pióra Marty Skłodowskiej. ZAPRASZAM DO LEKTURY!
czwartek, 9 kwietnia 2015
środa, 8 kwietnia 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
sobota, 4 kwietnia 2015
piątek, 3 kwietnia 2015
środa, 1 kwietnia 2015
wtorek, 31 marca 2015
Jeff Brouws "Coaling Towers"
Czyli coś pozytywnego na koniec marca.
Kiedyś powiesiłem portfolio Jeffa Brouwsa z wieżami węglowymi, które było pokazywane na Paris Photo 2013. A dzisiaj trafiłem na nieco inne zdjęcia z tej serii (inne portfolio po prostu), prezentowane na stronie Craig Crull Gallery. Warto pokontemplować te fotografie. Przynajmniej spróbować...
Jedna uwaga, entuzjastom "fotogenii" polecam kontrolowane oglądanie. W razie reakcji ubocznych (nagła potrzeba wypowiedzi w mokrym kolodionie lub gumie wielobarwnej) należy się niezwłocznie skontaktować z najbliższym dokumentalistą ;))
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
Jeff Brouws, Coaling Towers, 2013
poniedziałek, 30 marca 2015
Pod pewnym względem metoda ta jest bliska roli stenografisty w sądzie, albo pracy dziennikarza...
Tekst Davida Ignatowa pochodzi z Partisan Review (nr 9/1977, co zresztą widać w przypisie) i powstał przy okazji dwutomowego wydania utworów Rzenikoffa (co także widać). Podczas niedawnej lektury moją uwagę zwrócił fragment, który pozwoliłem sobie zaznaczyć żółtym kolorem. Tak poza tym widać też (w trakcie lektury tego szkicu), że współczesna poecie krytyka literacka olewała raczej jego kolejne książki, co biorąc pod uwagę opisaną przez Ignatowa "metodę" postępowania Reznikoffa, wcale nie dziwi, no bo jak tu pisać akademickie pierdolety o poezji bez metafor...
niedziela, 29 marca 2015
Czyżby jakaś czystka wśród ptasich Żydów?
Charles Reznikoff
[Na jezdni martwa mewa]
Na jezdni martwa mewa,
rozpłaszczone ciało
i rozpostarte skrzydła -
ale nie po to, by z kurzu wzbić się
ponad fale;
i martwy drozd pod żywopłotem:
pazurki wysunięte
z zakurzonego zawiniątka -
czyżby jakaś czystka
wśród ptasich Żydów?
[wiersz z cyklu A Short History of Israel; Notes and Gloses w przekładzie Piotra Sommera, opublikowany pierwotnie w Literaturze na Świecie, nr 12 (137) z 1982 roku, str. 152. Tłumacz, jak ma to w zwyczaju, pracował jeszcze później nad tym tekstem i zaproponował alternatywne zakończenie w kształcie:
czyżby jakiś pogrom
wśród ptaków?
O czym pisze w eseju Tłumacząc krótkie wiersze Charlesa Rzenikoffa (pogadanka dla młodzieży), będącego posłowiem do tomu przekładów Artykuły pochodzenia zagranicznego (wydawnictwo MARABUT, Gdańsk 1995), gdzie ów tekst w zestawie wierszy Charlesa Reznikoffa pojawia się właśnie w owej "poprawionej" wersji (str. 370)... A szkoda, bo myślę, że spokojnie tę alternatywę należałoby między pogadanki (dla młodzieży) schować. Rzeczony wiersz w oryginale wygląda tak:
A dead gull in the road
the body flattened
and the wings spread -
but not to fly out of the dust
over the waves;
and the robin dead beside the hedge,
the little claws drawn up
against the dusty bundle:
has there been a purge of Jews
among the birds?]
sobota, 28 marca 2015
Tadeusz Kantor i Kaczka
Kenneth Koch w przekładzie Piotra Sommera z jego książki O krok od nich.
Poniższy tekst wprawił mnie dzisiaj w dobry nastrój ;)
piątek, 27 marca 2015
[Robotnicy rozbierający dom]
Charles Reznikoff
[Robotnicy rozbierający dom]
Robotnicy rozbierający dom pozostwili drzwi i schody
prowadzące teraz do pustego pokoju nocy.
[przekład Piotra Sommera z tomu: Piotr Sommer O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich, Biuro Literackie, Wrocław 2006, str.13]
-----------------------------------------------------
Kupiłem sobie właśnie na allegro tom przekładów z poetów amerykańskich Piotra Sommera O krok od nich. Książka w 2006 kosztowała 89 zł, czyli dając po dziewięciu latach za nią 100 zł (stan idealny, tzn. nieczytany) nie przepłaciłem zbytnio, no bo inflacja, etc. Zacytowany wiersz rozpoczyna ten tom, a mnie przypomniała się pewna impreza literacka we Wrocławiu, która miała miejsce w roku 1998. O ile dobrze pamiętam event organizował lokalny miesięcznik Odra i chyba zaliczyliśmy wtedy spotkanie w redakcji tego pisma. Było też czytanie wierszy (jakiś konkurs chyba także?) i wręczenie nagrody Marcinowi Sendeckiemu ("za zajęcie pierwszego miejsca"?). Podczas tej imprezy występował też Piotr Sommer, a ponieważ przy okazji takich spędów dużo się też konsumuje, mocno w stanie konsumenckim postanowiliśmy poświęcić wspólny utwór właśnie temu poecie i tłumaczowi (więc, to może on był laureatem tej nagrody "za zajęcie pierwszego miejsca", a nie Sendecki?). Pisząc "postanowiliśmy" mam na myśli oprócz swojej skromnej osoby Marcina Świetlickiego i... (tu zaskoczenie...) Jarosława Klejnockiego. Każda autorska strofa Wiersza wspólnego 2 (nawiązującyego do innego Wiersza wspólnego, w którego powstanie też był zamieszany Świetlicki) rozpoczynała się od frazy "Piotr Sommer ma zgon", co znowuż - znowuż o ile dobrze pamiętam - spowodowane było przeczytaniem przez niego utworu Siostrzyczka, do którego atmosfery oraz realiów chcieliśmy w ten sposób nawiązać. Niestety nie pamiętam już zwrotek popełnionych przez kolegów, ale swoją kwestię postaram się poniżej zrekonstruować. Leciało to jakoś tak:
Piotr Sommer ma zgon,
ponieważ zamiast dokończyć tom przekładów
Charlesa Reznikoffa, tłumaczy grafomańskie wiersze
poetów irlandzkich.
Nie chcemy więcej czytać grafomanów z Irlandii,
chcemy wejść przez otwarte okno do pokoju nocy!
Czytam sobie teraz O krok od nich i widzę , że postulat wyrażony w Wierszu wspólnym 2 jest jakoś aktualny...
Wydaje mi się, że Klejnocki zapisał wtedy ten tekst, a przeczytał go z niewinnym uśmieszkiem na zakończenie wieczoru Świetlicki (który ma ewidentną predylekcję do środowiskowych intryg).
Zobaczyć wtedy minę Piotra Sommera... BEZCENNE!
No a tomu wierszy Reznikoffa ciągle nie ma...
wtorek, 24 marca 2015
Englandsvej
Kopenhaga, Englandsvej, 27.04.2014
Strasznie (całkiem dosłownie) lubię ten kadr.
Tego dnia pogoda była słoneczna, ale ok. w pół do ósmej rano pojawiły się na 20 minut chmury. A ja znalazłem sie akurat vis a vis tego bloku przy Englandsvej i skrupulatnie wykorzystałem daną mi (ciekawe przez kogo?) szansę... ;)
niedziela, 22 marca 2015
Jeszcze na temat machania
tyle, że z Białoszewskiego. Z moich ulubionych Donosów rzeczywistości (Miron Białoszewski Utwory zebrane T. 4, Donosy rzeczywistości, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989).
sobota, 21 marca 2015
MACHANIE
MACHANIE (nieznany wiersz
Jana Ołdakowskiego, wyrecytowany
podczas rozmowy z Arturem Żmijewskim)
Flagami machają Amerykanie, Niemcy,
a ostatnio też Francuzi.
Żyjemy w kraju, w którym już można
machać flagą.
Można też nie machać.
piątek, 20 marca 2015
Spadanie
Ten fragment Salta Tadusza Konwickiego, w którym Wojciech Siemion recytuje fragment mocno pretensjonalnego poematu Spadanie Tadeusza Różewicza, należy do moich ulubionych (oczywiście także cały film). Ponieważ powoli dochodzę do siebie i leżąc w łóżku oglądam różne rzeczy w sieci, trafiłem przez przypadek na dokument Dorzecze Różewicza i tak mi się à rebours skojarzyło ;))
Film Jolanty Kowalskiej i Artura Burszty jest beznadziejny.
Dawno nie oglądałem tak kiczowatej oprawy plastycznej...
Dawno nie słuchałem takiego pierdololo (poziom jest tutaj tak wyrównany, że trudno by było kogoś wyróżnić) w wykonaniu polskich poetów współczesnych, krytyków i literaturoznawców...
Aha, zapomniałem o oprawie muzycznej, zespół nomen omen Pustki...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















