Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 lutego 2017
poniedziałek, 16 lipca 2012
Mojżesz Worobiejczyk „Ein Ghetto im Osten – Wilna”
Opisywana post wcześniej „historia palca” sprawiła, że na kilka dni wypadłem z obiegu i teraz muszę nadrabiać zaległości (jest lepiej, natomiast co do podobieństwa głównego bohatera do charakteryzacji stosowanej w „Nocy żywych trupów” - bez zmian...). No więc siedzę i kończę tekst o Mojżeszu Worobiejczyku dla Herito. Ze sporą przyjemnością, bo i autor i jego zdjęcia oraz fotomontaże z dzielnicy żydowskiej w Wilnie (1929), to prawdziwa rewelacja! I ciekawe jest też to, że Worobiejczyk, występujący także pod artystycznym pseudonimem Moï Ver, nie jest jakoś specjalnie w naszym kraju znany... A trzeba np. wiedzieć (tzn. wypadałoby), że w roku 1931 szwajcarsko-niemieckie wydawnictwo Orell Füssli Verlag w swojej popularnej i wysokonakładowej serii schaubüchów wydało albumik pt. „Ein Ghetto in Osten – Wilna”, gdzie znalazło się 65 fotografii i fotomontaży Worobiejczyka, zaś wstęp do tej publikacji wyszedł spod pióra nie byle kogo, a Zalmana Shneoura, poety oraz prozaika piszącego po hebrajsku i w jidysz (a w tamtym czasie przeżywającego prawdziwy szczyt popularności za sprawą publikacji krótkich opowiadań na łamach, wydawanego w jidysz nowojorskiego dziennika Forverts). Poniżej okładka tego niezwykłego wydawnictwa:
piątek, 29 czerwca 2012
HERITO numer 6 (2012)
A w środku mój tekst „Wschodnie pogranicze w sepii lub bez” o albumach Henryka Poddębskiego i Zofii Chomętowskiej. Numer ukazał się jakoś pod koniec kwietnia, ale redakcja nieco zwlekała z aktualizacją swojej strony internetowej, więc stąd też moja mała zwłoka.
Lada chwila światło dzienne ujrzy kolejny numer krakowskiego kwartalnika, gdzie w tekście „Dokumentaliści mimo woli” piszę o zdjęciach (i albumach, świetnych!) Stefana Kiełszni oraz Maxa Kirnbergera.
(…)
Już sam układ albumu, którego części odpowiadają podziałowi przedwojennych wschodnich województw, już sam tytuł wysuwający na plan pierwszy sfotografowane terytorium, a nie autora zdjęć, sprawiają, że szansa zaprezentowania Henryka Poddębskiego, jako wybitnego fotografa została niniejszym częściowo pogrzebana. Poddębski nie czuł się za dobrze w gęstej zabudowie miejskiej, więc jego zdjęcia z Wilna lub Lwowa niczym specjalnym nie zachwycają, ale w książce ułożonej „dzielnicowo” musiały się znaleźć… Wszystkie fotografie reprodukowane w albumie pojawiają się w różnych odcieniach sepii, co zapewne w intencji redaktorów ma im przydać „archiwalnego” charakteru, gdy tymczasem autentyczne przedwojenne odbitki nie starzeją się w aż tak drastyczny sposób, a gdy weźmiemy pod uwagę, że część zdjęć prawdopodobnie zeskanowano z negatywów i poddano zabiegowi wyostrzenia w programie graficznym, ich sepiowa lub czasem zielonkawa tonacja jest przysłowiowym kwiatkiem do kożucha. Henryk Poddębski zasługuje na książkę stricte fotograficzną, wydrukowaną w regularnym duotonie np. z pantonem warm gray, jak albumy wspomnianego wcześniej Augusta Sandera lub (dlaczego nie?) Walkera Evansa, z którymi śmiało można go porównywać w dziedzinie fotografii krajobrazowej (mam na myśli zdjęcia Evansa z Pensylwanii, Zachodniej Virginii, Georgii i Alabamy z lat 30.) czy używając bardziej współczesnej terminologii – „topograficznej”.
Sięgając po wydany w 2011 roku przez Fundację Archeologia Fotografii album Zofii Chomętowskiej pt. „Polesie” i mając w pamięci opisany powyżej katalog błędów, jakie popełnione zostały podczas składania publikacji Henryka Poddębskiego, pełen byłem niepokoju. Znając dotychczasowe publikacje „Archeologii”, właściwie mogłem sobie darować te obawy, jednakże czytając wydawnicze zapowiedzi dotyczące książki Chomętowskiej oraz recenzje wystawy, która poprzedziła jej publikacje, dręczyło mnie pytanie, jak redaktorzy albumu, zawierającego przecież fotografie ze wschodniego pogranicza II RP, unikną syndromu tak dobrze rozwijającej się w ostatnich latach w naszym kraju „nostalgii kresowej”. W uniknięciu wspomnianej przypadłości pomógł na pewno sposób podejścia do archiwalnego materiału, nie opracowanego zresztą wcześniej i tylko w niewielkich porcjach publikowanego w przedwojennych czasopismach. To właśnie „archeologiczna” metoda pracy, by nawiązać do nazwy Fundacji, mająca na celu systematyzację poleskiego archiwum Chomętowskiej oraz ułożenie go w wizualną narrację, pozbawioną przekłamań i atrakcyjną dla osób niekoniecznie zainteresowanych fotografią, sprawiły, że wspomniana książka może być uznawana za wzór tego rodzaju edytorskich działań.
(…)
wtorek, 17 stycznia 2012
CO Z TYM ŚLĄSKIEM?
To mój tekst opublikowany w najnowszym, piątym już numerze kwartalnika HERITO, a dotyczący fotografowania postindustrialnych terenów Górnego Śląska. Polecam go więc uwadze Szanownych Czytelników.
Przy okazji, wracając w ostatnią sobotę ze zdjęć w okolicach Zabrza, zahaczyłem o Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek. Specjalnie, żeby zobaczyć wystawę pt. „Śląskie. Zmiana 2011”, eksponowaną w Galerii Pustej, w której udział wzięli: Bartosz Barczyk, Grzegorz Celejewski, Dawid Chalimoniuk, Arkadiusz Gola, Arkadiusz Ławrywianiec oraz Joanna Nowicka. No cóż, wbrew tytułowi o żadnej zmianie nie można tu mówić. Jest to co zawsze. Niestety.
niedziela, 16 października 2011
STRUKTURA I ARCHITEKTURA revisited
Robiąc wczoraj zdjęcia na Śląsku, wygospodarowałem chwilę (akurat zaczęło wyłazić też wtedy zza chmur lampowate słońce), żeby zajrzeć do Muzeum Śląskiego w Katowicach i oglądnąć wystawę Thomasa Voßbecka pt. „Struktura i architektura”. O projekcie tym, tzn. o książce, która przy okazji rzeczonej prezentacji (pokazywanej najpierw w RFN) ujrzała światło dzienne, napisałem recenzję (entuzjastyczną!) dla kwartalnika Herito już wiosną tego roku, lecz jej druk został wstrzymany właśnie do otwarcia katowickiej wystawy. Oglądając ekspozycję w Muzeum Śląskim, dostrzegłem jednak, że pokazywane tam prace, różnią się nieco od albumowych reprodukcji… Po prostu w książce wszystkie te zdjęcia, maja konsekwentnie lekko obniżony kontrast i stłumione kolory, co brałem na krab, nie do końca słusznej artystycznej koncepcji, gdy tymczasem na ekspozycyjnych odbitkach, wszystko wygląda tak, jak PB przykazał w przypadku analogowej, wielkoformatowej fotografii. Zaskoczenie in plus. Drugie zaskoczenie to piękne zdjęcie (nie ma go w albumie niestety) wieży ciśnień w Szopienicach-Borkach, które przekonuje, że Thomas Voßbeck jest klasowym fotografem.
W muzealnym sklepiku, który znajduje się w budynku obok gmachu głównego tej instytucji, natknąłem się na katalog wystawy zdjęć Arkadiusza Goli, zatytułowanej „Stany graniczne”. Zacząłem przeglądać to wydawnictwo (niestety nie kupiłem tej książki, bo muzealne księgarnie w naszym kraju nie mają zwykle terminali do obsługi kart kredytowych, a sam musiałem już gnać dalej, bo akurat wróciły chmury) i podczas tej pośpiesznej lektury, pomyślałem sobie, że w sumie, ktoś z osób zajmujących się recenzowaniem fotograficznych albumów na tym terenie, powinien dokonać komparatystycznej krytyki obu wydawnictw. Po powrocie do domu, zgooglowałem nawet obie wystawy, ale na nic takiego (JAK SIĘ NALEŻAŁO TEGO SPODZIEWAĆ) się nie natknąłem, poza zdawkowymi anonsami, będącymi raczej reklamą obu ekspozycji, gdzie namiętnie odmieniano na wszystkie przypadki słowo „fotografik”… Tymczasem spraw jest istotna, ponieważ mamy tu do czynienie z dwoma diametralnie różniącymi się podejściami do górnośląskiej tematyki i warto byłoby się zastanowić, co z tego może wynikać?
poniedziałek, 10 października 2011
365 Drzew Cecylii Malik
W najnowszym numerze pisma A&B (nr 10/2011) ukazała się moja recenzja albumu Cecylii Malik „365 drzew”, wydanego przez Fundację Bęc Zmiana. Zapraszam więc do lektury! Książka Cecylii jest podsumowaniem artystycznej akcji, w ramach której artystka przez okrągły rok, każdego kolejnego dnia wchodziła na drzewo, co było dokumentowane przy pomocy aparatu fotograficznego. Postępy projektu można było śledzić na bieżąco na Facebooku, a każde nowe zdjęcie zyskiwało liczne (zwykle entuzjastyczne) komentarze. Na tym etapie realizacji akcji Cecylii zastanawiałem się, jak wszystkie te fotografie (za niektóre z nich - przynajmniej tak jak je wtedy postrzegałem w necie - nie dałbym się posiekać) zagrają złożone w postaci zwartej publikacji? I kiedy albumik ujrzał światło dzienne i trafił w końcu do moich rąk… miło mnie rozczarował. To świetna książka (świetna akcja!), którą CHCE SIĘ OGLĄDAĆ! Bardzo udana książka fotograficzna!
Cecylia Malik, 365 Drzew - 332 drzewo, jesion, 22 08 2010, Pecs
wtorek, 8 marca 2011
HUTA UTHEMANN
Thomas Voßbeck, Dawna Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice”, wcześniej huta „Uthemann”, budynek administracyjny
a konkretnie budynek administracji tego zakładu, na zdjęciu autorstwa Thomasa Voßbecka. Dostałem dzisiaj do zrecenzowania dla kwartalnika Herito, album pt. „STRUKTURA I ARCHITEKTURA. Postindustrialne dziedzictwo Górnego Śląska” (STRUKTUR UND ARCHITEKTUR. Das postindustrielle Kulturerbe Oberschlesiens) z jego fotografiami. Przeglądam teraz tą niezwykle interesującą książkę i z zamieszczonego w niej artykułu Joanny Tofilskiej, dowiedziałem się właśnie, że wspomniany obiekt także został zaprojektowany przez Emila i Georga Zillmanów, znanych najbardziej z projektu robotniczych osiedli Giszowiec i Nikiszowiec. Czytam dalej i okazuje się, że monumentalny gmach Elektrociepłowni Szombierki (wcześniejsza nazwa Kraft- un Heizwerk „Oberschlesien”), to także ich dzieło. Nie wiedziałem tego.
Thomas Voßbeck, Elektrociepłownia „Szombierki”, dawniej elektrociepłownia „Oberschlesien”, dawna hala turbin
Thomas Voßbeck wybrał prosty i jednocześnie nowoczesny sposób na fotograficzną prezentację postindustrialnych motywów z Górnego Śląska. A więc kolor, wiosenna, lekko słoneczna aura, klarowne ustawienie kadru i jak najmniej „sztuki”.
Wydawca: Euroreportage, 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)









