Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wałbrzych-Powidoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wałbrzych-Powidoki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2021

R.I.P. Andrzej Ślusarczyk (1953-2020)


[Andrzej Ślusarczyk - z cyklu Wałbrzych-powidoki - 1999-2008]

Ostatni dzień roku 2020 i sms od Rafała Swosińskiego z informacją o śmierci Andrzeja. Jego cykl Wałbrzych-powidoki to najlepszy zapis z poindustrialanych terenów w tym niegdyś górniczo-przemysłowym mieście. Miałem przyjemność zaprezentować zdjęcia z tej serii na wystawie Fotorealizm w Galerii Zderzak w 2003 roku. Wielka strata i żal.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rurociąg. Termitiera.



Tekst skończony (i wysłany).
Więc na koniec zdjęcie, które też bardzo lubię. W ogóle ta sekwencja z "Powidoków", gdzie na kolejnych kadrach pojawiają się nieczynne rurociągi, przecinające raz po raz krajobraz jest kapitalna!


Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki (skan z katalogu wystawy z 2000 roku)

I jeszcze może skan wstępu, jaki do katalogu wystawy z 2000 roku napisała Olga Tokarczuk. W tym krótkim tekście autorka "Domu dziennego, domu nocnego" bezbłędnie rozpoznaje intencje autora cyklu, chociaż nie pisze dosłownie o wybranej przez niego konwencji obrazowania, mogącej kojarzyć się z fotografiami amerykańskich modernistów z lat 30. i 40. XX w., którzy robili zdjęcia tzw. "dzikiej przyrody".


sobota, 19 stycznia 2013

...skrzyżowanie publicystyki, reportażu i refleksji humanistycznej...


Dwa skany z "odkopanego" wczoraj katalogu wystawy "Wałbrzych-Powidoki", którą najpierw pokazywano w Muzeum Przemysłu i Techniki w Wałbrzychu (maj-sierpień 2000), a potem w Dolnośląskim Centrum Fotografii - Domek Romański we Wrocławiu (luty 2001). Moje ulubione kadry (szczególnie ten drugi).

 Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki (skan z katalogu wystawy z 2000)
Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki (skan z katalogu wystawy z 2000)

A na okrasę tekst (zapewne fragment większej całości) autorstwa Wojciecha Zawadzkiego, który nosi wszelkie cechy rekomendacji, napisanej dla adepta, starającego się o członkostwo w ZPAF (Ślusarczyka przyjęto do związku w 1999), ale ponieważ jest... hm, by tak to określić... bardzo "charakterystyczny", więc go poniżej w całości przepisuję:

"...Jego cykle zdjęć dotyczące zderzeń świadomości ludzkiej ze współczesną urbanistyką i dążenie do normalności czy kameralności (osiedla ogródki działkowe), czy też obserwacje miasta zza okien samochodu podczas śnieżycy, stanowią skrzyżowanie publicystyki, reportażu i refleksji humanistycznej dotyczącej kondycji ludzkiej..." 

środa, 16 stycznia 2013

Zakład koksowniczy nr 4 "Mieszko"



a raczej to co z niego zostało w okolicach 2000 roku. Kiedy byliśmy tam trzy lata później jesienią 2003, ukośnej rampy kryjącej taśmociągi już nie było. Tak mi się wydaje, że tę właśnie koksownie widziałem parokrotnie z okien pociągu jadącego do Jeleniej Góry (lata 70. i 80. XX w.), kiedy jeszcze obficie dymiła i bluzgała w powietrze ogniem.


[Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki]

I zdjęcie też wykonane w chyba w okolicach roku 2000, przedstawiające szyb kopalni "Mieszko" (ciekawe skądinąd, o którego "Mieszka" tu chodzi: tego o normańskim imieniu Dagome, syna Bolesława Chrobrego czy jakiegoś dolnośląskiego księcia?) o nazwie "Staszic". Kopalnia powstała w 1840 pod nazwą "Melchior", po połączeniu w 1909 z kopalnią "Ernestine", zmieniła nazwę na "von Kulmiz". Po 1945 powrócono na rok do nazwy "Melchior", po czym ochrzczono ją ostatecznie imieniem Mieszka.

 [Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki]

Czytając teraz opracowania dotyczące likwidacji kopalń i koksowni w Wałbrzyskim Zagłębiu Węglowym, po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jak błyskawicznie ten proces został przeprowadzony. Porozumienie zawarte w 1990 roku ze związkami zawodowymi określało proces likwidacji i restrukturyzacji wałbrzyskich kopalń na 15 lat, tymczasem wydobycie w ostatnim czynnym zakładzie wstrzymano już w roku... 1998. Jak się należy domyślać, taki sposób postępowania zaowocował potężnym strukturalnym bezrobociem oraz  ekonomiczną stagnacją miasta i regionu (co mimo utworzenia specjalnej strefy ekonomicznej, trwa do tej pory). Pracując w 2000 i 2001 nad swoimi "Powidokami" Andrzej Ślusarczyk wstrzelił się idealnie w moment, kiedy industrialny krajobraz zaczęto poddawać intensywnej dekonstrukcji. Studiując teraz jego zdjęcia z albumu i mając w pamięci, jak wyglądało to w przypadku Górnego Śląska (np. kilkunastoletnie trwanie ruin koksowni Huty "Kościuszko" czy koksowni "Walenty"), po raz kolejny zdałem sobie sprawę z niezwykłej szybkości likwidacyjnego procesu. Kiedy podczas wspomnianego spotkania jesienią 2003, odbyliśmy turę po okolicznych miasteczkach, gdzie funkcjonowały wcześniej kopalnie, wszędzie było już właściwie pozamiatane...

wtorek, 15 stycznia 2013

Victoria


czyli: koksownia i elektrownia o tej samej nazwie (była jeszcze kiedyś kopalnia, a więc rodzaj triady...), zdjęte z hałdy na jej zapleczu. Uwielbiam to zdjęcie!

[Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki]

I sama koksownia, też od zaplecza. Gdy zobaczyłem tę fotografię po raz pierwszy w ś.p. piśmie Pozytyw, nie miałem żadnych wątpliwości, że Andrzej Ślusarczyk powinien znaleźć się gronie uczestników wystawy "Fotorealizm". 

[Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki]

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Hałda w Wałbrzychu


na zdjęciu Andrzeja Ślusarczyka.

[Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych-Powidoki]

Pora zabrać się wreszcie za pisanie tekstu o jego świetnym albumie "Wałbrzych-Powidoki", który przeszedł jakoś bez echa (i bez recenzji - co w przypadku Polski niestety nie dziwi...). Książka wydana została w 2010 roku przez oficynę Fine Grain przy wsparciu finansowym Funduszu Regionu Wałbrzyskiego.
Bardzo lubię zdjęcia Ślusarczyka z tej serii (był on jednym z czterech autorów, których wybrałem na wystawę "Fotorealizm" w Galerii Zderzak w 2003), szczególnie te przedstawiające pogórnicze hałdy, gdzie wybrana konwencja obrazowania przypomina amerykańskie fotografie "dzikiej przyrody" z lat 30. i 40. XX wieku. Z tym, że Ślusarczyk stosuje taką poetykę do krajobrazów postindustrialnych i na tym polu nie właściwie ma u nas żadnej konkurencji, to jego wynalazek.
Wkleiłbym chętnie tutaj więcej skanów z albumu, ale niestety zastosowanego przy druku książki rastra (mozaikowego?) nie rozkminia oprogramowanie Epsona  V700 i mimo, że mam włączoną opcję "usuwania mory", szatkuje mi  niebo w kwadraciki...

czwartek, 3 marca 2011

„WAŁBRZYCH POWIDOKI” NARESZCIE!!!


Trochę pod wpływem ostatniej korespondencji z Wojtkiem Sienkiewiczem, wrzuciłem dzisiaj rano do googola hasło wałbrzych powidoki i na drugim miejscu listy odpowiedzi, znalazłem informację następującą informację:

Spotkanie z Andrzejem Ślusarczykiem i promocja jego książki „Wałbrzych – Powidoki”. Zapraszamy do Galerii pod Atlantami o godz. 17.30.

Galeria pod Atlantami mieści się w Wałbrzychu w budynku Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej pod adresem: Rynek 9.

Już się cieszę!
I czekam niecierpliwie na możliwość zobaczenia/nabycia książki.

 Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych Powidoki, 1999

 Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych Powidoki, 1999

 Andrzej Ślusarczyk, z cyklu Wałbrzych Powidoki, 1999