sobota, 11 maja 2013

STWORZENIE ŚWIATA W NOWYM JORKU (cz. 1)


Krzysztof Jaworski wydaje właśnie w Biurze literackim swoją najnowszą książkę Do szpiku kości (reklamowaną jako "ostatnia powieść awangardowa Jaworskiego", premiera 23 maja 2013). A ja przy tej okazji przypomniałem sobie o jego porzedniej powieści Pod prąd (PIW 1999) i jej brawurowym zakończeniu, w którym znalazła się wklejona poniżej sztuka Stworzenie świata w Nowym Jorku, napisana przez jednego z bohaterów tej prozy (filologa). Ponieważ Stworzenie zajmuje 12 rozkładówek, więc wklejam ją w dwóch częściach.







[skany z książki: Krzysztof Jaworski Pod prąd, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1999, str. 132-143]


czwartek, 9 maja 2013

Obraz na temat okropności wojennych (i nie tylko)


Andrzej Wróblewski, Obraz na temat okropności wojennych, 1948 (Ryby bez głów) Ol. pł. 72x100. [skan z albumu Andrzej Wróblewski, wyd. Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta, Muzeum Narodowe w Krakowie, Fundacja Instytut Promocji sztuki, Warszawa 1998, str. 58].

Wstrzasający obraz Andrzeja Wróblewskiego. 

A poniżej realizacja współczesna (zamalowana). Raczej trudno przypuszczać, aby jej twórca (twórcy?) znał płótna autora Rozstrzelań, jednak bardzo intuicyjnie "wstrzelił" się w obrazowanie przemocy...

[Nieistniejące już graffiti na budynku sali gimnastycznej Społecznej Szkoły Podstawowej nr 7 w Krakowie przy ul. Stanisława ze Skalbmierza]

wtorek, 7 maja 2013

Rozstrzelanie "poznańskie"


Andrzej Wróblewski, Rozstrzelanie "poznańskie", 1949. (Rozstrzelanie II) Ol. pł. 200x275. [skan z albumu Andrzej Wróblewski, wyd. Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta, Muzeum Narodowe w Krakowie, Fundacja Instytut Promocji sztuki, Warszawa 1998, str. 89].

Obraz pokazany na wystawie Międzyszkolnych Popisów Państwowych Wyższych Szkół Artystycznych w 1949 roku w Poznaniu i podczas tej ekspozycji uszkodzony przez tzw. "nieznanego sprawcę". Nieznany sprawca zaatakował nożem postać starej kobiety z gwiazdą Dawida na ubraniu. Drugi z trzech obrazów Wróblewskiego prezentowanych w Poznaniu też uległ uszkodzeniu. W przypadku płótna pt. "Likwidacja getta", żółtą substancją została oblana postać z gwiazdą Dawida na plecach.



Andrzej Wróblewski, Likwidacja getta, 1949. (Pacyfikacja getta, Rozstrzelanie, Scena z powstania w getcie warszawskim) Ol. pł. 120x89. [skan z albumu Unikanie stanów pośrednich. Andrzej Wróblewski (1927-1956), wyd. Fundacja Andrzeja Wróblewskiego & Hatje Canz, Warszawa 2014, str. 203].

O Rozstrzelaniu "poznańskim" bardzo ciekawie napisał ostatnio Jan Michalski w tekście pt. "Stara Żydówka w turkusowych papuciach wchodzi do polskiego Muzeum Narodowego", który jest polemiką z opnią Jerzego Hanuska, wyrażoną w audycji Radia Kraków. Tekst Michalskiego (opatrzony copyrightami) można przeczytać na stronie Galerii Zderzak, ale ponieważ trochę  trudno na niego trafić, więc wklejam go poniżej w całości, mając nadzieję, że autor nie będzie miał mi tego za złe. To bardzo ważna interpretacja malarstwa Andrzeja Wróblewskiego.

Jan Michalski

Stara Żydówka w turkusowych papuciach wchodzi do polskiego Muzeum Narodowego
tekst polemiczny

We wczorajszym programie Radia Kraków, poświęconym pamięci Jerzego Beresia, jeden z dyskutantów, eks-krytyk Jerzy Hanusek, stwierdził lekceważąco:

„Jan Michalski do dziś się zastanawia, czemu Bereś protestował przeciwko zakupowi do krakowskiego Muzeum Narodowego obrazu «Rozstrzelanie II» Andrzeja Wróblewskiego. A Bereś uważał po prostu, że to kicz”.

W związku z tym, że nie mam szansy ripostować publicznie, a temat jest ważny dla naszej kultury, chciałbym oświadczyć, co następuje.

1. Jan Michalski doskonale rozumie dlaczego Bereś protestował przeciwko obrazowi Wróblewskiego. Bereś protestował przeciwko obecności w Muzeum Narodowym starej Żydówki w rozdeptanych, turkusowych papuciach.

2. „Rozstrzelanie II” z 1949 roku należy do najważniejszych dzieł europejskiego malarstwa XX wieku. Ludzka małoduszność, zawiść, czy podłość nie powinny Go nam przysłonić. A doświadczył ich w nadmiarze...  Nigdy za wiele przypominania jego historii, choć ciężko o niej mówić – nic tu nie jest „po prostu”.

3. Podczas wystawy Wyższych Szkół Artystycznych w Poznaniu w 1949 roku, w której wziął udział Wróblewski z Grupą Samokształceniową, obraz spotkał się z druzgocącą krytyką czynników oficjalnych. Reakcję można nazwać nagonką. Autor obrazu zmuszony został do publicznego wyparcia się swoich przekonań estetycznych. Zgodnie z obyczajami epoki terroru musiał złożyć tzw. samokrytykę. Na dodatek ktoś pociął nożem postać starej Żydówki. Autor, wedle świadectwa jego najbliższych, był tym przerażony. Nie przypuszczał, że ktoś może rzucić się z nożem na dzieło sztuki.

Należy dodać, że także drugi obraz Autora wystawiony na tejże wystawie został zdewastowany przez nieznanego sprawcę. Przedstawia „Likwidację Ghetta”, czyli bunt żywych trupów – ludzi wyjętych spod prawa, „ludzkie wszy” wg Hitlera. Oblano go żółtą substancją – zamazując martwe dziecko na rękach matki oraz Gwiazdę Dawida na plecach żydowskiego męczennika.

Reprodukcje obu obrazów wraz ze śladami zniszczeń zamieściłem w książce „Andrzej Wróblewski nieznany”. Jerzy Bereś mógł je tam sobie dokładnie obejrzeć i porządnie się wkurzyć.

4. Jesienią 1993 roku znalazłem obraz zniszczony i zrolowany w mieszkaniu Wróblewskich. Do dziś mam wątpliwości czy postąpiłem słusznie, zlecając jego konserwację i usuwając ślady zamachu. Ponieważ był to zbrodniczy zamach. Sprawca ciął nożem pod brzuchem kobiety w okolicach pachwiny i ciągnął cięcie przez udo i tętnicę udową aż za kolano.

Następnie uderzył drugi raz – przeciął prawą nogę nad kolanem. Przecięcie tętnic musiało spowodować błyskawiczne wykrwawienie się ofiary. Starą Żydówkę zabito dwa razy. Może te straszne cięcia trzeba było zachować na świadectwo?

5. „Rozstrzelanie II” jest wyjątkowe w całym cyklu „Rozstrzelań”. Akcentuje godność osoby ludzkiej i jest jedynym, w którym nie zachodzi proces destrukcji i degradacji człowieczeństwa.

Jest wyjątkowe także pod tym względem, że przedstawia zagładę wielopokoleniowej, częściwo zasymilowanej rodziny żydowskiej: babki, matki, wnuka. Że jest to wielopokoleniowa i częściwo zasymilowana rodzina można domniemywać na podstawie szkicu do obrazu. Wspólnemu losowi Polaków i Żydów Wróblewski poświęcił kilka godnych uwagi dzieł. Tyle o socjologii obrazu.

6. Trzecim powodem jego wyjątkowości jest postać Starej Żydówki ubranej w czarny chałat. Stara Żydowka z rękoma związanymi na plecach oznacza matkę Izraela – Matkę Syjon. Symbolizuje ona całą żydowską wspólnotę religijną, stojącą w obliczu zagłady, wspólnotę, która została wyrwana z domu, co dobitnie, krzycząco ukazują turkusowe papucie na bosych stopach starej kobiety.

„Oznacza ona pojmowaną jako osoba wspólnotę ludu jako religijnej postaci. Występuje w Talmudzie i w midraszu w licznych wypowiedziach rabinów jako działająca i przemawiająca postać, jako duchowy typ, rzeczywistość sfery sakralnej i historii. Nic dziwnego, że wcześni Ojcowie Kościoła przekształcili poddany hipostazie obraz «Synagogi» w chrześcijańską «Eklezję»” – opisuje przemiany wyobrażenia Matki Syjon swoim uczonym piórem Gershom Scholem („O mistycznej postaci bóstwa”, Warszawa 2010, s. 162 i n.).

Symboliczną pochodną Matki Syjon jest figura Matki Polki z wiersza Adama Mickiewicza („Do Matki Polki. Wiersz pisany w 1830 roku”). Pierwowzorem obu Matek była Rachela z Trenów Jeremiaszowych, opłakująca idące na wygnanie dzieci.

7. Ja także, podobnie jak Bereś, uważam, że „Rozstrzelanie II” to kicz. Turkusowe papucie gryzą po oczach, takoż czerwony krawat młodego komunisty. Są to składniki heterogenicznej estetyki Wróblewskiego. Jako postmodernista cenię tę estetykę wyżej od monogenicznej estetyki awangardy, do której ślepo przywiązany był Bereś.

8. Starą Żydówkę zabito dwa razy. Widz – miłośnik malarstwa – ogląda rozstrzeliwanych zakładników oczami oprawców. Któryś z widzów wystawy poznańskiej, być może także miłośnik malarstwa, był oprawcą. Nie wytrzymał – uderzył.

W piecu ognistym historii oba narody, polski i żydowski, połączyło cierpienie. Taka jest lekcja „Rozstrzelania II”.

Jan Michalski
Kraków, 30.1.13

Andrzej Wróblewski Rozstrzelanie "poznańskie", 1949. (Rozstrzelanie II), stan przed konserwacją w 1993 roku [fot. Marek Gardulski]

poniedziałek, 6 maja 2013

Matka z zabitym dzieckiem


Andrzej Wróblewski, Matka z zabitym dzieckiem (Matka z zabitym synem), 1949. Ol. pł. 120x90. Nie sygn, Kolekcja Marii i Józefa Głuchowskich, Kraków [skan z albumu Andrzej Wróblewski, wyd. Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta, Muzeum Narodowe w Krakowie, Fundacja Instytut Promocji sztuki, Warszawa 1998, str. 73].

I to płótno Andrzeja Wróblewskiego, które właściwie chyba po raz pierwszy uważniej oglądnąłem na wystawie Sztuka polska wobec holokaustu w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie, zrobiło na mnie teraz potężne wrażenie. Prace powstałe w 1949 roku, a szczególnie osiem wersji Rozstrzelań, komentuje się zwykle jako "serię obrazów ukazujących jeden aspekt drugiej wojny światowej" (cytat za albumem Andrzej Wróblewski, wyd. Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta, Muzeum Narodowe w Krakowie, Fundacja Instytut Promocji sztuki, Warszawa 1998, str. 62), a tymczasem niektóre z tych półcien mają znacznie bardziej konkretny adres. Także obraz widoczny powyżej. W przypadku Rozstrzelań, jako wizualną inspirację dla tego cyklu, przywołuje się zbiór zdjęć, przedstawiających egzekucję ludności polskiej w Bydgoszczy we wrześniu 1939. I zapewne tak sprawa się przedstawiała, ale z pewnością nie w odniesieniu do wszystkich płócien z serii (będzie o tym jeszcze mowa). A jaki adres? Warto spojrzeć na szkice, poprzedzające namalowanie RozstrzelańMatki z zabitym dzieckiem, z całą pewnością widoczna na jednym z nich naga kobieta, trzymająca wobjęciach nagie dziecko, to nie ofiary bydgoskiej pacyfikacji.

Andrzej Wróblewski, Szkice do "Rozsztrzelań" [skan z książki Andrzej Wróblewski nieznany, wyd. Galeria Zderzak, Kraków 1993, str. 87.]

środa, 1 maja 2013

Wiersz na majówkę


Andrzej Bursa, poemat Noc długich noży. Pomyślałem, że może to pasuje do tzw. ogólnej atmosfery... ;) 
No i poza tym wiersz przedni. 


 

[skany z książki: Andrzej Bursa Utwory wierszem i prozą, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1973, Wyd. II. - strony 90-95]



wtorek, 30 kwietnia 2013

Prawdziwe Poloki


 [2013-04-30  06:41, ul. Generała Stefana Grota-Roweckiego - Kraków]

[2013-04-30  07:28, ul. Lucjana Rydla - Kraków]

niedziela, 28 kwietnia 2013

BIAŁE KWADRATY Elżbiety Janickiej


Elżbieta Janicka, z cyklu Miejsce nieparzyste - Bełżec (03.07.2003)

Na wystawie Sztuka polska wobec holokaustu w Żydowskim Instytucie Historycznym, która otwarła się 17 kwietnia (i na którą już tutaj zapraszałem), pokazywane są także prace Elżbiety Janickiej wybrane z jej świetnego cyklu Miejsca nieparzyste. I patrząc przedwczoraj na trzy całkowicie białe kadry w czarnych negatywowych ramkach, które są fotografiami powietrza nad  obozami zagłady w Polsce, nagle dotarła do mnie oczywistość dość przewrotnego dialogu, jaki autorka prowadzi tutaj z... Kazimierzem Malewiczem, jego Czarnym kwadratem na białym tle (1913) oraz późniejszym Białym kwadratem na białym tle (1918). Przeciwstawienie bieli i czerni w pierwszym obrazie zastąpiona zostaje w drugim tylko jednym kolorem, a geometryczną figurę, tym razem umieszczoną asymetrycznie i ukośnie, rozpoznać można wyłącznie fakturze nakładanej farby. I chociaż ten drugi obraz w interpretacji samego Malewicza mający być "supremację czystego uczucia lub percepcji w sztuce malarskiej", zaś komentatorzy jego dzieła wskazują też na postrzeganie rewolucji bolszewickiej, jako przewrotu torującego drogę do nowego społeczeństwa, sam proces znikania czarnego kwadratu (tak wyraźnego w opozycji do bieli) jest jednak... nad wyraz niepokojący.

Elżbieta Janicka, z cyklu Miejsce nieparzysteKulmhof am Ner (31.08.2004) 

Przy okazji prezentacji Miejsc nieparzystych w Galerii Atlas Sztuki w Łodzi w 2006 roku, ukazał się katalog z tekstami Eleonory Jedlińskiej, Rafała Jakubowicza oraz wywiad z autorką wystawy, przeprowadzony przez Krzysztofa Cichonia. Warto przeczytać tę interesującą rozmowę.

PORTRETY POWIETRZA z Elżbietą Janicką rozmawia Krzysztof Cichoń

Krzysztof Cichoń: Skąd wzięła się ta praca?
Elżbieta Janicka: Z powietrza i z tego, co piszczy w trawie. Z codziennej krzątaniny tu i teraz. Z wypraw do Bełżca, Sobiboru i tak dalej.
KC: Kiedy Pani zaczęła tam jeździć?
EJ: Przed sześcioma laty.
KC: Podróżuje Pani samochodem?
EJ: Nie, autobusami PKS, pociągiem osobowym, a trochę piechotą, bo to zupełnie inne
doświadczenie czasu i przestrzeni. I nieporównanie szersze pole obserwacji.
KC: Rozumiem, że na początku nie robiła Pani zdjęć.
EJ: Nie.
KC: Za którym razem zaczęła Pani fotografować?
EJ: Podczas trzeciej podróży, czyli po dwóch latach. Wtedy wiedziałam już, co chcę zrobić. Wcześniej nie fotografowałam, świadoma pułapki konwencji. Nie wyobrażałam sobie, że wyjmę aparat, spojrzę w obiektyw, zacznę kadrować, szukać najdogodniejszego punktu widzenia, czekać na najlepsze oświetlenie, bo jakimi właściwie kryteriami miałabym się kierować - tymi co zawsze? I co by to w ogóle miało być? Reportaż? Pejzaż? Martwa natura? Dlatego z góry założyłam, że nie wykonuję żadnego zadania, żadnej pracy, a już zwłaszcza ze sztuką daję sobie spokój. To znaczy, wie Pan, trochę fotografowałam. Aparatem małoobrazkowym. Turystycznie. Fotografowałam i nie fotografowałam. Dosyć w sumie przypadkowo. Na pewno pamiętam zdjęcie stacyjnej chatki i kuriozalnego pomnika „ofiar faszyzmu” w Sobiborze, który wygląda jak pomnik Matki Polki i który - mam nadzieję - w końcu zniknie na rzecz czegoś bardziej do sensu. Z Treblinki przywiozłam zielnik fotograficzny - bardzo starannie, metodycznie sporządzony. Bo, wie Pan, człowiek rusza w podróż wypełniony po brzegi obrazami - na przykład ziemi wymiotującej trupami w rozkładzie. Obóz w Bełżcu położony był na wzniesieniu, więc to spuchnięte, gnijące, śmierdzące i ociekające cieczami mięso zsuwało się po zboczu. Te doły się tak właśnie przelewały. Słowem, robiło się coś, co jeden z SS-manów określił jako „straszny bałagan”. Również jednak tam, gdzie zamiast strasznego bałaganu panował straszny porządek, trwało przemysłowe przerabianie ludzi oznaczonych sześcioramienną gwiazdą na trupy, następnie zaś toczyła się zażarta walka z wyprodukowanymi trupami. Wyciąganie z samochodów czy z komór - rękami albo hakami - rozrąbywanie, dźwiganie, ciągnięcie i upychanie w dołach albo od razu palenie. Psujące się i zapychające krematoria o zawsze niewystarczającej mocy przerobowej. Młynki do mielenia kości, które też nie były doskonałe, bo nie mełły tak znowu na zupełny proch i pył. Tam gdzie ciała zakopywano w ziemi, odkopywano je i wydobywano na powrót po upływie miesięcy. Znowu dźwigano, ciągnięto - mimo odpadających kończyn i głów - upychano na stosach i palono na tak zwanym świeżym powietrzu. Spalone szczątki mielono. No więc dociera człowiek na miejsce, a tam jest... Są zioła i kwiaty. Grzyby, jagody, jeżyny, maliny, poziomki, motyle i ptaki, pszczoły i świerszcze. Zaskrońce wygrzewające się leniwie na słońcu. Opadające lub wstające mgły. Balsamiczne aromaty. Czyste niebo albo niebo z chmurami. Słońce i księżyc, planety i gwiazdy. Zieleń, zieleń i zieleń. To są miejsca piękne, dobre, bezpieczne - figury raju po prostu. I komunikat jest jeden: „Nic się nie stało. Wszystko w porządku”. Oczywiście dopóty, dopóki człowiekowi nie wejdzie w ciało drzazga z ludzkiej kości. Przywiozłam coś takiego z Lasu Rzuchowskiego, czyli z Kulmhof am Ner - niechcący, w skarpetce. Przywiozłam i odwiozłam z powrotem - na miejsce. Najkrócej rzecz biorąc, ląduje człowiek w kosmosie. To są naprawdę wyprawy w kosmos. A jednocześnie to jest dwa kroki stąd - na wyciągnięcie ręki.
KC: Dlaczego zwróciła Pani uwagę właśnie na powietrze?
EJ: W powietrzu krążą popioły. My tym powietrzem oddychamy. A wiatr, chmury, deszcz, Popioły są w ziemi, w rzekach, na łąkach i w lasach - poddawane nieprzerwanemu recyklingowi, w którym uczestniczymy, nie ruszając się z miejsca zamieszkania, kupując w osiedlowym spożywczym ser żółty ze spółdzielni mleczarskiej w Kosowie Lackim, miód z tamtych terenów czy sos tatarski z Wizny. Bo tam się pasą zwierzęta. W Treblince stoją przy drodze żółte, trójkątne znaki drogowe z krową. Znak z krową obok znaku „Treblinka”. Jesteśmy skonfrontowani z problemem niepochowania i niemożności wyprawienia pochówku. Problem ten ma wymiar zarówno symboliczny, jak fizyczny - by nie rzec: fizjologiczny. Nie ma pogrzebu bez, tak czy inaczej rozumianego, sarkofagu - „sarkofag” znaczy po grecku mięsożerny - którego funkcja polega na pochłanianiu doczesnych szczątków i wyłanianiu duchowego wizerunku zmarłego. W największym skrócie można powiedzieć, że pogrzeb to sarkofag. Tu sarkofag nie wchodzi w rachubę, chyba że to my jesteśmy sarkofagami - absorbującymi te szczątki zewsząd i na różne sposoby.

sobota, 27 kwietnia 2013

Poznań, Plac Wolności


[2013-04-23  08:10]

No właśnie... Przy najbliższej okazji muszę to sfotografować X-Panem w panoramie. Terytorialnie mi to wprawdzie nie podchodzi do projektu, ale może dać to w jakimś appendiksie? To i np. też motywy z Rzeszowa (dość hardkorowe...)? Które ostatnio podczas drogi powrotnej z wernisażu wystawy w Zamościu, wypatrzyłem przez okno samochodu?

piątek, 26 kwietnia 2013

Coś jak Bujnowski


sprzed 15 lat. Robiłem kiedyś zdjęcia Rafałowi jego szablonów odbijanych na folii aluminiowej (chyba właśnie jakoś w 1998?), a na końcu "sesji" sportretowałem autora. Muszę odnaleźć ten negatyw...

[2013-04-25  11:13, drzwiczki hydrantu w korytarzu UAP]

A potem - mniej więcej godzinę później - wystąpiłem przed Radą Wydziału i nastąpiło otwarcie mojego przewodu...

Doktorskiego oczywiście. 

Cieszę się :))

---------------------------------------------------------------------------------------------

Fota przesłana przez Michała Wilka via Facebook, DZIĘKI! :)


środa, 24 kwietnia 2013

Krwawa ballada, którą napisali czytelnicy (albo POLSKA CHATA)


Jakiś czas temu (prawie 2 tygodnie temu) Iza Kowalczyk prowadząca bloga strasznasztuka2, poświęciła wpis mojemu projektowi Niewinne oko nie istnieje. No i jak się tego należało spodziewać, wierne grono trolli i hejterów jej osoby oraz bloga, opatrzyło wpis komentarzami. Ponieważ są one dość przewidywalne i można by powiedzieć, że też typowe, wklejam cały ten hejting/trolling poniżej w pisowni oryginalnej. Kilku komentatorów kojarzę z bloga galeriabrowarna.blogspot.com, gdzie zawsze pod wpisami prowadzącego tę stronę Andrzeja Biernackiego, uaktywnia się grono sfrustrowanych i anonimowych zwykle malarzy spod znaku "błota" oraz "techniki grzęznącego pędzla" (by przywołać terminy ukute przez Łukasza Gorczycę i Michała Kaczyńskiego w Słowniczku Rastra), którzy uważają, że w polskiej sztuce współczesnej rządzi "układ" i lewacy... 
I jeszcze gwoli wyjaśnienia, "szalety miejskie" widoczne na zdjęciu synagogi w miejscowości Buk, nie są dobudowane do tego obiektu. Ala cała ta sytuacja wydała mi się mocno symboliczna... Wyobraźmy sobie taki urodziwy kibel w bliskim sąsiedztwie kościoła katolickiego... Owszem, mam zdjęcie, gdzie szalety w  typie "sławojek" dobudowano do wschodniej ściany bóżnicy, czyli tej gdzie umieszcza się w środku wnękę na Aron ha-kodesz - miejsce przechowywania Tory (w miejscowości Ciepielów w Województwie Mazowieckim). Mam też zdjęcie z Tarnowa, gdzie kible stoją niedaleko od zachowanej bimy (jedyna część, jaka ocalała z tego obiektu) z tamtejszej synagogi. W niedużej odległości od Buka znajdują się Pniewy (26,7 km), gdzie w posynagogalnym budynku urządzono sklep lokalnej sieci o nazwie POLSKA CHATA. Mogłem dać zdjęcie fasady z tym napisem do książki, a nie dałem, szkoda...

Gość: gość niedzielny, amo18.neoplus.adsl.tpnet.pl 
ostatnio Pani takiej Profesor zwyczajnej czy nadzwyczajnej(4 krotnie) wyszło ,że kapliczki (z roku 1943)w warszawskich podwórkach to WOTUM DZIĘKCZYNNE ku czci wymordowania Żydów w Gettcie Warszawskim...(gazeta wyborcza) 
litości!!!!!!!!!!!!!!!!
 
-zalecam obserwowanie przyrody,spokój i relaks...
 
(wymordowanie inteligencji Polskiej przez Niemców i Sovietów w czasie wojny i trochę po... właśnie wydaje owoce... eh...)
  
2013/04/16 21:30:55

Gość: gość niedzielny, amo18.neoplus.adsl.tpnet.pl
przypuszczam ,że Pani Doctor tego nie ogarnie... 
może jest na wakacjach w Nigerii... ;)
2013/04/16 21:10:38

Gość: K, alfa60.extreme-net.one.pl
Foto z szaletem ma niby przedstawiać synagogę w Buku. Wojciech Wilczyk dziwnym trafem nie trzymał się swojej metody frontalnych kadrów fasad budynków, ale wziął się za to ujęcie "od tyłu". Na zdjęciu tego nie widać, ale oba budynki dzieli mur. "Niewinne" oko dokumentalisty pozwoliło sobie jak widać na "artystyczny" gest. A może było już po prostu zmęczone swym programowym patrzeniem i tak "fikuśnie" sobie spojrzało...

Tak to wygląda z innej strony:
 
i878.photobucket.com/albums/ab350/Mrruczek/Buk/DSCF5755.jpg
 

Wojciechowi Wilczykowi życzę kolejnej serii, może tym razem poświęconej wyremontowanym synagogom, bo dużo się od tamtego albumu zmieniło. "Życie po oku"? Tylko na to już pewne środowiska mogą nie dać funduszy, choć trzymam kciuki ;)
 

Z kolei niecałe bajeczki Aliny Całej poddano słusznej krytyce tutaj:
 

kompromitacje.blogspot.com/2012/06/alina-cala-na-tropie-antysemitow.html
 

Z Tokarską-Bakir też się tam nie cackano i też słusznie, bo to prawdziwa kompromitacja, żeby takie pseudo-autorytety mąciły młodym ludziom w głowach.
 

Ciekawą lekturę polecam:
 
www.portal.arcana.pl/Bronislaw-wildstein-polska-antysemityzm-lewica,1917.html
 

i czujności życzę.
 
2013/04/16 02:31:52

Gość: schodydonieba, modemcable033.30-20-96.mc.videotron.ca
Widac tu konflikt pomiedzy logika slusznosci i logika wlasnosci. Spedzilem troche czasu na forum dla kobiet na skraju zalamania nerwowego i zauwazylem ze kwestia okreslenia "ownership" jest dla nich bardzo wazna. Wrecz krytycznie wazna. Przy czym "ownership" w ich jezyku oznacza odpowiedzialnosc. 
..........
 
W moim miescie w co drugim garazu jest jakis dom modlitwy, centrum medytacyjne, boznica, synagoga, czy meczet. Ale to wtedy nie jest garaz, tylko odpowiednio - dom modlitwy, cenrtum medytacyjne, boznica, synagoga, meczet. Jakby z drugiej strony jest budynek bylego kosciola przerobiony na lofty. Ma nawet nadal dwie wieze z pozlacanymi krzyzami. Nie wszystkim sie to podoba, ale nie jest to juz kosciol.
 
..........
 
Konflikt wlasnosci i slusznosci mozna zaobserwowac na przykladzie zjawiska o ktorym przeczytalem w Obiegu, a ktore nazywa sie Yellowism. To jest - jak widac na przykladzie losu poznanskich Yellowistow - konflikt cywilizacji.
 
Promocji muzycznych ciag dalszy:
 

www.youtube.com/watch?v=BDsTr0_yF50
 
2013/04/15 22:06:15

Gość: gość niedzielny, bri148.neoplus.adsl.tpnet.pl
O jaki pan Niedzielny rozdrażniony! "Ludzie w sieci" (fajne określenie) mogą się śmiać, ile im się podoba, 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Ma Pani problem ,bo raczej są to ludzie inteligentni i poważni...A jeśli facet zarabia 50 razy więcej od Pani a na ścianach w domku mu wiszą oryginalne Picassy(taki malarz hiszpański...)+ kilka innych ,,ładnych,, monidełek to chciałbym być przy tym jak Pani mu mówi : Pan jest idiotą!
 
--------------------------------
 
odkąd Pani zaczęła robić w tym całym mainstreamie ,straciła Pani tzw. czujność rewolucyjną ... mniej Tvn,mniej fiołków,odpocząć,porozmawiać trochę z tzw. prostymi ludźmi -i słuchać co starsi mówią...bo inaczej na starość może Pani zostać dotknięta tzw.efektem Bronka...
 
Tzw. Efekt Bronka-czyli facet uwierzył ,że jest intelektualistą bo mu tak powiedzieli... ;)
 
2013/04/14 15:29:33

Izakow2: Zwróciłaś uwagę na fakt, który ja, jako "niefachowiec" uwagi nie zwróciłem i przyznaje - jest on, prawdopodobny po ludzku czy też nieludzku - uzasadniony - jak mniemam.
2013/04/14 09:04:27

Gość: schodydonieba, modemcable033.30-20-96.mc.videotron.ca
Izakow 2 

Gdy nastepnym razem napisze pani "w naszej kulturze", to bardzo prosze o sprecyzowanie w ktorej. Gdy sie tu do nas zaczely wprowadzac osoby ktore "zawsze na gotowe, zawsze na friko", efektem byla fala samobojstw wsrod kobiet po 30-stce i wsrod nastolatkow.
 

Dziekue za uwage, Peace Love i Komercja.
 

www.youtube.com/watch?v=9G7knyNYkec
2013/04/12 18:25:44

Gość: schodydonieba, modemcable033.30-20-96.mc.videotron.ca
Skoro niewnne oko nie istnieje to ja sie pytam - czy te szalety sa w ( dawnej ) synagodze, czy obok synagogi ?
2013/04/12 18:06:31

Gość: schodydonieba, modemcable033.30-20-96.mc.videotron.ca
Mialo byc "mozna uwazac za wspolczesna mutacje antysemityzmu. Przepraszam.
2013/04/12 17:56:12

Gość: schodydonieba, modemcable033.30-20-96.mc.videotron.ca
Mysle ze typowy ( to znaczy stereotypowy ) Zyd zapytalby "A ile na tym pamietaniu mozna stracic?" ;-) Koniu domyslilby sie ze chodzi o kreacje stolkow dla "dobrego towarzystwa". Jezeli chcecie upamietniac, to nauczcie sie zakladac fundacje, kwestowac, przekonywac, reklamowac, negocjowac, podpisywac umowy, etc.. W tym kraju sama szlachta - nikt nic nie umie, wszyscy maja zdanie na kazdy temat. Top znaczy budzetowka udajaca szlachte, bo na razie zadnego slachtowania, ani szlachetnosci nikt jeszcze nie widzial. 
........
 
Pogarde dla biznesu, handlu i reklam mozna wspolczesna mutacja antysemityzmu. Kiedys gardzono Zydami, bo zajmowali sie tymi "nieczystymi" sprawami. Stezenie tej mutacji antysemityzmu wsrod tzw. lewicy jest wprost niesamowite. Czasem wystarczy zamienic "wasy" na "pejsy", jak na blogu Szprotest, a jestesmy dwie godziny od pogromu. ,
 
2013/04/12 17:49:13

O jaki pan Niedzielny rozdrażniony! "Ludzie w sieci" (fajne określenie) mogą się śmiać, ile im się podoba, mnie to nie przeszkadza. A w TVP Kultura nie występuję, bo mi jakoś nigdy nie pasuje :) 
Do Barei - ten stosunek nie jest jednak podobny. Tak na prawdę to zaważyła na podejście do zabytków i ich konserwacji PRL-owska ideologia i ukuta wówczas konstrukcja "zabytku narodowego". Najbardziej niszczały zabytki pożydowskie praz poniemieckie. Ale oczywiście stosunek do dóbr polskiej historii jest też (i wciąż) skandaliczny - to opisywany przeze mnie wcześniej przykład znikania stoczni gdańskiej uznawanej za "kolebkę" Solidarności.
2013/04/12 00:24:36

Gość: gość niedzielny, aenn154.neoplus.adsl.tpnet.pl
aha... 
jeszcze jedno ..
 
Panie Izo nie wiem czy Pani jest świadoma ,że sporo ludzi w sieci się z Pani śmieje,jak sie Pani publicznie przyznała ,że poparła Pani wniosek o przyznanie 3 koła miesięcznie tej Pani co pomyka z łopatką w Warszawie i zakopuje jakieś artefakty... :
 
--------------------------------------------------------------------------------------------
 
www.tekstowo.pl/piosenka,kazik_na_zywo,Swiadomosc.html
 

Powiedz co to znaczy, gdy ktoś myśli inaczej
 
I gdy mówi inaczej. Czy to ci nie przeszkadza?
 
Świadomość twoja, jaka jest w tobie
 
Silna i pewna, ale nie na przeszkodzie
 
O tym co tu widzisz możesz myśleć jak chcesz
 
Podoba ci się to, czy ci podoba się? Nie!
 
Kreujesz rzeczywistość na swoje żądanie
 
Lecz uważaj, niech niewolą innym się nie stanie
 
A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
 
Co to za hasło? To jest oszustwo!
 
W imię tej idei co pewien czas ponury
 
Ruszają na podboje armie kute w zbroje
 
A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
 
Co to za hasło? To jest oszustwo!
 
Niesione na sztandarach, niesione przez armie
 
Cała Ziemia, ludzie cierpią potwornie!
 

Miej świadomość!
 
Możesz robić co chcesz!
 
Miej świadomość!
 
Czy dobrze chcesz
 
Miej świadomość!
 
Możesz robić co chcesz!
 
Miej świadomość!
 
Czy dobrze chcesz(...)
 
------------------------------------
 
to teraz niech Pani ma tą świadomość...
 
dobranoc...........
2013/04/12 00:02:58

Gość: gość niedzielny, aenn154.neoplus.adsl.tpnet.pl
o jak fajnie!!!! 

goscniedzielny1.blogspot.com/2012/04/19-kwietnia-1943-warszawa-getto.html
 
-------------------------------------------
 
a tego w Warszawie nikt nie nie chciał pokazać... ale w tym roku będzie wystawiana w UK i może w Izraelu... :) (czyli są martwi Żydzi dobrzy i martwi źli Żydzi...ale co to kogo obchodzi... nieprawda??)
 
-----------------------------------------------------------------------------
 
goscniedzielny1.blogspot.com/2012/03/egzekucja-polskiego-bandyty.html
 
-zbiórka na remont Remont ohela cadyka Elimelecha w Leżajsku(www.the614thcs.com/38.1695.0.0.1.0.phtml)
 - efekt 0 pln-bo to zła praca była..;) 
---------------------------------------------------------------------------------
 
i wcale tego Pani Izo nie musi komentować :)
 
grunt ,że Pani jest zadowolona i taka fajna ,że w TVP Kultura nawet wystąpić może...
 
i życzę dalszych sukcesów w pracy zawodowej jak i też szczęścia w życiu rodzinnym(oraz tańcu...eeeeeee taka tam złośliwość ,ale stać mnie na to...)
2013/04/11 23:38:14

W wypadku "polskich" dworków, zabytków wszelkiego rodzaju - też miała miejsce podobna absurdalna sytuacja. Daleki jestem od stwierdzenia, że to jakieś "celowe" wymazywanie żydowskiej obecności. Stosunek do jakichkolwiek dóbr kultury w Polsce jest po prostu podobny. Ale książka na pewno warta polecenia.
2013/04/11 22:41:27

To straszne, jak przez tych kilka dziesięcioleci z Polski została wyparta pamięć o żydach. Kiedyś żyli oni w tym kraju, tworzyli jego historię, a teraz wszystko co po nich zostało, jest niszczone i wstydliwie ukrywane. 

Może antyżydowskie nastroje z XIX wieku nadal się w Polsce utrzymują? Przecież nawet jeżeli pominiemy sakralny charakter tych budynków - w wielu przypadkach są to zabytki, dziedzictwo kultury. Czy takie miejsca nie powinny być chronione?
2013/04/11 22:16:40

wtorek, 23 kwietnia 2013

Krwawa ballada, którą napisali czytelnicy


Jak widać poniżej, zjawisko hejtingu i trollingu nie jest wynalazkiem czasów internetu. Owszem, ta płaszczyzna komunikacji jest na pewno szybsza...




[skany pochodzą z tomu Boohumil Hrabal Aferzyści i inne opowiadania, Wydawnictwo "Śląsk", Katowice 1983, str. 4-11]

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Erasmus Schröter - Leipzig - Dresden - 1985


Dwa "zwykłe pstryki" - by użyć określenia jednego z komentatorów hiperrealizmu - Erasmusa Schrötera z 1985 roku. Te zdjęcia są o tyle niezwykłe, że takie zwykłe motywy, ujęte w zwykły sposób, są zwykle dość rzadko spotykane... Być może fotografowie faktycznie wyrzucają takie zwykłości do kosza (mam podejrzenie, że dotyczy to szczególnie fotografów rodzimych - kwestia skrócenia dystansu względem rzeczywistości, ciągle jest problemem w kraju nad Wisłą, Odrą i Nysą Łużycką...), na całe szczęście Erasmus Schröter kadrów tych się nie pozbył ;)

Erasmus Schröter - Leipzig - 1985 [zdjęcie z albumu CITY SCAPE EAST - STADT LAND OST. Archiv der Wirklichkeit, Hatje Cantz Verlag 2001, str. 30]

Erasmus Schröter - Dresden - Lotterie Streng - 1985 [zdjęcie z albumu CITY SCAPE EAST - STADT LAND OST. Archiv der Wirklichkeit, Hatje Cantz Verlag 2001, str. 32]

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rudolf Schäfer - Berlin - Gleimstrasse - Hinterhöfe - 1980


Rudolf Schäfer - Berlin - Gleimstrasse - Hinterhöfe - 1980 [zdjęcie z albumu CITY SCAPE EAST - STADT LAND OST. Archiv der Wirklichkeit, Hatje Cantz Verlag 2001, str. 40]

Okolica widoczna na fotografii wydała mi się znajoma... Po zgooglowaniu nazwy ulicy okazało sie, że zdjęcie zostało wykonane w dzielnicy Prenzlauerberg (którą z Nikonem w ręku schodziłem wzdłuż i wszerz na początku lat 90. XX w.). Widoczny w prześwicie ulicy łuk wiaduktu, to trasa metra U2. Kościelna wieża należy do protestanckiej świątyni Gethsemanekirche, stojącej przy Stargarderstrasse. Fabrycznych budynków z pierwszego planu już nie ma; na i miejscu powstały obiekty komercyjne. Obecnie okolica ta wygląda tak:

maps.google.com

No więc, w 1993 oraz 1996 często tam bywałem i wtedy jeszcze większość budynków na Prenzlauerbergu wyglądała tak, jak te stojące przy Gleimstrasse, chociaż proces "rewitalizacji" kamienic (któremu towarzyszyła gentryfikacja dzielnicy) nabierał już tempa. I fotografowałem zawzięcie te odrapane elewacje z pourywanymi balkonami (zupełnie jak w Łodzi), frontalnie, ale... w perspektywicznym skrócie... 
Tymczasem Rudolf Schäfer (rocznik 1952 i co ważne, absolwent lipskiej HGB) robiąc swoje zdjęcia kilkanaście lat wcześniej bez trudu znalazł odpowiednią perspektywę ;)