Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Requiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Requiem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 listopada 2023

Grzmiąc wśród grobów dookoła


Decydując się w końcu na kupno CD z Requiem WAM (zawsze na pierwszym miejscu były jakieś pilniejsze potrzeby z późnego baroku), pomyślałem, że czemu by nie stać się także właścicielem nagrania swoistego prequla tej kompozycji. Mam tutaj na myśli utwór 
autorstwa Michaela Haydna Requiem pro defuncto Archiepiscopo Sigismondo,  znany bardziej jako Missa pro Defunctis, poświęcony zmarłemu arcybiskupowi Sigismundowi von Schrattenbach. W styczniu 1772 roku szesnastoletni Wolfgang razem z ojcem Leopoldem trzykrotnie wysłuchali w Salzburgu prezentacji tego utworu. I coś pewnie jest na rzeczy, jakkolwiek dopiero w kompozycji Mozarta rymowana łacińska sekwencja z przełomu XII i XIII wieku, którą od czasów reformy trydenckiej śpiewa się podczas mszy żałobnych, zyskała operową dramaturgię (
podzielona na pięć części). Jak wiemy, interesujący nas utwór był pisany na anonimowe zamówienie (hrabiego Franza Walsegga zu Stuppach, który miał zwyczaj przywłaszczać cudze kompozycje), więc może kompozytor uznał, że może sobie na więcej pozwolić w kształtowaniu formy requiem? Widać to wyraźnie w partii, gdzie wykorzystano fragment tekstu widoczny poniżej, który w przywołanej kompozycji Haydna, podobnie jak w innych mszach żałobnych z tamtego czasu, nie wchodzi jakoś wybitnie w dialog z muzyką.

Tuba, mirum spargens sonum
Per sepulchra regionum,
Coget omnes ante thronum.

Odgłos trąby archanioła
Grzmiąc wśród grobów dookoła
Wszystkich przed tron Boży zwoła.

Mors stupebit, et natura,
Cum resurget creatura,
Judicanti responsura.

Śmierć z przyrodą oniemiała,
Ujrzy cud, gdy ludzkość cała
Na sąd pójdzie zmartwychwstała.

Liber scriptus proferetur,
In quo totum continetur,
Unde mundus judicetur.

Księgę ludzkich spraw otworzą:
Z niej to przed stolicą Bożą
Przeciw światu śledztwo wdrożą.

Judex ergo cum sedebit,
Quidquid latet, apparebit:
Nil inultum remanebit.

Sędzia tedy, gdy się zjawi
Co się kryło, jawnym sprawi,
Nic bez pomsty nie zostawi.

Quid sum miser tunc dicturus?
Quem patronum rogaturus,
Cum vix justus sit securus?

Cóż ja powiem, człek ubogi:
W czyje mi się schronić progi,
Gdy i święci nie bez trwogi?

środa, 8 listopada 2023

Quantus tremor est futurus

Który to mógł być rok? 1985? Tak, chyba 1985, stałem na rogu Alej i Czarnowiejskiej w Krakowie ze słuchawkami na uszach, a z walkmana płynęła do mojej głowy ścieżka dźwiękowa Amadeusza Miloša Formana. Kasetę pożyczyła mi znajoma, której narzeczony świeżo wyemigrował z Polski i w celu podtrzymania związku zasilał ją nagraniami orkiestry Neville’a Marrinera. Zanosiło się na burzę, niebo wbrew nazwie robiło się intensywnie żółte, a kiedy kolor ten zaczął ciemnieć, ruszyła z tętentem wichura uginając konary drzew, po czym w akompaniamencie błyskawic lunął deszcz. Stało się to w momencie, gdy słuchałem pompatycznego Dies Irae w Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta, słowem, idealna, jakkolwiek nieplanowana synchronizacja. W połowie lat 80. XX wieku w Polsce możliwość słuchania muzyki na ulicy miała charakter ekskluzywny. Walkman WM-2 Sony’ego kosztował w Peweksie ok. 60 $ (mogę się tutaj mylić, bo nie pamiętam dokładnie ceny), w każdym razie, jeżeli uwzględnić czarnorynkowy kurs amerykańskiej waluty) była to mniej więcej równowartość dwóch miesięcznych pensji. Urządzenie zasilały dwa paluszki typu LR6 i tu pojawiał się problem, gdyż te krajowej produkcji wystarczały w porywach na półtorej godziny, a nie zawsze można je było kupić w kiosku RUCH-u. Tak więc podkładanie muzyki pod oglądane krajobrazy wymagało pewnych logistycznych przygotowań – lubiłem szwendać się po przedmieściach Krakowa, słuchając Joy Divison lub Pere Ubu. Takie wyprawy wymagały jednak zabezpieczenia zapasu baterii oraz kaset z muzyką, co też nie było oczywiste i… tanie. Nawet jeżeli korzystało się z przegrywanych na kasety płyt, to też trzeba było zabezpieczyć odpowiednie nośniki do takich transferów, czyli kupić je w Peweksie, bo te krajowe wytwarzane przez Stilon Gorzów permanentnie się zacinały. Podobno popularność walkmanów sprawiła, że produkcja magnetofonowych kaset przewyższyła na początku lat 80. ilość tłoczonych płyt winylowych. Ciekawe, czy ktoś miał wtedy pomysł na utylizację wytwarzanych masowo baterii LR6? Pytanie retoryczne… 

No, a ja teraz (kilka dni temu) zamówiłem płytę z Requiem d-moll w interpretacji Rene Jacobsa. Nagranie to tym różni się do setek innych rejestracji utworu, ponieważ partytura nieukończonej przez Mozarta kompozycji, którą po jego śmierci dokończyli Josef Eybler oraz Franz Xaver Süssmayr, poddana została współczesnej rewizji przez francuskiego kompozytora Pierre-Henri Dutrona. Efekt końcowy jest co najmniej przekonywujący, jakkolwiek recenzent Guardiana narzekał, że w nagraniu tym soprany brzmią końcach swych partii płasko, ale to przecież obsuwa nie po stronie Dutrona. Kilka dni temu miałem okazję wysłuchać Requiem w interpretacji muzyków i śpiewaków Capelli Cracoviensis pod dyrekcją Christiny Pluchar. Concert odbył się 1 listopada w kościele św. Katarzyny w Krakowie, orkiestra występowała w składzie kameralnym (prawdę mówiąc, lubię małe obsady), a soliści byli jednocześnie chórzystami. Wszystko to brzmiało klarownie z wyjątkiem głośniejszych partii chóru i instrumentalistów, gdzie dawał znać o sobie silny pogłos, wytwarzany przez ściany kościelnej nawy. Od wynalezienia przenośnych urządzeń do odtwarzania muzyki, stała się ona łatwo dostępna, oczywiście trzeba zabawkę od czasu do czasu nakarmić świeżymi bateriami lub podpiąć do kabla. Luksus słuchania muzyki w każdym niemal miejscu i przy niezłej jakości dźwięku nie jest jednak – by tak to oględnie określić – obojętny dla świata, w którym żyjemy. Sztuka niewiele ma wspólnego z ekologią, co nie jest żadnym odkrywczym stwierdzeniem…

Dies irae, dies illa,
Solvet saeclum in favilla:
Teste David cum Sibylla.

Dzień to gniewu, dzień co zburzy
I w popiołach świat zanurzy,
Jak z Sybillą Dawid wróży.

Quantus tremor est futurus,
Quando judex est venturus,
Cuncta stricte discussurus!


 

O, jak wielka będzie trwoga,
Gdy przed ścisłym sądem Boga
Stanie grzesznych rzesza mnoga.