Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawo serii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawo serii. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 września 2021

Smak

Zapewne znacie Państwo to straszne wierszydło Wilki, które tak chętnie rodzimi „patrioci‟ (tak siebie sami nazywają) lubią smarować na murach polskich miast? Jego autor popełnił także szlagier pod tytułem Potęga smaku, popularny jednak w zupełnie innych kręgach odbiorców poezji. Wydaje mi się, że widoczny poniżej wiersz Grzegorza Wróblewskiego Pułapka (z tomu „Symbioza‟, Legnica 1997) luźno nawiązuje do wspomnianego tekstu. 
Szukając tego wiersza w książce Prawo serii‟ (byłem przekonany, że właśnie tam się znajduje, a nie w Symbiozie) natknąłem sie na tekst Pies w nocy, będący efektownym nawiązanie do znanego utworu Charlesa Reznikoffa Co robisz na naszej ulicy, który niedawno tak poruszył umysły kilku rodzimych autorów (co anonimizując ich sylwetki, kiedyś tu zrelacjonowałem). 
Niezmiennie dobrze mi się czyta wczesne utwory Wróblewskiego.
[„Prawo serii‟ ukazało się w Instytucie Wydawniczym „Świadectwo‟ (nie ma to jak bezpretensjonalne nazwy...) w Bydgoszczy w 2000 roku. Książka miała jednak dziwną dystrybucję i bardzo trudno było na nią trafić.] 

poniedziałek, 27 stycznia 2020

(Dlaczego uśmiechasz się na widok tego białego człowieka, który modli się pod akacją?)

Grzegorz Wróblewski


Mandarynki

Delektując się mineralną wodą
z dumą patrzę na hiszpańskie,
wysuszone mandarynki.

Skurczone ze strachu schroniły się
w koszyku pełnym pustych butelek.
Jestem panem ich krótkiego życia.

Oszczędziłem je. Tak jak ktoś
zapomniał o mnie.


Szpital Hvidovre

Starcy nie odzywają się. Dwóch leży przy oknie,
a jeden za parawanem 
przy drzwiach.

Ich dzieci przychodzą w soboty.
Syn pana Jensa
zjawia się w poniedziałki.


Chorzy na raka jelit

Ci wychudzeni mężczyźni chorzy na raka jelit
obserwują w milczeniu osy.

Jedna z nich jest dzisiaj zwinna i tłusta.


Odmiany przestrzeni

Anne żyje w białej sukience. Hoduje sztuczne
rośliny i od lat nie wychodzi na zewnątrz.
Jest zaprzyjaźniona tylko z nieruchomym
chrabąszczem... Dlaczego uśmiechasz się
na widok tego białego człowieka, który
modli się pod akacją? - pyta mnie zawsze,
gdy odwiedzam ją w pensjonacie.
Lekarze twierdzą, że Anne cierpi na schizofrenię,
ma ciężki reumatyzm i bolą ją oczy. A tak naprawdę
to nie wiadomo, dlaczego jeszcze nie wyskoczyła
przez okno! I nadal przeżuwa swoje ulubione,
skamieniałe pestki, które od dawna już 
kolekcjonuje pod prześcieradłami...


[Wiersze z książki: Grzegorz Wróblewski, Prawo serii, Instytut Wydawniczy „Świadectwo‟, Bydgoszcz 2000, s. 13,14,15, 26. Mandarynki wprawdzie pojawiły się już tutaj kiedyś, ale w postaci skanu.]



środa, 15 października 2014

Dwa wiersze Grzegorza Wróblewskiego

które sobie ekskluzywnie dedykuję (mając nadzieję, że ich autor nie ma nic naprzeciw) po 12 godzinach siedzenia przed ekranem... (i to jeszcze nie koniec...).


Bardzo lubię te dwa teksty, pochodzące z książki Prawo serii, wydanej w 2000 roku w Bydgoszczy przez Instytut Wydawniczy "Świadectwo".