Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genowefa Jakubowska-Fijałkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genowefa Jakubowska-Fijałkowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 stycznia 2022

poniedziałek, 2 października 2017

Szkoda...

Tak sobie myślałem (żywiłem tzw. nadzieję), że może tym razem Szanowne Żuri Nagrody Najki wyłamie się ze schematu i nagrodzi (jednak zerknąwszy na skład żurorów oraz ich szefa, wiedziałem od razu, że to nieprawdopodobne) np. Genowefę Jakubowską-Fijałkowską... Co oczywiście nie nastąpiło, ponieważ trzeba było wyróżnić przedstawiciela rodzimej literatury zastępczej, czyli reportażu ;)) Więc na pohybel (wiadomo komu) wklejam poniższy skan z książki Paraliż przysenny. Szkoda...

niedziela, 10 września 2017

i mroczne kwiaty wiosny

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska


Telefon

farbuję swoje pierdolone siwe włosy
henną rubin spływa cała wanna farbą

ręczniki zajebane (dzięki Bogu spierają się)
jak fazy księżyca to menstruacyjne farbowanie

(pamiętam komunistyczną ligninę ocierała mi co miesiąc uda)

pod siedemdziesiątkę znowu się z tym wszystkim pierdolę
z farbą do włosów jak wtedy z krwią

jeszcze przypominam sobie:

radio marki Stolica Rozgłośnię Wolna Europa
stację Radia Luksemburg

kultową reklamę PRL-u prusakolep
pierwszy jabol tamto rzyganie

i mroczne kwiaty wiosny


Stalinogród (dokument na Planete+HD)

wracanie pamięci

najlepsi synowie tej ziemi budowali hotele robotnicze
azbest len kamieny brał nas w ramiona

w pokojach hotelowców palenie picie skat
śląski brydż do rana

straciłam błonę dziewiczą (w kolejowym hotelowcu)
sucha była komunistyczna prezerwatywa

krwawiłam lekko różą dziką

bardziej w drodze na PKP
szpilki otarły mi pięty

w pończochach skrzywił sie szew

tyle mam z komuny odebranie cnoty na żywca
pod koniec kwietnia

i pochód pierwszomajowy

[dla własnej i czytelników hiperrealizmu przyjemności pozwoliłem sobie przepisać dwa wiersze Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej z jej najnowszej książki: Genowefa Jakubowska-Fijałkowska Paraliż przysenny, Instytut Mikołowski, Mikołów 2016, str. 12, 25, 38.]


Bardzo lubię wiersze, w których pojawiają się konkretne miejsca, sytuacje, obiekty. I tego całkiem sporo można znaleźć w tekstach Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej, jakkolwiek "kultowa reklama" wynalazku o nazwie Prusakolep, to już głęboki schyłek PRL-u. Spot reklamowy powstał i był emitowany w 1989 roku, czyli w momencie transformacji gospodarki centralnie sterowanej w stronę modelu neoliberalnego (czego teraz radośnie wszyscy doświadczamy...).

sobota, 11 czerwca 2016

DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska


JUTRO POWINNAM SMAŻYĆ PLACKI ZIEMNIACZANE W POŁUDNIE

pod wieczór małym fiatem 126 p (jutro) na porodówkę powinnam jechać
gdy nic mnie nie bolałaś i nie byłaś w terminie

gdy nie przygotowałam nocnej flanelowej z guzikami
nie wygoliłam włosów na wzgórku łonowym na łydkach pod pachami

nie zabrałam do fiata żyletek ani brzytwy
tylko Marlboro i czechowickie zapałki

(och lata siedemdziesiąte:
kartki na żarcie papierosy wódkę żółty ser mleko w proszku)

gdy się tak bardzo nie przygotowałam matka po raz drugi
mogły mi przecież pękać żylaki na wargach sromowych i w odbycie

(kurwa jak się bałam wtedy gdy jechałam tym małym fiatem)

na izbie szok że rodzę że rozwarcie że pośladkowy że kleszcze
a ty po kawałku ze mnie w czwartą RP


NOC W WIELKIM MIEŚCIE

wzięłam pokój w hotelu Royal miałam spać w Zamkowym
ale na dziedzińcu paw ogonem zasłaniał mi widok twarz

jadłam barszcz czerwony z kołdunami
poeta w ciągłym napięciu drganiu wpisywał mi w Drugie ja dedykację

w hotelu noc przy otwartym oknie gorąco duszno nadchodziła burza
lądowały awaryjnie wszystkie jumbo jety (spałam bez majtek)

złoty księżyc po burzy napierdalał w oczy jak słońce
lunatykowałam na krawędzi okna potem śniła mi się Krystyna Janda

człowiek z żelaza chodził po schodach tam i z powrotem
od moich drzwi hotelowych w ciasny korytarz po bordo dywanie

i jeszcze raz tam i z powrotem po schodach kruszył się marmur
o świcie wiertarki młoty pneumatyczne gwoździe do krzyża

autoalarmy napady na banki i ten zamkowy paw też
miała od samego rana rozpierdolony mózg kosmetyki i bieliznę


DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA

nadano mi wszystkie imiona: Słowian Barbarzyńców Germanów
i żydowskie i imiona bogiń greckich (któraś z nich byłą kurwą i żoną boga)

wybierałam też imiona własne
chciałam być Matką Bożą z Guadalupe mieć swojego Juana Diego i lilie

(między nogami)

na bierzmowaniu dostałam na imię Michalina
nie o to chodziło chciałam być piękna jak Michele Morgan

a byłam tylko kobietą twojego życia
o plecach z linią horyzontu z meszkiem wodorostów bliżej łona

w ramie okna miałam perłowe włosy i dla ciebie przycięłam udo szkłem drzwi
żebyś smakował słodycz mej krwi

kot ciągle mi liże tę bliznę na udzie i nie krwawię
stoję w śniegu kryształowa naga zimna

ktoś otwiera mi nożem zamarznięte usta
mam swoją opowieść o nieśmiertelnym głodzie kolonii mrówek


[Jak to się stało, że wcześniej przeoczyłem te teksty i ich autorkę? Więc pożytek z czytania antologii... W której dominują liczbowo faceci, kobiety to zaledwie 1/7 staffu (jak sobie to policzyłem), jednakowoż świetnej Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej nie uświadczymy np. w Solistkach. Antologii poezji kobiet... 
Wiersze przepisałem z tomu: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 58-59]