piątek, 9 października 2020

Hommage à Łukasz Baksik

[Wielopole Skrzyńskie - miejsce po cmentarzu żydowskim - 6.10.2020]

[Wielopole Skrzyńskie - macewa z nagrobka Dawida Meiera (?) przerobiona na koło szlifierskie - 6.10.2020]

Więcej o historii cmentarza żydowskiego w Wielopolu Skrzyńskim (tak, tak, tym Wielopolu od Tadeusza Kantora) można przeczytać na stronie cmentarze-zydowskie.pl

czwartek, 8 października 2020

I jeszcze cztery close-upy z ul. Bartosza

Kolejne dwa z prezentowanego już we fragmencie kadru, które wyjaśniają co nieco. 

 

A te dwa są z drugiej klatki. Sytuacja się trochę zmieniła, bo wraz z przejściem fotografa bliżej muru Starej Synagogi - w prześwicie ulicy Bartosza w kierunku Szerokiej widać więcej. Np. milicyjny gazik (za grupą chłopców), konkretnie samochód terenowy GAZ-69, zaparkowany pod słynnym komisariatem MO. Ojciec opowiadał mi, że był świadkiem sytuacji, gdy w takim pojeździe przywieziono tam kompletnie nagą parę, najwyraźniej zwiniętą in flagranti podczas jakiejś obławy... 



Widać, że siadło trochę światło, a dziewczynka ze skakanką weszła w strefę cienia. Z układu słońca sądzić można, że zdjęcie zostało zrobione późnym popołudniem.

Nie ma wyjścia, trzeba zrobić zina z close-upów. Nawet mam już pomysł, jak powinno wyglądać takie wydawnictwo.

środa, 7 października 2020

(Chciałoby się mieć w ręku rewolwer i wziąć świnię na muszkę!)

Wiersz Grzegorza Wróblewskiego z tomu Dwie kobiety nad Atlantykiem (Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, 2011). Odświeżyłem sobie wczoraj znajomość z tą książką...


poniedziałek, 5 października 2020

Let it snow

[Trupa Trupa Snow]

Na marginesie tego pięknego utworu chciałbym wyznać, że śnieg byłby przez mnie bardzo pożądany w tym roku. Powiedzmy - tak ze dwa tygodnie śnieżnej i pochmurnej aury, podczas której mógłbym sfotografować kilkanaście obiektów na Dolnym Śląsku i północy kraju. Co może jednak nie mieć miejsca, jeżeli uwzględnić ocieplanie się klimatu...

niedziela, 4 października 2020

Nie mam pojęcia, kim jest ten mężczyzna...

...sfotografowany przez ojca na Cmentarzu Remuh na Krakowskim Kazimierzu, zapewne na przełomie lat 50. i 60.? Wiem natomiast doskonale, co za aparat spoczywa na jego piersiach. To enerdowska Praktica FX3 z Tessarem 50mm f/2.8. Takim samym zestawem, lecz użyciem pierścieni pośrednich, ojciec fotografował rodzime nominały do książki Tysiąc lat monety polskiej Tadeusza Kałkowskiego. Takim samym zestawem robiłem zdjęcia we wczesnych latach 80. Produkcję tej kamery rozpoczęto w roku 1956 i zakłady w Dreźnie opuściło podobno 200.000 korpusów. Nie był to aparat niezawodny (przy minusowych temperaturach zacinała się migawka), miał dość delikatny naciąg filmu, natomiast na pewno standardowy Tessar był rewelacyjnie ostrym szkłem (jakkolwiek zależało to też od egzemplarza, ponieważ zakłady w Jenie przesadnie nie przestrzegały norm jakości). No i pojawiła sią zagadka, może ktoś z zaglądających tutaj zna personalia mężczyzny, który przycupnął na jednym z nagrobków?

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1959-1964), NN, Cmentarz Remuh]

sobota, 3 października 2020

Dwa close-upy z ul. Bożego Ciała

 


Chyba muszę bardziej podziałać tymi close-upami... W książce na pewno, ale też można zrobić z tego odrębną prezentację. Np. w postaci mocno przeskalowanych wydruków. Czy też złożyć zina wyłącznie z takimi fragmentami?

piątek, 2 października 2020

Podwórko przy ul. Augustiańskiej 22

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1959-1964), ul. Augustiańska]

Najpierw byłem przekonany, że chodzi o nieistniejącą już kamienicę przy ul. Estery. Tamta jednak miała tylko dwie kondygnacje - jak zobaczyłem na jednym z negatywów ojca. Szukałem więc dalej i pewnie nic bym nie znalazł, gdyby nie pudło z odbitkami, gdzie znajdowały się też prace z drugiej wystawy kazimierskich zdjęć (w Starej Synagodze w 1989 roku), co ważne, opisanych ręką autora. Rzeczona kamienica (kolor różowy) na Google Maps wygląda teraz tak:

czwartek, 1 października 2020

Zatrute źródło

[Screenshot ze strony lukaszkniter.com]

Łukasz Kniter fotografuje pomniki Jana Pawła II, co zresztą już kiedyś tutaj anonsowałem. Seria o nazwie Oblicza JP II rozrasta się systematycznie, lecz przed fotografem stoi poważne zadanie, gdyż monumentów „Papieża Polaka‟ przybywa szybciej (jest już i ponad 700), niż jest on w stanie na bieżąco rejestrować... To oczywiście żart, Kniter nie ma w planach sfotografowania wszystkich figur, choć byłby to jakiś pomysł na ujęcie tego tematu. Zdjęcie rzeźby Jerzego Kaliny sprzed Muzeum Narodowego w Warszawie, która wywołała lawinę niechętnych komentarzy oraz złośliwych memów, musiało w projekcie Knittera znaleźć swoje miejsce. Z tego, co miałem okazję obejrzeć w sieci, to najlepsza fotografia Zatrutego źródła (czy można by było wymyślić bardziej trafny tytuł, oddający istotę problemu pod nazwą Kościół Katolicki?), najnowszej instalacji czołowego przedstawiciela kiczu narodowego w sztuce polskiej.
Kilka dni temu oglądnąłem w sieci film Jak Bóg szukał Karela Víta Klusáka i Filipa Remundy, autorów znanych ze świetnego Czeskiego snu. Ten sfingowany dokument o ekipie kręcącej film na temat polskiego kościoła - której szefem jest były wydawca pism pornograficznych, a podczas pracy mają miejsce treściwe rozmowy z wygadanymi: operatorem, dźwiękowcem i tłumaczką - polega na wkręcaniu w akcję ludzi mających czy też czujących związek ze wspomnianą instytucją: księży (znalazł się w tym gronie także egzorcysta oraz oskarżony o molestowanie zakonnic), sióstr zakonnych, pielgrzymów, słuchaczy Radia Maryja. Jedni się dają wkręcać bardziej, inni mniej (księża z Radia Maryja w ogóle), moją uwagę zwróciły natomiast dwie sprawy. Pierwsza to religijna nowomowa, jaką posługują się duchowni oraz wyznawcy, widać to dobrze podczas wizyty u smutnej pani i jej trzech córek, które non stop słuchają radia z Torunia. Druga to wstrząsające zapisy z religijnych spędów, szczególnie sekwencja spod klasztoru jasnogórskiego, gdzie w obsadzie uroczystości możemy zobaczyć czołowych polityków PiS i członków ekipy rządowej (oglądając ten fragment miałem nieodparte skojarzenia... kto zgadnie z jakim filmem?). Myślę, że to jest temat na dokumentalny zapis.

wtorek, 29 września 2020

Zaułek przy Starej Synagodze w Krakowie

[Eugeniusz Wilczyk, Kraków-Kazimierz (1959-1964), Stara Synagoga od ul. Bartosza] 

Tutaj chyba nie będzie specjalnych trudności z datowaniem. Budynek widoczny za drewnianym płotem po prawej stronie, wkrótce po zrobieniu tego zdjęcia został rozebrany i w 1962 roku na jego miejscu stał już narożny dom przy ul. Bartosza i Józefa (na jego ostatniej kondygnacji miał przez lata swą pracownię Jerzy Panek). Ściana z nieotynkowanej cegły na samym brzegu kadru należy do budynku, którego budowę rozpoczęto w roku 1960. Poniżej screenshot z Google Street View z zapisem  sprzed trzech lat (VIII 2017). Coraz bardziej podoba mi się ten projekt i praca nad przyszłą książką.




poniedziałek, 28 września 2020

MIĘSO JAKO METAFORA (22)

W dzisiejszym odcinku naszego dokumentalnego mini-serialu dwie fotografie i jedna stopklatka. Czy poniższego zestawu nie można by  opatrzyć także tytułem „Karma wraca‟? Szczególnie gdy przypomnimy sobie (obfotografowaną sumiennie przez fotoreporterów) wizytę obecnego Prezydenta RP w Zakładzie Przetwórstwa Mięsnego w Nowej Wsi Szlacheckiej...


[Fot. Ryszard Wesołowski. Oryginalny podpis: Sierpień 1980. Strajk okupacyjny w Stoczni im. Komuny Paryskiej‟ - skan z katalogu wystawy Imperatyw. Fotografie z lat 80. ze zbiorów Ośrodka Karta]


[Fot. Chris Niedenthal. Oryginalny podpis: Łódź, luty. 1981. Podczas strajku studentów szatnia służyła jako magazyn żywności‟ - skan z książki, Chris Niedenthal Wybrane fotografie. 1973-1989.]

[Ryszard Ochódzki (grany przez Stanisława Tyma) w Londynie - stopklatka z filmu Miś Stanisława Barei]

niedziela, 27 września 2020

To Me


Wybrałem się wczoraj do Klubu Re w Krakowie, ponieważ o 20:00 grała tam Trupa Trupa, a ja ich jeszcze nie miałem sposobności widzieć i słuchać na żywo, ale przede wszystkim była to okazja, aby spotkać się w realu z Grzegorzem Kwiatkowskim. A znamy się od jakichś z górą siedmiu lat, lecz konwersujemy wyłącznie via mail lub Messenger (były też jakieś rozmowy telefoniczne), co uwzględniając postępy w braku zbiorowej odporności na patogeny, może się stać w niedalekiej przyszłości standardem międzyludzkich kontaktów. Raczej rzadko chodzę na koncerty, preferując słuchanie muzyki z płyt, więc zawsze mnie uwodzi i wprawia w maksymalny zachwyt ten moment, kiedy widzę jak wykonawca dotyka klawiszy lub strun instrumentu, z czego powstają dźwięki, które słyszę, a wszystko dzieje się synchronicznie tu i teraz. Koncert był transmitowany w czasie realnym, ale można go też wysłuchać na facebookowej stronie Klubu RE (tytułowy dla tego posta utwór To Me startuje o 8:45), co polecam Szanownym Czytelnikom tego bloga. Nie pogadaliśmy sobie z Grzegorzem zbyt wiele, ale była to typowa sytuacja pokoncertowa (sam znam to z wernisaży...), kiedy kręci się dużo różnych ludzi, spożywa się różne płynne substancje, a tematy płynnie się zmieniają.

sobota, 26 września 2020

Też coś w temacie na literę „ś‟

Jakkolwiek wiersz Douglasa Dunna z książki Wyprowadzka z Terry Street (tłumaczenie Piotra Sommera) już się tutaj kiedyś pojawił...


piątek, 25 września 2020

Coś w temacie na literę „ś‟

Zabawna sprawa z tym Arakim (czy też wręcz przeciwnie), wczorajszy post miał do tej pory (od 19:49 do 08:22) 1131 odsłon... Co w przypadku mojego bloga jest niezłym wyczynem. A więc ocenzurowane przez wydawcę zdjęcie okładkowe zapewnia taką oglądalność, bo przecież raczej nie nazwisko fotografa? Pamiętam, że jak dostałem w swoje ręce Tokyo Lucky Hole i oglądałem te wszystkie fotografie z przybytków tamtejszego seksbiznesu, moją uwagę zwróciły zdjęcia miejskie. Robione z nonszalancką manierą, kiedyś coś takiego nazywano migawkami, a jednak idealnie trafione i znaczące. Cecil B. deMille, wzięty niegdyś i bajecznie bogaty amerykański reżyser filmowy, producent oraz scenarzysta, zapytany jakie tematy mogą przynieść filmowi popularność, odpowiedział ponoć „seks, śmierć i dziesięcioro przykazań‟ (nie udało mi się teraz znaleźć źródła tej anegdoty, więc może cytuję niedokładnie). No i miał rację, jakkolwiek poetyka jego filmów wywołuje u mnie natychmiast womitalne skurcze... Poniżej moja ulubiona rozkładówka z książki Arakiego, a zarazem także coś w temacie na literę „ś‟: