacji jak zdjęcia te, lub raczej - jak się okaże - obrazy zostały sporządzone. No i okazało się, że Markus Brunetti po kolei fotografuje detale budynku, po czym łączy to wszystko w programie graficznym. Być może w trakcie rejestracji korzysta z czegoś w rodzaju Lens True? Nie mam pojęcia, ale efekt jest niezły (to mało powiedziane). No i przypomniała mi się w tym miejscu lektura tekstów w albumie Bernardo Bellotto Paints Europe, gdzie opisana jest praca młodszego Canaletta, który np. przy tworzeniu wedut z Wenecji korzystał z wielu szkiców sporządzanych przy pomocy przenośnej camera obscura. Nieprzypadkowo więc na początek Wenecja, gdzie właśnie - jak przeczytałem w sieci - przyjechało się karnawalić 70.000 turystów, czyli o 15.000 więcej niż wynosi obecna liczba mieszkańców miasta.

 Marcus Brunetti Venezia, Madonna dell'Orto 2010-2015


Marcus Brunetti Venezia, Chiesa di san Zacharia, 2007-2014

I może jeszcze coś z Włoch.

 Marcus Brunetti Ferrara, Basilica Cattedrale di San Giorgio 2008-2014

Marcus Brunetti Pisa, Duomo di Santa Maria Assunta 2008-2014

Oglądałem wczoraj wielokrotnie album Hungarian Cubes Kathariny Roters i coś mi w tym wszystkim nie grało... No i podczas lektury jej autorskiego tekstu doczytałem się, że... używając photoshopa wykasowała ze swoich zdjęć wszystkie anteny satelitarne oraz druty trakcji energetycznej. No to super, typologia Kádár-kocek sprzed elektryfikacji i telewizji satelitarnej... :-P
Jak dobrze, że Tomáš Pospěch nie wyretuszował tego typu elementów w swoim Šumperáku!

środa, 22 lutego 2017

MAGYAR KOCKA

Czyli "węgierska kostka", jak nazywa się zbliżone swym kształtem do sześcianu jednorodzinne domy na Węgrzech. Nazywane też popularnie "Kádár-kocka", bo wiele z nich powstało w czasie łaskawego i długoletniego panowania (1956-1987) pierwszego sekretarza Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej Jánosa Kádára, którego rządy nazywa się też epoką "gulaszowego komunizmu", choć bezpośrednio po stłumieniu węgierskiej rewolucji w 1956 roku był on osobą odpowiedzialną za krwawe represje... Ale do rzeczy (bez aluzji do szmatławego tygodnika), właśnie zadzwonił do drzwi kurier DPD i przyniósł mi zakupiony album, więc kilka fotek na gorąco:






Widać chyba wyraźnie, że Katharinę Roters kręcą tutaj przede wszystkim te abstrakcyjno-geometryczne elementy na elewacjach. Kurcze, pamiętam dość dobrze Węgry z wyjazdów rodzinnych w latach '70 i '80, pamiętam, że zwróciłem uwagę na te wiejskie lub małomiasteczkowe domy (konkretnie na powtarzalność formy), ale do głowy mi nie przyszło nawet po latach, że można by to ująć w dokumentalnej serii o cechach typologii wizualnej. W tym miejscu zasłużone brawa dla Kathariny Roters!

wtorek, 21 lutego 2017

Oczekiwanie

Kraina Książek wysłała mi rano maila, że przesyłka z Hungarian Cubes została dostarczona do DPD. Więc można się spodziewać, że dotrze do mnie pojutrze (a może już jutro?). Fajnie.
Na moim ulubionym portalu plotkarskim Nikon Rumors opublikowano zdjęcia nowego zooma sigmy z serii art: 24-70mm f/2.8. Też fajnie, bo myślałem o kupnie czegoś ostro rysującego w tym zakresie ogniskowych. Więc jeżeli testy wypadną pomyślnie, a cena nie będzie z sufitu, to czemu nie? Prawdę mówiąc celowałem w starą wersję nikkora, tą ostrzejszą i bez stabilizacji.
Miałem się wybrać na zdjęcia w tym tygodniu, ale rozłożyła mnie jakaś francowata infekcja. Niefajnie. To nic specjalnego, ale mając w perspektywie podróż za ocean wolę uważać. Do tego leje, podwójnie niefajnie.
Ale jest dość ciepło (w Krakowie). Fajnie. Było trochę wiatru, więc przewiało tymczasowo smog (ludożerka też mniej hajcuje tym miałem węglowym w domach). Fajnie. Właściwie mam już napisany tekst o Šumperáku dla Herito. Bardzo fajnie. Jakkolwiek jest też dużo spraw, których nie zrobiłem/załatwiłem (niefajnie).
Ale zaraz, zaraz, jest też coś megafajnego. Wydrukowałem umowę z wydawnictwem, podpisałem i wysłałem. Książka oficjalnie ujrzy światło dzienne pod koniec marca, jakakolwiek w sieci można już tu i ówdzie znaleźć jej zapowiedzi. Więcej szczegółów niebawem.

Oglądam sobie Churches Davida Spero i muszę powiedzieć, że jest to świetna rzecz. Chociaż chyba album się zbyt dobrze nie sprzedawał... Od publikacji minęło 10 lat, a książkę ciągle i bez specjalnych problemów można kupić. Co oczywiście nie rzutuje negatywnie na to wydawnictwo (jeżeli już, to raczej na tych niezainteresowanych...). Parametr czy też wymóg "oglądalności", który pojawił się w przypadku działań artystycznych w słodkich latach '90 jest grubym nieporozumieniem!

piątek, 17 lutego 2017

Węgierskie kostki

Czyli projekt, a zarazem też książka niemieckiej artystów wizualnej Kathariny Roters. Na Hungarian Cubes trafiłem przypadkowo, szukając materiałów dotyczących czechosłowackich domów jednorodzinnych typu "V", znanych pod popularną nazwą šumperák. Ponieważ piszę dla Herito recenzję albumu Tomáša Pospěcha, który poświęcony jest temu właśnie budynkowi zaprojektowanemu przez Josefa Vaňka (pierwszy taki obiekt powstał dla byłego dyrektora szpitala w Šumperku, stąd nazwa), więc postanowiłem się nieco rozejrzeć w googlach. Zdjęcia Kathariny Roters wydały mi się być interesujące, więc znalazłem w sieci jej album i go zamówiłem. Pojawiająca się w tytule rzeczonej książki "kostka", to słowo obecne także w nazwie rodzimego projektu poświęconego architekturze jednorodzinnej z czasów realnego socjalizmu, a mam tu na myśli serię Łukasza Skąpskiego Szara kostka/Grey Cube. Wygląda na to, że zarówno Skąpski, jak i niemiecko-węgierski duet niemal równolegle wykonali podobne tematycznie przedsięwzięcia (gdy będę miał już album, to sprawdzę jakie są ramy czasowe realizacji Hungarian Cubes). Ale zanim książka do mnie trafi, trochę fotografii z sieci.

Widoczne poniżej zdjęcia Kathariny Roters ściągnąłem ze strony www.dezeen.com.