Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie po życiu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie po życiu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 grudnia 2023

Wieczór z Trabantem

A konkretnie to z ich demo, prawdopodobnie z 1982 roku. Ścieżki (także z koncertu z 1985 oraz z filmu Eskimosce jest zimno) dostałem od Magdy Zych kilka dni temu, DZIĘKI! No więc wypaliłem pierwsze CD i słucham go sobie popijając weizena.

niedziela, 12 czerwca 2022

Życie po życiu Kwartalnika Fotografia

Kwartalnik Fotografia zmartwychpowstał był niedawno. Na razie i chyba docelowo jednak w sieci (pismo ma oczywiście swoje fanpejdże na Instagramie i Facebooku). Oprócz świeżego materiału, kwartalnik przypomina artykuły z czasów analogowych wydań, w tym np. także materiał na temat mojej serii Życie po życiu. Od publikacji tekstu Adama Mazura Żuki, maluchy, trabanty i inne syrenki, który znalazł się później także w katalogu wystawy w CSW-Zamek Ujazdowski (2007), minęło już siedemnaście lat. Że tak się wyrażę, to niestety w ch*j czasu i jeszcze trochę...

poniedziałek, 17 maja 2021

Ciężarówka MAN F4

Którą sfotografowałem w 2004 roku do projektu Życie po życiu, stojąca wówczas przy trasie DK94 w Bytomiu, zyskuje kolejne życie! Pisze o tym na swoim blogu NO-NAME SYSTEMS Marek Locher, więc zapraszam i zachęcam do lektury przeciekawej historii tego przedwojennego pojazdu!

środa, 4 kwietnia 2018

„Część boczna‟ (wielofunkcyjna)

Andrzej Tobis wrzucił niedawno na facebooka nowe hasło z realizowanego przezeń projektu AZ (Gabloty edukacyjne):

I uciszyłem się niezmiernie, że fotografowany przez mnie kiedyś motyw do serii Życie po życiu/Life after life ciągle istnieje.


Swój kadr zarejestrowałem w 2004 roku, czyli - zakładając, że Andrzej fotografował to miejsce teraz - po czternastu latach „część boczna‟ karoserii fiacika ma się nieźle, choć można dostrzec wyraźne ogniska korozji w okolicach nadkoli. 

niedziela, 17 września 2017

Inaczej niż w Ustce

Czyli katowicka (w salach tamtejszego BWA) odsłona wystawy Inaczej niż w raju. Tym razem sfotografowałem wyłącznie swój własny set oraz obrazy Grzegorza Wróblewskiego (i w takiej właśnie kolejności prace się pojawiają na zdjęciach). A na pierwszej fotografii kurator tego przedsięwzięcia - Roman Lewandowski i jeden z uczestników - Lesław Tetla. Wystawa potrwa do 15 października 2017.










wtorek, 13 sierpnia 2013

GOSPODARSTWO DOMOWE i ODZIEŻ UŻYWANA


Kielce, ul. Na ługach, 16.07.2013

Daj łapę Szarik! ;)

[Podobno czołgi T-34/85 - czyli takie, jak ten na zdjęciu - były na wyposażeniu LWP aż do roku... 1986. Ze względu na otwierany okośnie do góry właz kierowcy-mechanika, nazywano je "kaczorami" (sic!) lub bardziej pieszczotliwie "kaczorkami"]

niedziela, 7 kwietnia 2013

Powrót do domu


Pojechałem przez Jarosław, czyli trochę nadkładając drogi, ponieważ chciałem sfotografować (a właściwie - biorą pod uwagę niespecjalną aurę - zobaczyć, czy ten obiekt jeszcze istnieje?) bok Poloneza, który umieszczony na dachu parterowego domu robi za reklamę sklepu z samochodowymi częściami. Zanim jednak dotarłem na miejsce, wyjeżdżając z Zamościa i jadąc obok lotniska, trafiłem na coś takiego:

2013-04-06  08:47

Nie wiem, co z tego wszystkiego wyjdzie, ale ten autobus marki Renault, z oknami zasłoniętymi dyktą i napisem BAR PIWNY, stojący wśród zwałów śniegu na lotnisku Aeroklubu Zamojskiego, wyglądał zjawiskowo (poświęciłem mu 6 klatek Ektara).

2013-04-06  11:14

Tu także nie wiem, czy ta roztopowa pogoda dobrze zagra w przypadku widocznego na zdjęciu motywu (generalnie chcę teraz fotografować takie obiekty w mocnym słonecznym świetle...), ale następna okazja przyjazdu do Jarosławia może zdarzyć się nieprędko, więc naświetliłem 4 kadry.

2013-04-06  13:10

A potem jadąc już do domu drogą przecinającą Sędziszów Małopolski, minąłem tego Trabanta. Wydaje mi się, że po raz pierwszy (był chyba trochę inaczej ustawiony?) fotografowałem go 9 lat temu... No cóż, przewaga karoserii z tworzyw sztucznych nad metalowymi skorupami jest w przypadku zjawiska korozji  ewidentna. Zawróciłem, zaparkowałem vis a vis i naświetliłem dwie ostatnie klatki na rolce. 

I pędziłem w stronę Krakowa. W Tarnowie zboczyłem na drogę na Kielce, żeby wjechać na co dopiero oddany odcinek A4, ale przed tym miastem właśnie poczułem lekkie szarpnięcie samochodu, potem następne i następne, aż wreszcie na ul. Jana Pawła II auto zgasło na amen. Spotkało mnie już coś podobnego ponad rok temu, kiedy wysiadł "czujnik wysokiego ciśnienia paliwa". No więc laweta, transport do najbliższego serwisu Peugota, a wyrok zapadnie w poniedziałek. FUCK!