Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Günter Grass. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Günter Grass. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Mury ogniowe

Günter Grass

Mury ogniowe

Pozdrawiam Berlin, kiedy
po trzykroć czołem
uderzam o jeden z murów ogniowych trzy razy.

Nieskazitelnie wykonany
rzuca swój cień tam,
gdzie dawniej stała twoja kamienica.

Persil przetrwał i jego błękit
na murze zwróconym ku północy;
teraz pada śnieg, co niczego nie dowodzi.

Czarny, bez napisu
wychodzi mi mu naprzeciw,
zerka przez ramię.

Przylgnęła do niego śnieżna kula.
Rzucił nią chłopiec, gdyż
coś w nim drgnęło głęboko.

[wiersz w przekładzie Eugeniusza Wachowiaka przepisałem z tomu: Günter Grass Wiersze wybrane, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986, str. 59.
Świetny tekst! Kapitalnie rozegrany i to użycie terminu Feuermauer w kontekście muru berlińskiego... A tak w ogóle, to "mury ogniowe" stawiano w już w miastach średniowiecznych, np. w Krakowie w wersji gotyckiej ciągle można je zobaczyć w starym centrum. Wystarczy wejść na podwórko którejś z kamienic i stanąć wyżej.]

niedziela, 30 marca 2014

"Polska chorągiew" - wierszyk na niedzielny wieczór (choć być może bardziej na wieczór jesienny...)

Günter Grass

Polska chorągiew

To mnóstwo wiśni, które w krwi
wzburzeniu stają się wyraźne,
nakłania łóżko do czerwonej poszwy.

Przymrozek liczy brukiew, ślepe stawy,
ogniska z naci ponad horyzontem,
i mężczyzn, na wpół zawikłanych w dymie.

Ubywa dnia, na szafie jabłek,
wolność, co marzła, teraz płonie w piecach,
gotuje dzieciom papkę i czerwieni kostki.

W śniegach kobiecych chustek podczas świąt
serce Piłsudskiego, piąte kopyto konia
biło w stodołę, póki nie przyszedł starosta.

Chorągiew, wzoru pozbawiona, krwawi,
tak przyszła zima, wilczy trop
dowiedzie do Warszawy.

[przekład Ryszarda Krynickiego z książki: Günter Grass Wiersze wybrane. Wybrał, opracował i posłowiem opatrzył Bolesław Fac, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986, str. 20]


Odkopałem niedawno na regale (na najwyższej półce) ten zakurzony tom i go sobie od kilku dni poczytuję. Zarówno zacytowany powyżej wiersz, jak i ten wklejony wczoraj, miały po kilka tłumaczeń - być może ze względu na "polską tematykę" i kwestię jak też może ona "znaczyć"... A teksty do łatwych w lekturze nie należą. 

sobota, 29 marca 2014

"Pan Kichot" - wierszyk na sobotę (jakoś tak bardzo w temacie i na czasie...)

Günter Grass

Pan Kichot

Zawsze to mówiłem, Polacy są zręczni.
Są zbyt zręczni, zręczni w czym,
zręczni w rękach, całują ― jak wszyscy ― ustami,
zręczni też w smutku i kawalerii:
zjawił się Don Quichotte pewien arcyzręczny Polak,
stanął na wzgórzu, pod Kutnem, 
za sobą miał zachód słońca,
i pochylił zręczną biało-czerwoną lancę,
i ruszył galopem naprzeciw tępym zwierzętom,
i na bezmyślne motory
wprost w szarość polnych mundurów, na skrzydło...

I spadł zręcznie z konia, i niezręcznie zaczęły go całować
― nie wiadomo już kto, owce, wiatrak czy czołg ―
całowały Panu Kichotowi ręce,
ten się zawstydził, zręcznie spłonił:
nie mam na to słów ― Polacy są zręczni.

[przekład Krzysztofa Karaska z książki: Günter Grass Wiersze wybrane. Wybrał, opracował i posłowiem opatrzył Bolesław Fac, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986, str. 12]

[na obwolucie książki Wydawnictwa Morskiego wykorzystano grafikę Güntera Grassa]